Home WiadomościZe Świata Trzy doby łodzią do parafii. Polski biskup na końcu świata

Trzy doby łodzią do parafii. Polski biskup na końcu świata

Redakcja

Przed Najświętszym Sakramentem spaceruje, bo gdy się zatrzyma, komary nie dają mu się modlić. Tylko 5 proc. powierzchni diecezji to ląd, reszta to woda. Do niektórych wspólnot płynie nawet trzy doby. „Naprawdę, to jest koniec świata” – powiedział  Vatican News biskup diecezji Alotau-Sideia w Papui-Nowej Gwinei Jacek Tendej, z okazji Niedzieli Misyjnej.

Bp Tendej nigdy nie planował wyjazdu na misje. Przez wiele lat był m.in. dyrektorem liceum ogólnokształcącego. „Wszyscy mówili: ty tu umrzesz” – wspomina z uśmiechem. Nikt nie przypuszczał, że kiedykolwiek zmieni miejsce posługi.

Prawie zapomniany e-mail

Miesiąc po wyborze papieża Franciszka ks. Tendej otrzymał wiadomość z kurii generalnej swojego Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Miał wyjazd z młodzieżą, więc ją odłożył. „Stwierdziłem, że to nie dla mnie” – opowiada. Gdy w końcu ją przeczytał, nie mógł uwierzyć: proponowano mu wyjazd do Papui-Nowej Gwinei. Kto w wieku 50 lat jedzie na misje? – mówi dziś z uśmiechem.

Wiele czasu spędził wtedy na adoracji Najświętszego Sakramentu. Przełomem okazała się lektura listu Franciszka do Konferencji Episkopatu Argentyny. Papież pisał, że Kościół, który nie wychodzi do ludzi, choruje, a temu, który wychodzi, może przydarzyć się wypadek – i że tysiąc razy woli Kościół po wypadku niż Kościół chory. „To chyba taka odpowiedź od Ducha Świętego” – mówi bp Tendej.

Wyprawa w nieznane

„Pojechałem, nie wiedząc, jak to wszystko będzie” – wspomina. Na miejscu został rektorem seminarium duchownego. „Seminarium trochę nie przypominało seminarium, ale powoli udało się” wszystko poukładać – mówi. „W niektórych pokojach świeciło słońce przez dach. A jak padał deszcz, to trzeba było co chwilę wiadro wody wynosić. W moim pokoju na szczęście kapało od razu do zlewu” – dodaje ze śmiechem.

Kolejne zaskoczenie

W lipcu 2025 r. ks. Tendej został wezwany przez nuncjusza apostolskiego, który przekazał mu, że Leon XIV mianował go biskupem diecezji Alotau-Sideia. „Ojciec Święty Leon prosi cię, żebyś został biskupem w Alotau” – usłyszał. Choć był ogromnie zaskoczony, przyjął nominację. Sakrę biskupią otrzymał 27 września 2025 r.

„Przeniosłem się ze stolicy na koniec świata. Naprawdę, to jest koniec świata” – mówi. Diecezja Alotau-Sideia w 95 proc. składa się z wody, a tylko 5 proc. jej powierzchni to ląd. Szesnaście parafii leży na wyspach, a dotarcie do nich podczas wizytacji to ogromne wyzwanie. „Do najdalszych płynie się nawet trzy doby” – zaznacza. Cieszy go, że ostatnio udało się pozyskać dla Papui-Nowej Gwinei kolejnych misjonarzy.

Modlitwa w ruchu

„W tym wszystkim trzeba się modlić. To chyba najważniejsze” – podkreśla biskup. Modlitwa to także jeden z tych akcentów nauczania Leona XIV, które są mu szczególnie bliskie.

„Znalazłem swój specyficzny sposób modlitwy. W moim »pałacu« jest jeden pokój, nie ma kaplicy, ale w katedrze jest Najświętszy Sakrament – opowiada. – Przed Najświętszym Sakramentem spaceruję z trzech powodów. Po pierwsze, jak się zatrzymam, komary nie dadzą się modlić. Po drugie, nie zasypiam na modlitwie. A po trzecie, to dobre ćwiczenie”.

Ludzie spragnieni Boga

„Widzę, że oni bardzo czekają, aż biskup przyjedzie” – mówi bp Tendej o wiernych, których odwiedza podczas wizytacji. Mimo złej pogody i trudności logistycznych, z Bożą pomocą udaje się dotrzeć nawet do najodleglejszych zakątków diecezji.

Jedną z takich wypraw wspomina szczególnie. Miał poświęcić szkołę. „Wszyscy się zgromadzili, miało być o dziesiątej, a przypłynęliśmy o czwartej. Przysłali nam dwie łodzie eskorty. Udało się. W drodze powrotnej było tak samo, bardzo trudno. Takie rzeczy się pamięta” – wspomina biskup.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik, Artur Hanula, Vatican News PL, red. bz/KAI
SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda