Kościoły i związki wyznaniowe ws. odpisu

Kwestia wspólnego opodatkowania małżeństw mieszanych wyznaniowo, obawy przed deklarowaniem wyznania w formularzu PIT, ale też sama wysokość odpisu lub wręcz sprzeciw wobec tego rozwiązania – takie wątpliwości formułują mniejsze Kościoły i związki wyznaniowe w swoich uwagach skierowanych do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji wobec projektu ustawy przekształcającej Fundusz Kościelny w dobrowolny odpis podatku na rzecz wspólnot wyznaniowych.

Od chwili rozpoczęcia konsultacji 26 lipca Kościoły i związki wyznaniowe miały na zgłoszenie swoich uwag 21 dni od momentu otrzymania pisma. Ministerstwo spodziewa się, że opinie spłyną do MAiC w ostatnim tygodniu sierpnia. Natomiast 28 sierpnia minął termin zgłaszania uwag na publicznie dostępnym portalu społecznym Mamzdanie.org.pl

Swoje uwagi na temat projektu przekazał już rządowi Episkopat Polski. Sekretarz Episkopatu Wojciech Polak wyjaśnił KAI, że chodzi o trzy kwestie. Pierwsza dotyczy tzw. kwoty gwarantowanej przez rząd w okresie 3 pierwszych lat obowiązywania ustawy. Rząd przewiduje, że jeśli poszczególne Kościoły nie uzyskają z odpisu podatkowego sumy 94 mln zł., jaką dotąd uzyskiwał Fundusz Kościelny, to w okresie pierwszych 3 lat ma nastąpić jej wyrównanie. Jednak w związku z tym, że na zobowiązania Funduszu Kościelnego, jakimi było opłacanie części składek ZUS za osoby duchowne, rząd faktycznie wydawał o kilkanaście milionów więcej (109 mln w 2012 r.), to taka suma powinna być traktowana jako gwarantowana podstawa zobowiązań ze strony państwa.

Druga kwestia, do której Episkopat sformułuje swe zastrzeżenia, dotyczy nakładanego w projektowanej ustawie obowiązku sporządzenia dokładnego wykazu duchownych ubezpieczonych dotąd w ZUS, gdyż sam ZUS – mimo, że pobierał składki za te osoby – takiej listy nie sporządził. Episkopat – podczas dotychczasowych rozmów z rządem na forum Zespołów Roboczych Komisji Konkordatowych – proponował prostszą formę, która miałaby polegać na tym, aby to sam ZUS do obowiązujących swoich wewnętrznych formularzy jakie dotyczą każdego z ubezpieczonych duchownych, dodał rubrykę do jakiego Kościoła on przynależy. Wówczas problem zostałby rozwiązany automatycznie.

Trzecia uwaga Episkopatu dotyczy ubezpieczenia zdrowotnego alumnów Wyższych Seminariów Duchownych, którzy nie są studentami wydziałów teologicznych na państwowych uniwersytetach bądź na KUL, UKSW czy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Projekt ustawy przewiduje, że za wszystkich pozostałych składki zdrowotne winien płacić teraz Kościół. Bp Polak wyjaśnił, że trudno jest przyjąć taką zasadę, gdyż składki zdrowotne za wszystkich studentów, do momentu ukończenia przez nich 25. roku życia płacą i tak rodzice. Podkreślił, że proponowane przez rząd rozwiązanie czyniłoby z alumnów „obywateli drugiej kategorii”.

W opinii Kościoła ewangelicko-augsburskiego wprowadzenie nowego systemu finansowego wspierania Kościołów i związków wyznaniowych będzie miało duży wpływ na funkcjonowanie wspólnoty luterańskiej w Polsce.

Największą troskę luteran budzi przede wszystkim kwestia wspólnego opodatkowania małżeństw mieszanych wyznaniowo, które w Kościele ewangelicko-augsburskim stanowią 50% wszystkich zawieranych małżeństw.

„Uważamy, że małżonkowie powinni mieć możliwość podziału dokonywanego odpisu pomiędzy dwa różne Kościoły, stosownie do swojej przynależności wyznaniowej. Takie rozwiązanie nie stawiałoby małżonków przed koniecznością wyboru jednego Kościoła, na który przekażą swój odpis podatkowy” – informuje Kościół ewangelicko-augsburski, zaznaczając, że postulat ten do tej pory nie został uwzględniony przez projektodawcę.

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny nie zgadza się na odpis w wysokości 0,5%, gdyż uważa, że na nowym rozwiązaniu straci. Jego wierni to w większości ubodzy mieszkańcy wsi lub małych miasteczek na ścianie wschodniej, utrzymujący się przeważnie z pracy na roli, w związku z tym rzadko odprowadzający podatek dochodowy. Środki z odpisu byłyby zatem niewielkie. Takie stanowisko Kościół prawosławny przedstawił w pismach do premiera i marszałek Sejmu.

Zdecydowany sprzeciw wobec propozycji odpisu wyrażał również sam abp Sawa. „Nie zgadzamy się na żaden odpis. Nasi wierni w większości mieszkają na wsiach albo w małych miasteczkach, to ludzie ubodzy” – tłumaczył zwierzchnik Kościoła prawosławnego w Polsce.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji administracji i cyfryzacji ws. odpisu w kwietniu br. biskup siemiatycki Jerzy Pańkowski poinformował, że Kościół prawosławny na mocy jednostronnych decyzji państwowych utracił od 1918 r. majątek szacowany na ok. 400 tys. ha, stanowiący jego własność od XIV w. Propozycja 0,5% nie pokryje kosztów ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego duchownych. Lepszym rozwiązaniem byłaby, obok odpisu, rekompensata w formie stałej państwowej subwencji lub jednorazowe przekazanie uzgodnionego między rządem a PAKP obszaru gruntów rolnych lub nieruchomości, z których dochody stanowiłyby niezbędne dopełnienie środków uzyskanych z odpisu.

