Jan Paweł II
HOMILIA PODCZAS BEATYFIKACJI FEDERYKA ALBERTA, KLEMENSA MARCHISIA, IZYDORA DE LOOR I RAFAELI YBARRA DE VILLALONGA
Rzym, Plac św. Piotra, 30 września 1984 r.
1. „Alleluja, alleluja. / Owce moje słuchają mego głosu / a Ja znam je, a one idą za Mną” (Śpiew przed Ewangelią, J 10, 27).
Dziś pragniemy zaśpiewać szczególne „alleluja” Dobremu Pasterzowi. On oddał życie za swoje owce. Przez tę śmierć, przez tę ofiarę życia, dopełniło się to zbawcze poznanie, o którym mówi nam Ewangelia: „Znam moje owce, a moje owce znają Mnie, tak jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca” (J 10, 14-15).
Głos Dobrego Pasterza rozbrzmiewa przez wieki i pokolenia. Pośród tych pokoleń dociera do poszczególnych ludzi. Słuchają oni głosu Odkupiciela, który przekazuje im Ewangelię i głosi misterium paschalne krzyża i zmartwychwstania. Idą więc za Mistrzem, idą za Chrystusem. Poznają Go i starają się, by On poznał ich aż po głębię ich istnienia. Są zarazem ogarnięci tym poznaniem, którym Chrystus jest poznawany przez Ojca i którym On sam zna Ojca. Z poznania rodzi się miłość. Ojciec, Syn i Duch Święty przenikają dusze pociągnięte zbawczą mocą odkupienia i łaski.
Idą za Dobrym Pasterzem drogami życia ziemskiego, wierni swojemu powołaniu. Pan gromadzi ich spośród narodów i zbiera ze wszystkich krain (por. Ez 34, 13). Sprawia, że z granic ziemskiej ojczyzny przechodzą do domu Ojca, do ojczyzny wiecznej komunii świętych.
2. Dziś chcemy zaśpiewać szczególne „alleluja” Dobremu Pasterzowi. Pragnie je śpiewać Kościół, który raduje się wyniesieniem na ołtarze poprzez beatyfikację dwojga Włochów, Belga i Hiszpanki.
Ale to przede wszystkim nowi błogosławieni śpiewają to szczególne „alleluja”. To oni prowadzą naszą modlitwę, gdy śpiewamy:
„Pan jest moim pasterzem… / pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach, / prowadzi mnie nad wody spokojne. / Pokrzepia moją duszę” (Ps 23, 1-3).
Tak. On jest moim pasterzem: „prowadzi mnie ścieżkami sprawiedliwości” (Ps 23, 3).
On jest moim pasterzem: „niczego mi nie braknie” (Ps 23, 1).
On jest moim pasterzem: „zła się nie ulęknę” (Ps 23, 4).
„Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną / przez wszystkie dni mego życia / i zamieszkam w domu Pana” (Ps 23, 6).
Oto Stolica św. Piotra w Rzymie — a wraz z nią poszczególne Kościoły i wspólnoty — w beatyfikacji swoich synów i córek uwielbia dzieło Dobrego Pasterza.
3. Uwielbiają Chrystusa, Dobrego Pasterza, w świadectwie, jakie błogosławiony ksiądz Federyk Albert złożył jako sługa Boży, całkowicie oddany dobru powierzonych mu dusz i potrzebom ubogich. On, dojrzewając do powołania kapłańskiego w wieku dorosłym, nie miał możliwości uczęszczania do seminarium, a jednak przygotował się do kapłaństwa w taki sposób, że dziś może być przedstawiany jako prawdziwy wzór dla kapłanów. W nim mogą oni podziwiać głębokie życie duchowe, karmione stałą komunią z Chrystusem oraz ofiarny wysiłek zdobywania solidnego wykształcenia, które pozwalało mu być pewnym przewodnikiem pośród ludu Bożego.
Jego duch wiary, bezwarunkowe posłuszeństwo Papieżowi i biskupowi oraz jego kapłańska miłość uczyniły z niego czynnik jednoczący wśród członków prezbiterium i gorliwego pasterza, szczególnie uważnego na młodych i ubogich. Patrząc na nowego błogosławionego, widzimy z niezwykłą jasnością, że można odpowiadać na konkretne potrzeby człowieka właśnie dlatego, że jest się wiernym sługą Chrystusa i Kościoła.
4. Także w błogosławionym księdzu Klemensie Marchisio jaśnieje obraz Chrystusa Dobrego Pasterza: troszcząc się o to, by zawsze być „wzorem dla wiernych w mowie, w postępowaniu, w miłości, w wierze” (1 Tm 4, 12), starał się wzrastać w łasce, którą każdy kapłan otrzymuje w Chrystusie, stając się w ten sposób z dnia na dzień coraz bardziej żywym i skutecznym narzędziem Jezusa, wiecznego Kapłana.
Człowiek modlitwy, jakim powinien być każdy kapłan, był świadomy, że trzeba wzywać Boga, Pana wszechświata i swego życia; ale był też świadomy, iż prawdziwa adoracja, godna nieskończonej świętości Boga, urzeczywistnia się przede wszystkim w sakramencie Ciała i Krwi Chrystusa. Dlatego zawsze odznaczał się wielką gorliwością w pobożnym sprawowaniu tajemnicy eucharystycznej, w częstej adoracji oraz w trosce o piękno i godność rozmaitych celebracji liturgicznych. Był bowiem przekonany, że Kościół buduje się przede wszystkim wokół Eucharystii; uczestnicząc w niej, członkowie wspólnoty chrześcijańskiej mistycznie jednoczą się z Chrystusem i stają się jedno między sobą.
