Współpraca między Jasną Górą a Gwadelupe

090808a2.jpg Dwa sanktuaria maryjne – Gwadelupe w Meksyku i Jasna Góra w Polsce – będą mogły nawiązać głębszą współpracę.
Spotkanie przygotowujące współpracę partnerską między Sanktuarium Matki Bożej w Meksyku i Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze w Częstochowie odbyło się w czwartek, 6 sierpnia w Centrum Kongresowym Akademii Polonijnej.

W spotkaniu wzięli udział m.in.: Raphael Steger Catańo, Ambasador
Meksyku w Polsce; Tadeusz Wrona, prezydent miasta Częstochowy; o. Roman
Majewski, przeor Jasnej Góry; o. Stanisław Tomoń, dyrektor Biura
Prasowego Jasnej Góry i rzecznik prasowy sanktuarium; Efrain Salinas,
prokurent Papaya Maya Tour Operator S.A.; Ewa Strzelec, dyrektor Papaya
Maya Tour Operator S.A.; Maria Urbaniec, Rektor Akademii Polonijnej;
Paweł Ruksza, Naczelnik Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miasta w
Częstochowie oraz zaproszeni goście.

„Nie tylko w naszych głowach, ale i w sercach naszych przyjaciół,
naszych znajomych w Polsce i w wielu krajach Ameryki Łacińskiej zrodził
się pomysł, żeby połączyć dwa wspaniałe miejsca, sanktuaria, które są
dwoma najczęściej odwiedzanymi sanktuariami na świecie – nasze
Sanktuarium Jasnogórskie oraz Sanktuarium Matki Boskiej w Gwadelupie” –
mówiła w powitaniu Ewa Strzelec, dyrektor meksykańskiego biura podróży Papaya Maya Tour Operator S.A.

„Mówiąc o świątyniach miejscach, tak ważnych, jak Jasna Góra, która
jest sercem Częstochowy i mówiąc o miejscu, które jest w sercu wielu
meksykańczyków, jest to dla mnie wielkim zaszczytem” – mówił Efrain Salinas, prokurent meksykańskiego biura podróży.

„Jasna Góra, sanktuarium znane w świecie, nie ma kontaktów
bezpośrednich z wielkimi sanktuariami maryjnymi poza Europą. Jeżeli Pan
Bóg pozwoli i ułoży się współpraca pomiędzy Gwadelupą i Jasną Górą
będziemy bardzo szczęśliwi, aby Matka Boża z Gwadelupe była tutaj
bardziej obecna, a my chcielibyśmy bardzo, by w Gwadelupe pojawiał się
wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej ” – mówił o. Roman Majewski, przeor Jasnej Góry.

 
090808a.jpg

„Obrona Jasnej Góry przed ‘potopem’ szwedzkim, to jedno z
najważniejszych wydarzeń w trakcie 6. stuleci i to przyczyniło się do
rozsławienia roli i znaczenia Jasnej Góry – mówił o. Stanisław Tomoń,
rzecznik prasowy klasztoru jasnogórskiego – Jan Paweł II, który
nazywany jest ‘Papieżem Czarnej Madonny’ rozsławił na cały świat to, co
jest chwałą, czcią do Maryi Królowej, i już nie tylko Polski – ale jak
Jan Paweł II powiedział – całego świata”.

O Matce Boskiej z Gwadelupie oraz o samym Meksyku opowiadał Raphael Steger Catańo,
ambasador Meksyku. „Z serca chciałbym przekazać wszystko o Najświętszej
Matce Boskiej z Gwadelupy. Jestem bardzo wdzięczny za prezentację o
Sanktuarium Częstochowskim i podzielam również opinię o oddzieleniu
sfery turystycznej i duchowej”.

Imprezą towarzyszącą spotkaniu była wystawa fotograficzna „Carlos Cano Jimenez, mistrz meksykańskiej fotografii”.

Późnym popołudniem, w towarzystwie paulina o. Nikodema Kilnara,
ambasador Meksyku Raphael Steger Catańo wraz z osobami towarzyszącymi
zwiedził Jasną Górę.

o. Stanisław Tomoń,

BPJG/mś, dr, mk



Hiszpańskie Guadelupe – Ona zdobyła Amerykę

artykuł w numerze ‚Gościa Niedzielnego’ z 2 sierpnia 2009 r., nr 31

To tam, w małej hiszpańskiej wiosce, zaczął się duchowy podbój
Ameryki. Czciciele Matki Bożej z Guadalupe zanieśli Jej imię w
najdalsze zakątki świata.

Słysząc nazwę „Guadalupe”, prawie każdy myśli o stolicy Meksyku. Do
tamtejszej Matki Bożej pielgrzymuje rocznie 12 mln osób. – A jednak Jan
Paweł II, gdy przyjechał do nas w 1982 roku, powiedział, że dopiero tu
w pełni zrozumiał fenomen meksykańskiego kultu Maryi – opowiada o.
Guillermo Cerrato Chamizo, superior franciszkanów z hiszpańskiej Guadalupe, małej wioski położonej w górach Estremadury.

