Home WiadomościZe Świata Nadprzyrodzona pieczęć

Nadprzyrodzona pieczęć

Redakcja

Rozmowa redaktor Małgorzaty Bochenek z o. dr hab. Szczepanem Praśkiewiczem OCD relatorem Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych.

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP minęła 75. rocznica śmierci  służebnicy Bożej Barbary Samulowskiej – s. Stanisławy, szarytki, misjonarki, jednej z wizjonerek w Gietrzwałdzie.  Skąd wiadomo, że data jej śmierci to na pewno 8 grudnia?

– Wiemy o tym z dokumentów, które się zachowały, a dokładnie z aktu zgonu oraz wszystkich rejestrów zgromadzania sióstr szarytek do którego należała. Dokumentacja jest przechowywana w zgromadzeniu w Gwatemali, gdzie sługa Boża pracowała, zachorowała, zmarła i została pochowana, jak również w domu generalnym szarytek w Paryżu. Faksymile jej aktu zgonu oraz wszystkich innych dotyczących daty śmierci rejestrów, znajdują się w dokumentacji procesowej, w tzw. kopii publicznej. Dołączone zostały również do „Positio super Virtutibus” służebnicy Bożej, czyli do księgi która powstała w ramach procesu beatyfikacyjnego i zawiera wszelkie informacje o tej kandydatce na ołtarze.

To bardzo wymowne, że śmierć s. Stanisławy Samulowskiej nastąpiła 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. To jest jak nadprzyrodzona pieczęć jej życia i powołania zakonnego. W dzieciństwie w Gietrzwałdzie, przy swojej parafialnej świątyni,  doświadczyła objawień Matki Bożej. Ta, która przemawiała do niej gdy miała ona dwanaście lat, przyszła, aby w dniu zakończenia ziemskiej pielgrzymki zaprowadzić ją do nieba.  

Barbara Samulowska była jedną z dwóch dziewczynek, które widziały i słyszały Maryję w Gietrzwałdzie gdzie objawiła się aż 160 razy od 27 czerwca do 16 września 1877 roku i mówiła w języku polskim. [Nawet proboszcz gietrzwałdzki, ks. Augustyn Weichsel, z urodzenia Niemiec, wierzył swoim parafiankom i nie miał żadnych wątpliwości co do autentyczności objawień, podkreślał także to, że Maryja rozmawiała  z widzącymi, „w języku tego ludu”. Za to świadectwo nie ominęły go represje ze strony zaborców, władz pruskich, które walczyły z Kościołem i dążyły do germanizacji ludności polskiej.

W przestrzeni medialnej pojawia się data śmierci tej sługi Bożej – 6 grudnia. Skąd ten błąd?

– Niestety w publikacjach – i to nie tylko popularnych, ale także w artykułach naukowych – funkcjonuje błędna data jej śmierci właśnie 6 grudnia. Trudno dojść dziś do tego, skąd ten błąd. Najprawdopodobniej ktoś po prostu po ludzku się pomylił, a nieprawdziwa informacja powielona zaczęła powszechnie funkcjonować – i tak jest do dziś. W ramach prowadzonego procesu beatyfikacyjnego, postulator sprawy ks. Giuseppe Guerra CM (postulator Zgromadzenia Księży Misjonarzy tj. gałęzi męskiej zgromadzenia żyjącego podobnie jak siostry szarytki duchowością św.  Wincentego a Paulo) ma zadbać o to, aby mylnie podawana data dzienna śmierci s. Samulowskiej została skorygowana. Doskonałą okazją do tego, aby zwrócić uwagę na tę pomyłkę, jest 75. rocznica jej śmierci. Tam gdzie data została podana mylnie, należy ją skorygować! Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zmarła w opinii świętości 8 grudnia 1950 roku w Gwatemali.

Jako wizjonerka, nigdy nie chełpiła się tym, że otrzymała łaskę nadprzyrodzonych objawień. W wielkiej pokorze przyjęła ten dar, przez całe życie pozostała w cieniu. Nawet gdy współsiostry w zgromadzeniu – kiedy na przykład pełniła ważną funkcję mistrzyni nowicjatu – pytały ją o objawienia, ona w cichości serca nie opowiadała o tym czego doświadczyła, lecz swoim przykładem rozpalała pobożność maryjną, zachęcała do codziennej modlitwy różańcowej, naśladowania cnót Matki Najświętszej. Ludzie modlą się przy grobie s. Samulowskiej i doznają przez jej wstawiennictwo wiele łask, opisy niektórych z nich zostały zawarte w dokumentacji procesowej.

Gdzie dokładnie znajduje się ten grób?

– Przez kilkadziesiąt lat pracowała w placówce sióstr szarytek na misjach w Gwatemali, dokładnie w stolicy tego państwa o tej samej nazwie. Po śmierci została pochowana w ziemnym grobie na cmentarzu w mieście Gwatemala. W latach siedemdziesiątych szarytki zgodnie z miejscowym prawem, bez związku z mającym się później rozpocząć procesem, przeniosły doczesne szczątki swojej siostry. Złożone zostały w nowej trumnie w kaplicy zgromadzenia mieszczącej się na tym samym cmentarzu. 

W ramach procesu odbędzie się rekognicja czyli rozpoznanie szczątków sługi Bożej s. Stanisławy Samulowskiej?  

– Praktyka w ramach prowadzonych procesów kanonizacyjnych zachęca, aby gdy zbliża się beatyfikacja dokonać rozpoznania doczesnych szczątków i pobrać ich fragmenty na relikwie przeznaczone do kultu. W procesie s. Samulowskiej ten krok również jest przewidziany.

