Jan Paweł II
PRZESŁANIE DO PRZEŁOŻONEGO GENERALNEGO STOWARZYSZENIA KAPŁANÓW
ŚW. JÓZEFA BENEDYKTA COTTOLENGO
Castel Gandolfo, 26 sierpnia 2002 r.
Do Czcigodnego Księdza
Alda Sarotto
Przełożonego Generalnego Towarzystwa Kapłanów
św. Józefa Benedykta Cottolengo
1. Minęło 175 lat od chwili, gdy 2 września 1827 roku św. Józef Benedykt Cottolengo, wezwany do młodej matki trojga dzieci, nieprzyjętej do miejskich szpitali, doznał natchnienia, by w Turynie założyć dzieło dla najuboższych i opuszczonych. Pięć lat później, 27 kwietnia 1832 roku, dał rzeczywisty początek Małemu Domowi Bożej Opatrzności, który mądrość ludowa nazwała „cytadelą cudu”. Zgodnie ze słowami świętego Założyciela mieli w nim znaleźć pomoc chorzy, którzy „w przeciwnym razie umarliby opuszczeni będąc w takim stanie chorobowym, że nie byli przyjmowani do żadnego szacownego szpitala”, a także „inne osoby ubogie i opuszczone”, które należało skierować „na drogę pracy i zdrowia”. Każdemu miała być ponadto zapewniona „izba świętego wychowania”, czyli możliwość prowadzenia życia chrześcijańskiego gorliwego i zaangażowanego.
Dziesięć lat później, 30 kwietnia 1842 roku, Cottolengo zmarł w wieku zaledwie 56 lat. W ciągu tej dekady intensywnej gorliwości apostolskiej otworzył drzwi każdej kategorii potrzebujących oraz założył wspólnoty sióstr, braci zakonnych i kapłanów, a także niektóre klasztory życia kontemplacyjnego.
Ziarno Małego Domu z biegiem czasu stało się potężnym drzewem miłości, które nadal przynosi obfite owoce dobra. Różne gałęzie tej Rodziny zakonnej, choć zostały odrębnie zatwierdzone przez Stolicę Apostolską, pracują razem pod przewodnictwem Ojca Małego Domu, następcy Założyciela. Od około czterdziestu lat mnoży się także liczba wolontariuszy ofiarujących swoją współpracę, a liczna grupa świeckich utworzyła niedawno stowarzyszenie „Przyjaciele Cottolenga”.
Radosne rocznice przypadające w tym roku 2002 dają opatrznościową okazję do dziękczynienia Panu za potęgujący się rozwój Małego Domu, który obecnie rozszerza zakres swego działania poza pierwotne struktury, otwierając ramiona dla ubogich innych miast i narodów — od Kenii po Stany Zjednoczone, Szwajcarię, Indie, Ekwador, a od ubiegłego roku także Tanzanię. Ogień rozpalony przez Cottolenga płonie już w wielu regionach świata.
2. „Charitas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14) — zwykł powtarzać, świadomy, że wszelka działalność charytatywna musi czerpać natchnienie z ewangelicznej sceny sądu ostatecznego (Mt 25, 31-40) oraz z napomnienia Jezusa, by z ufnością powierzyć się Opatrzności niebieskiej (por. Mt 6, 25-34). To przekonanie wyraźnie ujawnia się na przykład w założeniu domu dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, nazywanych „dobrymi synami” i „dobrymi córkami”. Była to miłość chrześcijańska oświecona wiarą, która mówiła mu: „Quod uni ex minimis meis fecistis mihi fecistis”.
Jakże znaczące i bogate dziedzictwo charyzmatyczne pozostawił Cottolengo swoim duchowym synom i córkom! Jest to skarb, którego powinni zazdrośnie strzec, a zarazem odważnie aktualizować i odnawiać, biorąc pod uwagę pojawiające się wyzwania naszych czasów. Jest to posługa kościelna docierająca do dotkniętych największą nędzą i ostatnich; posługa karmiona nieustanną ufnością w Bożą Opatrzność. W epoce, w której nierzadko życie ludzkie bywa niedoceniane, a nawet pogardzane, gdy egoizm, interes i osobisty zysk zdają się dominującymi kryteriami postępowania, gdy przepaść między bogatymi a ubogimi niebezpiecznie się pogłębia, a szczególnie cierpią z tego powodu mali, najbardziej kruche i słabe osoby, pilna sprawą jest głoszenie i dawanie świadectwa Ewangelii miłości i solidarności. Miłość jest cennym skarbem Kościoła, który poprzez swe dzieła miłosierdzia przemawia także do serc najtwardszych i pozornie nieczułych.
3. Z pewnością wiele sytuacji uległo zmianie od czasu, gdy powstał Mały Dom. Poprawił się ogólny poziom życia, wzrosła troska i szacunek dla godności człowieka, o czym świadczą także regulacje prawne w dziedzinie opieki społecznej.
W Kościele życie konsekrowane napotyka dziś nowe wyzwania, po przejściu w niedawnej przeszłości przez niepokojący kryzys powołań, który nie ominął również waszych instytutów. Wzrosła rola świeckich, a wolontariat stał się ważnym zasobem w prowadzeniu wielu inicjatyw społeczno-opiekuńczych.
W tym kontekście intuicja charyzmatyczna Cottolenga, dobrze wyrażona w haśle Małego Domu, jawi się jako niezwykle aktualna. Dziś, podobnie jak wówczas, św. Józef Benedykt Cottolengo przypomina, że każda służba braciom musi rodzić się z nieustannego i głębokiego kontaktu z Bogiem. Tym, którzy znajdują się w trudnej sytuacji, nie wystarczą odpowiedzi doraźne, a ci, którzy im służą, nie powinni zadowalać się jedynie zaspokajaniem słusznych potrzeb materialnych. Trzeba mieć przed oczyma zbawienie dusz, zawsze szukając chwały Bożej, gotowym do pełnienia Jego woli i ufnie zdanym na Jego tajemnicze zbawcze zamysły. Jednym słowem, trzeba dążyć do świętości, „perspektywy, w którą winna być wpisana cała działalność duszpasterska” (Novo millennio ineunte, 30).
Do „tej «wysokiej miary» zwyczajnego życia chrześcijańskiego” (tamże, 31) niech dążą wszyscy duchowi synowie i córki Cottolenga, troszcząc się — jak sam zalecał — by serce i umysł były jak najpełniej zajęte Bogiem i sprawami odnoszącymi się do zbawienia duszy. Niech praktykowanie miłości będzie jak jeden ogień o dwóch płomieniach, skierowanych: jeden ku Panu, drugi ku ubogiemu człowiekowi, ponieważ — jak zauważa Święty — „gorliwość o chwałę Bożą i dobro chorych nigdy nie mogą być rozdzielone”.
4. „Dziewico Maryjo, Matko Jezusa, uczyń nas świętymi!”. To częste wezwanie Założyciela niech będzie dla każdego członka waszej Rodziny zakonnej przypomnieniem o codziennym dążeniu do świętości — najważniejszym proroctwie, jakie Mały Dom Bożej Opatrzności może ofiarować ludzkości trzeciego tysiąclecia.
Chętnie przywołuję tutaj to, co powiedziałem podczas mojej wizyty w waszej turyńskiej Instytucji, autentycznej cytadeli cierpienia i pobożności, 13 kwietnia 1980 roku: „Jeśli w waszym zaangażowaniu zabrakłoby tego wymiaru nadprzyrodzonego, Cottolengo przestałby istnieć” (Insegnamenti di Giovanni Paolo II, III, 1, 1980, s. 875).
Aby żyć tym wzniosłym ideałem ascetycznym i apostolskim, Cottolengo założył trzy instytuty, które — mimo różnicy ich kanonicznego statusu — dają szczególne i wymowne świadectwo, działając wspólnie w ramach Małego Domu. Życzę, aby nadal kroczyły zjednoczone, wierne podstawowym wyborom miłości i duszpasterstwa, których on dokonał, włączając w swoje dzieło — z dalekowzroczną mądrością — świeckich, a zwłaszcza młodych. Niech będą niestrudzone w służbie najmniejszym, ale jednocześnie niech pamiętają, że „modlitwa jest naszą pierwszą i najważniejszą pracą” — jak mówił Założyciel — „bo modlitwa daje życie Małemu Domowi”. Jakże opatrznościowa była w tym względzie jego intuicja, by pod koniec ziemskiej pielgrzymki założyć klasztory życia kontemplacyjnego! Podczas gdy jedni bracia i siostry dniem i nocą czuwają w służbie najuboższym, inni płoną w milczeniu przed Bogiem, spalając się jak świece w kontemplacji i modlitwie.
Jakże niezwykły przykład daje się w ten sposób światu przez tą harmonijną syntezę działania i modlitwy, która powinna charakteryzować życie każdego chrześcijanina!
Niech niebieska Matka Boża i św. Józef Benedykt Cottolengo pomagają każdej waszej wspólnocie z mocą zachowywać tę pierwotną intuicję charyzmatyczną. Ze swej strony towarzyszę wam z głębokim uczuciem, wszystkim udzielając błogosławieństwa wraz z mieszkańcami waszych domów, ich rodzinami oraz wszystkimi, którzy hojnie wspierają to tak opatrznościowe dzieło, zrodzone z serca wielkiego apostoła miłości XIX wieku.
Castel Gandolfo, 26 sierpnia 2002
JAN PAWEŁ II
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
