Alojzy Żuchowski SAC
ZALECENIA WŁADZ KOŚCIELNYCH I AUTORYTETÓW KATOLICKICH ODNOŚNIE DO SAMOZAPARCIA
Materiały Komisji ds. Studiów i Wychowania KWPZM, rocznik 1965.
Zagadnienie samozaparcia, wyrzeczenia się, umartwienia i pokuty, czyli świadomej i dobrowolnej ofiary w jakiejkolwiek formie staje się dziś więcej niż kiedykolwiek palącym problemem wszystkich wychowawców i przełożonych. Młodzież i nie tylko młodzież – odrzuca i potępia dawne formy samozaparcia, a ponieważ nie zastępuje ich nowymi, to razem z dawnymi praktykami odrzuca samą istotną treść wewnętrznej postawy zdolnej do podejmowania wysiłków i ofiar dla sprawy Bożej w sobie i dookoła siebie. Wytworzona w ten sposób pustka sprzyja rozwojowi egoizmu i wszelkiej wygodzie.
Wskazania Stolicy Apostolskiej i wypowiedzi ludzi doświadczonych na tym polu mogą stać się pomocą w odnajdywaniu drogi w tej dziedzinie.
Czasem Stolica Apostolska udziela wskazań w formie pouczenia, zachęty czy przestrogi, kiedy indziej znów w formie zarządzenia prawnego, wymagającego ścisłego przestrzegania, nawet pod pewnymi sankcjami. W ostatnim dwudziestoleciu nie ukazał się żaden dokument Stolicy Apostolskiej, który by całościowo i wyczerpująco omawiał to zagadnienie. Przy różnych jednak okazjach ostatni papieże mówili o potrzebie samozaparcia w naśladowaniu Chrystusa.
W opracowaniu tematu oprzemy się przede wszystkim na Instrukcji Św. Kongregacji dla Spraw Zakonnych – „O starannym doborze i kształceniu kandydatów do stanów doskonałości i do kapłaństwa” z dn. 2 lutego 1961 r. Jako podstawę wybieramy Instrukcję, gdyż jest ona zarządzeniem obowiązującym w sumieniu wszystkich wychowawców, a zwłaszcza odpowiedzialnych za całość wychowania w zakonie – Wyższych Przełożonych.
Jakkolwiek Instrukcja nie jest w pierwszym rzędzie zbiorem przepisów jak należy wychowywać zakonnika i kleryka, a tylko wskazaniem, jakie kryteria należy stosować przy dopuszczaniu do ślubów i do kapłaństwa, to jednak właśnie dla tych kryteriów staje się ważną wskazówką, co jest niezbędne i niczym nie do zastąpienia w formacji zakonnej.
Instrukcja wyraźnie stawia zagadnienie wyrzeczenia w punkcie 36, lecz częściowo mówi o nim i w punkcie poprzednim 35. Zarządzenia Instrukcji rozszerzymy czy naświetlimy tekstami papieskimi czy też ludzi doświadczonych w tej dziedzinie.
Prymat środków nadprzyrodzonych
Słowa Instrukcji: Pius XII tak poucza w Konstytucji Apostolskiej Sedes Sapientiae: „Jeśli idzie o środki i metody wychowawcze, to oczywiście nie należy bynajmniej gardzić tym wszystkim, co mieści się w samej naturze i co przynoszą ludzkie osiągnięcia naszych czasów, o ile są to rzeczy dobre, trzeba je w pełni doceniać i z rozwagą stosować. Nie ma jednak gorszej pomyłki, jak gdy wychowawca kleryków, polegając jedynie lub nadmiernie na tych wartościach przyrodzonych, lekceważy sobie środki i metody porządku nadprzyrodzonego względnie zaniedbuje ich stosowanie z jakiegoś powodu. A tymczasem stosowanie środków nadprzyrodzonych, jak sakramenty, modlitwa, umartwienie i inne, jest nie tylko konieczne, lecz pierwszoplanowe i jak najbardziej istotne dla osiągnięcia doskonałości zakonnej i kapłańskiej, związanej z owocną działalnością apostolską”.
