Home DokumentyDokumenty Kościoła o życiu konsekrowanymJan Paweł IIJan Paweł II - Listy i przesłania 1995.05.15 – Watykan – Jan Paweł II, Radykalizm jego nawróćenia. List do biskupa Noli z okazji obchodów XVI stulecia ostatecznego osiedlenia się św. Paulina w Noli

1995.05.15 – Watykan – Jan Paweł II, Radykalizm jego nawróćenia. List do biskupa Noli z okazji obchodów XVI stulecia ostatecznego osiedlenia się św. Paulina w Noli

Redakcja

 

Jan Paweł II

RADYKALIZM JEGO NAWRÓCENIA.  LIST DO BISKUPA NOLI Z OKAZJI OBCHODÓW
XVI STULECIA OSTATECZNEGO OSIEDLENIA SIĘ ŚW. PAULINA W NOLI

Watykan, 15 maja 1995 r.

 

Do Czcigodnego Brata
Umberto Tramma
Biskupa Noli

1. Pozostaje we mnie żywe wspomnienie wizyty, którą odbyłem w Noli dnia 23 maja 1992 roku. W serdecznym przyjęciu, jakiego doznałem w waszej wspólnocie chrześcijańskiej, zdawało mi się odczuwać w jakiś sposób wciąż bijące wielkie serce św. Paulina.

Dziękuję Panu, który pozwolił mi modlić się w tym samym miejscu, gdzie on żył, w Cimitile, a następnie oddać cześć jego doczesnym szczątkom przechowywanym w kościele katedralnym. W tym mieście odczuwa się jego duchową obecność. Miał rzeczywiście rację wasz święty Patron, gdy w jednym ze swoich utworów śpiewał: „Wszystko przemija, chwała świętych trwa w Chrystusie, który wszystko odnawia, sam zaś pozostaje” (Carme XVI, 3-4).

Dlatego też jestem szczęśliwy, Czcigodny Bracie, że mogę przyłączyć się do radości tejże wspólnoty Kościoła z okazji obchodów XVI stulecia ostatecznego osiedlenia się Paulina w Noli. Ta rocznica zasługuje na uroczyste upamiętnienie, ponieważ wybór „miejsca zamieszkania” zbiegł się z decyzją Świętego, aby całkowicie poświęcić się Chrystusowi w życiu monastycznym.

2.  Tym, co najbardziej podziwiali współcześni w Paulinie, był radykalizm jego nawrócenia, tym dobitniejszy, im wyższa była pozycja społeczna i majątkowa, z której zrezygnował. Urodzony w Bordeaux w arystokratycznej i bardzo bogatej rodzinie, starannie wykształcony w dziedzinie literatury, szybko przeszedł „cursus honorum”, stając się senatorem i namiestnikiem Kampanii. Właśnie w tej roli nawiązał pierwszą więź z tym miastem, czyniąc je swoją ulubioną siedzibą. Tu oczekiwała go łaska, która dotknęła jego serce. Widząc wiarę tłumów pielgrzymów, którzy z rozległych obszarów środkowo-południowych Włoch przybywali do grobu św. Feliksa, młody namiestnik, już na swój sposób wierzący, lecz jeszcze nieochrzczony, poczuł się przynaglony do przemiany życia. Jakby prowadzony za rękę przez św. Feliksa, doszedł do pełni miłości Chrystusa: „i radując się Twoim światłem, umiłowałem Chrystusa” (CarmeXXI, 373). Zanim jednak osiągnął ostateczny cel, czekały go długie lata gorliwych poszukiwań i prób, które stały się jakby tyglem oczyszczającym jego wiarę.

