Kościół nie rośnie od narzekania. Rośnie od miłości: tej pierwszej – do Boga, i tej drugiej – do człowieka. Taką drogę pokazuje nam błogosławiony Euzebiusz – przypominał w homilii o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów.
W kazaniu podczas Mszy św. w święto Założyciela zakonu Paulinów, ojciec Lukoszek zachęcał do spojrzenia na paulińskie powołanie przez pryzmat życia błogosławionego Euzebiusza.
– Jego życie jest jak żywa odpowiedź na Ewangelię. To nie teoria, nie piękne słowa, tylko droga człowieka, który usłyszał „Pójdź za Mną” i ułożył według tego całe swoje życie. A w centrum tej drogi jest bardzo prosta zasada: miłość do Boga i miłość do człowieka. To była hierarchia, która porządkowała jego serce. Miłość do Boga była realna, konkretna i wymagająca – przypominał kaznodzieja.
– Już jako młodego człowiek pociągała go prawda, zwłaszcza ta zapisana w Ewangelii. Jak czytamy w jego żywocie, umiał znosić głód i pragnienie, umiał sobie wielu rzeczy odmówić, a mimo tego był radosny. To bardzo piękny rys: jego wyrzeczenie nie robiło z niego człowieka zgorzkniałego. Ono go czyniło wolnym. Spędzał czas na modlitwie, kontemplacji i studium. Uczył innych takiej mądrości życia, która podoba się Bogu, ale jednocześnie pilnował, żeby nie było rozdźwięku między słowem a postępowaniem – mówił o. Lukoszek.
(…) Ta miłość do Boga wcale nie odciągnęła go od ludzi. Przeciwnie – ona otworzyła go na człowieka. Bo jeśli Bóg jest pierwszy, to człowiek nie staje się mniej ważny, tylko tym bardziej ważny. Tyle że jest kochany mądrze, czysto, bez egoizmu, bez nieczystych intencji. Każdy człowiek dla bł. Euzebiusza przedstawiał wielką wartość, a miłość do człowieka przejawiała się w wielkiej odpowiedzialności – przypominał Paulin i zwracał uwagę, że w postępowaniu bł. Euzebiusza widoczna była wielka troska o powołania.
– On nie był samotnym ascetą, który dba tylko o własną świętość. Pragnął także rozwoju założonej przez siebie wspólnoty. W jego żywocie jest poruszający obraz: Euzebiusz oddala się do oratorium i dziękuje Bogu za Jego dary i jednocześnie prosi Pana, aby pomnożył liczbę nowicjuszy i zachował ich w świętym postanowieniu. On modlił się nie tylko o „więcej”, ale o „wiernych”. Nie tylko o początek, ale o wytrwanie. On miał serce ojca. (…). To jest zadanie również dla nas – mówił o. Lukoszek i przypominał, że powołania rodzą się tam, gdzie jest wiara żywa, gdzie jest radość ze spotkania z Bogiem.
Kaznodzieja wskazywał, że błogosławiony Euzebiusz daje trzy ważne wskazówki. Po pierwsze: – Pilnuj hierarchii miłości – Bóg ponad wszystko, potem bliźni. Po drugie: bądź otwarty na człowieka, zauważ go, zatrzymaj się przy nim, bądź obecny. Po trzecie: módl się gorliwie o powołania, ale bądź też świadkiem – tak żyj, żeby ktoś obok mógł pomyśleć: „Ja też chcę pójść za Jezusem”. A jeśli ktoś już idzie, nie zostawiaj go samego. Towarzysz. Wspieraj. Módl się o jego stałość. Podnoś, a nie niszcz i nie osądzaj. Bo Kościół nie rośnie od narzekania. Rośnie od miłości: tej pierwszej – do Boga, i tej drugiej – do człowieka. I właśnie taką drogę pokazuje nam błogosławiony Euzebiusz – przypominał wikariusz generalny, o. Michał Lukoszek.
Paulini, duchowi synowie błogosławionego Euzebiusza
Święto bł. Euzebiusza, organizatora i założyciela Zakonu obchodzone jest we wszystkich wspólnotach Paulinów.
Bł. Euzebiusz żył w XIII wieku w Ostrzyhomiu na Węgrzech. Pochodził z rodziny o dobrych, chrześcijańskich tradycjach. Do jego domu rodzinnego przybywało wielu pustelników. Zachwycony ich stylem życia, za zgodą biskupa i po rozdaniu całego majątku ubogim, założył wraz z kilkoma towarzyszami wspólnotę na górze Pilis, która stała się początkiem Zakonu Paulinów.
Zakon począł się rozwijać poza granicami Węgier w różnych krajach i wśród różnych narodowości. Dziś paulini posługują w 17 krajach na 4 kontynentach, a ich doświadczenia są tak różne, jak różne są te kraje i kontynenty.
O. Leonard Aduszkiewicz pochodzi z Białorusi i tam też posługuje w miejscowości Homel. Miasto należy do regionu, gdzie przez długo nie było kościoła ani kapłanów, dlatego posługa kapłańska często polega na „szukaniu” wiernych. Sposobem na dotarcie do jak największej liczby osób jest wizyta duszpasterska podczas kolędy. Białorusini zapraszają do swoich domów rodzinę, sąsiadów i znajomych. Nawiązuje się wtedy dyskusja. – Dzięki temu też ci ludzie, którzy przychodzą w gościnę, później powoli zaczynają przychodzić do kościoła – powiedział paulin. Przyznał też, że praca duszpasterska jest tam specyficzna, ponieważ należy zrozumieć, że jeśli ludzie wychowywali się bez kapłanów, bez kościoła, trzeba umieć ich teraz ponownie do Kościoła przyprowadzić.
O. Rafał Walczyk, wyświęcony w 2005 r., do Stanów Zjednoczonych wyjechał zaraz poświęceniach. – Na pewno jest inaczej pracować za granicą – zauważył. Przyznał także, że uczyć musiał się nie tylko języka, ale właściwie „wszystkiego”; kultury i Kościoła. Zakonnik podkreślił, że Kościół wszędzie jest „katolicki, powszechny, jeden święty, apostolski”, ale przybywający do niego wierni pochodzą często z różnych miejsc na świecie. Zderzenie z ludźmi różnych narodowości, którzy mają różną kulturę, różne doświadczenie czy sposób przeżywania Kościoła wymaga od kapłana. Przyznał też, że sprostanie temu wyzwaniu owocuje często później pięknymi świadectwami wiernych.
Paulini znani są w Polsce przede wszystkim z duszpasterstwa prowadzonego na Jasnej Górze, gdzie przybyli w roku 1382r. Tutaj swoją siedzibę ma Kuria Generalna – naczelna władza zakonu, na czele której stoi przełożony generalny. W Żarkach Leśniowie znajduje się klasztor nowicjacki zakonu. Paulini mają też Wyższe Seminarium Duchowne Paulinów, znajdujące się przy klasztorze na Skałce w Krakowie.
Anna Przewoźnik, Maria Kopacka- Fornal
Za: www.jasnagora.pl