Stwierdzenie, że środki nadprzyrodzone, do których w pierwszym rzędzie obok sakramentów i modlitwy należy umartwienie, mają prymat w wychowaniu zakonnym i kleryckim, ma zasadnicze znaczenie. Mogą się zmieniać formy, możne stosować różne nazwy i podawać najbardziej chwytające intencje, ale istota samozaparcia musi pozostać, jeśli wychowawca nie chce popełnić „jak najgorszej pomyłki”. Kto nie przyjmie w całym wychowaniu prymatu środków nadprzyrodzonych, ten w niepowodzeniach będzie szukał coraz to nowych metod i środków i trzeba go będzie zaliczyć do tych, przed którymi przestrzegał w „Menti Nostrae” Pius XII: „Sądzimy, że dobrze zdajecie sobie sprawę, iż wśród kapłanów, tych zwłaszcza, którzy nie odznaczają się zbytnią wiedzą i nauką ani surowością trybu życia, rozszerza się coraz poważniej pewna żądza nowości”.
Samozaparcie w posłuszeństwie
„Papieże naszyć czasów wypowiadali się niejednokrotnie na temat posłuszeństwa zakonnego i wyrzeczenia się woli,pouczając nas o ich nadprzyrodzonych pobudkach, o dokładności i gorliwości, z jaką zakonnicy mają je zachowywać, o niebezpiecznych poglądach w tej materii, a zwłaszcza o błędnym sposobie pojmowania osobowości oraz o wkradającym się w umysły swoistym duchu ludowładztwa czyli demokracji, które pozbawiają wszelkiej treści praktykowanie togo posłuszeństwa, jakie Chrystus Pan nakazał i Sam w życiu stosował”.
Instrukcja łączy posłuszeństwo zakonne i wyrzeczenie się, oraz wskazuje na zagrożenie posłuszeństwa ze strony źle pojętej troski o zachowanie swej osobowości.
Na temat wolności, posłuszeństwa i wyrzeczenia w życiu zakonnym zabrał głos Pius XII i Jan XXIII. Pius XII w przemówieniu do uczestników I Międzynarodowego Kongresu Stanów Doskonałości /8.XII.1950/ bardzo mocno postawił zagadnienie i udzielił jasnych wskazań. Oto słowa Papieża: „Niektórzy wychwalają jakoby niebiańską formę moralnej doskonałości nie dlatego, że jest wyrzeczeniem się własnej wolności dla miłości Chrystusa, lecz dlatego, że jest ograniczeniem tegoż wyrzeczenia. Według nich należałoby w urabianiu człowieka sprawiedliwego i świętego trzymać się tej zasady: ograniczać wolność, o ile to jest konieczne, rozpuścić lejce wolności, na ile jest to możliwe … A jednak o co teraz najbardziej chodzi, należy głęboko rozważyć tę zasadę, aby wyjaśnić, co się wewnątrz niej kryje. Ona, jeśli się zbada ją dokładnie, prawie nie uznaje rad ewangelicznych, a nawet w pewnym sensie prowadzi do fałszywego ich zrozumienia. Jeśli porówna się tę zasadę ze ślubem posłuszeństwa, to nie przedstawia ona tej wielkiej wartości i nie realizuje owego wzniosłego, zawartego w Piśmie Świętym przykładni „Uniżył Samego Siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci” /Fil. 1,8/ … Dlatego, jeśli wezwanie Boże wyraźnie pociąga kogoś na szczyt ewangelicznej doskonałości, to bez wahania, aby mógł zrealizować zaszczytne powołanie, należy przedstawić mu dobrowolną ofiarę ze swej wolności, jakiej domaga się ślub posłuszeństwa; ślub mówimy, jaki Kościół w ciągu tylu wieków zbadał, wypróbował, określił, zatwierdził”.
Ten sam problem porusza, choć od innej strony Jan XXIII w swym przemówieniu do ojców duchownych seminariów /9.VIII.11962/. „Samowychowanie jest jak najbardziej pożądane, lecz pod warunkiem, że łączy się z wielką wewnętrzną karnością czy zdolnością do samozaparcia; w przeciwnym wypadku grozi samowola”. „Często mówi się również – poucza Papież – o samowychowaniu i samoopanowaniu. Nie jest z pewnością dobrze uformowany ten, kto nie umie sam sobie ustalić reguł postępowania. Słusznie wychowawcy dbają o dawanie młodym pożytecznej i coraz większej wolności postępowania, która zaprawia ich do samodzielności w określonych okolicznościach i przygotowuje lepiej do życia kapłańskiego. Musi to jednak być ściśle połączone ze stałą karnością. Młody człowiek nie będzie nigdy umiał sam o sobie decydować, jeśli nie będzie zaprawiony do zachowywania i miłowania ścisłej dyscypliny, wdrażającej go w umartwienie i opanowywanie własnej woli”.
Posłuszeństwo złączone z samozaparciem nie niszczy osobowości człowieka, lecz przeciwnie – tę osobowośćudoskonala. Pisze na ten temat Merton: „Człowiek, który słucha, nie wyrzekł się wolności wyboru. Przeciwnie, wybierając posłuszeństwa potwierdza … Posłuszeństwo przełożonemu nie jest więc czymś wymuszonym, nie oznacza też wyrzeczenia się własnej odpowiedzialności. Mnich, złożył dobrowolnie ofiarę i z pełnym zrozumieniem wyrzeka się swych partykularnych i ograniczonych korzyści na rzecz dobra Zgromadzania. Posłuszeństwo zakonne musi byt aktem dojrzałego przemyślenia … Mnich słucha nie tylko dlatego, że karność ma znaczenie ascetyczne i psychologiczne, ale przede wszystkim z miłości dla Chrystusa, celem naśladowania Go, współcierpienia z Jego cierpieniami i uczestniczenia w Jego śmierci. W tan sposób włącza się w dzieło wyzwolenia człowieka i odnowienia wszystkigo w mocy i Świętości Ducha Świętego” /Pokój Mnicha/.
R. Garrigou-Lagrange OP pisze: „motywy umartwienia dają się sprowadzić do dwóch: nienawiści grzechu oraz miłości Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa … Umartwienie i wyrzeczenie rozumiane w ten sposób nie tylko nie niszczy natury, ale ją wyzwala, odnawia, uzdrawia …” /Trzy okresy życia wewnętrznego I, s. 301 /2 /.
Instrukcja zwraca uwagę, że źle pojęta osobowość godzi w ducha posłuszeństwa zakonnego i wyrzeczenia. Na Kongresie Stanów Doskonałości w Rzymie zwrócił na to zagadnienie uwagę O. Prof. Jan R. Gironella TJ. Wyjaśnia on w swym referacie, że tak jak wyrzeczenie wymagane od każdego chrześcijanina, by mógł zachować przykazania nie niszczy jego osobowości, lecz ją doskonali, tak również i wymagania stawiane przez życie zakonne w osobowość zakonnika nie godzą, a tylko nadają jej pewien charakter. Zakonnik obierając stan doskonałości dobrowolnie zgodził się na wypracowanie takich rysów w swej osobowości /Acta et Doc. II, s. 383/.
Wyrzeczenia a zobowiązania życia zakonnego
„Trzeba również ostrzec przed wielką szkodliwością dla życia zakonnego, jaka się kryje w stosowaniu praktycznego „systemu”, który mniej lub bardziej nie docenia obowiązków życia zakonnego i pobłaża wszelkim przyrodzonym skłonnościom i zamiłowaniom, które uznaje nie tylko za dozwolone, lecz również twierdzi, że należą się one ludziom lub że są godne poparcia, gdyż są zgodne z wymaganiami naszych czasów i prowadzą do doskonalenia natury ludzkiej. Pod pozorem postępu szuka się wszelkiego rodzaju wygód dla ciała i przyjemności, wolności zmysłów zewnętrznych i wewnętrznych, zaspokojenia wszelkich aspiracji i bezkrytycznej a zachłannej ciekawości w zakresie osiągnięć kultury, jak książki, czasopisma, audycje i widowiska radiowe, filmowe i telewizyjne oraz światowe imprezy kulturalne, przeznaczone dla świeckich. Szuka się życia niezależnego, podejmowanie całkowicie samowolnych decyzji i niepohamowanej aktywności. To wszystko naraża na bardzo wielkie niebezpieczeństwo nawet same istotne zobowiązania życia zakonnego, gdyż wyklucza z niego całkowicie ducha pokory, wyrzeczenia i umartwienia, który wedle słów Chrystusowych: „Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i naśladuje mnie” /Mt. 18,24/ – musi być uznany za podwalinę wszelkiego życia chrześcijańskiego, a który da się osiągnąć tylko wtedy, gdy świat będzie dla nas ukrzyżowany, a my dla świata /Gal. 6,16/”.
