Generał jezuitów z wizytą w Krakowie

Arcybiskup Marek Jędraszewski spotkał się z przebywającym od wczoraj w Polsce generałem Jezuitów Arturo Sosa SJ. Ojcu Generałowi podczas wizyty w domu arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3 towarzyszył prowincjał zakonu Jezuitów w Krakowie o. Jakub Kołacz SJ.

Metropolita krakowski pokazał Ojcu Sosa miejsca związane z Janem Pawłem II, m.in. Salę Królewską, w której znajduje się znane na świecie Okno Papieskie. Z tego miejsca dialogował z młodzieżą Papież Polak podczas każdej pielgrzymki do Ojczyzny.

W tym roku mija dokładnie 40 lat od pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce i pierwszego spotkania Papieża Polaka z młodymi przy Franciszkańskiej 3. Tę tradycję rozmów ze słynnego Okna Papieskiego kontynuował podczas wizyty w Polsce Benedykt XVI, a także Papież Franciszek w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, w 2016 roku. 

Abp Jędraszewski zaprosił Ojca Generała do wspólnej modlitwy w kaplicy, w której modlili się trzej papieże podczas swoich pielgrzymek do Polski, gdy zatrzymywali się w krakowskim domu arcybiskupów. Ojciec Sosa wyraził radość i wdzięczność za możliwość odwiedzenia miejsc związanych z św. Janem Pawłem II , ale także z Papieżem Franciszkiem, który jak wiadomo jest również jezuitą.

Arturo Sosa SJ odwiedził także m.in. Akademię Ignatianum i Wydawnictwo WAM w Krakowie, spotkał się z nauczycielami i uczniami krakowskich szkół jezuickich. Ojciec generał spędzi w Polsce dwa tygodnie. Oprócz Krakowa odwiedzi Gliwice, Nowy Sącz, Trójmiasto, Warszawę, Łódź i Lublin. Spotka się z jezuitami pracującymi w Polsce oraz w Danii, Rosji i na Ukrainie, a także współpracującymi z zakonem osobami świeckimi. Złoży wizytę w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau  oraz w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Arturo Sosa SJ, który jest najwyższym przełożonym zakonu jezuitów od 2016 roku, pochodzi z prowincji wenezuelskiej. Urodził się 12 listopada 1948 roku. Jest doktorem nauk politycznych na Universidad Central de Venezuela. Wcześniej pełnił funkcję prowincjała dla domów i dzieł międzynarodowych Towarzystwa Jezusowego. Włada kilkoma językami, m.in.: hiszpańskim, włoskim i angielskim.

Generał jezuitów jest nazywany potocznie “czarnym papieżem”- “papa negro” w nawiązaniu do wysokiej pozycji jaką zajmuje i koloru jezuickiego stroju.

Za: www.deon.pl


Arturo Sosa SJ do studentów Ignatianum: uniwersytet nie jest tylko miejscem przekazywania wiedzy

Jezuicki uniwersytet jako miejsce pojednanego życia, a jego absolwenci rozpoznawani bardziej po ludzkich cechach i prospołecznej wrażliwości niż po sposobie radzenia sobie na rynku pracy czy zasobności portfela – na to wskazał Generał Jezuitów w spotkaniu ze studentami Akademii Ignatianum w Krakowie.

Kim będą nasi studenci? To kluczowe pytanie stojące przed jezuickimi uczelniami na świecie. Jako podstawowe kryterium dla szkół wyższych prowadzonych przez zakon wskazał je o. Arturo Sosa SJ. Przełożony Generalny Towarzystwa Jezusowego odwiedził 7 maja Akademię Ignatianum w Krakowie. W Auli Wielkiej spotkał się ze studentami i kadrą profesorską tej „małej uczelni z dostępem do wielkiej wiedzy”, jak sama szkoła się określa.

