Można nauczyć człowieka prawd wiary, a jednocześnie nie wprowadzić go w życie wiarą. Można próbować przekonać go do określonych poglądów, a nie pomóc mu osobiście spotkać Chrystusa. Właśnie tego rozróżnienia dotyka niedawno opublikowany dokument Dykasterii Nauki Wiary Venite ad me. Przedstawia on ewangelizację jako dzielenie się życiem przemienionym przez spotkanie z Bogiem. Wiedza religijna i wymagania moralne są konsekwencją tego spotkania i dopiero w tym spotkaniu znajdują swoje źródło i sens. Nie stanowią one jednak głównej treści przekazu. Znaczy to, że jako misjonarz lub katechista mam świadczyć o Tym, kogo spotkałem w życiu, a nie przekazywać jedynie katechizmowych treści.
Najbardziej jednoznaczne zdanie pojawia się w punkcie 29: „Wiara nie może być przekazywana jedynie jako zbiór treści doktrynalnych czy informacji religijnych, lecz ma być ukazywana jako forma życia kościelnego, w którą wierzący jest stopniowo wprowadzany”. To ważne przesunięcie akcentu. Wiarę poznaje się przez świadectwo i uczestnictwo: przez modlitwę, słuchanie słowa, liturgię, doświadczenie miłości i wspólnoty. Człowiek odkrywa jej znaczenie, spotykając ludzi, których sposób życia pozwala zobaczyć, co znaczy zaufać Chrystusowi.
Dokument bardzo mocno wskazuje na przyciągający charakter świadectwa. W punkcie 30 przywołuje nauczanie Benedykta XVI o Kościele wzrastającym przez przyciąganie, a następnie słowa Leona XIV: „W istocie to nie Kościół przyciąga, lecz Chrystus”. To krótkie zdanie chroni przed poważnym nieporozumieniem. Przyciąganie nie oznacza religijnego marketingu, ukazywania atrakcyjnego sposobu życia (osobiście nazywam to „ewangelizacją w trampkach” – zwrot, który oczywiście nie pojawia się w dokumencie, a mówi o ukazywaniu chrześcijaństwa jako czegoś fajnego i przyjemnego) czy też umiejętnego wywoływania emocji. Jego siłą jest miłość Boga, która jest także wymagająca i która staje się widoczna w życiu chrześcijan. Kościół służy temu spotkaniu, pozwalając, aby przez jego słowa i czyny przemawiał sam Chrystus.
W tym świetle należy rozumieć odrzucenie prozelityzmu. W punkcie 72 dokument cytuje Leona XIV, wskazującego na potrzebę misji, która „rodzi się ze spotkania z Chrystusem zdolnego przemienić życie i szerzy się przez przyciąganie bardziej niż przez podbój”. Dalej papież wyjaśnia: „Jest to misja integralna, łącząca głoszenie, świadectwo, zaangażowanie i dialog, bez ulegania pokusie prozelityzmu czy też logice ekspansji instytucjonalnej”.
Te słowa porządkują całą perspektywę dokumentu. Ewangelizacja obejmuje wyraźne głoszenie Chrystusa i zaproszenie do wiary. Sensu ewangelizacji nie można zredukować do pragnienia pozyskiwania kolejnych członków dla Kościoła lub też zabezpieczanie przyszłości kościelnej instytucji. Ewangelizacja to pragnienie dzielenia się Ewangelią, aby człowiek mógł odpowiedzieć w całkowitej wolności. Nawrócenie jest rzeczywistą przemianą życia pod wpływem łaski, a nie wynikiem skutecznie przeprowadzonej rekrutacji.
Dlaczego ewangelizacji nie można sprowadzić do przekazu doktryny? Venite ad me udziela odpowiedzi głębszej niż stwierdzenie, że współczesny odbiorca stał się mniej podatny na religijne argumenty. W punkcie 73 przypomina, że Objawienie nie jest jedynie przekazaniem prawd o Bogu czy pouczaniem ludzkości przez Boga, lecz jest dialogiem przymierza. Bóg zaprasza człowieka do udziału we własnym życiu. Odpowiedź wiary musi więc obejmować rozum, wolność, uczucia, relacje i codzienne wybory. Przekaz pozostaje niepełny, jeśli człowiek dowiaduje się, co powinien uznać za prawdę, lecz nie odkrywa, komu może powierzyć swoje życie.