Instrukcja przestrzega przed systemami, które budują na fałszywym pojęciu doskonałości, które w praktyce nie uznają skażenia natury ludzkiej przez grzech pierworodny i osłabionej przez grzechy osobiste. Ponadto Instrukcja wskazuje na niebezpieczeństwa zagrażające życiu zakonnego ze strony środków tzw. masowej propagandy.
Jan XXIII w przemówieniu do ojców duchownych seminariów pouczał w tej sprawie: „Starajcie się ponadto prowadzić młodych do poznania i zrozumienia świata, w którym mają żyć i pracować, ucząc ich uświęcać to wszystko, co jest dobre, zdrowe i piękne w jego postępie. Nie znaczy to jednak, aby należało zawierać kompromisy z duchem tego świata, a tym mniej, aby pomniejszać znaczenie i wartość umartwienia i wyrzeczenia. Źle rozumiana odnowa, dążąca jedynie do wprowadzenia ulg w życie seminaryjne lub do zbytniego dogadzania naturze, tworzyłaby osobowości będące przeciwieństwem Osobowości Chrystusa-Kapłana i Ofiary”.
Pius XII w swym wigilijnym przemówieniu w 1957 r /22.XII/ mówiąc o cudownej harmonii w kosmosie, przypomina, że dzieła rąk Bożych zostały poddane człowiekowi, „ażeby uczynił zeń pole swej działalności i czuwał nad jogo harmonią”. Troska wszakże o stworzenie nakłada twarde obowiązki. Oto słowa Papieża: „Sam Chrystus, który jest świadkiem i rękojmią harmonii w świście, przykładem swego życia i śmierci pokazał, jak aktywny, mozolny i bolesny jest wkład, który człowiek winien wnieść do dzieła utrzymania i rozwoju świata, a – gdyby harmonia została zakłócona – do jej przywrócenia. Dzieło odrodzenia dokonane przez Chrystusa zostało przez Niego samego określone jako walka przeciw „księciu tego świata”, a jej końcem zwycięstwo: „Jam zwyciężył świat …”. „Bóg powierzył ludziom swe zamysły, ażeby wcielili je w czyn osobiście i z wolnej woli, angażując w tym pełną swą odpowiedzialność moralną i wymaga od nich gdyby taka powstała potrzeba, również trudów i ofiary za przykładem Chrystusa” … „Powołanie do chrześcijaństwa nie jest zatem zachętą Boga do radości estetycznej, do głębokiej kontemplacji przedziwnego ładu, lecz wezwaniem do czynu nieustannego, surowego i obejmującego wszystkie kierunki i wszystkie aspekty życia …”.
Wyrzeczenia wymaga zachowanie czystości. Czytamy w Encyklice „Sacra Virginitas”: „Na nieszczęście po pierwszym grzechu Adama zakłócone władze i żądze cielesne starają się opanować w nas nie tylko sferę zmysłów, ale i ducha, zaciemniając umysł i osłabiając wolę. Lecz dzięki łasce Jezusa Chrystusa, płynącej z Sakramentów Św., żyjąc duchem, ciało podbijamy w niewolę … Do zdobycia tego panowania duszy nad cielesnymi zmysłami, nie wystarczy powstrzymywać się od czynów, które są bezpośrednio przeciwne czystości, lecz koniecznie trzeba dobrowolnie, całkowicie i szlachetnie rezygnować z tego wszystkiego, co choćby tylko z daleka niezgodne jest z tą cnotą. Wtedy bowiem duch w pełni panuje nad ciałem i może swobodnie i w pokoju żyć życiem duchowym … Z tego powodu, przede wszystkim należy czuwać nad poruszeniami naszych żądz zmysłowych i dobrowolną ascezą i umartwieniem ciała tak je powściągać, aż staną się posłuszne rozumowi i prawu Bożemu: „A ci co są Chrystusowi, ciało swe ukrzyżowali z namiętnościami i pożądliwościami”.
