Ojciec Kolbe misjonarzem na… bulwarach Tybru

ofmconv.netTak, to właśnie św. Maksymilian Kolbe, w wysokim na osiem metrów dmuchanym banerze, zacumował na bulwarach Tybru w Rzymie i towarzyszy tysiącom odwiedzających i turystów, którzy każdego dnia wakacji przechadzają się wzdłuż rzeki tam i z powrotem.

Inicjatorem akcji było Franciszkańskie Centrum Misyjne Braci Mniejszych Konwentualnych, które od Stowarzyszenia „La Vela d’Oro” (Złoty żagiel) otrzymało stanowisko. Dzięki temu, miało okazję zapoznać odwiedzających z działalnością misyjną franciszkanów w czterdziestu miejscach i krajach na całym świecie.

Idea umieszczenia obok stanowiska misyjnego dmuchanego banneru św. Maksymiliana w habicie zakonnym oraz elementami, które odwoływały się do jego pobytu w Auschwitz jest wspaniałym przesłaniem aktualizującym ducha misyjnego męczennika franciszkańskiego z Polski. Pozwala zrozumieć odwiedzającym, że misje są wartością, która wypiera wszelką ideologię, a wewnątrz pojęcia „misja” są zawarte wartości altruizmu, wzajemnego obdarowywania się, wolontariatu, solidarności i wielu innych pozytywnych postaw, które odnajdujemy w duszy człowieka pozostającego w poprawnej relacji do swego bliźniego.

Współbracia ojca Kolbe, obecni każdego wieczoru na stoisku misyjnym podkreślają sens wdzięczności, szacunek i podziw wielu ludzi, jaki ci okazują polskiemu męczennikowi. Przechodnie często wznoszą wzrok, by podziwiać heroiczny gest o. Kolbe, misjonarza do końca, aż po ekstremalny gest oddania życia za ojca rodziny!

Jego obraz króluje na kilometrowym odcinku między Mostem Garibaldiego, Viale Trastevere i wyspą Tyberyjską: Amerykanie, Hiszpanie, Brazylijczycy, Europejczycy, rzymianie, a przede wszystkim Polacy są zaskoczeni wielkością banery z wizerunkiem o. Kolbe, i proszą o wyjaśnienia. Wielu pyta: „Kim jest ten zakonnik? Co oznacza pasiasta kurtka i umieszczony na niej numer 16 670? Kiedy umarł? Dlaczego w tym miejscu?”. Te pytania to okazja do katechezy maryjnej i misyjnej, podczas której rozdawana jest biografia o. Kolbego, różańce, plakaty oraz czasopismo „Missionario Francescano” (Misjonarz Franciszkański).

Nawet jeden z członków gwardii prezydenckiej („corazziere”) był zaskoczony faktem, że o. Kolbe był franciszkaninem. Znał całą historię polskiego męczennika, ponieważ opowiadała mu ją jego matka, nadając mu imię Maksymilian.

Można opowiadać wiele historii i anegdot, ale przekonanie, że oto mamy fantastyczną okazję do obecności/świadectwa franciszkańskiego w miejscu nietypowym i świeckim, stanowi dla braci bodziec, by dalej podążać tą drogą: drogą wskazaną przez papieża Franciszka, który „marzy o Kościele misyjnym”, podobnie jak marzył o nim o. Kolbe. „Kościół wychodzący, który podąża ku peryferiom egzystencjalnym, gdzie człowiek żyje swoim rytmem i gdzie ma przestrzenie wzrostu. To faktycznie ewangelizacja ze wszech miar nowa”.

fr. Paolo Fiasconaro OFMConv

Za: www.ofmconv.net