Nowy film dokumentalny: „Matka Teresa w Rzymie”, to opowieść o niezwykłym związku świętej Matki Teresy z Kalkuty ze stolicą Włoch i jej ubogimi. I świadectwo, że poprzez siostry Misjonarki Miłości miłość zasiana przez Matkę Teresę cały czas przynosi nowe owoce.
„Możecie znaleźć Kalkutę na całym świecie, jeśli macie oczy, by widzieć. Gdziekolwiek pójdziecie, spotkacie ludzi niechcianych, niekochanych, zaniedbanych, odrzuconych przez społeczeństwo, całkowicie zapomnianych, całkowicie pozostawionych samych sobie. Pomagajcie jednej osobie naraz i zawsze zaczynajcie od tej najbliższej wam.”
Te słowa Matki Teresy stanowią serce dokumentu „Matka Teresa w Rzymie”, napisanego przez ks. Sergia Mercanzina i wyreżyserowanego przez Antonio Farisiego. Dzieło, produkcji Lampic Film, ukazuje życie Świętej w stolicy Włoch, opowiadając o działalności Misjonarek Miłości oraz o jej więzi z Rzymem.
Dokument zostanie wyemitowany w Rai Uno w noc Wielkanocy, w niedzielę 5 kwietnia, w ramach programu „Speciale Tg1”.
Oczy Matki Teresy
„Siostra Teresa jest starszą kobietą, o ciemnej karnacji, ponieważ jest Albanką, wysoka, szczupła, z niemal męskimi szczękami i łagodnym spojrzeniem, które – gdziekolwiek patrzy – ‘widzi’” – tak Pier Paolo Pasolini opisywał Matkę Teresę, kiedy jako jeden z pierwszych we Włoszech opowiadał o spotkaniu z nią po podróży do Indii wraz z Alberto Moravią. Były to lata 60., gdy postać Matki teresy była jeszcze mało znana.
Jak wyjaśnia ks. Sergio Mercanzin: „Dokument opowiada o relacji między Rzymem a Matką Teresą: intensywnej w odniesieniu do ubogich, ale także znaczącej w relacjach z instytucjami – od władz miejskich, z Francesco Rutellim, który nadał jej honorowe obywatelstwo w 1996 roku, po papieży, od Pawła VI po Jana Pawła II. To historia wzajemnej miłości między Rzymem a Matką Teresą”.
Ubóstwo Rzymu między samotnością a obojętnością
Dokument opowiada poruszającą i mało znaną historię, kiedy Matka Teresa przybywa do Rzymu na zaproszenie papieża Pawła VI. Była przekonana, że spotka tu przede wszystkim wielkość tradycji katolickiej, lecz natrafiła na ubóstwo – inne niż to, które znała z Indii.
Jak powiedziały siostry z jej zgromadzenia Misjonarek Miłości, chodzi o to, że we Włoszech istnieje duże ubóstwo materialne, ale inne niż w Indiach. W krajach bogatych ludzie są samotni, nie komunikują się. Jest wiele samotności i obojętności, która jest największym złem i którą trudno uleczyć – tylko Bóg może to uczynić.
Ta intuicja streszcza się w słowach samej Matki Teresy: „Najstraszniejszym ubóstwem jest samotność i poczucie, że nie jest się kochanym”, i nawiązuje do tych peryferii, które papież Franciszek określił jako „egzystencjalne”. Ks. Sergio podkreśla w rozmowie z mediami watykańskimi: „To, co udało jej się osiągnąć, polegało na łagodzeniu zarówno jednego rodzaju ubóstwa – typowo indyjskiego, materialnego – jak i tego drugiego, które odkryła bardzo szybko także na przykład w Rzymie, czyli samotności wielu ludzi”.
Ikona anty-divy
Relacja między mediami a Matką Teresą z Kalkuty zawsze była złożona, jak przypomniał ojciec Brian Kolodiejchuk, postulator procesu beatyfikacyjnego Matki Teresy z Kalkuty. „To było jak ukrzyżowanie. Żartowała, że podpisała kontrakt z Bogiem: jedna dusza w czyśćcu za każde zdjęcie lub wywiad” – mówi o. Kolodiejchuk.
Matka Teresa unikała rozgłosu, ponieważ cała jej uwaga była skierowana na dzieło Boga: nie chciała pokazywać siebie, lecz to, co poprzez nią się dokonywało. Jej działanie było głęboko zakorzenione w Ewangelii i w słowie Chrystusa.
Ojciec Brian wspomina: „Zawsze mówiła, że robienie takich rzeczy jest dla chwały Boga i dobra ludzi, narodu. Myślę, że ten dokument właśnie to ukazuje: chwałę Boga. Kiedy uczestniczyła w jakiejś nagrodzie czy wydarzeniu, zawsze chciała mówić o Bogu”.
„Dzięki Matce Teresie”
W dokumencie zebrano wiele świadectw – od piosenkarza Al Bano, przez watykanistkę Marinę Ricci. Jednym z najbardziej poruszających jest świadectwo Sarity Agnes Rossi, znanej włoskiej publiczności byłej spikerki telewizji Rai.
Urodzona w Nowym Delhi, pierwsze lata życia spędziła w sierocińcu, w warunkach naznaczonych ubóstwem i brakiem podstawowych środków do życia. To właśnie tam pojawiły się Misjonarki Miłości. Dzięki ich pomocy Sarita została otoczona opieką i poprowadzona drogą, która odmieniła jej życie – aż do momentu, gdy została adoptowana przez włoską rodzinę.
W dokumencie Rossi mówi: „Dzięki Matce Teresie jestem Włoszką, Rzymianką i zostałam adoptowana”. Dodaje także w rozmowie z Vatican News: „Jestem jednym z wielu świadectw i w tym dokumencie nie tylko ja daję świadectwo miłości, którą ona dała i stworzyła”.
Jak mówi, to dzieło będzie trwać dopóki będą ludzie tacy jak Misjonarki Miłości i jak inni świadkowie, „którzy będą dawać miłość i przypominać o jej źródle, które dla nas ma imię Matki Teresy”.
Martina Accettola, Wojciech Rogacin, Vatican News PL/KAI