Jak patrzył na wyrzeczenie w życiu zakonnym O. Maksymilian Kolbe, świadczy choćby tylko wyjątek z listu wysłanego z Japonii do pewnego kleryka-kandydata: „Piszę pokrótce, bom bardzo zawalony pracą. Otóż zadanie tu bardzo proste: zapracować się, zamęczyć, być uważanym za niewiele mniej jak za wariata przez swoich, wyniszczyć się i umrzeć dla Niepokalanej. A ponieważ nie dwa razy żyjemy na tym świecie tylko raz, więc musimy, jak skąpcy, pogłębiać każdy z tych wyrazów; by miłość ku Niepokalanej okazać możliwie jak najbardziej … Natura może się zżymać, tęsknym okiem spoglądać na spokojniejsze życie, lecz właśnie na tym polega ofiara … Więc odwagi Bracie – przyjedź zginąć z głodu, przemęczenia i cierpień dla Niepokalanej …”. /Szaleniec Niepokalanej – M. Winowska, s. 100/.
Spokojniej, ale nie mniej zasadniczo domaga się wyrzeczenia O. Beniamin od Trójcy Przenajświętszej. OCD na Kongresie w Rzymie /1950/ pisząc: „Nawet dla współczesnego pokolenia niemożliwe jest życie doskonałe bez prawdziwego i wspaniałomyślnego wyrzeczenia. Oderwanie wewnętrzne jest bardziej potrzebne od zewnętrznego, ale nie będzie ono autentyczne, jeśli nie umocni go i nie wypróbuje wyrzeczenie zewnętrzne i skuteczne” /Acta et Doc. II, s. 193/.
Urszula Ledóchowska, Założycielka Szarych Urszulanek pisze w swym Testamencie: „Życie zakonne musi być życiem umartwienia. Życie bez umartwienia nie jest życiem zakonnym”. A przez umartwienie rozumie przede wszystkim wyrzeczenia potrzebne dla dobrego wykonania pracy, zachowania ślubów, realizowania dzieł Zgromadzenia.
Dystans od rzeczy ziemskich
W dalszych przepisach Instrukcja nie daje szczegółowych wyjaśnień odnośnie do pewnych udogodnień, jakie przynosi współczesne życie, wskazuje jednak na pewne zasady.
Ojciec św. nalega: „Nie jest ani nie może uchodzić za prawdziwego bojownika Królestwa Bożego człowiek chwiejny i gnuśny, pragnący nurzać się w wygodnictwie życiowym, pałający nadmierną żądzą chłonięcia spraw ludzkich i chcący doświadczyć wszystkiego co ziemskie. Zapamiętajcie sobie dobrze Umiłowani Synowie: tajemnicza a owocna moc waszego przyszłego apostolstwa wywodzi się przede wszystkim z koniecznego i właściwego duchowego dystansu od rzeczy ziemskich”.
Mamy tu określenie pewnych postaw życiowych, które dyskwalifikują kandydata do kapłaństwa i życia zakonnego. Gnuśny, wygodny i pragnący doświadczyć wszystkiego co ziemskie, nie nadaje się na bojownika Królestwa Bożego.
Ofiarnej postawy wymaga Pius XII od całej młodzieży: „… młodzież winna być dumna ze swej wiary oraz gotowa na pewne wyrzeczenia; uznać, że to musi coś kosztować. Młodzież winna od wczesnego dziecięctwa przyzwyczajać się do poświęceń dla wiary, do chodzenia przed Bogiem w czystości sumienia i do praktykowania tego, co On nakazuje” /Przemówienie do żeńskiej młodzieży katolickiej z dnia 19.IV.1952 r/.
Tenże sam Papież zwraca się do kleryków ze słowami: „Rozpalcie w sobie miłość ku Chrystusowi łącząc się z Nim w modlitwie i ofierze … Różne są kierunki ascezy chrześcijańskiej, które mają i mieć będą w przyszłości właściwe sobie cechy drugorzędne. Żaden jednak kierunek ascetyczny nie zna innej drogi do zdobycia miłości Boga poza ofiarą ze siebie samego. Tego żąda Chrystus od swych naśladowców, gdy mówi: kto chce iść za mną, niech zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój na każdy dzień i naśladuje mnie … /Przemówienie do kleryków w dniu 24.VI.1939/.
