Zapach kadzidła unosi się w kościele. W półmroku widać figurę Dzieciątka Jezus i peregrynujący po naszej diecezji Cudowny Obraz Nawiedzenia. Tuż obok znajduje się grób Sługi Bożej Matki Teresy Kierocińskiej, współzałożycielki Zgromadzenia Karmelitanek Dzieciątka Jezus. To miejsce ciszy i pamięci.
Rozmawiamy tu z s. Jurandą od Królowej Aniołów, karmelitanką Dzieciątka Jezus, o duchowości dziecięctwa Bożego i o tym, co Matka Teresa pozostawiła swoim duchowym córkom. Siostra Juranda, opowiadając o początkach zgromadzenia, prowadzi nas drogą, na której wielkość osiąga się przez bycie najmniejszym.
„W blaskach Bożego Narodzenia” – początki zgromadzenia
„Dziś usłyszałam bardzo ładne stwierdzenie, zgromadzenie powstało w blaskach Bożego Narodzenia. Skąd takie określenie?” – pytam.
⁃ Powstałyśmy dokładnie 104 lata temu, 31 grudnia 1921 roku w Krakowie / odpowiada s. Juranda. – To siódmy dzień Oktawy Bożego Narodzenia. Dlatego, mówiąc troszkę na wyrost, Święta Bożego Narodzenia są „naszymi” świętami: obchodzimy je w sposób szczególnie uroczysty i szczególnie starannie staramy się do nich przygotować.
Narodziny zgromadzenia splotły się z życiem Czcigodnej Sługi Bożej Janiny Kierocińskiej, przyszłej Matki Teresy. – Musimy się cofnąć do początku XX wieku – zaczyna siostra. – Janina długo nie mogła zrealizować pragnienia ofiarowania w sposób totalny swojego życia Panu Bogu. Jej ojciec, Antoni Kierociński, był człowiekiem bardzo szlachetnym i pobożnym, ale przyszłość córki widział inaczej. Janina czekała, marzyła i modliła się. W tamtych czasach zakony nie przyjmowały kandydatek bez błogosławieństwa rodziców.

Zwróciła się wtedy z prośbą o kierownictwo duchowe do młodego karmelity, o. Anzelma Gądka. ( Dziś o. Anzelm to Sługa Boży.) – Przypadek? – uśmiecha się s. Juranda i cytuje św. Edyty Stein: „Kiedy patrzy się przez pryzmat wiary, nie widzi się przypadków.” Janina powierzyła kierownictwo duchowe o. Anzelmowi i pozostała jego penitentką. W połowie 1921 roku do o. Anzelma zwrócił się bp pomocniczy z Włocławka, Władysław Krynicki, który wizytował zakony w Polsce z prośbą o siostry do pracy społecznej, o które prosił ks. Franciszek Raczyński, wielki społecznik z Sosnowca. Ojciec Anzelm, który już od dawna nosił się z zamiarem założenia zgromadzenia kontemplacyjno- czynnego opartego na regule karmelitańskiej, zaczął działać. Zgromadzenie powstało za pozwoleniem biskupa kieleckiego, Augustyna Łosińskiego.
– Janina otrzymała zgodę ojca dopiero na łożu jego śmierci, w maju 1921 roku – opowiada s. Juranda. Dzięki temu marzenie mogła zrealizować właśnie 31 grudnia. – Karmelitanki bose jednej nocy uszyły pierwsze habity dla dwóch sióstr, które złożyły przyrzeczenia w klasztorze karmelitanka Bosch przy ul. Kopernika w Krakowie. Ostatniego dnia roku 1921 dokonały się obłóczyny Janiny Kierocińskiej i Józefy Karyłowskiej. Pierwsze śluby złożyły one dopiero 6 stycznia 1924.
Karmelitanki Dzieciątka Jezus przyjęły charyzmat łączący kontemplację i działalność charytatywną. Janina Kierocińska, jako Matka Teresa od św. Józefa, stanęła na jej czele.