– Ojciec Święty odprawił u nas liturgię słowa. Wygłosił wówczas
poruszającą homilię o imigracji. Mówił, że właśnie u nas, w Guadalupe,
najlepiej widać niemal rodzinny związek Europy z Ameryką, starego
świata z nowym. Jan Paweł II długo modlił się przed wizerunkiem
hiszpańskiej Maryi z Guadalupe. Dziś na pamiątkę tej wizyty w
klasztornym krużganku wisi ogromny portret polskiego Papieża.

Maryja konkwistadorów

Wioska Guadalupe, licząca 2,5 tys. mieszkańców, sprawia wrażenie,
jakby czas się w niej zatrzymał. Wąskie uliczki z kilkusetletnimi
domami malowniczo otaczają ze wszystkich stron ogromny piękny klasztor,
wybudowany w XIV w. przez hieronimitów, zabytek wpisany na Listę
Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Dziś jego gospodarzami są franciszkanie, którzy osiedlili się tu
sto lat temu. Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe zostało w 1955 r.
podniesione do godności bazyliki przez papieża Piusa XII. Jak to się
stało, że największe na świecie sanktuarium maryjne w meksykańskiej
metropolii nosi to samo wezwanie, co sanktuarium w małej hiszpańskiej
wiosce?

Meksykańskie Guadalupe powstało w XVI wieku, tuż po hiszpańskim
podboju imperium Azteków. Maryja ukazała się Indianinowi Juanowi Diego.
– Ten prosty, pobożny człowiek niewiele wiedział o Matce Bożej.
Powtarzał takie Jej imię, jakie słyszał od hiszpańskich księży i
konkwistadorów. A wszyscy oni byli wielkimi czcicielami Santa María de
Guadalupe z hiszpańskiej Estremadury – tłumaczy o. Cerrato.

Estremadura, najbiedniejszy region ówczesnej Hiszpanii, był
prawdziwą kolebką zdobywców Ameryki. Z Estremadury pochodził zarówno
zwycięzca meksykańskich Azteków, Hernán Cortés, jak i pogromca
peruwiańskich Inków – Francisco Pizarro. Ten drugi mieszkał w Trujillo,
najbliżej od Guadalupe położonym mieście.

Stąd wywodzili się też duchowni, którzy podróżowali z
konkwistadorami. – Pierwszych dwunastu franciszkanów, którzy wyprawili
się do Ameryki ewangelizować Indian, pochodziło stąd. Ich klasztor
macierzysty znajdował się w Belvís de Monroy, małej miejscowości
leżącej 50 kilometrów od Guadalupe. Wszyscy ci ludzie byli wychowani w
kulcie Matki z Guadalupe, wielu z nich brało ze sobą za ocean kopie tej
rzeźby. Przed wyprawą do Ameryki żołnierze i księża masowo przybywali
do Guadalupe po błogosławieństwo – opowiada o. Guillermo Cerrato.

Maryja królów

Tradycja przypisuje św. Łukaszowi Ewangeliście autorstwo rzeźby
Najświętszej Panny z Guadalupe. Papież św. Grzegorz Wielki w VI w.
podarował figurkę św. Leandrowi, biskupowi Sewilli. Brat Leandra, św.
Izydor z Sewilli, osobiście przywiózł ją do Hiszpanii. Po najeździe
arabskim na Hiszpanię na początku VIII w. rzeźba zaginęła. Odnalazła
się w sposób cudowny w XIV w., po prywatnym objawieniu Gila Cordero,
ubogiego pasterza z Cáceres. W rzeczywistości nie jest to już ta sama
figura – obecna pochodzi z XII wieku. W cudowne odnalezienie wierzono
jednak w średniowieczu powszechnie.

Kult narodził się błyskawicznie. Miejsce domniemanego odnalezienia
rzeźby stało się wkrótce jednym z najpopularniejszych w Europie miejsc
pielgrzymkowych. – Tak jak istniały drogi do Santiago de Compostela,
tak pojawiły się caminos guadalupianos – szlaki do naszego sanktuarium
– opowiada o. Cerrato.

Klasztor w Guadalupe stał się niemal stałą siedzibą pary
królewskiej Hiszpanii podczas wypraw Krzysztofa Kolumba. Izabela
Kastylijska i Ferdynand Aragoński byli w Guadalupe aż 22 razy i
dwukrotnie przyjmowali tam wielkiego odkrywcę. Właśnie w Guadalupe
ochrzczono dwóch pierwszych Indian, których Kolumb przywiózł do Europy.