Dystans od rzeczy ziemskich nie jest sprawą łatwą – wymaga stałej czujności i stałego wyboru. Mówi na ten temat Pius XII do uczestników Międzynarodowego Zjazdu Trzeciego Zakonu Św. Dominika /29.VIII.1958/: „tak w każdej chwili wasze sumienie musi wybierać, nie uchybiając miłości bliźniego i nie popełniając zdrady wobec ducha ewangelicznego, co więcej okazując otwarcie, ale bez ostentacji ani brawury waszą godność ucznia Jezusa i to Jezusa Ukrzyżowanego. Oświecając wszystkie wasze decyzje, wasz ideał apostolski – będzie umiał podyktować wam konkretne formy, jakie powinno przybrać wasze oderwanie się i wasz duch pokuty. Chodzi o to, aby wiedzieć istotnie, czy wy zdobędziecie świat lub czy zostaniecie podbici przez niego, przez jego sceptycyzm, jego żądzę użycia i wygody, jego ciasne i egoistyczne poglądy. Doprawdy – potrzeba wiele odwagi, ufności w łaskę i szlachetności w przezwyciężaniu siebie przez umartwienie serca i zmysłów, aby w środowisku, które stale pociąga was ku miernocie, z zachować nietkniętą waszą żarliwość … Gdy zapełnicie te istotne elementy wszelkiego powołania apostolskiego, którym są zjednoczenie z Bogiem w modlitwie i oderwanie od siebie samego, rozpoznacie łatwo i spełnicie z mocą oraz zapale dzieła apostolstwa …”.
Miara wyrzeczenia zakonników i wiernych
Czytany w Instrukcji: „Czy naprawdę będzie godzien Chrystusa-Głowy ten, kto wzbrania się przed surowością karności zakonnej i zadawala się życiem w zakonie w taki sposób, jak gdyby należał do stanu świeckiego, który samowolnie idzie za tym, co mu się wydaje korzystne, co mu się podoba i co mu dogadza”.
„Na Władzach Zakonnych spoczywa ten poważny obowiązek wpojenia w dusze młodych następującej formy życia doskonałości: zakonnikom wolno korzystać z tego rodzaju udogodnień i rozrywek w tej mierze, w jakiej sprzyja to dążeniu do doskonałości ewangelicznej i prawidłowemu spełnianiu prac apostolskich, zgodnie z Konstytucjami ich Zgromadzenia. Norma ta bardzo różni się od tej, jaką stosuje się w ogólnym stanie życia chrześcijańskiego”.
Instrukcja stawia sprawę. Nie można w życiu zakonnym stosować tej samej normy, według której układają swe życie wszyscy wierni. Życie zakonne, które ma być szczególniejszym naśladowaniem Chrystusa Ukrzyżowanego, stawia większe wymagania.
Pius XII powiedział do kleryków /24.VI.1939/: „Obowiązek kapłański, że tak powiemy, zażąda od was niezwykłych wyrzeczeń, wśród których wielki i wymagający pełnej ofiary z siebie dla Chrystusa jest celibat … Czuwajcie, abyście nie dali się przewyższyć we wspaniałomyślności licznym wiernym, którzy dzisiaj z cierpliwością znoszą rzeczy bardzo ciężkie dla chwały Bożej i wiary w Jezusa Chrystusa; wszystkim w tej walce świeci przykładem swoim, a waszym trudem i pobożnością wypraszajcie wszystkim łaskę Bożą w życiu i przy śmierci”.
Jan XXIII przemawia do ojców duchownych seminariów: „Współczesne dostosowanie się do wymagań czasu musi zatem wyrażać się przede wszystkim w głębszym upodobnieniu się do Osobowości Jezusa i to Jezusa Ukrzyżowanego. Trzeba rozbudzać w klerykach umiłowanie wyrzeczenia, krzyża, aby potrafili mieć upodobanie w warunkach ubóstwa, w których kler musi żyć tak często i podejmować mężnie różne wyrzeczenia i trudy apostolstwa”.
O upodobnieniu się do Chrystusa-Głowy i Ofiary mówi Pius XII w Orędziu „Menti Nostrae”: „Konieczną jest więc rzeczą, aby kapłan starał się odtworzyć w sobie to, co dzieje się na ołtarzu ofiarnym. Jak zatem Chrystus wyniszcza siebie samego, tak i Jego sługa ma się wraz z Nim wyniszczać. Jak Jezus składa okup za oczyszczenie ludzi z grzechów, tak i kapłan po stromej drodze ascezy chrześcijańskiej powinien dojść do oczyszczenia siebie i bliźnich”.
