W Uroczystość Wszystkich Świętych powiększyło się grono doktorów Kościoła. Ojciec Święty Leon XIV przyznał ten najwyższy istniejący w Kościele tytuł św. Johnowi Henry`emu Newmanowi, konwertycie z anglikanizmu, którego wyróżnia nie tylko świętość życia, ale którego przesłanie wnosi wielki wkład w pogłębianie tajemnic wiary i wywiera wpływ na życie wiernych.
Doktorzy Kościoła są potocznie nazywani arystokracją świętych. Do czasu Soboru Watykańskiego II było ich trzydziestu i wszyscy byli mężczyznami. Po Soborze do grona doktorów zostały zaliczone także cztery kobiety i kolejni trzej mężczyźni, co daje nam liczbę trzydzieściorga siedmiorga, a ze św. Johnem Henrym Newmanem trzydzieściorga ośmiorga świętych przyozdobionych tym tytułem. Zauważmy, że pięcioro z nich zostało ogłoszonych w trwającym, trzecim tysiącleciu (św. Hildegarda z Bingen, św. Jan z Ávili, św. Grzegorz z Nareku, św. Ireneusz z Lyonu i św. John H. Newman).
Osiemnastu doktorów żyło w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa. Oto oni: św. Ireneusz z Lyonu (zm. ok. 202), św. Hilary z Poitiers (zm. 367), św. Atanazy (zm. 373), św. Efrem Syryjski (zm. ok 373), św. Bazyli (zm. 379), św. Cyryl Jerozolimski (zm. 386), św. Grzegorz z Nazjanzu (zm. 389 lub 390), św. Ambroży (zm. 397), św. Jan Chryzostom (zm. 407), św. Hieronim (zm. 419 lub 420), św. Augustyn (zm. 430), św. Cyryl Aleksandryjski (zm. 444), św. Piotr Chryzolog (zm. 450), św. Leon Wielki (zm. 461), św. Grzegorz Wielki (zm. 604), św. Izydor z Sewilli (zm. 636), św. Beda Czcigodny (zm. 735) i św. Jan z Damaszku (zm. 750-752). Wszyscy pozostali doktorzy Kościoła żyli w drugim tysiącleciu. Są to: św. Grzegorz z Nareku (zm. ok. 1010), św. Piotr Damiani (zm. 1072), św. Anzelm z Canterbury (zm. 1109), św. Bernard z Clairvaux (zm. 1153), św. Hildegarda z Bingen (zm. 1179), św. Antoni z Padwy (zm. 1231), św. Bonawentura (zm. 1274), św. Tomasz z Akwinu (zm. 1274), św. Albert Wielki (zm. 1280), św. Katarzyna Sieneńska (zm. 1380), św. Teresa z Ávili (zm. 1582), św. Jan od Krzyża (zm. 1591), św. Piotr Kanizjusz (zm. 1597), św. Wawrzyniec z Brindisi (zm. 1619), św. Robert Bellarmin (zm. 1621), św. Franciszek Salezy (zm. 1622), św. Jan z Ávili (zm. 1659), św. Alfons Maria di Liguori (zm. 1787) św. John H. Newman (zm. 1890) i św. Teresa od Dzieciątka Jezus (zm. 1897).
