„Papież jest z wami w tym czasie. Nie jesteście sami! Potępił już tę wojnę i zawsze was wspiera” – powiedział 19 lipca w sanktuarium w Berdyczowie kard. kardynał Paulo Costa. Arcybiskup metropolita Brasílii jest papieskim wysłannikiem na uroczystości w narodowym sanktuarium ukraińskim, których kulminacja będzie miała w niedzielę, 20 lipca.
Kardynał zachęcił wiernych, aby w tym czasie cierpienia skierowali swej spojrzenie na Cierpiącą Dziewicę Maryję pod krzyżem. Przecież Ona przeżyła okropności cierpienia, ale uczyniła to w wierze, dlatego ujrzała chwałę zmartwychwstania – przypomniał przedstawiciel Ojca Świętego. Wyznał, że podczas rozmowy z papieżem Leona XIV poinformował go o swoim przyjeździe na Ukrainę. Według słów kardynała, Ojciec Święty prosił, aby przekazać jego solidarność z narodem ukraińskim w tym czasie, oraz zapewnić o jego modlitwie. „Papież jest z wami w tym czasie. Nie jesteście sami! Potępił już tę wojnę i zawsze was wspiera” – stwierdził kard. Costa. Zapewnił też wszystkich o modlitewnej bliskości brazylijskich wiernych z jego diecezji.
Wcześniej w kazaniu biskup kijowsko-żytomierski, Witalij Krywicki SDB zachęcił, aby dzisiejsza pielgrzymka nie była kolejną, ale pielgrzymką wyzwolenia, czyli zaprzestaniem bycia niewolnikami, a staniem się dziećmi Bożymi. Przypomniał, iż w herbie berdyczowskiego sanktuarium znajdują się słowa: „Nie jesteśmy już niewolnikami, ale synami – to jest duch tego miejsca” – zaznaczył.
Na sobotnie uroczystości przybyli liczni pielgrzymi z różnych zakątków Ukrainy, aby oddać cześć Matce Bożej.
Zespół klasztorno-kościelny pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, ufundowany w 1630 r. przez wojewodę kijowskiego Janusza Tyszkiewicza jako wotum za ocalenie z niewoli tatarskiej, to najważniejsze i największe łacińskie sanktuarium maryjne na Ukrainie. W 2011 r. został ogłoszony sanktuarium narodowym. Znajduje się tu cudowny wizerunek Matki Boskiej Berdyczowskiej, koronowany w 1756 r. przez Benedykta XIV, a ponownie w 1997 r. przez św. Jana Pawła II. Oryginał obrazu zaginął w 1941 r. na początku wojny niemiecko-sowieckiej. Do klasztoru czterokrotnie powracali karmelici – ostatnim razem na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku.