W przemówieniu radiowym Pius XII zwrócił się do wiernych po przedłożeniu wskazań moralnych dla kształtowania sumienia i po naszkicowaniu nauki Chrystusa i św. Pawła o wyrzeczeniu, ze słowami: „Biorąc przeto pod uwagę surowe zasady Chrystusa i Apostoła, czyż nie należałoby powiedzieć, że Kościół w dzisiejszych czasach skłania się raczej do wyrozumiałości aniżeli surowości …” /przem. na zakończenie Dni Rodziny 23.III.1952/.
Powiedział Jan XXIII z okazji odwiedzenia relikwii św. Wincentego Pallotti w San Andres della Velle: „Musimy ponadto prowadzić życie umartwione, hamując względnie ograniczając przez częste i zdecydowanie powtarzane: nie – zachcianki i kaprysy zmysłów, a niekiedy i skłonności nawet dobre, ale wymagające zdyscyplinowania w imię ogólnego porządku” /23.I.1963/.
Sam zaś św. Wincenty tak wielkie znaczenie przypisywał umartwieniu – wyrzeczeniu się, że pierwszy rozdział Swej Reguły poświęcił duchowi wyrzeczenia, jakiego domaga się od wstępujących do zgromadzenia.
A. Plé OP, który całą duszą oddaje się odnowie życia zakonnego wśród zakonów żeńskich we Francji, powiedział: „Życie zakonne jest życiem krzyża. Nie może i nie powinno zabraknąć w życiu zakonnym pokuty, wyrzeczenia i doświadczeń zewnętrznych i wewnętrznych tak wspólnych i przepisanych przez Konstytucje, jak i zesłanych przez Boga” /Guida dei sacerdoti, s. 76/.
Gerard Huyche, autor książki o akomodacji życia zakonnego powtarza z naciskiem, że od pierwszych tygodni życia zakonnego należy pouczać, iż istota życia poświęconego Bogu polega na rzeczywistym uczestniczeniu w Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa, oraz że perspektywy Krzyża Chrystusowego trzeba ukazać na samym początku życia zakonnego, a nie w jakimkolwiek późniejszym momencie. /Equilibrio e adattamento, s. 177/.
Udogodnienia tylko dla celów Zgromadzenia i apostolstwa
„Nie znaczy to wcale – czytamy dalej w Instrukcji – aby nie korzystać z dobrych i pożytecznych wynalazków współczesnych, jeśli przyczynia się to do pełniejszego wzgl. do poszerzenia zakresu pełnionych dzieł oraz do ich udoskonalenia. Odrzucać jednak należy to, co zbędne oraz co sprawia przyjemność i dogadza skłonnościom natury, a co nie jest bynajmniej konieczne dla celów Zgromadzenia i apostolstwa”.
„Dlatego trzeba, aby budynki przeznaczone na seminaria dla młodzieży były budowane i wyposażone zgodnie z kanonicznymi przepisami zakonnej prostoty i zasadami ubóstwa, wymagającymi tak urządzonych pomieszczeń, aby wpajały one w alumnów tego ducha surowości i wyrzeczenia, jakiego domaga się od nich z samej swej istoty tak stan życia wedle rad ewangelicznych, jak czekający ich rodzaj życia apostolskiego”.
Praca apostolska sama wymaga wyrzeczenia. Powiedział Pius XII, że wyrzeczenia i ofiary są „niejako przywilejem wszystkich oddających się apostolstwu i że towarzyszą im jakby z koniecznością wynikającą z prawa natury /24.VI.1939/. Ponadto ofiara i pokuty są środkami apostolskimi. Czytamy o tym w „Sponsa Christi”: „Wspólne apostolstwo wszystkich mniszek, przez które mają okazać gorliwość swemu Boskiemu Oblubieńcowi i pomnożyć dobro całego Kościoła i wszystkich wiernych, posługuje się głównie trzema środkami: … gorliwością poświęcenia się tak, aby do przykrości wynikających z życia wspólnego i wiernego zachowania Reguły, dodawać ćwiczenia zaparcia się siebie czy to przepisane Regułą i Konstytucjami, czy też podjęte zupełnie dobrowolnie, przez które wspaniałomyślnie dopełnia się tego, co brakuje cierpieniom Chrystusa w Ciele Jego, którym jest Kościół”.