Polski ślad

– Na całym świecie istnieje około 600 miejsc, które odwołują się do
Matki Bożej z Guadalupe – z dumą mówi ojciec superior. – Nawet jedną z
wysp na Atlantyku Kolumb tak nazwał, bo podczas sztormu w tym miejscu
powierzał siebie i swą załogę opiece Maryi z Guadalupe. Dziś ta wyspa,
znana u nas pod spolszczoną nazwą Gwadelupa, wchodzi w skład
departamentu zamorskiego Francji.

Matka Boża z Guadalupe jest czczona w różnych regionach Hiszpanii,
Portugalii, Włoch, we wszystkich państwach Ameryki Łacińskiej, na
Filipinach, ale także… w Polsce. Obraz Najświętszej Maryi Panny z
Kodenia jest malarską kopią hiszpańskiej rzeźby z Guadalupe. Przywiózł
go do Polski Mikołaj Sapieha. Według legendy, polski magnat wykradł
obraz z prywatnej kaplicy papieża Urbana VIII. Historia ta stała się
tematem powieści Zofii Kossak-Szczuckiej „Błogosławiona wina”.

Rycerze i damy

Lata największej świetności sanktuarium Santa María de Guadalupe ma
już za sobą. Wciąż jednak jest ono celem licznych peregrynacji. Raz do
roku przybywa tu na przykład piesza pielgrzymka z Madrytu. Pielgrzymi
indywidualni przyjeżdżają przez cały rok. – Zakładamy, że ci
przyjezdni, którzy „przechodzą przez kasy”, czyli kupują bilety do
muzeów znajdujących się w obrębie zespołu klasztornego, to zwykli
turyści. Ich więc nie liczymy. Tych natomiast, którzy proszą tylko o
wpuszczenie do pomieszczenia, w którym mogą złożyć hołd Maryi, jest
około 200 tys. rocznie – mówi o. Cerrato.

Licząca dziesięciu zakonników wspólnota franciszkańska prowadzi
wydawnictwo, które wydaje dwumiesięcznik, książki i płyty religijne.
Przy sanktuarium działają też chór oraz dwie wspólnoty świeckich: męska
– caballeros (czyli rycerze) i żeńska – damas (damy). – Nie mają one
nic wspólnego z zakonami rycerskimi. To po prosu tradycyjne nazwy –
tłumaczy o. Cerrato. Do rycerzy i dam należy łącznie około 2 tys. osób
mieszkających w różnych miejscowościach w całej Hiszpanii. Kilka razy w
roku, w święta maryjne, przyjeżdżają do Guadalupe i przygotowują
uroczyste obchody. Raz w roku noszą figurę w procesji po krużgankach
klasztornych, innym razem przygotowują tzw. ofrenda floral – usypują
ogromną stertę kwiatów przed świętym wizerunkiem.

W stronę ludzi

Ojciec Leonardo Fernández wolnym krokiem zmierza w kierunku Camarín
de Nuestra Señora. To piętrowa kaplica na tyłach kościelnego ołtarza
głównego, z osobnym wejściem usytuowanym poza świątynią. Zaraz przyjdą
kolejni turyści.

O. Leonardo spokojnie tłumaczy znaczenie obrazów Luki Giordano,
namalowanych w XVII w. specjalnie dla tego miejsca. Mówi o niezwykłych
losach wizerunku z Guadalupe, o wotach składanych tu przez kolejnych
królów Hiszpanii. Potem porusza zbudowaną ponad 300 lat temu obrotową
platformę i za chwilę oczom pielgrzymów ukazuje się figura. Każdy może
podejść do niej bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki, mimo że nawet na
chwilę nie opuściła ołtarza głównego. Obróciła się tylko w stronę
ludzi. Turyści nieśmiało podchodzą i patrzą w twarz rzeźby. Wielu z
nich pobożnie całuje relikwie podane przez o. Leonarda. Chwilę później
turyści wychodzą.

– To właśnie tu, w ciszy i odosobnieniu, modlił się przed Maryją
Jan Paweł II – mówi nam o. Leonardo. – To szczególne miejsce w naszym
klasztorze. Prowadzimy tu wszystkich turystów, kiedy zwiedzą już
krużganki i muzea. Pewnie wielu z nich to ludzie niewierzący albo
obojętni religijnie. Ale mamy nadzieję, że ten bliski kontakt ze
świętym wizerunkiem, który był tak ważny w życiu tak wielu ludzi na
całym świecie, coś odmieni w sumieniu niektórych z nich. Maryja
przecież przez setki lat działała cuda. Na krużgankach wiszą obrazy
przedstawiające Jej dokonania. Może teraz sprawia także cuda w
sumieniach ludzi, którzy tu do Niej przychodzą, któż to wie… – uśmiecha
się o. Leonardo.

Leszek Śliwa,

w: ‚Gość Niedzielny’, 2 sierpnia 2009 r., nr 31

http://goscniedzielny.wiara.pl