Na Barbarę Samulowską – s. Stanisławę, patrzymy przez pryzmat tego, że była jedną z widzących w Gietrzwałdzie. Często nie zdajemy sobie sprawy iż całe życie poświęciła Panu Bogu.

– Nie sam fakt objawień sprawił, że w ogóle rozpoczęto proces beatyfikacyjny s. Samulowskiej. Zmarła w opinii świętości i właśnie domniemanie, że przez całe życie praktykowała cnoty w stopniu heroicznym, zdecydowało o wszczęciu postępowania kanonicznego w jej sprawie.

Po objawieniach musiała skryć się przed światem, w obawie przed grożącym prześladowaniem ze strony pruskich zaborców, którzy dążyli do wyciszenia wydarzeń w Gietrzwałdzie. Ratunek otrzymała od sióstr szarytek, co należy bardzo podkreślić. Przebywała najpierw w ich domach zakonnych na Ziemi Chełmińskiej i Warmii, a później w Paryżu. Odkrywszy powołanie ostatecznie wstąpiła w szeregi sióstr. Z Paryża została wysłana na misje. Posługiwała wśród chorych, była dyrektorką szpitala w Gwatemali, także w tym mieście piastowała stanowisko radnej prowincjalnej swojego zgromadzenia, pełniła w nim różne odpowiedzialne funkcje. Zasłużyła się także w formowaniu tamtejszych rodzimych powołań. Została dotknięta nieuleczalną chorobą. Zmarła z powodu nowotworu jamy ustnej. Znosiła cierpienie bardzo godnie. Jak zeznali świadkowie powtarzała tylko: „o Jezu, o Maryjo”. Nie chciała brać środków uśmierzających ból. Stąd dla współczesnych jawi się też jako piękny  przykład heroicznego znoszenia cierpienia i pogodzenia z wolą Bożą. To bardzo aktualne przesłanie w dzisiejszych czasach szerzenia „cywilizacji śmierci”, w sytuacji gdy kolejne państwa wprowadzają prawo do eutanazji czy też wspomaganego samobójstwa. Siostra Samulowska cierpienie złączyła z krzyżem Chrystusa, w perspektywie paschalnego poranka.

Na jakim obecnie etapie jest proces beatyfikacyjny s. Stanisławy? 

– Proces beatyfikacyjny dotyczący jej heroiczności cnót jest bardzo zaawansowany, można stwierdzić, że wszedł w fazę końcową. Przypomnijmy że na etapie diecezjalnym rozpoczął się 2 lutego 2005 r. i trwał do 8 września 2006 r.  W jego ramach odbyło się 28 sesji, przesłuchano 21 świadków różnych narodowości w tym m.in. Gwatemalczyków, Salwadorczyków, Meksykanina, Nikaraguańczyka. [Odnotujmy, że w rozpoczęcie procesu bardzo zaangażowani byli kanonicy regularni laterańscy, którzy od 1945 roku są kustoszami sanktuarium w Gietrzwałdzie. Trzeba podkreślić także ich zasługę w szerzeniu sławy świętości Sługi Bożej Samulowskiej. Pierwszym postulatorem jej procesu na etapie diecezjalnym był śp. ks. prof. Stefan Ryłko CRL].

Akta sprawy w 2006 r. przekazano do Dykasterii (wówczas Kongregacji) Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.  Kolejne lata były czasem powstawania „Positio”, księgi,  która jest przedmiotem badań poszczególnych gremiów tejże Dykasterii. Od kilku lat dane mi jest uczestniczyć w pracach procesowych, ponieważ ta sprawa została mi powierzona jako relatorowi Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych.  28 listopada 2024 r. jednogłośnie pozytywną opinię w procesie s. Samulowskiej wydali już konsultorzy teolodzy. W najbliższych miesiącach odbędzie się zwyczajne posiedzenie kardynałów i biskupów. Jeśli werdykt tego zgromadzania będzie tożsamy z opinią teologów, Ojciec Święty podejmie ostateczną decyzję co do zatwierdzenia  dekretu o heroiczności cnót sługi Bożej Barbary Samulowskiej – s. Stanisławy.

Kiedy możemy się spodziewać tego dekretu? 

– Istnieją realne szanse, że w przyszłym roku. Jednak pamiętajmy, że do beatyfikacji na drodze stwierdzenia heroiczności cnót, konieczny jest też proces o zatwierdzenie cudu otrzymanego za przyczyną Sługi Bożej. W przypadku s. Stanisławy badana jest szczególna łaska mająca znamiona cudu, dotycząca uzdrowienia kobiety z bardzo poważnych i zagrażających życiu komplikacji poporodowych w czasie pandemii. Proces na etapie diecezjalnym o tymże domniemanym cudzie przeprowadzono w diecezji warmińskiej w latach 2023-2024, następnie akta sprawy przekazano do Watykanu. Proces o zatwierdzenie cudu za przyczyną służebnicy Bożej, jest również bardzo zaawansowany.

Czy zatem jej beatyfikacja odbędzie się w roku 1927, czyli w roku 150. rocznicy objawień w Gietrzwałdzie?

Zapewne dla nas, Polaków, czymś oczekiwanym byłaby beatyfikacja s. Samulowskiej w roku jubileuszu 150-lecia objawień Matki Bożej. Jest to naszym pragnieniem i żywimy nadzieję, że tak się stanie. Jednak proces trwa i nie wiadomo, kiedy się zakończy.    

Dziękuję za rozmowę

Małgorzata Bochenek
Nasz Dziennik, 9.12.2025, s. 8.

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda