Polska nie musi budować swojej marki od zera. W promocji kraju warto mocniej wykorzystywać postacie i symbole, które już dziś są rozpoznawalne na świecie. Szczególny potencjał ma pod tym względem turystyka religijna związana ze św. Janem Pawłem II, św. Faustyną Kowalską i kultem Bożego Miłosierdzia.
W trwającej debacie o przyszłości marki narodowej coraz istotniejsze staje się pytanie nie tylko o to, jaki wizerunek Polska chciałaby stworzyć, ale również o to, z czym nasz kraj jest już kojarzony za granicą i które elementy polskiego dziedzictwa mogą realnie przyciągać różne grupy odbiorców.
O światowym znaczeniu św. Jana Pawła II wielokrotnie mówili przedstawiciele polskiego Kościoła. W 20. rocznicę śmierci Papieża Polaka przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC podkreślał, że Jan Paweł II „pozostaje wciąż w sercach nie tylko wierzących, ale i wielu innych”. Zwracał także uwagę na dobro, jakie jego pontyfikat wniósł w życie ludzi na całym świecie.
Globalny zasięg ma również dziedzictwo św. Faustyny Kowalskiej. W materiałach Konferencji Episkopatu Polski poświęconych „Symfonii Miłosierdzia” wskazano wprost, że przesłanie polskiej świętej znane jest na całym świecie. W 2025 roku w inicjatywie uczestniczyły sanktuaria Bożego Miłosierdzia w różnych krajach, a przygotowany do słów św. Faustyny utwór wykonywano w 16 językach, m.in. angielskim, hiszpańskim, portugalskim, chińskim, arabskim, hebrajskim i suahili. Wydarzenie było objęte honorowym patronatem KEP przez abp. Tadeusza Wojdę.
Na niewykorzystany potencjał tych postaci dla promocji Polski zwrócił uwagę w poniedziałek w Telewizji Republika Miłosz Manasterski z Agencji Informacyjnej. Jego zdaniem punktem wyjścia dla profesjonalnej strategii powinno być zbadanie, które elementy polskiej historii i kultury rzeczywiście przyciągają poszczególne grupy odbiorców: inwestorów, turystów czy turystów religijnych.
– Nie trzeba marki Polska wymyślać. Polska ma swoje marki, ma swoją rozpoznawalną historię, rozpoznawalne postaci. Trzeba je po prostu wzmocnić – mówił.
Jako przykłady wskazał św. Jana Pawła II i św. Faustynę Kowalską, a wśród postaci świeckich także Fryderyka Chopina i Mikołaja Kopernika. Jego zdaniem potrzebne są pogłębione badania, które pokazałyby, jakie elementy polskiego dziedzictwa są rozpoznawalne w poszczególnych częściach świata i co może przełożyć tę rozpoznawalność na rzeczywiste zainteresowanie Polską.
Dotyczy to szczególnie turystyki. Osoba przyjeżdżająca do Polski ze względu na św. Jana Pawła II nie musiałaby kończyć swojej podróży na Wadowicach i Krakowie. Odpowiednio przygotowana oferta mogłaby prowadzić ją dalej, m.in. do Częstochowy, Wrocławia, Świdnicy czy Gdańska.
W takim ujęciu promocja przestaje dotyczyć pojedynczego sanktuarium czy miasta, a staje się sposobem opowiadania o szerszym polskim dziedzictwie i zachęcania odwiedzających do poznawania kolejnych regionów kraju.
Manasterski zwrócił również uwagę na potencjał mniej oczywistych ośrodków miejskich. Jak mówił, turyści z Zachodu zazwyczaj trafiają do Krakowa, Warszawy lub Gdańska, podczas gdy Kalisz, Chełmno i Grudziądz pozostają w znacznej mierze nieodkryte, mimo ich potencjału turystycznego.
W opublikowanym później komentarzu na Substacku publicysta rozwinął tę tezę. Jego zdaniem dobra strategia marki narodowej powinna zaczynać się nie od pytania, co Polska chciałaby powiedzieć światu o sobie, lecz od ustalenia, co świat już o Polsce wie, z czym ją kojarzy i jak istniejącą rozpoznawalność można przełożyć na większe zainteresowanie krajem.
W tym ujęciu wykorzystywanie międzynarodowej rozpoznawalności św. Jana Pawła II czy św. Faustyny nie oznacza komercjalizowania postaci religijnych. Państwo nie musi prowadzić działalności religijnej, może natomiast profesjonalnie promować polskie dziedzictwo i związane z nim miejsca.
