17-latek, który popełnił poważne przestępstwo, oddany został do zamkniętego ośrodka dla nieletnich w Biancavilla koło Katanii. Teraz, w ramach rehabilitacji, z własnego wyboru, za zgodą sędziego i służb społecznych, będzie pracował w klasztorze klauzurowym klarysek jako konserwator i ogrodnik.
Więzienie i klauzura
Siostra Cristiana Scandura od lat jest zaangażowana w duszpasterstwo w zakładach karnych i domach poprawczych i opracowuje programy rehabilitacyjne. W ubiegłym roku w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia zaprosiła do klasztoru grupę nieletnich przestępców: „Na pierwszy rzut oka więzienie i klauzura niewiele się różnią. W oknach są kraty. Jednak więzienie jest karą, a klasztor wyborem. Młodzi goście po raz pierwszy znaleźli się w zamkniętym klasztorze, a zakonnice nie były przyzwyczajone do przyjmowania gości”. 17-latek początkowo nie mógł zrozumieć dlaczego zakonnice wybierają izolację, czyli formę ograniczenia wolności. Potem jednak poszedł drogą wiary. Teraz uczestniczy w mszach i inicjatywach, które podejmuje parafia.
Okazja do refleksji
Zakonnica podkreśla, że dla 17-latka praca w klasztorze jest szansą na zastanowienie się nad sobą i własnym życiem. Wskazuje, że sprzyja temu panująca w klasztorze cisza. Jak twierdzi, chłopak zrozumiał, że cisza nie jest ciężarem, a spokojne oczekiwanie nie jest stratą czasu, który koniecznie trzeba czymś wypełnić.
Udany eksperyment
Simona Marciano, zajmująca się edukacją w domu poprawczym, w którym mieszka 17-latek, powiedziała Vatican News, że początkowo ideę posyłania młodego przestępcy do pracy w klasztorze przyjmowano ze zdziwieniem i sceptycyzmem. Jednak powoli, w miarę upływu czasu, wszyscy się do niej przekonali. Eksperyment okazał się sukcesem.
