Home WiadomościZe ŚwiataArgentyński jezuita o Franciszku: był prawdziwym przewodnikiem duchowym

Argentyński jezuita o Franciszku: był prawdziwym przewodnikiem duchowym

Redakcja

Ojciec Humberto Miguel Yáñez poznał przyszłego papieża w 1975 roku, kiedy poprosił go o przyjęcie do zakonu jezuitów. „Miałem wówczas 18 lat, a on 35 i był prowincjałem jezuitów – wspomina. – Od razu zrozumiałem, że ten człowiek troszczył się nie tylko o ludzi, ale także o historie, które się za nimi kryły”.

Argentyński jezuita podkreśla, że Bergoglio „potrafił zbliżyć się do każdego i pochylić się nad dramatami oraz społecznymi ranami tych, którzy czuli się zapomniani i odrzuceni”. Przede wszystkim był jednak „ojcem”, prawdziwym „przewodnikiem duchowym”, który „dzięki swojemu przenikliwemu spojrzeniu” zawsze potrafił sprawić, że rozmówca czuł się swobodnie.

W formacji u przyszłego papieża

Gdy kard. Jorge Mario Bergoglio został wybrany na Stolicę Piotrową, ojciec Yáñez był wykładowcą teologii moralnej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Papież od razu się z nim skontaktował i zaprosił do siebie wraz z kilkoma innymi jezuitami, by „wymienić poglądy na temat naszej Argentyny i Kościoła”. Jezuita wspomina, że Bergoglio „zawsze był człowiekiem sprawującym władzę” i „jasnym w swoich decyzjach”. W czasie formacji jezuickiej ojca Yáñeza przyszły papież był kolejno jego formatorem, kierownikiem duchowym, a w końcu profesorem w „Colegio Máximo” w Buenos Aires. Jezuita wspomina chwile, gdy ojciec Bergoglio kazał mu pozamykać książki i wyjść do ubogich, poznać ich potrzeby i im służyć. Jak mówi, jedną z jego wielkich intuicji było stworzenie specjalnej szkoły zawodowej dla ubogiej młodzieży w zaniedbanych dzielnicach stolicy Argentyny. „Gonił mnie do sprzątania i pracy w ogrodzie, pokazywał, że nasze życie ma być służbą” – opowiada jezuita, który swą pierwszą Mszę odprawił w jednym z ubogich kościołów założonych przez Bergoglia w slumsach stolicy.

Dziedzictwo papieża Franciszka

Pytany o znaczenie dwunastu lat pontyfikatu papieża z krańca świata, ojciec Yáñez podkreśla, że należy wrócić do znaczenia, jakie papież nadał wartości miłosierdzia Bożego, mówiąc – już w czasie pierwszego spotkania na Anioł Pański – o Bogu, który zawsze przebacza oraz do centralnego miejsca, jakie w jego życiu zajmowało praktykowanie Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego z Loyoli. Wychowanek papieża wskazuje, że naprawdę „rozeznawał on duchy” i starał się „odnajdywać Boga we wszystkim”. Nawiązując do papieskiego nauczania, ojciec Yáñez podpowiada, że warto wrócić choćby do środowych katechez o prymacie Słowa Bożego. Wyraża przekonanie, że wśród największego dziedzictwa magisterium papieża Franciszka znajduje się adhortacja apostolska „Amoris Laetitia”, „ze względu na jego troskę o zranione rodziny, te same, którym pomagał, gdy był «zwykłym» jezuitą w Buenos Aires”, oraz encyklika „Dilexit Nos”, w której „chciał poruszyć temat zadośćuczynienia nie tylko jako indywidualnego aktu pobożności, ale jako konkretnej odpowiedzi na grzech strukturalny i katastrofy spowodowane przez zło na świecie”.

Rewolucjonista czułości

Jakie jest zatem największe dziedzictwo papieża Bergoglio? „Jego miłość do najbiedniejszych. Przez swe gesty był rewolucjonistą czułości. Uważam, że ubodzy, którzy szukali schronienia pod kolumnadą Bazyliki św. Piotra, nigdy nie byli tak bardzo kochani i rozumiani w splocie swoich losów, jak przez papieża Franciszka. A papież Leon XIV, w gruncie rzeczy, podąża tą samą drogą, którą wytyczył jego poprzednik”.

rj, Avvenire/KAI
SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda