Generał jezuitów o wyzwaniach dla zakonu w dzień jego założyciela

Z okazji uroczystości św. Ignacego Loyoli Radio Watykańskie poprosiło o wypowiedź przełożonego generalnego jezuitów o. Arturo Sosę SJ. Zapytaliśmy go, jakie najważniejsze wyzwania widzi on przed Towarzystwem Jezusowym dzisiaj.

„Chciałbym przekazać pewną syntezę tego, do czego nas, jezuitów, wzywa w dzisiejszych czasach Towarzystwo Jezusowe, tego, co stanowi wyzwania dla naszego zakonu. I podzieliłbym owe kwestie na dwie grupy. Pierwszą z nich jest: jak możemy rozumieć nasz udział w misji pojednania, jaka charakteryzuje Kościół. To zadanie, jak wskazali wspólnie uczestnicy naszej ostatniej, 36. z kolei Kongregacji Generalnej, ma trzy wymiary pozostające zawsze w pewnej jedności między sobą. Chodzi tu o pojednanie z Bogiem, pojednanie między ludźmi, a także pojednanie ze stworzeniem, stanowiące część tego pierwszego, czyli pojednania z Panem.

A więc pierwszym wyzwaniem jest czuć się współpracownikami w wymienionych procesach. Otrzymaliśmy wspólną misję stanowiącą misję Jezusa – nie naszą, lecz Pana – powierzoną Kościołowi, którego my, jezuici, jesteśmy częścią. Stąd widać, że owa współpraca ma pewien konkretny fundament, czyli naszą wiarę płynącą ze spotkania z Chrystusem, z doświadczenia Boga, jakie nastąpiło z Jego inicjatywy. Pan wyszedł nam na spotkanie – każdemu z nas osobiście – i to On też dał nam odczuć swoje miłosierdzie, swoją wielką miłość. Właśnie dlatego jesteśmy teraz zdolni do złożenia naszej ufności, całej naszej ufności, w Nim. A na takiej wierze, na takim zawierzeniu, możemy również próbować wspomóc Jezusową misję. Boga znamy za pośrednictwem Jego Syna. A Syn ten objawił nam Boga, który także jest współpracownikiem, który jest Jeden, ale w Trzech Osobach, i który pozostaje obecny przy nas. Właśnie ten Bóg działa dzisiaj w ludzkiej historii, pozostając w ten sposób nadal blisko nas, pomiędzy nami.

Pierwsze poważne wyzwanie dla każdego chrześcijanina, ale także, a może nawet zwłaszcza, dla Towarzystwa Jezusowego, to odkryć, rozeznać, gdzie Bóg coś czyni w tym momencie w naszej historii i jak On ingeruje. A to wszystko, aby móc być faktycznie narzędziem Pana w celu współpracy, wsparcia Jego działania.

Doświadczenie Boga – właśnie to, co stanowi fundament naszej wiary – wyzwala nas. Na nowo czyni nas wolnymi. I tak, dzięki owej wolności, jaką daje nam odczucie Boga, możemy spojrzeć na krzyże dzisiejszego świata bez zakłamywania ich, spojrzeć na Jezusa umęczonego na tych narzędziach kaźni we współczesnej rzeczywistości. Stąd też wiemy, że bez prawdziwej sprawiedliwości społecznej nie można mówić o pogodzeniu, pojednaniu. Widzimy, iż niemożliwym jest, bez sprawiedliwości, mieć godne życie, życie w wolności, co stanowi potrzebę wszystkich jednostek i każdej z nich się to należy. Tak samo zresztą z narodami: powinny móc współistnieć jedne z drugimi na tej ziemi w pokoju.

