Do „pielgrzymowania drogą nadziei, pojednania i pokoju, w której dar Boży staje się zaangażowaniem człowieka w rodzinie, we wspólnocie chrześcijańskiej i w społeczeństwie obywatelskim” – zachęcił papież podczas Mszy św. sprawowanej 20 kwietnia na esplanadzie w Saurimo.
Drodzy Bracia i Siostry!
W każdej części świata Kościół żyje jako lud idący za Chrystusem, naszym Bratem i Odkupicielem: On, Zmartwychwstały, oświetla nam drogę do Ojca i mocą Ducha uświęca nas, abyśmy przemieniali nasz styl życia zgodnie z Jego miłością. Taka jest Dobra Nowina – Ewangelia, która płynie jak krew w żyłach, podtrzymując nas w drodze. W drodze, która dziś przywiodła mnie tutaj, do was! W radości i pięknie naszego zgromadzenia, zebranego w imię Jezusa, słuchajmy z otwartym sercem Jego zbawczego Słowa, aby skłoniło nas ono do refleksji nad motywem i celem, dla których idziemy za Panem.
Kiedy Syn Boży staje się człowiekiem, dokonuje bowiem wymownych gestów, aby objawić wolę Ojca: rozjaśnia ciemności, przywracając wzrok niewidomym; daje głos uciśnionym, rozwiązując język niemych; zaspokaja nasz głód sprawiedliwości, rozmnażając chleb dla ubogich i słabych. Kto słyszy o tych dziełach, szuka Jezusa. Jednocześnie Pan spogląda w nasze serce i pyta nas, czy szukamy Go z wdzięczności czy interesownie, z wyrachowania czy z miłości. Mówi bowiem do ludzi, którzy za Nim podążali: „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta” (J 6, 26). Jego słowa ujawniają zamysły tych, którzy nie pragną spotkania z osobą, lecz jedynie konsumpcji. Tłum postrzega Jezusa jako środek do osiągnięcia czegoś innego, jako kogoś, kto ma jedynie zaspokoić ich potrzeby. Gdyby nie dał im czegoś do jedzenia, Jego gesty i Jego nauczanie nie wzbudziłyby zainteresowania.
Dzieje się tak wówczas, gdy autentyczną wiarę zastępuje zabobonne kupczenie, w którym Bóg staje się bożkiem, szukanym tylko wtedy, gdy jest nam potrzebny, i tylko tak długo, jak długo nam służy. Nawet najpiękniejsze dary Pana, który zawsze troszczy się o swój lud, stają się wtedy roszczeniem, nagrodą lub szantażem i są opacznie rozumiane właśnie przez tych, którzy je otrzymują. Ewangeliczny opis pozwala nam zatem zrozumieć, że istnieją niewłaściwe motywy poszukiwania Chrystusa, przede wszystkim gdy jest On uważany za bożyszcze [gurù] lub talizman. Niewłaściwy jest również cel, jaki stawia sobie ten tłum: nie szukają bowiem nauczyciela, którego mogliby pokochać, ale lidera, którego czczą dla własnej korzyści.
Zupełnie inne jest nastawienie Jezusa wobec nas: On bowiem nie odrzuca tego nieszczerego poszukiwania, ale pobudza je do nawrócenia. Nie oddala tłumu, lecz zaprasza wszystkich do sprawdzenia tego, co bije w naszych sercach. Chrystus powołuje nas do wolności: nie chce sług ani klientów, ale szuka braci i sióstr, którym mógłby się poświęcić całym sobą. Aby z wiarą odpowiedzieć na tę miłość, nie wystarczy słyszeć od innych o Jezusie: trzeba przyjąć sens Jego słów. Nie wystarczy nawet patrzeć na to, co Jezus czyni: trzeba podążać za Nim i naśladować Jego inicjatywę. Kiedy w znaku dzielonego chleba dostrzegamy wolę Zbawiciela, który oddaje siebie samego za nas, wtedy zbliżamy się do prawdziwego spotkania z Jezusem, które staje się pójściem za Nim, misją i życiem.
Napomnienie, które Pan kieruje do tłumu, przemienia się w ten sposób w zaproszenie: „Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne” (J 6, 27). Tymi słowami Chrystus wskazuje na swój prawdziwy dar dla nas: nie wzywa nas do lekceważenia chleba powszedniego, który wręcz rozmnaża w obfitości i uczy proszenia o niego w modlitwie. Wychowuje nas do właściwego sposobu poszukiwania chleba życia, pokarmu, który podtrzymuje nas na zawsze. Pragnienie tłumu znajduje w ten sposób odpowiedź jeszcze większą i bardziej zaskakującą: Jezus nie daje nam pokarmu, który się wyczerpuje, lecz chleb, który nie pozwala nam umrzeć, ponieważ jest pokarmem na życie wieczne.
