15 października w Moskwie obchodzono 30-lecie prowadzonego przez salezjanów Centrum Wychowawczego im. św. Jana Bosko. Jubileuszowej Mszy św. w ośrodku w dzielnicy Fili przewodniczył arcybiskup Paweł Pezzi, emerytowany metropolita archidiecezji Matki Bożej w Moskwie.
W homilii podkreślił, że wychowanie powinno szanować rozum i wolność człowieka, szczególnie dzieci i młodzieży. Nawiązując do metody wychowawczej św. Jana Bosko, wskazał na znaczenie zaufania do młodych ludzi i wiary w możliwość ich przemiany. – Jestem bardzo wdzięczny za proces wychowawczy prowadzony tutaj przez te wszystkie 30 lat – powiedział hierarcha, życząc salezjanom sił do kontynuowania ich pracy.
Ponad tysiąc absolwentów
Dyrektor ośrodka, ks. Petros Petrosjan, przypomniał, że oficjalnie fundację św. Jana Bosko powołano w 1996 r., jednak salezjanie opiekowali się dziećmi już wcześniej, w domu przy ulicy Rastorgujewskiej. W 1999 r. znaleźli budynek dawnego przedszkola, który dzięki wsparciu darczyńców wyremontowano. Ośrodek otwarto w 2001 r.
Jak zaznaczył dyrektor, przez lata placówka mogła rozwijać działalność dzięki pomocy ofiarodawców. Obecnie jej społeczność obejmuje także ponad tysiąc absolwentów. W kaplicy ośrodka codziennie odprawiana jest Msza św. w intencji darczyńców, wychowanków, absolwentów i pracowników.
Dom, w którym dzieci znajdują rodzinę
Podczas jubileuszowego spotkania ks. Kazimierz Sidełko, jeden z pionierów salezjańskiej posługi w Moskwie, wspominał dzieci, które trafiały pod opiekę zgromadzenia, często po doświadczeniach bezdomności i zaniedbania. Opowiedział m.in. o siedmioletnim chłopcu, który po śmierci matki powiedział mu: „Ojcze, dzisiaj stałeś się dla mnie tatą i mamą”.
Salezjanin podkreślił, że ważne jest, aby wychowankowie czuli się potrzebni i potrafili docenić tych, którzy otaczają ich opieką.
Swoim świadectwem podzielił się również Timur, jeden z pierwszych absolwentów ośrodka. Po śmierci ojca trafił do placówki prowadzonej przez salezjanów. Jak wspominał, były to najlepsze dwa lata jego życia bez rodziny, ponieważ panowała tam prawdziwie rodzinna atmosfera.
