Home WiadomościZe Świata Rosja: amerykańscy misjonarze wspominają 30 lat posługi we Władywostoku

Rosja: amerykańscy misjonarze wspominają 30 lat posługi we Władywostoku

Redakcja

Kiedy ojciec Myron Effing i brat Daniel Maurer po raz pierwszy 30 lat temu wylądowali na rosyjskim Dalekim Wschodzie, region wciąż odczuwał skutki rozpadu Związku Sowieckiego. Nie pomagał również fakt, że brat Maurer nie znał ani słowa po rosyjsku. Dwaj idealistyczni Amerykanie przybyli na drugi koniec świata, mając łącznie zaledwie 750 dolarów w kieszeni, by spróbować pomóc w odbudowie Kościoła katolickiego w Rosji – Kościoła, który przez dziesięciolecia rządów komunistycznych został niemal doszczętnie zniszczony. W rezultacie ich misyjnej posługi, w ciągu 30 lat, w regionie postało 13 nowych parafii, a także nowe Towarzystwo Misyjne Maryi Matki Bożej.

„Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak bardzo wiara została zniszczona. Miliony ludzi zostało zamordowanych za swoją wiarę” – powiedział wyświecony we Władywostoku na kapłana ojciec Maurer, należący do zakonu kleryckiego Kanoników Regularnych, w rozmowie z amerykańską stroną katolicką NCR z 1 stycznia br.

W 1992 r. ojciec Effinby, również kanonik regularny, były naukowiec z Evansville w stanie Indiana, założył we Władywostoku Towarzystwo Misyjne Maryi Matki Bożej (Mary Mother of God Mission Society), w celu krzewienia wiary. Było to krótko po upadku Związku Sowieckiego i przywróceniu hierarchii Kościoła rzymskokatolickiego w Rosji przez św. Jana Pawła II. Z bardzo skromnych początków misja ta rozwinęła trwałą obecność w Rosji, wspieraną przez darczyńców ze Stanów Zjednoczonych i całego świata.

Dla ojca Maurera niezwykłym doświadczeniem było obserwowanie na własne oczy tego, co Bóg uczynił, aby doprowadzić do odnowy Kościoła katolickiego w Rosji. A znaczną część tej odnowy przyniosła działalność Towarzystwa Misyjnego. Z parafii liczącej zaledwie 10 znanych, żyjących ochrzczonych katolików wspólnota we Władywostoku rozrosła się do ponad 600 wiernych. Do tej pory ojcowie Effing i Maurer założyli lub reaktywowali łącznie 13 parafii w regionie.

„Niezależnie od tego, jak wielkie prześladowania przeszedł Kościół [w Rosji], znów stoi on na nogach. Naprawdę” – powiedział ojciec Maurer.

Niemal całkowicie zrujnowany krajobraz wiary

Katolicy są obecni w Rosji od wieków, jednak kraj ten w przeważającej mierze zdominowany jest przez Rosyjski Kościół Prawosławny. Na Dalekim Wschodzie pierwsza oficjalna parafia katolicka została założona przez misjonarzy w syberyjskim Irkucku w 1825 r.

Przez cały XIX wiek duża liczba katolików – wielu z nich było Polakami – była zsyłana na Syberię i rosyjski Daleki Wschód lub trafiała tam do pracy przymusowej w obozach. Później budowa Kolei Transsyberyjskiej spowodowała napływ kolejnych katolików, którzy osiedlali się tam dobrowolnie.

W czasie gdy Władywostok stał się osobną diecezją w 1923 r., oficjalnie ateistyczny reżim sowiecki rozpoczął brutalne prześladowania wszelkich form religii – w tym także powszechnie obecnego prawosławia, zamykając około 99 proc. jego świątyń – a w szczególności Kościoła katolickiego. Władze konfiskowały lub niszczyły kościoły, a kapłanów oraz osoby konsekrowane aresztowano, torturowano i mordowano. Szkoły państwowe wykorzystywano do indoktrynacji młodzieży przeciwko wierze.

We Władywostoku komuniści wysadzili dynamitem dwa największe prawosławne sobory miasta w Niedzielę Wielkanocną 1937 r., jako demonstrację siły wymierzoną w religię.

„Między rokiem 1917 a 1991 w Związku Sowieckim zamordowano więcej chrześcijan niż we wszystkich innych krajach świata łącznie w ciągu 2000 lat historii chrześcijaństwa” – przypomniał ojciec Maurer. Do 1926 r. w Rosji nie pozostał ani jeden katolicki biskup czynnie pełniący posługę, a do 1938 r. około 200 tys. katolików zostało zamordowanych lub zesłanych do obozów pracy.

W obliczu tej katastrofy św. Jan Paweł II, wybrany papieżem w 1978 r., gorąco pragnął odrodzenia Kościoła w Związku Sowieckim. W grudniu 1989 r. udało mu się przywrócić stosunki dyplomatyczne z ZSRR po spotkaniu z Michaiłem Gorbaczowem w Watykanie. Niespełna dwa lata później, 13 kwietnia 1991 r., papież ustanowił dwie nowe administratury apostolskie w Rosji oraz archidiecezję mińsko-mohylewską na Białorusi.