Jego dar rzuca światło na naszą teraźniejszość: widzimy dziś bowiem, że wiele ludzkich pragnień jest niweczonych przez stosujących przemoc – są one wykorzystywane przez narzucających się innym za wszelką cenę, a także są zwodzone bogactwem. Kiedy niesprawiedliwość deprawuje serca, chleb wszystkich staje się własnością nielicznych. W obliczu tego zła Chrystus słucha wołania ludów i odnawia naszą historię: podnosi nas z każdego upadku, pociesza w każdym cierpieniu, dodaje otuchy w misji. Tak jak Eucharystia – żywy chleb, który On zawsze nam daje – tak i Jego historia nie zna końca, a przez to usuwa kres, czyli śmierć, z naszej historii, którą Zmartwychwstały otwiera mocą swojego Ducha. Chrystus żyje! On jest naszym Odkupicielem. To jest Ewangelia, którą dzielimy z innymi, czyniąc braćmi wszystkie narody ziemi. To jest orędzie, która przemienia grzech w przebaczenie. To jest wiara, która ocala życie!
Świadectwo paschalne dotyczy zatem z pewnością Chrystusa, Ukrzyżowanego, który zmartwychwstał, ale właśnie dlatego dotyczy również nas: w Nim rozbrzmiewa zapowiedź naszego zmartwychwstania. Nie przyszliśmy na świat po to, aby umrzeć. Nie narodziliśmy się po to, aby stać się niewolnikami ani zepsucia ciała, ani skażenia duszy: każda forma ucisku, przemocy, wyzysku i kłamstwa zaprzecza zmartwychwstaniu Chrystusa, najwyższemu darowi naszej wolności. To wyzwolenie od zła i śmierci nie dokonuje się bowiem dopiero u kresu dni, ale w historii każdego dnia. Co musimy uczynić, aby przyjąć ten dar? Naucza nas tego sama Ewangelia: „Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6, 29). Tak, wierzymy! Dzisiaj razem mówimy to z mocą i wdzięcznością wobec Ciebie, Panie Jezu. Pragniemy iść za Tobą i służyć Tobie w naszym bliźnim: Twoje słowo jest dla nas regułą życia i kryterium prawdy.
„Szczęśliwi, którzy postępują według Prawa Pańskiego” (por. Ps 119[118], 1): tak śpiewaliśmy w psalmie. Najdrożsi, to Pan wytycza drogę w tej wędrówce, a nie nasze pilne potrzeby ani też chwilowe mody. Dlatego, idąc za Jezusem, droga eklezjalna jest zawsze „synodem zmartwychwstania i nadziei” (Adhort. apost. Ecclesia in Africa, 13), jak stwierdził św. Jan Paweł II w swojej Adhortacji apostolskiej dla Afryki: podążajmy dalej w tym mądrym kierunku! Z Ewangelią w sercu będziecie mieli odwagę w obliczu trudności i rozczarowań: droga, którą Bóg dla nas otworzył, nigdy się nie urywa. Pan bowiem zawsze idzie naszym krokiem, abyśmy mogli podążać Jego drogą: sam Chrystus nadaje kierunek i moc tej wędrówce – wędrówce, którą chcemy nauczyć się przeżywać coraz bardziej tak, jak należy, to znaczy synodalnie.
W szczególności „Kościół głosi Dobrą Nowinę nie tylko poprzez przepowiadanie słowa, otrzymanego od Pana, ale także przez świadectwo życia, dzięki któremu uczniowie Chrystusa ukazują zasadność wiary, nadziei i miłości, która w nich jest” (Tamże, 55). Dzieląc się Eucharystią, chlebem życia wiecznego, jesteśmy wezwani do służenia naszemu ludowi z poświęceniem, które podnosi z każdego upadku, odbudowuje to, co niszczy przemoc, i z radością dzieli się więzami braterskimi. Przez nas dynamizm Bożej łaski przynosi dobre owoce zwłaszcza pośród przeciwności, jak pokazuje przykład pierwszego męczennika Szczepana (por. Dz 6, 8-15).
Najdrożsi, świadectwo męczenników i świętych dodaje nam odwagi i przynagla nas do pielgrzymowania drogą nadziei, pojednania i pokoju, w której dar Boży staje się zaangażowaniem człowieka w rodzinie, we wspólnocie chrześcijańskiej i w społeczeństwie obywatelskim. Podążając tą drogą razem, w świetle Ewangelii, Kościół w Angoli wzrasta dzięki tej duchowej płodności, która bierze początek od Eucharystii i trwa w integralnej trosce o każdą osobę i o cały lud Szczególnie żywotność powołań, jakiej doświadczacie, jest znakiem odpowiedzi na dar Pana – zawsze obfity dla tych, którzy przyjmują go z czystym sercem. Dzięki Chlebowi nowego życia, którym dziś się dzielimy, możemy kontynuować wędrówkę całego Kościoła, którego celem jest Królestwo Boże, światłem wiara, a duszą – miłość.