3. Chrzest, przyjęty w jego rodzinnym mieście z rąk Delfina, był początkiem drogi coraz bardziej wymagającej. W porozumieniu z pobożną małżonką Terazją postanowił wyrzec się swoich ogromnych dóbr dla miłości Chrystusa. Rzym, który podziwiał go w todze senatora, ujrzał go ponownie podczas podróży do Noli w roku 395 w surowym habicie mnicha. Kontrast nie mógł być większy i budził sprzeczne uczucia podziwu i zdumienia. Nawet w środowisku kościelnym nie zabrakło w stosunku niego bolesnych nieporozumień. Nie mylił się jednak instynkt wiary ludu Bożego, który dostrzegł w nim cud łaski. A jeśli wspólnota Kościoła w Barcelonie, na kilka miesięcy przed jego wyjazdem do Noli, z entuzjazmem domagała się jego święceń kapłańskich, to nie mniejszą życzliwością został przyjęty po przybyciu do „swojej” Kampanii, gdzie nie tylko wierni świeccy, lecz wszyscy biskupi regionu, a nawet ci z Afryki, osobiście lub przez listy, przybyli, by oddać mu cześć.

4. Od tego momentu, Czcigodny Bracie, drogi Paulina splatają się z drogami tej wspólnoty. Wraz z małżonką Terazją, żyjącą z nim teraz w „białym małżeństwie” oraz innymi przyjaciółmi, którzy za nim podążyli, zamieszkał w obrębie sanktuarium św. Feliksa. Tutaj, jeszcze jako namiestnik, zbudował przytułek dla ubogich. Teraz zaś nad tym przytułkiem wzniósł drugie piętro przeznaczone dla wspólnoty monastycznej, nadając temu rozwiązaniu wymowną interpretację: modlitwa ubogich umacniała fundamenty jego domu (Carme XXI, 391-394). W ten sposób Paulin odwracał typowe dla społeczeństwa rzymskiego pojęcie: zamiast czuć się „patronem” ubogich, wybrał ubogich jako swoich „patronów” („patronos animarum nostrarum pauperes”: Epist. 13,11), świadom, że jego pomoc potrzebującym nie jest „dawaniem”, lecz raczej „otrzymywaniem”, ponieważ Chrystus lubi oddawać „z nawiązką” to, co otrzymuje w ich osobie. Jak nie dostrzec piękna tego przesłania w naszych czasach, gdy świat jest wciąż tak skandalicznie podzielony między tych, którzy mają zbyt wiele i tych, którzy mają zbyt mało, a często „hojność” bogatych ogranicza się do okruchów upokarzającej jałmużny?

5. Rytm życia, jaki Paulin nadał swojej wspólnocie, wyznaczała chwała Boga i medytacja nad Jego słowem. Zapomniawszy o dawnych zainteresowaniach literackich, żył słowem Bożym. W obrazach biblijnych niestrudzenie poszukiwał ukrytych znaczeń. Sądząc po niezwykle częstych odniesieniach, można by powiedzieć, że lubił zanurzać się w oceanie Pisma Świętego, badając jego głębiny ze spojrzeniem zadziwionego dziecka spragnionego zawsze nowego piękna. Pragnąc światła, stał się uczniem tych, którzy posiadali dar mądrości. Wystarczy wspomnieć wśród jego przyjaciół i korespondentów Ambrożego z Mediolanu, Hieronima, Augustyna. Szczególnie jednak tego ostatniego wybrał sobie za „mistrza”, wymieniając z nim listy, w której wielki doktor afrykański, daleki od przyjmowania tonu „nauczyciela”, chętnie sam stawał się „uczniem”. Dlaczego jednak stawiał pytania przyjacielowi z Noli, który w swojej pokorze się przed tym wzbraniał? Augustyn w istocie uznawał, że Paulin „nauczał”, właśnie wtedy, gdy „pytał” („quaerendo docuisti”: Ag. Epist. 149,2): była to bowiem „teologia przeżywana” ascety i pasterza z Noli, człowieka bogatego w Ducha Bożego, wyrażana w symbolicznych drogach duszy przyciąganej raczej przez drogę piękna niż przez abstrakcyjną spekulację.

