7 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia. To dobra okazja, by przypomnieć, jak wielką wartością jest ludzkie życie i zdrowie oraz jak ważna jest troska o człowieka chorego, cierpiącego i samotnego. W tę codzienną służbę od wieków wpisana jest także cicha, wierna i ofiarna obecność sióstr zakonnych. Ich posługa pozostaje jednym z najbardziej czytelnych znaków chrześcijańskiej miłości wobec człowieka dotkniętego cierpieniem.
Obecność miłości
Na wszystkich kontynentach świata, pośród chorych, starszych i opuszczonych, spotkać można siostry zakonne. Są obecne przy łóżkach pacjentów w szpitalach, hospicjach i domach opieki. Odwiedzają także ludzi starszych i samotnych w ich własnych mieszkaniach. Często pozostają w cieniu, bez rozgłosu i bez kamer, ale dla wielu stają się konkretnym znakiem nadziei, czułości i Bożego towarzyszenia.
Ich posługa nie polega jedynie na pielęgnacji ciała. Bardzo często jest to także obecność przy lęku, bezradności, bólu i samotności. Tam, gdzie medycyna leczy ciało, one nierzadko pomagają ocalić godność, spokój i poczucie, że człowiek nie został opuszczony.
Kobiety, które towarzyszą
Już Ewangelia pokazuje kobiety wierne w obliczu cierpienia. Święty Łukasz wymienia Marię Magdalenę, Joannę, Zuzannę i wiele innych kobiet, które towarzyszyły Jezusowi i uczniom oraz wspierały ich ze swego mienia. Były obecne także wtedy, gdy nadeszła godzina próby. Trwały przy Chrystusie pod krzyżem, gdy wielu uczniów ogarnął lęk.
Ta ewangeliczna wierność wobec cierpiącego stała się przez wieki inspiracją dla wielu wspólnot zakonnych. Siostry podejmujące posługę wobec chorych nie czynią więc jedynie dzieła społecznego. Wypełniają głęboko chrześcijańskie powołanie do obecności przy tym, kto cierpi.
Średniowieczne początki opieki nad chorymi
W średniowieczu troska o chorych, ubogich i pielgrzymów należała do najważniejszych dzieł Kościoła. Przy klasztorach powstawały miejsca schronienia, opieki i pomocy dla tych, którzy nie mogli liczyć na wsparcie państwa czy jakiejkolwiek zorganizowanej służby zdrowia.
Jednym z najstarszych zgromadzeń zaangażowanych w tę posługę były benedyktynki. Już od VI wieku, zgodnie z regułą św. Benedykta, traktowały chorych jak samego Chrystusa. Przy klasztorach prowadziły miejsca opieki dla chorych i pielgrzymów.
W wielu krajach Europy działały również wspólnoty inspirowane duchowością św. Franciszka. Klaryski i inne wspólnoty franciszkańskie niosły pomoc ubogim i chorym, szczególnie w czasie epidemii oraz skrajnego ubóstwa. Siostry augustianki prowadziły hospicja dla pielgrzymów i domy opieki dla potrzebujących.
Tak rodziła się chrześcijańska kultura troski o chorego. Na długo przed powstaniem nowoczesnych systemów ochrony zdrowia istniała już sieć miłosierdzia, która obejmowała tych, o których świat często nie chciał pamiętać.
Siostry, które tworzyły szpitale
W kolejnych wiekach ta posługa rozwijała się bardzo dynamicznie. Szczególną rolę odegrały Siostry Miłosierdzia. W XVII wieku, wraz ze św. Wincentym à Paulo i św. Ludwiką de Marillac, powstała wspólnota kobiet oddanych służbie ubogim i chorym.
Ich nowość polegała na tym, że nie ograniczały się do życia za murami klasztoru. Wychodziły do ludzi. Opiekowały się chorymi w domach, przytułkach i szpitalach. Tam, gdzie brakowało opieki, organizowały pomoc. Tam, gdzie panował chaos, wnosiły porządek, czułość i odpowiedzialność.