Zauważmy, że najliczniejsi Doktorzy Kościoła byli zakonnikami. Ich przynależność do zakonów jest następująca: czterech mnichów wschodnich: Bazyli Wielki, Efrem Syryjczyk, Jan Chryzostom, Jan Damasceński; trzech benedyktynów i jedna benedyktynka: Anzelm z Canterbury, Beda Czcigodny, Grzegorz Wielki, Hildegarda z Bingen; jeden kameduła: Piotr Damiani; jeden cysters: Bernard z Clairvaux; jeden karmelita bosy: Jan od Krzyża; dwie karmelitanki bose: Teresa od Jezusa, Teresa od Dzieciątka Jezus; dwóch dominikanów: Albert Wielki, Tomasz z Akwinu; jedna dominikanka z trzeciego zakonu: Katarzyna Sieneńska; dwóch franciszkanów: Antoni Padewski, Bonawentura; jeden kapucyn: Wawrzyniec z Brindisi; dwóch jezuitów: Piotr Kanizjusz, Robert Bellarmin, jeden redemptorysta: Alfons de Liguori i jeden filipin: Jan Henryk Newman. Pozostali byli prezbiterami diecezjalnymi lub biskupami. Doktorami Kościoła zostało też dwóch papieży: Grzegorz Wielki (benedyktyn) i Leon Wielki. Najstarszym doktorem Kościoła był św. Jan Damasceński – żył 100 lat, a najmłodszym św. Teresa od Dzieciątka Jezus – 24 lata.
Oczywiście lista doktorów Kościoła nie jest zamknięta. Do Stolicy Apostolskiej wpływają prośby o przyozdobienie tytułem doktorskim kolejnych świętych, zarówno dawnych, jak i bliższych nam w czasie, jak chociażby świętych Cyryla i Metodego, św. Brygidy Szwedzkiej, św. Ignacego Loyoli, św. Wincentego a Paulo, św. Marii Małgorzaty Alacoque, św. Ludwika Marii Grignon de Montfort, św. Weroniki Giuliani, św. Jana Bosko, św. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein, św. Jana Pawła II i św. Faustyny Kowalskiej.
Wzniosła doktryna i świętość życia
Tytuł doktora Kościoła był do Soboru Watykańskiego przyznawany świętym, którzy oprócz przykładnego życia wyróżniali się zdobytym wykształceniem i w konsekwencji szczególną wiedzą, którą, poprzez swoje traktaty teologiczne ubogacali nauczanie Kościoła, aby – jak to określił Benedykt XIV – mógł on „zwyciężać ciemności błędu (errorum tenebrae profligare), rozjaśniać niezrozumiałe treści (obscura dilucidare), rozwiewać wątpliwości (dubia declarare),odkrywać tajemnice Pisma Świętego (Scripturarum enigmata reserare), zwalczać błędy, zgłębiać depozyt wiary i prostować obyczaje (confutando errorres, explorando revelationis deposito, dirigendo consuetudines)”.
Duży wkład w rozumienie instytucji doktorów Kościoła i wymogów przedkładanych kandydatom do tego tytułu wniósł Sobór Watykański II i posoborowa refleksja teologiczna. Przede wszystkim uwzględniono kobiety w wyborze do tej godności i podkreślono duchowy, czy też mistyczny aspekt doktoratu, jako skutku działania Ducha Świętego, który „wieje kędy chce” (J 3,8); innymi słowy – uwypuklono charyzmat wiedzy wlanej, nie patrząc (co było tak ważne w ukierunkowaniu tradycyjnym) na wszechstronne wykształcenie teologiczne kandydatów, ale na ukazanie owocu ich współpracy z łaską, dającą w rezultacie nadprzyrodzone poznanie przez miłość, którego tak bardzo potrzebuje Lud Boży. Potwierdzają to trzy pierwsze doktoraty przyznane po Soborze, w 1970 r. św. Teresie od Jezusa, karmelitance bosej i św. Katarzynie ze Sieny, tercjarce dominikańskiej, a następnie w 1997 r. św. Teresie od Dzieciątka Jezus, drugiej karmelitance bosej. Żadna z nich nie miała studiów uniwersyteckich, a św. Katarzyna była praktycznie analfabetką; żadna na napisała „sumy teologicznej”. Zdobyły jednak prawdziwą mądrość, przewyższającą „wszelką wiedzę” (Ef 3,19) nie w auli uniwersyteckiej, ale na kolanach, przed tabernakulum.
Obecnie w przewodach doktorskich bierze się pod uwagę zarówno kryteria tradycyjne jak i późniejsze, tworzące harmonijną całość. Zachowują bowiem swoją ważność zarówno eminens doctrina (wzniosła doktryna) jak i sanctitas vitae (świętość życia). I tak było właśnie w przewodzie doktorskim kard. Newmana.
