To prawdziwy cud. Matka Boża uratowała polskiego misjonarza

Z polskiej perspektywy trudno sobie wyobrazić ogrom pracy misjonarza. Na terenie parafii, do której został posłany o. Stanisław znajduje się 150 kaplic, w których na księdza czeka aż 100 tysięcy wiernych. O swojej pracy opowiadał niedawno w Lublinie, a spotkanie z misjonarzem relacjonuje „Gość Niedzielny”.
O. Stanisław Miciuk OFMCap jest na misjach już od ponad 30 lat, zaś w Hondurasie spędził ich już 17.

– To bardzo niebezpieczne miejsce, ale żyją tam także chrześcijanie, którzy próbują w tej sytuacji normalnie funkcjonować. My kapłani jesteśmy posłani do tych ludzi i nie możemy ich zostawić – opisuje polski misjonarz.

Nie wszyscy mają dostęp do coniedzielnej mszy, bo w parafii jest tylko czterech kapłanów. Aby lepiej docierać do potrzebujących, kapucyn kupił sobie motocykl. Niestety, część kaplic znajduje się wysoko w górach i jest do nich utrudniony dojazd. Drogi składają się z licznych serpentyn i nie są oświetlone. Kapłan, który pokonuje duże odległości, często jest skazany na to żeby wracać z nich późnym wieczorem. Jeden z takich powrotów skończył się dla o. Stanisława tragicznie.

– Jechałem jakieś 90 km na godz., kiedy wyjeżdżając z jednego z zakrętów, zobaczyłem stojącą w poprzek drogi nieoświetloną ciężarówkę. Próbowałem hamować i jakoś skręcić w bok, ale na górskiej drodze było już za późno na wszelkie manewry i zderzyłem się ze stojącym na drodze samochodem – mówił o. Miciuk.

Kapucyn przeżył, ale jego ręka byłą kompletnie strzaskana. Lekarze nie dawali jej żadnej szans.

– Pomyślałem sobie wtedy, że mogę cierpieć, tylko niech Pan Bóg pozwoli mi dalej być kapłanem i służyć ludziom – wspomina misjonarz. – Modliłem się do Matki Bożej, dziękując za uratowanie życia i oddając się Jej w opiekę.

Nikt nie spodziewał tego, co stało się dalej. To prawdziwy cud, bo ręka się zrosła, a ksiądz odzyskał pełną sprawność.

Módlmy się codziennie za wszystkich misjonarzy, którzy udają się na krańce świata, by głosić Dobrą Nowinę. Na DEON.pl możesz śledzić bloga Maksymiliana Nowotniaka, który udał się do Hondurasu by służyć we wspólnocie Domy Serca w Tegucigalpie.

Za: deon.pl.