W XIX wieku Siostry Miłosierdzia zakładały szpitale w szybko rozwijających się miastach Ameryki Północnej, odpowiadając na potrzeby migrantów, ubogich i ofiar epidemii. Jedna z pierwszych dużych placówek powstała w 1848 roku w Buffalo. Podobne dzieła rozwijały się w Chicago, Milwaukee czy San Antonio. W ten sposób kobiety życia konsekrowanego współtworzyły nowoczesną opiekę medyczną i pielęgniarską.
Wśród najbardziej opuszczonych
Jednym z najbardziej poruszających współczesnych przykładów pozostaje działalność Misjonarek Miłości, założonych przez św. Matkę Teresę z Kalkuty.
Siostry te prowadzą domy dla chorych i umierających w wielu krajach świata. Dom Nirmal Hriday w Kalkucie stał się symbolem troski o najbardziej opuszczonych. Trafiają tam ludzie znalezieni na ulicach miasta, często bez żadnej wcześniejszej opieki, bez rodziny i bez nadziei. Siostry przywracają im to, czego nie da się przeliczyć na procedury i statystyki. Przywracają im godność, bliskość i świadomość, że do końca pozostają kimś ważnym.
Święta Matka Teresa mówiła, że największą chorobą nie jest trąd ani gruźlica, lecz poczucie bycia niechcianym. W tych słowach zawiera się istota posługi wielu sióstr zakonnych. Czasem nie mogą usunąć choroby, ale mogą sprawić, że człowiek nie będzie cierpiał samotnie.
Współcześnie
Również dziś siostry zakonne pozostają obecne w świecie medycyny, opieki paliatywnej i pomocy społecznej. Jednym z przykładów są Siostry Najświętszej Rodziny z Nazaretu, czyli nazaretanki.
Od początku istnienia zgromadzenie podejmuje służbę wobec rodzin, a ta obejmuje również szczególne towarzyszenie osobom chorym, starszym i potrzebującym. Siostry pracują w szpitalach, hospicjach i domach opieki. Odwiedzają także chorych w ich domach.
W Polsce rozpoczęły posługę medyczną w 1897 roku w szpitalu w Wadowicach. Dziś pracują w różnych zawodach medycznych i opiekuńczych oraz prowadzą placówki dla osób potrzebujących pomocy w wielu częściach świata, między innymi w Polsce, Australii, na Filipinach i w Stanach Zjednoczonych.
Wśród sióstr są również osoby łączące posługę z działalnością naukową. Przykładem jest siostra Stella Paulina Teodorczyk, która miesiac temu obroniła doktorat z pielęgniarstwa na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Jej droga pokazuje, że profesjonalna wiedza medyczna może iść w parze z powołaniem zakonnym.
Nazaretanki angażują się także w opiekę hospicyjną. Siostra Karola od lat współpracuje z Warszawskim Hospicjum dla Dzieci, towarzysząc małym pacjentom i ich rodzinom w najtrudniejszych chwilach.
Cicha obecność, która leczy
Siostry zakonne pracują także w domach pomocy społecznej, odwiedzają osoby starsze w parafiach i wspierają chorych w ich własnych domach. Ich posługa często pozostaje niewidoczna dla opinii publicznej, ale jest niezwykle realna i potrzebna.
W świecie, który ceni skuteczność, szybkość i widoczny efekt, siostry przypominają o czymś fundamentalnym. Człowiek chory potrzebuje nie tylko terapii, lecz także obecności. Potrzebuje kogoś, kto zostanie przy nim wtedy, gdy przychodzą ból, lęk i milczenie.
Dlatego obecność sióstr zakonnych przy osobach chorych pozostaje jednym z najbardziej czytelnych świadectw chrześcijańskiej troski o człowieka. Jest obecnością miłości, która nie odwraca wzroku. Jest obecnością, która nie opuszcza. Jest obecnością, która przypomina, że nawet w cierpieniu człowiek nigdy nie traci swojej godności.