W rozmowie s. Juranda kilkakrotnie wraca do duchowości, polegającej na naśladowaniu Dzieciątka Jezus, która przenika życie Zgromadzenia.
„Dlaczego nazywacie się karmelitankami Dzieciątka Jezus? – pytam.
– To Dzieciątko fundamentem naszego życia i wzorem, jak mamy żyć i jak mamy się uświęcać. Ojciec Anzelm powtarzał, że Jezus pozostał dzieckiem także na krzyżu: zawsze był dzieckiem swojego Ojca, którego wola była dla Niego głównym motorem działania. Tak ma być w naszym przypadku – dlatego ta nazwa: Karmelitanki Dzieciątka Jezus.
Siostra przywołuje historyczny kontekst: na początku XX wieku w Krakowie powstało Bractwo Dzieciątka Jezus, dla którego Janina Kierocińska jeszcze jako świecka dziewczyna, zamówiła figurkę Dzieciątka Jezus. Później figurka ta powróciła jako dar ojca Anzelma do klasztoru w Sosnowcu.
– Wpatrujcie się w to Dziecię – cytuje słowa o. Anzelma. – On jest waszym jedynym Założycielem.
„Mała droga” – cnoty dziecięctwa
Siostra Juranda wskazuje, że duchowość zgromadzenia wyraża się w Małej Drodze dziecięctwa duchowego, zaczerpniętej od św. Teresy z Lisieux.
Pytam, jak wyglądają te ideały na co dzień. – Staramy się same dawać świadectwo życia w duchu dziecięctwa – odpowiada. – Przez pokorę, prostotę, radość serca i postawę zawierzenia. Dziecko nie kalkuluje, nie komplikuje, tylko kocha i wierzy, że jest kochane. My też chcemy być takimi dziećmi w ramionach Boga.
Siostra przywołuje Matkę Teresę: – Nasza Matka uczyła nas prostoty i wiary. Zawsze powtarzała, że świętość rodzi się w codzienności, w pokornej pracy i cichej miłości bliźniego.
„Żłóbek, krzyż i ołtarz” – droga do świętości
Rozmowa przechodzi z działań do duchowej syntezy. Siostra Juranda przywołuje słowa ojca Anzelma o trzech stacjach, które wytyczają drogę każdej karmelitanki Dzieciątka Jezus:
– „To jest żłóbek, krzyż i ołtarz.”
– Wpatrywanie się w Dzieciątko Jezus jest urocze – mówi. – Śpiewanie z aniołami Gloria in excelsis Deo jest przepiękne, budzi wspomnienie domu rodzinnego. Ale chodzi o coś więcej: o to, aby żłóbek wydrążyć we własnym sercu.
Każdy etap życia Jezusa – narodziny w ubóstwie, ofiara na krzyżu, codzienna Eucharystia – jest dla sióstr miejscem kontemplacji i naśladowania. – Maryja, Matka Bożego Dzieciątka, jest Matką i Królową Karmelu, ale bardziej Matką niż Królową – podkreśla za św. Terenią s. Juranda. – Ona rodzi to Dzieciątko w naszych duszach. Prowadzi nas, byśmy kochały Go Jej sercem. Żłóbek, krzyż i ołtarz – te trzy stacje do świętości każdej karmelitanki, przemawiają do nas również poprzez witraże w kaplicy Domu Macierzystego. Patrząc na nie, modląc się, Siostry każdego dnia rozważają te tajemnice.

„Światło Gwiazdy Betlejemskiej a fajerwerki”
Podczas rozmowy pojawia się pytanie o aktualność duchowości dziecięctwa w świecie pełnym zmian i „fajerwerków”.
⁃ W każdym z nas jest dziecko – stwierdza siostra. – „Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas i zapomnieć, że są puste miejsca przy stole” – cytuje jedną z kolęd. – Blask Gwiazdy Betlejemskiej prowadzi nas pewniej niż ktrótkotrwały błysk fajerwerków.
Tłumaczy, że życie chrześcijanina to nie „teologia wybierania”, w której mówi się: Kościół tak, ale… papież tak, ale… – Trzeba pójść na całość. Charyzmat szerzenia dziecięctwa Bożego to zaproszenie do pokory, prostoty i zapomnienia o sobie.
Infancy versus infantylizm
Rozmowa dotyka jeszcze jednego ważnego tematu: jak zachwycać się Dzieciątkiem Jezus i nie popaść w infantylizm.
⁃ Czytać Ewangelię, która infantylna nie jest – odpowiada s. Juranda. – Nie zapominajmy, że na świat przychodzi wcielone Słowo – odwieczny Bóg, Światłość ze Światłości. Dzieciątko Jezus rodzi się w ubóstwie, przechodzi wszystkie etapy rozwoju; potem trzydzieści lat prowadzi życie ukryte. Przychodzi na świat dla tych kilku godzin, w których wypowie: „Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich” i „Wykonało się”, przypomina. Całe Jego życie to ofiara, która zasypuje przepaść między niebem a ziemią.
⁃ Kiedy wgłębimy się w prolog Ewangelii według św. Jana: «Na początku było Słowo…», zrozumiemy, kim jest Dzieciątko. Każdy przyjmie Dzieciątko słodkie i niewymagające, ale trudniej jest posłuchać Chrystusa, który mówi: „Pójdź za mną” i „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie”…

Peregrynacja – Maryja przynosi Dzieciątko
Wywiad kończy się tematem aktualnym dla sióstr: peregrynacja cudownej kopii obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Przyjazd Maryi zaplanowano w okresie oktawy Bożego Narodzenia, tuż po Niedzieli Świętej Rodziny i dwa dni przed rocznicą założeniami zgromadzenia.
⁃ Czułyśmy się wyróżnione i uprzywilejowane – mówi s. Juranda. – Maryja „przynosi Dzieciątko”, przynosi Ducha Świętego. Chce nam powiedzieć: „Kochaj Go. Pomogę ci znaleźć do Niego drogę. Wszak On jest Drogą, Prawdą i Życiem.”
Maryja staje się Bramą do wejścia w głąb dziecięctwa. Prowadzi siostry do zrozumienia i realizacji ślubów zakonnych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. – Jest Matką, Pośredniczką, Pocieszycielką – daje nam w darze swój największy skarb – Dzieciątko Jezus – kończy s. Juranda.

Rozmowa z siostrą Jurandą od Królowej Aniołów pokazuje, że duchowość dziecięctwa duchowego, nie jest ucieczką w sentymentalizm, lecz drogą dojrzałej wiary. Być dzieckiem w ramionach Boga, to wciąż odkrywać, że Bóg stał się człowiekiem, abyśmy mogli stać się Bożymi dziećmi. To przyjąć całe życie Jezusa – od żłóbka, przez krzyż, po ołtarz, i odpowiedzieć na Jego miłość prostotą, pokorą i zaufaniem.
⁃ „Chcemy być mali przed Bogiem, żeby On mógł być wielki w naszym życiu. Tylko tyle i aż tyle. Wystarczy dać Mu całe serce, On już zrobi resztę.”
Rozmawiała Dominika Bem.