Obrońca prawości obyczajów
Żyjący w XIX wieku w Anglii John Henry Newman, duchowny Kościoła anglikańskiego, poszukiwacz prawdy, odkrył ją w katolicyzmie. Podążał drogą modlitwy i zainspirowany św. Filipem Neri wstąpił w szeregi filipinów. Przyjął święcenia kapłańskie i owocnie apostołował w Anglii i w Irlandii. Papież Leon XIII 12 maja 1879 r. kreował go kardynałem. Jako wybitny teolog stał się prekursorem niektórych intuicji, które rozwinął i potwierdził Sobór Watykański II. Jego myśli cytowali papieże XX wieku i pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku i przytacza je także kilkakrotnie, zwłaszcza w odniesieniu do pewności wiary, sumienia, decydujących wyborów moralnych i szacunku wobec imienia Bożego, Katechizm Kościoła Katolickiego, a nie zapominajmy, że ukazał się on prawie 20 lat przed beatyfikacją kard. Newmana. Wszystko to sprawiło, że dostąpił on tejże beatyfikacji przez Benedykta XVI w 2010 r., i kanonizacji przez Franciszka w 2019 r. Przedstawiany jest jako wzór dla współczesnego Kościoła w dążeniu do osobistego spotkania z Chrystusem, postawy wierności Bożemu Objawieniu i zaangażowania w obronę prawości obyczajów w świecie pełnym przeciwieństw i ogromnego zagubienia.
Poszukiwacz prawdy
W księdze „Positio”, opracowanej przez Dykasterię Spraw Kanonizacyjnych i postulującej ogłoszenie św. Johna H. Newmana doktorem Kościoła podkreśla się, że jest on przykładem pokornego i niestrudzonego poszukiwacza prawdy. Księga ta liczy prawie pięćset stron. Po przedstawieniu jego biografii, wysiłków zmierzających do odkrycia prawdy i konsekwentnego głoszenia jej współczesnym, „Positio” przywołuje i recenzuje wypowiedzi papieży, Soboru, Synodu Biskupów i niektórych Dykasterii Kurii Rzymskiej o świętym, a nadto przedrukowuje w faksymile prośby kierowane do Ojca Świętego, aby zaliczył kard. Newmana w poczet doktorów Kościoła. Są to prośby Konferencji Biskupów z 20 krajów (w tym Konferencji Episkopatu Polski), licznych Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych, uniwersytetów katolickich i nie tylko.
Wszystko to potwierdza wpływ, jaki św. John Henry wywiera na życie Kościoła. Księga prezentuje w detalach wzniosłą doktrynę (eminentem doctrinam) kandydata, z najważniejszymi jej aspektami, którymi są m.in.: poprawna relacja wiary i rozumu, rola sumienia, właściwa koncepcja Kościoła, znaczenie sakramentów, zwłaszcza Eucharystii, rola urzędu nauczycielskiego, dowartościowanie Pisma św. i Tradycji w refleksji teologicznej, doświadczenie mistyczne w procesie uświęcenia, rola świeckich w ewangelizacji, troska o właściwe wychowanie młodego pokolenia.
Mąż modlitwy i Eucharystii
W proponowaniu kard. Newmana do tytułu doktorskiego wzięto pod uwagę jego podkreślanie znaczenia modlitwy i spotkania z Chrystusem w Eucharystii. Dostrzeżono zatem nie tylko eminentem doctrinam (wzniosłą doktrynę), lecz także sanctitatem vitae (świętość życia) – świętość mającą swoje przejawy nie tylko w praktyce sakramentalnej, ale wręcz na niej zbudowaną, jako na mocnym fundamencie. Spotkanie z żywym Chrystusem, działającym poprzez sakramenty, szczególnie zaś obecnym jako totus Christus (cały Chrystus) w Eucharystii, było dla kard. Newmana owym fons vitae(źródłem życia), bez którego nie wyobrażał sobie swojej doczesnej egzystencji. Co więcej, w jego codzienności odniesienie do Eucharystii było czymś stałym, ustawicznie obecnym, przekształcającym każdą chwilę w modlitwę i uwielbianie Pana. Jego ludzka egzystencja była na wskroś egzystencją eucharystyczną, i tego nas uczy.
