Procesja na cześć męczennika jezuity – patrona Cieszyna

Poznanie Boga i Jego przykazań, postępowanie według sumienia i rodzące się z wiary dobre uczynki to droga, która prowadzi do świętości i zbawienia – zapewnił bp Roman Pindel, który w niedzielę, 2 września, wziął udział w uroczystościach ku czci św. Melchiora Grodzieckiego w Cieszynie – rodzinnym mieście męczennika z XVII wieku.

Kulminacyjnym momentem polsko-czeskich obchodów była Msza św. w czeskocieszyńskiej świątyni pod przewodnictwem biskupa Ostrawy Franciszka Lobkowicza. Liturgię koncelebrowali biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej Piotr Greger, biskup emeryt Tadeusz Rakoczy oraz kilkudziesięciu księży i zakonników z Polski i Czech.

Przed liturgią ulicami Cieszyna i Czeskiego Cieszyna przeszła transgraniczna, barwna procesja z relikwiami św. Melchiora Grodzieckiego. Z kościołów pw. św. Marii Magdaleny w Cieszynie oraz czeskocieszyńskiego kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa wyruszyły jednocześnie dwie procesje. W strumieniach rzęsistego deszczu polscy i czescy wierni spotkali się razem w pół drogi – na Moście Przyjaźni, na którym jeszcze w ubiegłym wieku były graniczne szlabany i strażnicy. Po przywitaniu biskupów, ze śpiewem na ustach i przy akompaniamencie orkiestr, pielgrzymi przeszli do świątyni w Czeskim Cieszynie.

W homilii bp Pindel wyjaśnił, że trzy wskazania do życia, które prowadzi do świętości i do zbawienia opierają się na poznaniu Boga i Jego przykazań, postępowaniu według najlepiej pojętego prawa Bożego i życie z wiary do końca, czasami aż do męczeństwa. Odnosząc się do czytań dnia i faktów z życia św. Melchiora, biskup podkreślił, że życie, do jakiego zaprasza nas Jezus na kartach Ewangelii, jest gwarancją osiągnięcia zbawienia i szczęścia wiecznego.

Wskazując na biografię urodzonego w Cieszynie Melchiora Grodzieckiego, kaznodzieja zaznaczył, że przyszły święty „musiał bardzo wcześnie być blisko Boga i żyć według Jego zamiarów”.

„Przecież wstąpił do dynamicznie rozwijającego się zakonu jezuitów, którego członkowie odważnie rozeznawali, co jest najlepsze w danym momencie, nie poprzestając jedynie na zachowywaniu przykazań Bożych i kościelnych. Musiał wyprzedzać w gorliwości swoich rówieśników w kolegium jezuickim, skoro mając 18 lat, został wyróżniony przez przyjęcie go do grona wyróżniających się pod każdym względem uczniów” – zauważył duchowny.

Biskup odniósł się następnie do sceny z Ewangelii św. Marka, w której Jezus oskarża faryzeuszy o hipokryzję. „Straszliwe jest, gdy człowiek uważający się za religijnego, czci Boga na próżno, a więc bez spodziewanego dla siebie skutku, ale co gorsza, zamiast oddawać cześć Bogu znieważa Boga i kompromituje go przed ludźmi” – przestrzegł hierarcha i przypomniał, że protestanccy oprawcy, których ofiarą został Melchior, byli przekonani, że służą w ten sposób Bogu.

„Ich umysły zostały zaćmione przez gniew i okrucieństwo. Stali się niezdolni nawet do rozpoznania, że wyznawanie innej religii nie jest w ogóle powodem do zabicia, a torturowanie absolutnie nie może być sposobem przekonywania do wiary” – wytłumaczył i wskazał na trzeci warunek życia prowadzącego do świętości i zbawienia – wiarę, która rodzi dobre uczynki.

„Gdy człowiek postępuje według czystego sumienia, staje się coraz bardziej zdolny do tego, by jego wiara rodziła dobre owoce przez miłość i dzieła miłosierdzia” – dodał.

„Dziś przemierzając ulice Cieszyna, przekraczając most graniczny, z relikwiami św. Melchiora Grodzieckiego, dziękujemy Bogu za jego życie i świadectwo wiary. Za jego wstawiennictwem prosimy dla siebie, byśmy wybrali Boga i Jego pouczenia. Prośmy o życie według sumienia, wreszcie o wierność do końca naszych dni, do końca naszych możliwości” – zakończył.

Pielgrzymów z obu stron Olzy powitał w dawnej jezuickiej świątyni proboszcz, ks. Jan Svoboda. Ewangelię odczytano w języku czeskim i słowackim. Do szczerego uwielbienia Boga i dziękowania za męczenników koszyckich zachęcił na początku liturgii bp Lobkowicz.

Po raz pierwszy cieszyniacy świętowali ku czci swego rodaka wyniesionego na ołtarze w październiku 1905 r., po jego beatyfikacji. Wtedy główne uroczystości odbyły się w jezuickim kościele pw. Serca Pana Jezusa. Ulicami niepodzielonego jeszcze miasta wyruszyła po raz pierwszy procesja. Brali w niej udział pielgrzymi ze Śląska Cieszyńskiego, Polski, Czech, Niemiec i Słowacji.

Po kanonizacji jezuity przez Jana Pawła II tradycja organizowania procesji znowu ożyła, mimo przeszkody w postaci granicy państwowej, dzielącej miasto nad Olzą.

Melchior Grodziecki urodził się w Cieszynie w 1584 r. Ukończył jezuickie kolegium w Wiedniu, a następnie wstąpił do jezuickiego nowicjatu w Brnie. W 1614 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Był duszpasterzem w Pradze i w niedalekiej wsi Kopanina. Po wypędzeniu jezuitów z Czech w 1618 r. wyruszył na Węgry. Jednak po krótkim pobycie w Brnie znalazł się w 1619 r. w Homonnie, skąd w tym samym roku udał się do Koszyc jako kapelan wojskowy.

Tam też we wrześniu 1619 r. – wraz z dwoma innymi kapłanami – Chorwatem Markiem Kriżem i Węgrem Stefanem Pongraczem – dostał się w ręce żołnierzy Betlena Gabora, księcia Siedmiogrodu. Po okrutnych torturach, połączonych z próbami nakłonienia do rezygnacji z wiary katolickiej, wszyscy trzej kapłani zostali zamordowani, a ich zwłoki zbezczeszczono.

W styczniu 1905 r. papież Pius X ogłosił beatyfikację trzech Męczenników Koszyckich, a w lipcu 1995 r. w Koszycach Jan Paweł II dokonał ich kanonizacji.

KAI/sz

Za: www.deon.pl