Więc wyzwanie postawione nam, jezuitom, to zrozumienie tych kwestii. Zrozumienie, dlaczego świat jest taki, jaki jest. Zrozumienie przyczyn niesprawiedliwości, która obecnie dotyka bardzo wielu ludzi. Zrozumienie, jak możemy współpracować w refleksji prowadzącej do odkrywania nowych modeli wspólnego życia, nowych metod produkcji, dystrybucji, konsumpcji, różniących się od obecnej sytuacji, która tworzy wprawdzie z jednej strony wiele dóbr i bogactw, ale skutkuje również olbrzymim ubóstwem. Przecież doświadczamy obecnie w świecie wielkich nierówności. One to stanowią najpoważniejszy znak naszych czasów. A także wykluczenie jednych czy drugich.

Panujący obecnie model społeczny stawia w pewnym niebezpieczeństwie, jak wskazywał nieraz Papież Franciszek, i to z dużym naciskiem, także w ogóle życie na Ziemi. A więc wyzwaniem, jakie widzimy przed sobą, z jakim się muszą skonfrontować nasze dzieła, są starania, aby to wszystko ze sobą pogodzić, aby wprowadzić pojednanie. Tu potrzeba właśnie refleksji, jak stworzyć taki model ludzkiego życia, który pozwoliłby nowym pokoleniom, przyszłym pokoleniom żyć życiem lepszym od tego naszego, dzisiejszego, rozgrywającego się pośród nierówności oraz biedy.

Owo wyzwanie dotyczy oczywiście sposobu, w jaki myślimy, w jaki dokonujemy badań naukowych i w ogóle rozwoju nauki czy technologii, a wreszcie w jaki organizujemy sobie naszą codzienną egzystencję. Bo przecież należymy do tego systemu, może i nie chcąc, ale tak czy siak w nim będąc. Posiadamy pewne przyzwyczajenia, które nie pomagają w tworzeniu jedności między nami a resztą stworzenia.

Stąd wnoszenie swojego wkładu w pojednanie we wszystkich jego wymiarach stawia nam przed oczami również wyzwanie, aby nauczyć się dialogować. Trzeba naprawdę wiele dialogu tak między kulturami, jak i między religiami. Jako że jesteśmy członkami Kościoła, członkami zakonu, organizacji religijnej, te sprawy stanowią dla nas faktycznie priorytet. W obecnym momencie Towarzystwo Jezusowe to rzeczywistość niezwykle wielokulturowa, co pozwala nam na posiadanie owego doświadczenia – doświadczenia wewnętrznej różnorodności, jaka odzwierciedla różnorodność całej ludzkości. Takie okoliczności dają nam możliwość uczynienia kolejnego kroku, mianowicie w stronę międzykulturowości, w której w realnej wolności nasze tradycje będą się wzajemnie wzbogacać, aby w ten sposób otworzyć drogę ku prawdziwej uniwersalności. Dla owej uniwersalności różnorodność stanowi właśnie podstawę oraz element rozwoju, nie jest więc nią obecna niekiedy we współczesnym świecie postawa ukrywająca różnice zachodzące między ludźmi lub próbująca uczynić wszystkich takimi samymi. Dopiero więc, gdy uznamy różnorodność kulturową, możemy pójść dalej ku prawdziwej jedności rodzaju ludzkiego, podobnej do tej, w jakiej żyje Bóg. On jest w Trzech Osobach, różnych, ale pozostając też jednym. I my powinniśmy pozostać różni w ramach jednej ludzkości.

Poza tym warto wspomnieć o wymienionym już także dialogu międzyreligijnym, ponieważ systemy wiary zjednoczone razem mogą wnieść naprawdę wielki wkład w pojednanie między ludźmi. A nie tylko w to pojednanie, ale też w pojednanie między gatunkiem homo sapiens a światem, resztą stworzenia. Ja właśnie wróciłem do Rzymu z mojej pierwszej wizyty w Indonezji, kraju, gdzie żyje największa na całej Ziemi populacja muzułmańska. Tam pewnego popołudnia miałem przez parę godzin możliwość uczestniczenia w bardzo interesującym spotkaniu z intelektualistami, nauczycielami, w tym także z profesorami wykładającymi na jezuickim uniwersytecie – wszyscy oni byli muzułmanami. Mówiliśmy o tych wyzwaniach. O tym, jak religie mogą przyczynić się do odnowienia świata. Takie wydarzenia naprawdę budzą wiele entuzjazmu, ponieważ na owej płaszczyźnie współpracy w celu uleczenia ran świata odnajdujemy się wszyscy razem, choć mamy różne religie. Miałem również podobne doświadczenie w Kambodży z grupą mnichów buddyjskich. Na początku był taki dialog bardziej formalny i intelektualny, a potem zaprosili oni nas, kilku jezuitów, do uczestnictwa w ich modlitwie w świątyni. I tak modliliśmy się wspólnie. A więc na płaszczyźnie, gdzie doświadczenie Boga spotyka ludzkie doświadczenie, religie mogą naprawdę wiele dokonać. Jeden zresztą z największych skandali współczesnego świata stanowi stawianie Boga po jednej ze stron konfliktu, bo w rzeczywistości, w jakiejkolwiek wierze, On jest tym, który nas jednoczy, wzywając do życia ze sobą nawzajem jako bracia i siostry. W tym wypadku wydaje mi się, że stoi przed nami piękne zadanie.

Drugą wielką grupę wyzwań stanowią te, które dotyczą dostosowania zakonu do nowych czasów. Tak, żeby owo „ciało” Towarzystwa Jezusowego mogło w sposób jak najbardziej efektywny wypełniać tę powierzoną mu misję. I to zaczyna się wraz z własnym nawróceniem: nawróceniem osobistym każdego z nas, nawróceniem wspólnoty w życiu wspólnotowym, abyśmy mogli faktycznie być świadkami braterstwa, towarzyszenia sobie nawzajem stawiając w centrum Osobę, która nas jednoczy, czyli Jezusa. Bo owa miłość, Jezus, jednoczy nas wszystkich, przezwyciężając też różnice, jakie się między ludźmi pojawiają. I wreszcie jeszcze najtrudniejsze nawrócenie, czyli nawrócenie instytucji, nawrócenie instytucjonalne. Posiadamy ogromną tradycję edukacyjnych, duszpasterskich i innych narzędzi udzielania posługi, które muszą zostać dostosowane zgodnie ze zrozumieniem i uświadomieniem sobie, czym dziś jest świat, aby potem te wartości mogły służyć dobru owego nowego świata. Ten proces jednak nie jawi się jako nazbyt łatwy. W instytucjach bowiem mamy do czynienia z wieloma oporami przed zmianami. Dlatego warunek rzeczonego nawrócenia stanowi umiejętność przeprowadzenia prawdziwego i szczerego rozeznania wspólnotowego jako sposobu podejmowania decyzji. Papież zaprosił cały Kościół do takiej praktyki. I nam, jezuitom, powiedział, kiedy przyszedł w odwiedziny w czasie Kongregacji Generalnej, że powinniśmy być nauczycielami rozeznawania. A nikt przecież nie może przekazywać innym czegoś, czego nie zna i czego sam nie robi. Musimy więc zacząć zagłębiać się w to doświadczenie rozeznawania wspólnotowego jako zwyczajny sposób podejmowania decyzji. Nawrócenie to pozostaje też cały czas powiązane z doświadczeniem Boga, jak już wspominałem wcześniej. Bo to właśnie doświadczenie Pana zachęca nas do współpracy z innymi w misji pojednania, jaką mamy wszędzie podejmować poprzez nowe narzędzia, które udostępnia nam współczesna kultura – nowa kultura komunikacji, kultura świata pełnego wzajemnych, różnorodnych powiązań. Konkretnie chodzi tu o narzędzia połączeń sieciowych mogących poszerzyć dostępność naszych posług. Wreszcie ich używanie pomaga też ponownie przejrzeć nasze struktury, to, jak się organizujemy jako Towarzystwo Jezusowe i jak zarządza się „ciałem”, które jest tak różnorodne, a które musi stawić czoła wielu wyzwaniom”.

tm/ rv

Za: Radio watykańskie.