W tym właśnie kontekście – odbudowy hierarchii kościelnej i niemal całkowicie zrujnowanego krajobrazu wiary – dwaj amerykańscy kapłani postanowili pomóc wytrwałym katolikom w Rosji w odbudowie Kościoła.

Po otrzymaniu informacji o mianowaniu nowych biskupów zostali poinformowani, że nowy biskup północnej Azji w Rosji, bp Joseph Werth, prawdopodobnie ich przyjmie.

„Odwróciłem się do ojca Effinga i powiedziałem: «Jakie wrażenie robi na tobie Władywostok?». A on odpowiedział: «Dobrze, spróbujmy»” – wspomina ojciec Maurer.

Problem polegał jednak na tym, że Watykan nie dysponował adresem ani numerem telefonu biskupa Wertha. Ojciec Effing musiał udać się do Rosji i odnaleźć go osobiście – co, jak się okazało, było opatrznościowe. Biskup Werth zgodził się, aby obaj Amerykanie zostali pierwszymi stałymi katolickimi duchownymi we Władywostoku.

Po święceniach diakonatu w rodzinnej parafii w Michigan brat Maurer i ojciec Effing przybyli na stałe do Władywostoku w lutym 1992 r.

Przy granicy z Chinami, Koreą i dalej z Japonią

Miasto to, będące głównym ośrodkiem rosyjskiego Dalekiego Wschodu, leży blisko granic z Chinami i Koreą Północną. Dziś jest to tętniąca życiem metropolia portowa licząca około 600 tys. mieszkańców, siedziba Floty Pacyfiku i popularny cel turystyczny dla gości m.in. z Chin i Japonii.

W czasach sowieckich, od 1952 r., Władywostok był jednak zamkniętym miastem wojskowym, do którego wjazd i wyjazd był możliwy wyłącznie za specjalnym zezwoleniem. Po ponownym otwarciu miasta 1 stycznia 1992 r. ojciec Effing mógł po raz pierwszy od blisko 70 lat odprawić Mszę św. – na schodach kościoła, w siarczystym mrozie.

Niedługo później biskup Werth przybył do Władywostoku, aby w wynajętej sali udzielić święceń kapłańskich ojcu Maurerowi, który stał się zaledwie drugim katolickim kapłanem wyświęconym w Rosji po powrocie wolności religijnej.

„A potem po prostu uznaliśmy, że musimy wziąć się do pracy” – powiedział ojciec Maurer.

Sukcesy i wyzwania

Obejmująca Władywostok diecezja św. Józefa w Irkucku jest największą diecezją na świecie pod względem powierzchni: 3,8 mln mil kwadratowych, przy liczbie zaledwie ok. 53 tys. katolików.

Parafia we Władywostoku, daleka dziś od zrujnowanego stanu z 1994 r., tętni życiem. Kapłani odprawiają Msze św. codziennie i w niedziele, prowadzą katechezę, przygotowanie do sakramentów, katechumenat dorosłych (OCIA), duszpasterstwo młodzieży rosyjsko- i anglojęzycznej, pracę z ubogimi, a także programy muzyki sakralnej i konferencje młodzieżowe – czasem przy wsparciu misjonarzy FOCUS (katolickiej organizacji misjonarzy-studentów) z USA.

Zakon we Władywostoku ma obecnie jednego rosyjskiego członka – ojca Nikitę Kusznariewa, syna komunistycznego profesora ekonomii marksistowskiej, wychowanego jako ateista, który później się nawrócił. Obecnie studiuje on w Rzymie, przygotowując się do posługi wśród licznej w Rosji ludności muzułmańskiej.

Misja działa jednak w coraz trudniejszym kontekście geopolitycznym i napotyka liczne bariery administracyjne. Przykładowo, rosyjskie przepisy wizowe ograniczają nowo przybyłych zagranicznych kapłanów do pobytów trwających zaledwie od trzech do sześciu miesięcy, co poważnie utrudnia ciągłość duszpasterstwa.

„Oni wiedzą, jak cierpieć”

Od upadku Związku Sowieckiego wiele innych zgromadzeń zakonnych przybyło, by służyć na rosyjskim Dalekim Wschodzie. W 2013 r. dołączyły m.in. Siostry Jezusa Pana, zgromadzenie wywodzące się z diecezji Kansas City-St. Joseph w stanie Missouri, które ściśle współpracuje z ojcami Effingiem i Maurerem.

Pomimo XX-wiecznych prześladowań, które niemal unicestwiły katolicyzm, Kościół w Rosji znów stoi na nogach – z rosnącą, choć nadal niewielką, liczbą młodych i katolików, którzy mogą nieść wiarę dalej – podkreśla ojciec Maurer.

Chciałby, aby Amerykanie wiedzieli, że Rosjanie, których poznał, mają głęboki, naturalny szacunek dla liturgii i muzyki sakralnej oraz potrafią znosić cierpienie bez goryczy.

„Rosjanie wiedzą, jak cierpieć. Cierpieli tak długo, a mimo to nie stają się zgorzkniali ani okrutni… To jedna z rzeczy, które mnie najbardziej zaskoczyły i które mnie fascynują w rosyjskim narodzie” – powiedział.

o. jj/KAI
SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda