Zamordowana przez satanistki siostra będzie ogłoszona błogosławioną

To jedna z najbardziej makabrycznych zbrodni, jaka wstrząsnęła Włochami. Trzy uczennice – jak same wyznały – aby oddać cześć szatanowi, z zimną krwią zamordowały siostrę Laurę Mainetti. Według ich zeznań, zakonnica do samego końca wypowiadała słowa modlitwy: „Boże, przebacz im! Bo nie wiedzą, co czynią”.

Obszerny tekst na temat morderstwa siostry Laury opublikował kilka dni temu portal Aleteia.

Satanistyczne tło zbrodni ujawniły same skazane, które powiedziały, że zaplanowały wszystko w najdrobniejszych szczegółach, z nudów, w ulubionym barze. Jak informuje Aleteia, nastolatki wyznały, że wzorowały się piosenką Marilyna Mansona, popularnego muzyka, który w swojej „twórczości” nie stroni od satanistycznych motywów:

Niesiemy demolkę
Nie niesiemy emocji
Dynamit, może i moglibyśmy
Więc poślij nam całusa, poślij nam całusa
Poślij nam całusa, a my poślemy cię do nieba w kawałkach.

Dziewczyny na początku chciały zabić miejscowego księdza ale stwierdziły, że mogą nie dać rady rosłemu mężczyźnie. Szybko zmieniły zdanie i na swoją ofiarę wybrały miejscową zakonnicę, znaną z dobroci i chęci pomagania innym. Zwabiły ją historią o tym, że jedna z nich w wyniku gwałtu zaszła w ciążę i chce zachować dziecko.

W samej zabroni pełno jest satanistycznych motywów. Nastolatki na datę morderstwa wybrały 6.06, bo – jak wyznały – kojarzyła im się z liczbą diabła, a zakonnicy miały zadać po 6 ciosów nożem.

Oto fragment protokołu śledztwa, cytowany przez Aleteię:

„Celowałyśmy jedynie w twarz i klatkę piersiową. Ostatecznie ciosów było dziewiętnaście, bo chciałyśmy ją jak najszybciej uciszyć (…). Wcześniej spaliłyśmy Biblię skradzioną z pobliskiego kościoła i zawarłyśmy pakt krwi. Lekko się okaleczyłyśmy, nacinając nadgarstek i wypiłyśmy krew spływającą do szklanki. Byłyśmy bardzo podekscytowane zawarciem przymierza z diabłem. Zapowiadała się wspaniała przygoda„.

Śledczych podobno zaskoczyła pozycja, w jakiej znaleziono ciało zakonnicy. Wyglądała ona tak, jakby cały czas się modliła. Potwierdziły to zabójczynie.

„Słowa jej modlitwy i przebaczenia nas zirytowały”.

Jak informuje Aleteia, nie wiadomo, by zabójczynie się nawróciły lub okazały skruchę. „Odbyły kary, opuściły miasto, gdzie dokonały masakry i ułożyły sobie normalne życie. Są żonami i matkami. Wszystkie prosiły, by o nich zapomniano. Jedna z dziewcząt wyznała, że słowa przebaczenia mordowanej zakonnicy brzmią jej często w uszach i sprawiają, że chce być lepszym człowiekiem. To ta, która zwabiła siostrę w pułapkę” – czytamy na portalu.

Dziś, po 20 latach od zabójstwa, Włosi na nowo odkrywają postać s. Luary – powraca do powszechnej świadomości jako przyszła błogosławiona. Franciszek zatwierdził bowiem w czerwcu dekret, który jej śmierć uznał za męczeństwo.

Jak mówi bp Oscar Cantoni, ordynariusz jej rodzimej diecezji Como, męczeństwo s. Laury to nie przypadek. Było ono zwieńczeniem długiego życia poświęconego w szczególności ludziom młodym. To właśnie dlatego dała się zwieść nastoletnim satanistkom. To również dzięki pielęgnowanej przez całe życie postawie, s. Laura potrafiła przebaczyć w chwili śmierci swym oprawczyniom i za nie się modlić.

„Można by powiedzieć, że głównym rysem tej zakonnicy była jej prostota. Życie proste, w świetle Ewangelii. Dobrze wiedziała, co to znaczy być zakonnicą. W sposób szczególny zależało jej jednak na ubogich i najmniejszych. Widzimy, że aby być świętym, nie potrzeba wielkich gestów. Wystarczy przyjmować każdego dnia wolę Bożą, która przejawia się w życiowych wydarzeniach, a przede wszystkim w ludziach, którzy do nas przychodzą ze swymi problemami, trudnościami i cierpieniami. Siostra Laura potrafiła ich przyjmować i wzbudzić w nich odwagę. Jako zakonnica okazywała im macierzyńską czułość i współczucie. Jej dziedzictwem jest przede wszystkim jej poświecenie na rzecz dzieci i młodzieży. Patrząc na jej życie, widzimy, jak bardzo dziś potrzeba takiej właśnie posługi wśród młodych, aby nauczyć ich aktywnego udziały w nowych czasach” – dodał bp Cantoni.

Za: www.deon.pl