6. Oddając się ascezie, Paulin nie zaniedbywał posługi. Dla licznych pielgrzymów przybywających do sanktuarium wzniósł nowe miejsca kultu i gościnności, które uczyniły kompleks bazyliki w Cimitile jednym z najważniejszych w starożytności chrześcijańskiej. Dla formacji prostych ludzi, a także dzięki wrodzonemu poczuciu piękna, rozwijał mądrą katechezę wizualną poprzez malowidła inspirowane historią zbawienia. W jego osobie w niezwykły sposób łączyli się mnich i pasterz. Jak więc się dziwić, że po śmierci biskupa Pawła, w czasach naznaczonych lękiem przed najazdami barbarzyńskimi, właśnie jemu przypadło kierowanie tą wspólnotą Kościoła? Niestety, wiadomości o jego posłudze biskupiej nie są liczne. Jednak zarówno to, co jest historycznie pewne, jak i to, co przekazuje tradycja ludowa, ukazuje obraz pasterza o wielkim sercu, który zapominając o sobie, oddaje się całkowicie swojemu ludowi. Nie mniej znaczący jest jego styl jako nauczyciela prawdy chrześcijańskiej: broni jej stanowczo przed błędem, pozostając jednocześnie otwarty i ojcowski wobec błądzących.

7. Człowiek komunii, duch prawdziwie „katolicki”, Paulin żywił naturalną troskę o Kościół powszechny. Do Stolicy Apostolskiej był szczególnie przywiązany, przybywając co roku do Rzymu, aby nawiedzać groby Apostołów. Utrzymywał też serdeczne i stałe relacje z wieloma innymi pasterzami. Można powiedzieć, że z Italii, Afryki i Galii patrzono na niego jako na punkt odniesienia. Ze Wschodu odwiedził go aż dwukrotnie św. Niketas, apostoł Dacji. A cóż powiedzieć o tylu innych – duchownych, mnichach i świeckich – którzy mogli korzystać korespondencji z nim, zawsze pełnej serdeczności?

Ta niezwykła zdolność do relacji nie była jedynie owocem wrażliwego serca, lecz miała swoje korzenie w żywym doświadczeniu jedności Kościoła, wypływającej z Trójcy Świętej. W tej tajemnicy znajdował on podstawy i głębię przyjaźni duchowej, której był szczególnym znawcą i którą można by nazwać jego „nauką”. Z doświadczenia wiedział, że mistyczna jedność Ciała Chrystusa otwiera niesłychane możliwości miłości braterskiej, daleko wykraczające poza granice czysto ludzkiej przyjaźni. Dlatego mógł pisać do Augustyna, którego nigdy nie spotkał osobiście: „Nie dziw się, że choć jesteśmy daleko, jesteśmy sobie bliscy i nie znając się, znamy się, ponieważ jesteśmy członkami jednego ciała, mamy jedną głowę, jesteśmy napełnieni jedną łaską, żyjemy jednym chlebem, kroczymy jedną drogą, mieszkamy w tym samym domu” (Epist. 6, 2).

8. Szczęśliwy więc Kościół w Noli, który może szczycić się w swojej historii tak wielkim pasterzem! Jego przesłanie, mimo upływu tylu wieków, zachowuje nienaruszoną świeżość. Oby ta wspólnota potrafiła odnaleźć w nim skuteczną inspirację do odnowy i świadectwa.

Z serca gratuluję również tego, co pod Twoim przewodnictwem, Czcigodny Bracie, ta wspólnota ofiaruje Kościołowi poprzez publikację tekstów i promowanie studiów nad Paulinem. Niech Bóg sprawi, aby ponowne odkrycie tej postaci, tak bogatej w mądrość duchową, przyniosło Kościołowi pogłębienie doktryny i autentycznego życia chrześcijańskiego.

Z tym życzeniem oraz jako zadatek szczególnych łask nieba udzielam Tobie, Czcigodny Bracie i całej wspólnocie powierzonej twej pasterskiej trosce Apostolskiego Błogosławieństwa.

Z Watykanu, dnia 15 maja 1995 roku, w siedemnastym roku Pontyfikatu.

JAN PAWEŁ PP. II

Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va


Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana

 

 

 

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda