Papież na Mszy za zmarłych hierarchów: Chrystus nadzieją

Zmartwychwstałego Chrystusa jako źródło nadziei wskazał Papież, przewodnicząc w Bazylice Watykańskiej Mszy za zmarłych w ostatnim roku 14 kardynałów i 137 biskupów. Wśród hierarchów, którzy odeszli w tym czasie do Pana, byli też emerytowani biskupi Legnicy – Tadeusz Rybak, Kielc – Kazimierz Ryczan, Sandomierza – Wacław Świerzawski oraz Charkowa-Zaporoża na Ukrainie – Stanisław Padewski OFM Cap i Tres Lagoas w Brazylii – Izidoro Kosinski CM, pochodzący z polonijnej rodziny. W homilii Ojciec Święty nawiązał najpierw do słów z Księgi Proroka Daniela: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (Dn 12,2).

„Ci, którzy śpią w krainie prochu, to znaczy w ziemi, to oczywiście zmarli, a przebudzenie ze śmierci nie jest samo w sobie powrotem do życia: niektórzy bowiem zbudzą się do życia wiecznego, inni do wiecznej hańby. Śmierć czyni ostatecznym «rozdroże», które jest już tutaj, na tym świecie: droga życia, to znaczy prowadząca do komunii z Bogiem, albo droga śmierci, to znaczy ta, która prowadzi daleko od Niego. Owych «wielu», którzy zmartwychwstaną do życia wiecznego, należy rozumieć jako «wielu», za których przelana została krew Chrystusa. Są to rzesze, które dzięki miłosiernej dobroci Boga mogą doświadczać rzeczywistości życia, które nie przemija, całkowitego zwycięstwa nad śmiercią przez zmartwychwstanie”.

Franciszek wskazał następnie, że „w Ewangelii Jezus umacnia naszą nadzieję, mówiąc: «Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki» (J 6, 51)”.

„Są to słowa przywołujące ofiarę Chrystusa na krzyżu. Przyjął On śmierć, aby zbawić ludzi, których dał Mu Ojciec, a którzy byli umarli w niewoli grzechu. Jezus stał się naszym bratem i dzielił naszą kondycję aż po śmierć. Swoją miłością złamał jarzmo śmierci i otworzył nam bramy życia. Karmiąc się Jego ciałem i krwią łączymy się z Jego wierną miłością, która niesie w sobie nadzieję ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem, nad cierpieniem i śmiercią. Na mocy tej boskiej więzi miłości Chrystusa wiemy, że komunia ze zmarłymi nie jest jedynie pragnieniem, wyobraźnią, ale staje się realna”.

„Wyznawana przez nas wiara w zmartwychwstanie – mówił dalej Papież – prowadzi nas do tego, byśmy byli ludźmi nadziei, a nie rozpaczy, ludźmi życia, a nie śmierci, bo pociesza nas obietnica życia wiecznego zakorzenionego w zjednoczeniu z Chrystusem zmartwychwstałym”.

„Ta nadzieja, rozpalona w nas przez Słowo Boże, pomaga nam przyjąć postawę ufności w obliczu śmierci: Jezus dowiódł nam bowiem, że nie jest ona ostatnim słowem, ale miłosierna miłość Ojca przemienia nas i sprawia, że żyjemy w wiecznej jedności z Nim. Podstawową cechą chrześcijanina jest poczucie oczekiwania z drżeniem na ostateczne spotkanie z Bogiem”.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że zmarli w ostatnim roku kardynałowie i biskupi służyli Ewangelii i Kościołowi „w perspektywie wieczności”. Przypominają nam zatem słowa św. Pawła z Listu do Rzymian: „Nadzieja zawieść nie może” (Rz 5,5). „Tak, nie może zawieść! – podkreślił Papież. – Bóg jest wierny, a nasza nadzieja w Nim nie jest daremna”.

ak/ rv

Za: Radio Watykańskie


HOMILIA PAPIEŻA FRANCISZKA WYGŁOSZONA PODCZAS MSZY ŚW. ZA ZMARŁYCH KARDYNAŁÓW I BISKUPÓW

Dzisiejsza celebracja po raz kolejny stawia nam przed oczyma rzeczywistość śmierci, ożywiając w nas także żal z powodu oddalenia od osób, które były nam bliskie i uczyniły nam dobro. Ale liturgia posila przede wszystkim naszą nadzieję względem nich i nas samych.

Pierwsze czytanie wyraża mocną nadzieję na zmartwychwstanie sprawiedliwych: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (Dn 12,2). Ci, którzy śpią w krainie prochu, to znaczy w ziemi, to oczywiście zmarli, a przebudzenie ze śmierci nie jest samo w sobie powrotem do życia: niektórzy zbudzą się do życia wiecznego, inni do wiecznej hańby. Śmierć czyni ostatecznym „rozdroże”, które jest już tutaj, na tym świecie: droga życia, to znaczy z Bogiem, albo droga śmierci, to znaczy daleko od Niego. „Wielu”, którzy zostaną wskrzeszeni do życia wiecznego należy rozumieć jako „wielu”, za których przelana została krew Chrystusa. Są oni rzeszami, które dzięki miłosiernej dobroci Boga mogą doświadczyć rzeczywistości życia, które nie przemija, całkowitego zwycięstwa nad śmiercią poprzez zmartwychwstanie.

W Ewangelii Jezus umacnia naszą nadzieję, mówiąc: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”(J 6, 51). Są to słowa przywołujące ofiarę Chrystusa na krzyżu. Przyjął On śmierć, aby zbawić ludzi, których dał Mu Ojciec, a którzy byli umarli w niewoli grzechu. Jezus stał się naszym bratem i dzielił naszą kondycję aż po śmierć. Swoją miłością złamał jarzmo śmierci i otworzył nam bramy życia. Karmiąc się Jego ciałem i krwią łączymy się z Jego wierną miłością, która niesie w sobie nadzieję ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem, nad cierpieniem i śmiercią. Na mocy tej boskiej więzi miłości Chrystusa wiemy, że komunia ze zmarłymi nie jest jedynie pragnieniem, wyobraźnią, ale staje się realna.

Wyznawana przez nas wiara w zmartwychwstanie prowadzi nas do bycia ludźmi nadziei, a nie rozpaczy, ludźmi życia, a nie śmierci, bo pociesza nas obietnica życia wiecznego zakorzenionego w zjednoczeniu z Chrystusem zmartwychwstałym.

Ta nadzieja, rozpalona w nas przez Słowo Boże pomaga nam przyjąć postawę ufności w obliczu śmierci: Jezus ukazał nam bowiem, że nie jest ona ostatnim słowem, ale przemienia nas miłosierna miłość Ojca i sprawia, że żyjemy w wiecznej jedności z Nim. Podstawową cechą chrześcijanina jest poczucie niecierpliwego oczekiwania na ostateczne spotkanie z Bogiem. Potwierdziliśmy to stanowczo przed chwilą w psalmie responsoryjnym: „Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego, kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?”(42,3). Są to słowa poetyckie, które wyrażają w poruszający sposób nasze oczekiwanie czujne i spragnione miłości, piękna, szczęścia i mądrości Boga.

Te wyrażenia Psalmu wryły się w duszach naszych braci kardynałów i biskupów, których dziś wspominamy: opuścili nas po latach służby Kościołowi i powierzonego im ludu w perspektywie wieczności. Kiedy zatem składamy dziękczynienie za ich hojną posługę Ewangelii i Kościołowi, zdaje się nam, iż słyszymy jak wraz z Apostołem powtarzają: „Nadzieja zawieść nie może” (Rz 5,5). Tak, nie zawodzi! Bóg jest wierny, a nasza nadzieja w Nim nie jest daremna. Módlmy się dla nich o macierzyńskie wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, aby uczestniczyli w wieczystej uczcie, której przedsmak mieli już w wierze i miłości, podczas ziemskiej pielgrzymki.

RV

Za: Radio Maryja