Węgierski benedyktyn: chrześcijanie nie mogą być piłeczką do gry politycznej

“Czy w ogóle na Węgrzech jeszcze jesteśmy chrześcijanami?”. Tym szorstkim pytaniem i rozważaniem na temat podstawowych wartości chrześcijańskich jako fundamentu społeczeństwa węgierskiego, były przeor klasztoru benedyktynów w Tihany, 78-letni o. Richard Korzenszky, poruszył Kościół Węgier.

We wpisie na Faceboku zamieszczonym z okazji święta św. Stefana (ur. ok. 962 – zm. 15 sierpnia 1038), czczonego jako narodowego świętego pierwszego koronowanego króla Węgier, zakonnik przypomniał, jak bardzo „Szent Istvan Kiraly” w całym swoim życiu przestrzegał wartości chrześcijańskich. „Także i dziś potrzebujemy świętych, którzy będą dla nas wzorem” – napisał o. Korzenszky. Nawiązując do biblijnego cytatu „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój” zakonnik podkreślił, że „potrzebne nam są wiarygodne czołowe postaci, które nie będą się dostosowywały do zmieniających się tendencji politycznych, lecz będą chciały budować na skale”.

Jednocześnie o. Korzenszky przypomniał, jak ważną sprawą dla króla Stefan I. było zgodne życie z myślącymi inaczej i obcymi. „Bez tego chrześcijaństwo nie może istnieć”, podkreślił benedyktyn. Przestrzegł, że w świecie chrześcijańskim nie może być miejsca na ideę wykluczenia. Z drugiej strony akceptacja innych nie może prowadzić do wyrzeczenia się wartości chrześcijańskich. „Gdzie jesteś, królu Stefanie? Gdzie jesteśmy my, Węgrzy? Czy w ogóle jeszcze jesteśmy chrześcijanami na Węgrzech? Chrześcijanami, zdolnymi do spajania rozpadającego się społeczeństwa?”, pytał o. Korzenszky.

“Nie wolno rezygnować z podstawowych wartości chrześcijańskich” i „mamy prawo oczekiwać, że będą one respektowane”, podkreślił węgierski benedyktyn 27 sierpnia w rozmowie z austriacką agencją katolicką „Kathpress”. Dodał, że aby to realizować potrzebni są wiarygodni politycy. Ale „uważajmy, abyśmy nie stali się piłką rozgrywaną w codziennej grze interesów życia politycznego”.

Za: www.ekai.pl