Generała zakonu, jako Wielkiego Kanclerza tej uczelni, zwięźle przywitał jej rektor, o. prof. Józef Bremer SJ. Obecnie na dwóch wydziałach łącznie studiuje tu 3200 studentów. 90 osób to personel administracyjny, a 290 tworzy kadrę profesorską. Nasz dom jest twoim domem, zadeklarował o. Bremer.

O. Arturo Sosa najpierw odniósł się do otrzymanych pytań. Kolejno wyjaśniał co powinno cechować jezuickie uniwersytety, jak widzi apostolat intelektualny w porównaniu do innych form jezuickiego apostolatu oraz jakie winny być priorytety europejskich szkół wyższych prowadzonych przez zakon w kontekście ich społecznego zaangażowania.

Mottem pierwszej odpowiedzi było kryterium wskazane przez poprzedniego generała zakonu, o. Kolvenbacha w roku 2000, podczas wykładu na Uniwersytecie Santa Clara w Kaliforni: ukierunkowanie na przyszłość studentów, na to kim będą. – Chcemy, by rozpoznawano nas po ludzkich cechach naszych absolwentów, a nie tylko po tym jak sprawnie sobie radzą na rynku pracy. Chcemy kształcić jednostki spójne i odpowiedzialne, zarówno za siebie, za innych, jak i za ziemię, na której żyjemy, dodał o. Sosa. Odwołał się przy tym do swego przemówienia na spotkaniu z rektorami wyższych szkół jezuickich w Loyoli. Uniwersytet jezuicki ma być źródłem pojednanego życia, tak by nauka sprzyjała godnemu życiu jednostek obecnie i w przyszłości. Na świat i na historię winniśmy patrzeć oczyma Boga, mówił generał jezuitów. W praktyce musi to znaleźć przełożenie na społeczną wrażliwość. Ma nas poruszać płacz milionów migrantów, ofiar przemocy, ubogich łaknących sprawiedliwości,  prześladowanych z powodu koloru skóry czy wyznawanej religii, tych którym broni się praw demokratycznego udziału w życiu publicznym – wskazał.

Podjęcie tej perspektywy, kontynuował o. Sosa, stanowi dla pracy naukowej prawdziwe wyzwanie epistemologiczne i pedagogiczne, tak by proces kształcenia sprzyjał promocji sprawiedliwości w dzisiejszym świecie. Uniwersytety winny przyczyniać się do społecznej przemiany. Źródłem tego, zauważył generał jezuitów,  jest Ewangelia. To ona wskazuje na potrzebę wytrwałego dążenia do sprawiedliwości społecznej i zrównoważonego rozwoju poprzez dialog kultur i religii.

W kontekście cech wyróżniających jezuickie uczelnie o. Arturo Sosa zwrócił jeszcze uwagę na rolę formacji politycznej. Jednym z czynników wyniesionych z nauki bądź pracy w jezuickich uczelniach może być stawanie się obywatelem świata. Ponadto cechą jezuickiego szkolnictwa jest kształcenie humanistyczne nastawione na jednostkę, tak by zarazem wspierać uczniów w przekraczaniu siebie, braniu odpowiedzialności za wspólnotę i otwieraniu na transcendencję. Wszystko to ma się odbywać w obszarze współpracy między sobą i z innymi.

Drugie pytanie, które wybrzmiało w wypełnionej auli im. Grzegorza Piramowicza, dotyczyło miejsca apostolatu intelektualnego na tle innych zaangażowań apostolskich zakonu. Ojciec Generał zaskoczył tłumacząc, że praca intelektualna bynajmniej nie jest sektorem apostolskim. Jest charakterystyczną cechą Towarzystwa Jezusowego i sposobem postępowania jezuitów, który winien być obecny w każdym apostolacie. Czym jest apostolat intelektualny? Poszukiwaniem mądrości. Nie wystarczy zatem, by jezuickie uniwersytety poprzestawały na zgłębianiu wiedzy. Prawdziwe wyzwanie polega na tym, że to powinno być sposobem głoszenia Dobrej Nowiny, rozpoznawania Bożej obecności w świecie i działania Ducha Świętego w dziejach.

O. Sosa zauważył, że mądrość to nie nagromadzenie wiedzy w umysłach, kolekcjach książek czy na serwerach. Mądrość to cecha rozpoznawalna w ludziach, których stopień człowieczeństwa i dojrzałości sprawia, że spotkanie z nimi pozwala widzieć dalej i głębiej. Bycie człowiekiem mądrym, dodał o. Sosa, to sprawa miłości, poszukiwania mądrości, która chce być odnajdywana w dziejach i stworzeniu. Jezuickie uniwersytety, zakończył o. generał, są zatem wezwane by tworzyć. A zdolność twórcza objawia się głównie umiejętnością wyprzedzania swoich czasów i to o kilka kroków naprzód. Uniwersytet może patrzeć poza teraźniejszość, gdyż ma świadomość pamięci historycznej.

Odnosząc się z kolei do priorytetów europejskich szkół jezuickich w kontekście ich społecznego zaangażowania generał zakonu zauważył, że nasze czasy charakteryzuje napięcie między sekularyzmem a religijnymi i ideologicznymi fundamentalizmami. To nadaje nowego znaczenia katolickiej obecności na uniwersytecie. Szkoły wyższe, mówił o. Sosa, to zróżnicowane środowiska, w których tworzone są warunki pogłębionego dialogu procesów dziejowych. Stanowią uprzywilejowane miejsce doświadczania ludzkiej wolności, wolności poszukiwania i odnajdywania ścieżek  społecznych przemian poprzez badania i dydaktykę. Stanowią przestrzeń, w której wyzwalające orędzie Dobrej Nowiny może przyczynić się do odnajdywania dróg wnoszenia życia w obszary trudności i niepewności, które zdają się dominować codzienność.

Przełożony Generalny Towarzystwa Jezusowego jest Wenezuelczykiem. O. Bremer zapytał go wprost o sytuację w Wenezueli. Słuchacze mogli zrozumieć skalę obecnego kryzysu w tym kraju. Ponad 3,5 miliona Wenezuelczyków wyjechało za granicę w ostatnich pięciu latach. Ich Ojczyzna przechodzi obecnie złożone przemiany zarówno długo-, jak i krótkoterminowe. Ostatnie tygodnie przyniosły eskalację konfliktu. Jest to zarazem kryzys humanitarny, gdyż 80% społeczeństwa musi  szukać pożywienia, codziennie walcząc o pracę i o przetrwanie. Miesięczna pensja, równowartość pięciu dolarów, wystarcza na jeden dzień. Kraj przeżywa dramatyczny niepokój. Obecna sytuacja, tłumaczył o. Sosa, to skutek rozwoju sytuacji politycznej i polityki rządu ostatnich 20 lat. Projekt „Socjalizm 21” miał być wsparciem dla ludności, jednak całkowicie stracił poparcie. Rząd tymczasem zbudował mocne struktury wojskowe i paramilitarne, będące teraz jego oparciem. Na chwilę obecną nikt nie może zapewnić, że uda się zebrać poparcie większe, wystarczające do zmiany rządu. Warunkiem jest sprostanie kryzysowi humanitarnemu. Na przygotowanie wyborów potrzeba przynajmniej roku. Na poprawę gospodarki znacznie więcej, a obecna sytuacja jest tak dynamiczna, że zmienia się z dnia na dzień.

Podstawowe wyzwanie stojące przed Wenezuelą, zdaniem o. Sosy, to zmiana polityki dotyczącej ropy naftowej. Przez ostatni wiek kraj żył dzięki przychodom z pól naftowych. Nie ma zbilansowania przychodów, dochód nie jest adekwatny. Całość wpływów idzie bezpośrednio do kasy państwa. Walka o siłę polityczną to walka o rząd, bo kto ma władzę ten ma i realny dochód. W państwie jak nasze, zakończył wenezuelski jezuita, ludność zależy od rządu, a nie rząd od ludności. Logika zmiany winna iść w kierunku, by ludzie żyli z ropy, a nie dla ropy.

Ostatnie pytanie dotyczyło preferencyjnej opcji na rzecz ubogich. Dr Dariusz Dańkowski SJ zapytał jak mogą nią żyć wyższe uczelnie, tak, by troszczyć się o minimum socjalne, ale i o wymiar ewangelizacyjny.

O. Sosa wskazał na złożoność problemu. Opcja na rzecz ubogich zakorzeniona jest we wcieleniu Jezusa. To opcja Trójcy Świętej: wysłanie Syna, by był ubogim pośród ubogich. Dla uniwersytetu wskazuje ona perspektywę epistemologiczną i pedagogiczną. Jednym z błędów, mówił generał zakonu, jest przekonanie o neutralności naukowej. Nauka nie może być neutralna. Punkt widzenia, z którego tworzymy naukę też nie jest neutralny. Wyzwaniem jest spojrzenie przez pryzmat opcji na rzecz ubogich. W sensie pedagogicznym pytanie brzmi jak to przekazujemy innym? O. Sosa wskazał przy tym, że jezuicki uniwersytet to nie tylko miejsce przekazywania wiedzy, ale także tworzenia programów pomocy studentom w poznawaniu kontekstu świata w którym żyją. Odwołał się do swojego doświadczenia wykładowcy uniwersyteckiego, kiedy na uczelni dokładał starań, by dać studentom doświadczenie zaangażowania w dzieło społeczne, gdyż to zmieniało ich mentalność i przygotowanie do życia. W tym punkcie o. Sosa podjął też kwestię wysokich kosztów nauczania. Wyższe uczelnie to instytucje drogie: jak sprawić, by były otwarte dla ubogich. To, dodał, jest także odpowiedzialnością Państwa. Jako jezuici mamy temu sprzyjać, ale i wywierać presję na siły polityczne, by taką politykę wspierały.

Spotkanie ze studentami i kadrą profesorską Akademii Ignatianum zakończyło się krótkim podziękowaniem o. Bremera. Przedstawiciele studentów wręczyli Wielkiemu Kanclerzowi grafiki przedstawiające założyciela zakonu oraz ich macierzystą uczelnię.

Akademia Ignatianum (AIK) jest jedną z blisko dwustu uczelni jezuickich na całym świecie. Na Uczelni funkcjonują dwa wydziały: filozoficzny i pedagogiczny. Oba Wydziały Akademii posiadają prawa nadawania tytułu zawodowego magistra. Wydział Pedagogiczny posiada uprawnienia do nadawania stopnia doktora nauk społecznych w dyscyplinach: pedagogika, nauki o polityce. Wydział Filozoficzny do nadawania stopnia doktora nauk humanistycznych w dyscyplinach: filozofia, kulturoznawstwo. Na obu Wydziałach w Krakowie są prowadzone także studia III stopnia (doktoranckie). Nazwa uczelni „Ignatianum” została wprowadzona na początku lat 90. ubiegłego wieku i nawiązuje do założyciela zakonu jezuitów: św. Ignacego Loyoli.

Za: www.deon.pl


Generał jezuitów: media nie powinny milczeć, lecz mówić prawdę w sposób wyzwalający i nie piętnujący

Media nigdy nie powinny milczeć, lecz powinny mówić prawdę w taki sposób, by była ona wyzwalająca, a nie piętnująca – powiedział Generał jezuitów, o. Arturo Sosa SJ na spotkaniu w Centrum Medialnym Wydawnictwa WAM.