Dziś stanowisko Kościoła prawosławnego powtórzył w rozmowie z KAI ks. mitrat Jerzy Doroszkiewicz, sekretarz metropolity Sawy. – Podtrzymujemy to samo stanowisko, co wcześniej – powiedział ks. mitrat Doroszkiewicz.

Polscy muzułmanie ubolewają, że odpis 0,5% jest zbyt niski, by wpływy z niego mogły pokryć cele religijne wspólnoty. – Odpis jest niestety bardzo niski, jak dla związku wyznaniowego takiego jak nasz, który nie ma żadnych możliwości zdobywania funduszy oprócz darowizn od swoich członków, a ci nie są najzamożniejszą częścią społeczeństwa – powiedział KAI Musa Czachorowski, rzecznik Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP.

Zdaniem Czachorowskiego, przyjęcie systemu wprowadzającego dobrowolny odpis podatku „spowoduje regres, a w dalszej kolejności zamieranie życia religijnego”. – Mamy na utrzymaniu dwa historyczne meczety, jeden nowy w Gdańsku, centrum muzułmańskie, dom pielgrzyma, dom modlitwy – wylicza rzecznik MZR. – To wszystko jednak jest utrzymywane z naszych własnych skromnych środków, które nie wystarczają na bieżącą działalność, utrzymanie posługi duchowej imamów i muezinów, czyli na to wszystko, bez czego związek wyznaniowy istnieć nie może – dodaje.

„W rezultacie dojdzie do tego, że nasz związek wyznaniowy, ale i wiele innych niezbyt licznych, będzie skupiało swoją działalność przede wszystkim na tym, by utrzymać się przy życiu” – przestrzegł Musa Czachorowski.

Swoje zastrzeżenia wobec projektu ustawy przekształcającej Fundusz Kościelny w odpis podatkowy, już podczas serii rozmów resortu administracji ze związkami wyznaniowymi zgłaszał Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Ich zdaniem, składając zeznanie podatkowe z odpisem na rzecz ZGŻ wyznawcy judaizmu będą się obawiali ujawniania swojego światopoglądu. – Historia potwierdza słuszność takich obaw – mówił reprezentujący Gminy Żydowskie Henryk Kozłowski, zaznaczając, że oczywiście nie oznacza to podważania zaufania do urzędników urzędów skarbowych czy ZUS.

Podobnie wypowiadał się Piotr Kadlcik. – Człowiek nie powinien być przymuszany do takiej deklaracji, która w przypadku mniejszości żydowskiej jest też deklaracją narodowościową – podkreślał w rozmowie z KAI przedstawiciel Gmin Żydowskich.

Te obawy mogą się nie potwierdzić, gdyż zgodnie z założeniami projektu ustawy rozliczenie z urzędem skarbowym każdego podatnika, który zadeklaruje dobrowolny odpis na Kościół, będzie objęte tajemnicą skarbową. Kościoły i związki wyznaniowe otrzymają Numer Identyfikacji Podatkowej (NIP), do 15 kwietnia po roku podatkowym będą musiały wskazać numer konta, na który trafi asygnata podatkowa. Osoba fizyczna wypełniając odpowiednie druki PIT wpisze nie nazwę Kościoła lub związku wyznaniowego, a jedynie numer NIP.

Zdaniem Henryka Kozłowskiego, taka propozycja nie rozwiązuje jednak istoty problemu. – W urzędach skarbowych każdy będzie wiedział, jaki Kościół lub związek wyznaniowy kryje pod takim NIP-em. Może w dużych miastach nie będzie to problemem, ale w małych środowiskach, gdzie wszyscy się znają, ludzie traktują wyznanie jako rzecz prywatną. Nie za bardzo chcą to ujawniać, bo w szkole lub w pracy nie spotykają się z życzliwym traktowaniem – stwierdził Kozłowski.

Również wysokość odpisu, w opinii Związku Gmin Żydowskich, nie zagwarantuje, że wspólnota będzie w stanie pokryć koszty działalności religijnej. Dlatego postuluje, by pozostawić Fundusz Kościelny w dotychczasowej formie, a ponadto przeprowadzić dokładny bilans finansowy, jak w przypadku Kościoła katolickiego. – Trzeba by przeprowadzić inwentaryzację, pokazać, komu i ile zabrano, jaki był z tego dochód, i dopiero na tej podstawie rozmawiać. Wtedy by się okazało, że to, co państwo dawało Kościołom, to był jedynie pewien procent tego, co rzeczywiście uzyskiwało. Tego nam nie pokazano – powiedział KAI Henryk Kozłowski.

Po zakończeniu procesu konsultacji społecznych projektu ustawy musi nastąpić podpisanie umowy zarówno pomiędzy rządem a Episkopatem, jak i pomiędzy rządem a innymi Kościołami i związkami wyznaniowymi. W umowach tych obie strony powinny wyrazić ostateczną zgodę co do treści przyjętych zapisów. Dopiero wtedy projekt ustawy będzie mógł trafić do laski marszałkowskiej. Taki bowiem tryb przyjmowania ustaw dotyczących kwestii Kościołów i związków wyznaniowych wynika zarówno z Konstytucji RP, jak i z Konkordatu.

KAI/mh

Za: www.deon.pl