Patron misji edukacyjnej Kościoła
Wpisanie św. Johna H. Newmana w poczet Doktorów Kościoła zbiega się z celebrowanym w Kościele Jubileuszem Oświaty, co stało się dla Ojca Świętego Leona XIV wspaniałą okazją do powiązania tegoż jubileuszu z postacią nowego Doktora, niezwykłego pedagoga i wielkiego inspiratora filozofii wychowania. Papież ogłosił nowego Doktora współpatronem, wraz ze św. Tomaszem z Akwinu, misji edukacyjnej Kościoła, w nawiązaniu do 60 rocznicy ukazania się soborowej deklaracji „Gravissimum educationis”, podkreślając, że od momentu jej przyjęcia powstało mnóstwo dzieł i charyzmatów: „duchowe i pedagogiczne dziedzictwo, które jest w stanie przetrwać XXI wiek i odpowiedzieć na najpilniejsze wyzwania”. Papież wskazuje na wyzwania, przed którymi stoi dziś edukacja, zwłaszcza w szkołach i uniwersytetach katolickich i podaje przykład św. Johna H. Newmana, poszukiwacza prawdy i ją zgłębiającego, oraz przekazującego swoje twórcze przemyślenia w szeroko podejmowanym apostolstwie, także na polu wychowawczym. Nowy Doktor Kościoła był obrońcą ludzkiego sumienia, wybitnym teologiem i filozofem, który został członkiem Federacji Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri i założył pierwsze filipińskie oratorium w Anglii, gdzie też na prośbę biskupów podjął się organizacji uniwersytetu katolickiego w Dublinie. Wierny prawdzie objawionej, podążając za jej łagodnym światłem, gdziekolwiek go prowadziło, podkreślał, że wierność sumieniu to nie relatywizm, bo między sumieniem i prawdą istnieje nierozerwalna więź, a godność sumienia w żadnym wypadku nie oznacza uległości wobec jakiejś arbitralności czy relatywizmu.
* * *
Patrząc na świętość życia jak i na doniosłość nauczania św. Johna Henry’ego Newmana w odniesieniu do prawdy objawionej i jej do wszystkich dziedzin życia, szczególnie zaś – zgodnie z wymogami jakie są stawiane Doktorom Kościoła – „w zwalczaniu nowych błędów, prostowaniu obyczajów i zgłębianiu depozytu wiary” (confutando errorres, dirigendo consuetudines, explorando revelationis deposito), widzimy jak bardzo aktualnym jest orędzie nowego Doktora Kościoła i Współpatrona jego Misji Edukacyjnej. Pomyślmy o ideologii gender, o całym tym liberalnym nurcie antropologicznym degradującym człowieka i (o zgrozo!) twierdzącym, że czyni to w imię jego praw i wolności. Nowy Doktor Kościoła sprowadza refleksję nad człowiekiem i jego godnością na właściwe tory i przypomina prawdę o stworzeniu człowieka na obraz i podobieństwo Boże, o jego odkupieniu krwią Chrystusa, obdarowaniu go – w Chrystusie – Bożym synostwem i powołaniu go do życia z Bogiem samym przez całą wieczność. Tym samym przyczynia się do „zwalczania nowych błędów” (confutando errorres) i „prostowania obyczajów” (dirigendo consuetudines), do czego przecież wezwany jest Kościół także w pełnieniu swej misji edukacyjnej.
oprof. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
Nasz Dziennik, 31.10-2.11.2025, s. 18-19.