5. W błogosławionym Izydorze De Loor dane nam jest kontemplować zwłaszcza oblicze Chrystusa cierpiącego, w którym objawia się nieskończona miłość Boga. Nowy błogosławiony potrafił uchwycić najwyższą i absolutną wartość woli Bożej i starał się ją wypełniać w swoim życiu z miłością i ufnością, na wzór Jezusa Chrystusa, który zawsze działał — również wtedy, gdy trzeba było wziąć krzyż — aby czynić to, co podobało się Ojcu. Tak wielka była uległość i gotowość, z jaką błogosławiony De Loor we wszystkim poddał się woli Pana, aby iść za Jezusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, że nazwano go „bratem woli Bożej”. Dotknięty jedną z najbardziej rozpowszechnionych chorób naszego wieku — rakiem — brat Izydor przygotował się do śmierci z tą samą uległością, z jaką żył, przyjmując tę dramatyczną próbę jako okazję do pełnego upodobnienia się do Odkupiciela, będącego przedmiotem jego nieustannych i długich rozmyślań.
Nowy błogosławiony zaprasza każdego z nas do stóp Chrystusa, który umarł z miłości, zachęcając, abyśmy łączyli nasze trudy i cierpienia z cierpieniami Chrystusa, by odnaleźć w ten sposób zbawczy i budujący sens pracy, bólu i wysiłku, i otrzymać wiarygodne odpowiedzi na pytania dotyczące ludzkiej egzystencji (por. Jan Paweł II, Salvifici Doloris, 31). Błogosławiony Izydor De Loor jest z pewnością dla naszej epoki, pragnącej niekiedy dwuznacznie pojmowanej niezależności, przykładem opatrznościowym i pociągającym — przykładem coraz pełniejszego przylgnięcia do woli Ojca niebieskiego na drodze pójścia za Chrystusem Jezusem. Niektórzy jego współcześni, świadkowie życia brata Izydora od św. Józefa, nazywali go „bratem woli Bożej”. Niech ten błogosławiony pomoże nam wszystkim wzrastać w rozumieniu i codziennym wypełnianiu planu Pana wobec naszego życia. Nie ma innej drogi do prawdziwego szczęścia!
6. Inne odbicie nieskończonej doskonałości Chrystusa odnajdujemy w błogosławionej Rafaeli Ybarra, która starała się zawsze wzrastać ku Chrystusowi, „aby budować się w miłości” (por. Ef 4, 15-16).
Godne podziwu jest jej bezwarunkowe zaangażowanie dla Boga i dla innych w różnych okolicznościach życia: jako młoda kobieta, jako żona oraz jako założycielka instytutu zakonnego.
Z krzyża i z modlitwy potrafiła czerpać siłę do ofiarowania siebie na ołtarzu chrześcijańskiej miłości. Ileż osób skorzystało z jej zdolności oddania się dla Chrystusa! Jakże wielu, widząc jej dobroć wobec potrzebujących, nie umiało nazywać jej inaczej jak tylko „matką”!
Ona, żyjąc w dostatku, potrafiła patrzeć z ludzką i chrześcijańską wrażliwością na społeczeństwo swoich czasów. Stąd zrodziły się liczne inicjatywy społeczne i apostolskie, które skierowały jej działanie ku szpitalom, domowi macierzyństwa, schronisku dla kobiet i młodzieży bez pracy albo zagrożonej moralnie. Właśnie dla obrony i ludzkiego oraz chrześcijańskiego wspierania młodych dziewcząt założyła Instytut Świętych Aniołów Stróżów. Wspaniały przykład dla dzisiejszego społeczeństwa i dla tych, którzy pragną żyć dla Boga, przyczyniając się zarazem do budowania królestwa Chrystusa!
Do chrześcijan ludu baskijskiego pragnę powiedzieć w ich języku: Idźcie za przykładem nowej błogosławionej.
7. Oto sylwetki nowych błogosławionych.
W każdym z nich „jest pociecha płynąca z miłości”. W każdym z nich „jest jakaś wspólnota ducha” (Flp 2, 1). W każdym z nich jest nowe dopełnienie radości Kościoła.
Nie tylko bowiem poszli za Dobrym Pasterzem, dając się przez Niego prowadzić; „pociecha płynąca z miłości” objawia się w miłości. Dlatego każdy z nich wraz z Chrystusem oddał życie za owce i starał się „prowadzić” innych — słowem, czynem, przykładem, służbą — ku zbawieniu.
Każdy patrzył na Chrystusa, który przyjął „postać sługi, stając się podobnym do ludzi”, i który „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci” (Flp 2, 7-8).
Jak głęboko przeniknął wasze dusze — drodzy bracia i siostry, których dziś ogłaszamy błogosławionymi Kościoła — Chrystus „posłuszny aż do śmierci”! Jak bardzo stał się życiem waszych dusz! Ten Chrystus, którego Bóg „wywyższył” i któremu „dał imię ponad wszelkie imię” (Flp 2, 9).
Dziś, poprzez posługę Kościoła, Bóg daje każdemu z was nowe imię w Jezusie Chrystusie „wywyższonym”. Dziś otrzymujecie nowy udział w „wywyższeniu”, jakim Ojciec otacza Chrystusa.
Przyjmijcie je! Przyjmijcie od Kościoła to imię! W każdym z was „jest pociecha płynąca z miłości”.
W każdym z was „jest jakaś wspólnota ducha”. W każdym z was jest także „jakaś zachęta w Chrystusie” (Flp 2, 1) — dla nas, dla całego ludu Bożego, dla ludzkości!
Alleluja! Dziękujemy Ci, odwieczny Pasterzu, że w tych naszych braciach i siostrach dopełniłeś radości Kościoła (por. Flp 2, 2).
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
