Wenezuela: Otwarcie nowej pallotyńskiej parafii

Uroczystość przekazania nowej parafii księżom pallotynom odbyła się 17 listopada 2013 r., o godz. 10.00 w Caracas, stolicy Wenezueli.

Przygotowania zaczęły się już w piątek, kiedy pojawiła się na nowym miejscu pracy, mile przywitana przez parafian, wspólnota w składzie: ks. Robert Plachta SAC – rektor i proboszcz oraz ks. Jan Robert Adamowicz SAC – duszpasterz. W piątek po południu i w sobotę dojechali współbracia z Delegatury: ks. delegat Mariusz Mąka SAC z Kolumbii i ks. proboszcz Tadeusz Popiołek SAC z Upata.

Na uroczystej Mszy św., byli obecni również: ks. biskup Jesús Pérez Rodriguez, biskup Malekita z Caracas i prezydent miasta Caracas oraz księża z sąsiednich parafii. Czterema autobusami z naszej parafii z Guarenas przybyli zaproszeni goście: parafianie z ks. proboszczem Zdzisławem Łodygo SAC i ks. Mariuszem Piątkowskim SAC na czele. Po homilii, ks. bp Jesús Pérez Rodriguez wprowadził naszego współbrata ks. Roberta Płachtę, przekazując mu „władzę nad ołtarzem, konfesjonałem i nad tabernakulum”. Po Mszy św., odbył się poczęstunek dla całej parafii i gości. Tak zakończył się pierwszy oficjalny dzień naszego pobytu w stolicy.

Dalsze dwa tygodnie to przede wszystkim czas wytężonej pracy w domu, gdyż budynek jest bardzo zaniedbany. Trzeba remontować pokoje mieszkalne i gościnne oraz inne pomieszczenia. Praca idzie bardzo powoli, ponieważ nie zawsze da się kupić potrzebne rzeczy, a po drugie, wszędzie napotykamy kolejki. W którąś środę wybraliśmy się rankiem na zakupy, po biurka i szafki. O godz. 8.00 wyjechaliśmy z domu – 15 min. staliśmy w kolejce na miejsce parkingowe, dalszych 45 min. po wózek – koszyk, następnie ponad 1,5 godziny zeszło nam w kolejce po olej i po papier toaletowy, na koniec staliśmy w kolejce do kasy prawie 7 godzin. Na dodatek w drodze powrotnej utknęliśmy w małym korku, toteż do domu z zakupów wróciliśmy około 18.00, przed samą Mszą św.

Kolejnym problemem jest wielka inflacja, około 1000%, np. przed rokiem można było kupić lodówkę za około 3000 tys. boliwarów, a dziś taka sama lodówka kosztuje 44 000 tys. boliwarów. W każdą środę nie mamy wody, w czwartek już płynie, lecz tak brudna, że w porównaniu z nią kałuże po deszczu są krystalicznie czyste. Jak widać, mamy wiele kłopotów, ale staramy się organizować życie parafialne, formować grupy, pomagać siostrom zakonnym. Jest bardzo ciężko, dlatego w pierwszej kolejności prosimy o modlitwę, dalej o wsparcie finansowe. Kierowani wiarą w Boga i nadzieją, która zawieść nie może, dzielimy się z wami naszymi radościami i problemami  a także przesyłamy pozdrowienia.

Ks. Robert Płachta SAC i ks. Jan Adamowicz SAC

Za: InfoSAC 08/13/2013