Na pierwszym spotkaniu podczas swojej wizyty w Polsce, jakie miało miejsce 7 maja w Krakowie, o. Arturo Sosa SJ odpowiadał na pytania jezuitów i ich współpracowników zaangażowanych w apostolat medialny.Ojciec Jacek Siepsiak SJ, dyrektor Wydawnictwa WAM, zapytał Generała o miejsce jezuickich mediów wśród ogłoszonych niedawno uniwersalnych preferencji apostolskich Towarzystwa Jezusowego, a są nimi:

– poprzez Ćwiczenia Duchowe i rozeznawanie pomagać ludziom w odnalezieniu Chrystusa i naśladowaniu Go

– kroczyć razem z ubogimi, słabymi, wykluczonymi i tymi, których społeczeństwo uważa za bezwartościowych, realizując misję jednania i promocji sprawiedliwości

– towarzyszyć młodym ludziom w tworzeniu przyszłości pełnej nadziei

– dbać o nasz wspólny dom, jakim jest Boże Stworzenie

Ojciec Generał wyjaśnił, że preferencje apostolskie nie preferują jakiegoś konkretnego dzieła, lecz są pewną orientacją, drogowskazem wskazującym na nowy styl jaki należy przyjąć w każdej formie apostolatu. Warto raczej zapytać, do czego zapraszają mnie obecne preferencje apostolskie w tym, czym żyję i w obszarze w jakim posługuję?

Mówiąc o zaangażowaniu w środki masowego przekazu podkreślił Generał, że tzw. „kontynent cyfrowy” nie sprowadza się jedynie do nowych form komunikacji, lecz proponuje nową antropologię, zmienia nasze dotychczasowe pojęcie wchodzenia w relacje. Zachęcił do refleksji nad tym, jak możemy być częścią tego „nowego kontynentu” i jak w kontekście proponowanej przezeń antropologii żyć i pracować realizując naszą misję.

Jak zachować miłość do Kościoła relacjonując tyle skandali?

Uczestnicy spotkania byli zainteresowani zdaniem Generała na temat roli mediów i pytali, czy są takie sytuacje, w których media powinny milczeć?

Środki masowego przekazu nigdy nie powinny milczeć – podkreśli Generał – choć milczenie też bywa wymowne i też może coś ważnego komunikować. W przekazie medialnym należy zawsze działać zgodnie z prawdą, autentycznie, nie manipulując. Tak mówić prawdę, aby wyzwalała, a nie piętnowała. To zdaniem Generała jest bardzo istotne wyzwanie dla każdego zaangażowanego w media, podobnie jak wyzwanie dotyczące spójności wypowiadanych słów z naszym życiem.

Jeszcze trudniejszym pytaniem postawionym Generałowi był dylemat, nie obcy wielu katolickim dziennikarzom, jak zachować miłość do Kościoła relacjonując zgorszenia jakie mają miejsce w Kościele?

Prawdziwa miłość polega na tym, że kochamy kogoś takim, jaki jest – odpowiedział Generał. Należy kochać Kościół takim, jaki jest, a przecież nie jest bez skazy, jest wspólnotą grzeszników. Nie powinniśmy ukrywać skandali, ale ujawniać kryzysy i nadużycia. W ten sposób zapraszamy do nawrócenia, do zmian, do reformy. Przecież Kościół powstał z ludzi, którzy zrozumieli, że wiodą życie grzeszne i żałowali tego. Aby przyjąć przebaczenie potrzeba dojrzałości przyznania się do winy. Nie jesteśmy przecież po to, by rzucać kamieniami, lecz jak w ewangelicznej historii o jawnogrzesznicy, uznać, że nie jesteśmy bez grzechu. Unikajmy więc kamienowania grzeszników. Zdajmy sobie sprawę, że to my mamy zmienić życie. Zdaniem ojca Arturo Sosy, media mają pomóc Kościołowi i całemu społeczeństwu zmienić się na lepsze, pomóc doświadczyć winy, przebaczenia i nawrócić się. Cały świat potrzebuje przemiany i media powinny tę przemianę ułatwiać.

Czy papież słucha rad generała?

Ojciec Andrzej Majewski SJ, szef redakcji katolickiej Polskiego Radia, zadał ojcu Generałowi pytanie o jego relację z papieżem Franciszkiem, który jest również jezuitą. Otóż każdy jezuita składający profesję zakonną ślubuje między innymi, że jeśli zostanie mianowany biskupem, to w ważnych sprawach wysłucha chętnie rady przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego. Ojciec Majewski zapytał wprost: „Czy o. Generał udziela takich rad papieżowi?”

W odpowiedzi usłyszeliśmy, że obecny Generał udziela ich, o ile papież o to poprosi, a inni biskupi, których zna, równie chętnie proszą o rady, jeśli nie jego, to innego jezuity. Ważne we wspomnianym ślubie jest to, że umacnia on dobre relacje między Towarzystwem Jezusowym a biskupami. Natomiast relacja z papieżem, biskupem Rzymu, jest przede wszystkim relacją braterską. Generał nie tyle udziela mu rad, co jest z nim cały czas w dialogu. Dyskutują nad ważnymi kwestiami dotyczącymi Kościoła i wspólnie poszukują najlepszych rozwiązań. I papież wie, że na Towarzystwo może zawsze liczyć, choć ostatnie słowo – podkreślił Generał – należy do niego. Dodał, że „papież Franciszek ma wielki szacunek dla misji Towarzystwa Jezusowego i często zwraca się do nas i powierza różnym jezuitom szczególne misje”.

Jak odzyskać zaufanie tych, którzy odeszli od Kościoła?

Odpowiadając na pytanie o to jak dotrzeć do tych, którzy oddalili się od Kościoła, Generał przekonywał, że nie ma lepszej drogi niż pogłębianie naszej własnej wiary i nasze osobiste zaufanie Bogu, bo tego problemu sami nie rozwiążemy. Można się z nim uporać jedynie poprzez działanie łaski. To co możemy zrobić z naszej strony w przekazie medialnym to zatroszczyć się o jego jasność: jedyną drogą wyjścia z grzechu jest przebaczenie. To prawda, że należy głośno mówić o sprawiedliwym karaniu winnych i o rekompensacie dla skrzywdzonych, ale nie można zapomnieć o przebaczeniu, a mówi się o nim niewiele. Jeśli tego brakuje, to nie zmienimy świata. W świetle Ewangelii nie można poprzestać na sprawiedliwym karaniu i rekompensacie dla ofiar. Potrzebne jest jeszcze przebaczenie.

Odpowiadając na pytania Piotra Żyłki, redaktora naczelnego portalu DEON.PL, które dotyczyły zarówno roli kobiet w Kościele jak i jezuickiego rozumienia „granic”, ku którym są posłani jezuici, Generał mówił o konieczności współdziałania w misji z siostrami zakonnymi i innymi kobietami. Wiele z nich kieruje jezuickimi dziełami, zarządza uczelniami i szkołami. Jezuici powinni bardziej z współdziałać z kobietami i nie powinni uważać się za jakąś kapłańską kastę. Pójście na „granice” to także zmiana optyki patrzenia na Wielki Czwartek, którą to Generał wyjaśniał powołując się na świadectwa współbraci, z którymi rozmawiał podczas ostatnich podróży. Wielki Czwartek nie jest świętem kapłanów, lecz dniem ustanowienia sakramentu Eucharystii. Natomiast kapłan jest tym, który przygotowuje Eucharystię, który posługuje niczym „kucharz” czy „oberżysta”. Należy powrócić do tych korzeni kapłaństwa służebnego, do księdza, który ma być sługą. To jest „granica” ku której wielu nie chce podążać, a my powinniśmy zmierzać. Mamy być sługami wszystkich, bez względu na narodowość, język, czy kulturę.

Bóg ma twarz człowieka

Na ostatnie pytanie postawione na tym spotkaniu, które brzmiało: „Kim jest dla o. Generała Bóg?” – usłyszeliśmy piękną i prostą katechezę. Boga nikt nigdy nie widział. Ja poznaję Boga w obliczu Jezusa Chrystusa. A jak wygląda dziś twarz Chrystusa ukrzyżowanego? To twarz uchodźcy, osoby wykorzystanej, pogardzanej kobiety, osoby cierpiącej. W tych twarzach objawia się nam Bóg. I zakończył słowami: „Jeśli zatracimy takie spojrzenie, to w naszej duchowości będzie dużo fałszu”.

Za: www.deon.pl