Dokument opisuje w punkcie 76 konkretną drogę: głoszenie obecności i miłości Zmartwychwstałego, wewnętrzne doświadczenie tej obecności i miłości, a dopiero następnie rozwijanie poznania Chrystusa i miłości do Niego. W punkcie 77 dopowiada: „Nie chodzi zatem o samo przekazywanie treści, choćby były nawet bardzo ważne i dotyczyło zbawienia człowieka”. Głoszenie ma dotknąć serca, nadać życiu sens i zainicjować osobistą drogę przemiany. Wzorem jest spotkanie uczniów ze Zmartwychwstałym w drodze do Emaus.
To pierwszeństwo spotkania oczywiście nie wyklucza przekazu treści depozytu naszej wiary. Punkt 74 łączy osobiste powierzenie się Chrystusowi z treścią wyznawanej wiary. Z kolei punkt 138 podkreśla, że powrót do głoszenia kerygmatu jest głoszeniem samego centrum chrześcijańskiego orędzia. Kerygmat nie jest uproszczoną wersją wiary dla początkujących. Jest jej sercem, które oświetla pozostałe prawdy. To kerygmat, czyli głoszenie szaleńczej miłości Boga do człowieka, jest najistotniejszą prawdą całej Ewangelii.
Zmiana epoki w jakiej przyszło nam żyć, sprawia, że tę zasadę trzeba dziś potraktować szczególnie poważnie. Nie można zakładać, że człowiek przychodzący na katechezę ma już za sobą doświadczenie wiary, którą wyniósł z domu lub ze środowiska w którym wzrastał. Punkt 78 mówi wprost o dzieciach i młodzieży, które dopiero podczas katechezy mogą po raz pierwszy usłyszeć Ewangelię jako skierowane do nich zaproszenie. Natomiast następny punkt, każe uczciwie spojrzeć na odchodzenie młodych po zakończeniu inicjacji chrześcijańskiej: również jako konsekwencję słabości dzisiejszej katechezy w prowadzeniu ich ku trwałemu, osobistemu spotkaniu z Chrystusem. Samo zrealizowanie programu nauczania nie daje jeszcze pewności, że takie spotkanie nastąpiło.
Jak zatem ewangelizować? Odpowiedź dokumentu jest konkretna. W punkcie 89 czytamy: „Pomimo wszystkich zmian epokowych głównym kanałem przekazywania wiary pozostaje spotkanie «osoby z osobą»”. Stąd znaczenie przyjaźni, wspólnego przeżywania radości i trudności, wzajemnego wsparcia. Punkt 95 wskazuje trzy zasadnicze wymiary świadectwa: świętość życia świadczącego o Chrystusie, bliskość wobec osoby nie znającej Chrystusa oraz preferencyjną opcję na rzecz ubogich, która także staje się świadectwem. Kolejne punkty mówią o gościnności, słuchaniu, łagodności, czułości i obecności przy cierpiących. W punkcie 97 przywołany zostaje przykład Kościoła w Mjanmie: bezinteresowna bliskość wobec ludzi różnych religii budzi pytania o źródło takiej postawy i otwiera możliwość opowiedzenia o Jezusie. Służba i słowo tworzą tutaj jedną całość.
Do tej samej logiki należy liturgia. Dokument stwierdza: „W liturgii wiara jest przekazywana w sposób sprawczy: nie tylko mówi się o Bogu, lecz wchodzi się z Nim w relację” (nr 90). Celebracja wprowadza w misterium, kształtuje człowieka od wewnątrz i uzdalnia do świadectwa. Podobną rolę może odgrywać piękno, zwłaszcza muzyka, docierająca — jak zauważa punkt 99 — tam, gdzie słowa napotykają trudność.
Venite ad me ukazuje ewangelizację jako ruch od otrzymanego daru do dzielenia się nim. Spotkanie z Chrystusem rodzi świadectwo, świadectwo otwiera na głoszenie, a przyjęte słowo wprowadza w życie wspólnoty i prowadzi ku dalszemu dojrzewaniu w wiarze. W tym sensie dokument rozwija to, co stanowi o misyjności Kościoła: głosiciel sam pozostaje uczniem, który potrzebuje żyć tym, do czego zaprasza innych.
Najpełniejszym obrazem tak pojętej ewangelizacji jest obraz świec zapalanych od paschału podczas Wigilii Paschalnej (nr 140–142). Światło otrzymane od Chrystusa przechodzi od człowieka do człowieka. Zasadnicze pytanie brzmi więc: czy w naszym głoszeniu inni mogą spotkać miłość, która wcześniej przemieniła nas samych czy też nadal przekazujemy jedynie doktrynę i moralne nakazy?
Cytaty dokumenty z wersji hiszpańskiej w przekładzie własnym.