Jan XXIII porusza również powiązanie apostolstwa z ofiarą w Encyklice wydanej z okazji stulecia śmierci św. Proboszcza z Ars – „Sacerdoti Nostri Promordia”. W swej wypowiedzi Papież podkreśla znaczenie apostolskie ofiary, lecz równocześnie zaznacza, że nie wszyscy są do takiej ofiary powołani, jaką promieniował św. Jan Vianney. „Kościół Katolicki … przedstawia go całemu duchowieństwu jako promienny wzór tak ascezy kapłańskiej, jak … Nie można mówić o św. Janie Marii Vianney, by nie uprzytomnić sobie obrazu kapłana, który odznaczając się w sposób szczególny dobrowolnym umartwieniem ciała oraz wiedziony jedynie miłością Boga i troską o zapewnienie duszom zbawienia, odmawiał sobie prawie całkowicie pokarmów i snu, zadawał sobie bardzo surowe ćwiczenia pokutne, a przede wszystkim w prężnym męstwie ducha zapierał się siebie samego. Nie wszyscy chrześcijanie oczywiście są zobowiązani podejmować ten sposób życia. Jednakże Opatrzność Boża sprawia, że w żadnym czasokresie nie brak Kościołowi takich pasterzy dusz, którzy posłuszni tchnieniu Ducha Św. nie wahają się pójść na tę drogę, ponieważ zwłaszcza takim sposobem życia wielu była łatwiej nawracanych z bezdroży błędów i występków …”.
Do pokuty nawołuje w swej „Adhortatio Apostolica” papież Paweł VI /14.IX.1963/. Prace Soboru Watykańskiego II, mają wierni wspierać nie tylko modlitwą, ale i pokutą. Paweł VI mówi: „Ponieważ dobra jest modlitwa z postem i jałmużną” /Tob. 12,8/, dlatego należy do modlitw błagalnych dołączyć pobożne uczynki pokutne. Praktyka modlitwy podtrzymuje ducha i podnosi go do rzeczy Bożych; natomiast pokuta daje nam moc rozkazywania sobie, zwłaszcza ciału, które z powodu starej przewiny przeciwstawia się bardzo rozumowi i prawu ewangelicznemu. Dlatego ojcowską zachętą wszystkich przynaglamy, aby w najbliższe suche dni w miarę swych możliwości „chętnie zachowali post, jakkolwiek nie jest on prawem kościelnym nakazany. Niech także chętnie i dobrowolnie podejmują umartwienia ciała pragniemy i prosimy, aby powstrzymywano się szczególnie od widowisk rozrywkowych …”.
W dalszym tekście Paweł VI wskazuje uczynki pokutne jak przebaczenia krzywd, łagodzenie sporów, usuwanie nienawiści, która doprowadza aż do rozlewu krwi. Zachęca dalej do uczynków miłosierdzia chrześcijańskiego, do znoszenia chorób i utrapień duchowych. Zachętę do pokuty kończy Papież słowami: „Utrapienia te znoszone w duchu chrześcijańskim, są nie tylko stopniami, po których wstępuje się do wiecznej ojczyzny, lecz przyczyniają się bardzo do wynagradzania za zbrodnie ludzkie, do „budowania Ciała Chrystusa /Ef. 4,12/ i do przyspieszenia upragnionego odnowienia obyczajów chrześcijańskich, czego bardzo gorąco oczekuje się od Soboru Powszechnego”.
R. Omez OP, w referacie na Kongresie w Rzymie twierdzi, że jest wiele przesady w tym, co się mówi o fizycznym osłabieniu młodego pokolenia. Młodzi, jeśli im na tym zależy potrafią się zdobyć na wielki wysiłek, na wytrwanie w tym wysiłku. Natomiast większe osłabienie występuje w dziedzinie odporności nerwowej. Stąd troska, aby przez umartwienie nie osłabiać systemu nerwowego /Acta et Doc. II, s. 185/6/.
Końcowe refleksje
Zastanawiając się nad wypowiedziami Kościoła dotyczącymi roli wyrzeczenia w życiu wewnętrznym i w pracy apostolskiej dochodzimy do wniosku, że:
Wyrzeczenie jest dziś tak samo konieczne, jak było dawniej;
Kościół nie określa praktyk wyrzeczenia się, które by najlepiej odpowiadały dzisiejszemu człowiekowi;
Życie zakonne wymaga większego oderwania się od przyjemności i udogodnień współczesnego życia niż życie ludzi świeckich;
Od samego początku wychowania zakonnego, trzeba jasno wykładać naukę o konieczności wyrzeczenia się.
Archiwum KWPZM
