Trwając w radości Świąt Wielkiej Nocy pożegnaliśmy naszego współbrata, kapłana, misjonarza księdza Henryka. Nawet najbliżsi z jego rodziny zawsze w taki właśnie sposób zwracali się do niego i oni mówili: ks. Henryk, podkreślając przy tym ważność Chrystusowego kapłaństwa w jego życiu. Ks. Henryk po raz ostatni uczestniczył we mszy świętej w niedzielę Miłosierdzia Bożego, w parafialnym kościele świętego Jana Bosko w Szczecinie. To była symboliczna obecność na mszy parafialnej, gdy ze swoim cierpieniem, jak gdyby chcąc pożegnać się z wiernymi, trwał przy ofierze Chrystusa.
Śp. ks. Henryk Sak urodził się 19 stycznia 1933 roku w miejscowości Kąty (województwo białostockie). Jego rodzice: Bolesław i Marianna, z domu Pietraszewska przyjęli na ten świat dziesięcioro dzieci. 4 synów i 6 córek. O swoich rodzicach tak napisał ks. Henryk: „Rodzicom dziękuję za staranne i religijne wychowanie. Rodzinę starali się wychować nie w zamożności materialnej, lecz w wierności zasadom życia chrześcijańskiego. Przykład pobożności, pracowitości, odpowiedzialności, a przede wszystkim niezłomnej wiary, autentycznej nadziei i chrześcijańskiej miłości Boga i bliźnich dawali swoim własnym życiem. Dzięki modlitwom mojej Mamy otrzymałem od Boga powołanie do stanu duchownego, a Matka Niebieska – Najświętsza Wspomożycielka Wiernych – przyprowadziła mnie do Zgromadzenia Salezjańskiego”. W latach 1949 – 1951 ks. Henryk kształcił się w Małym Seminarium Duchownym w Lądzie nad Wartą, po ukończeniu którego rozpoczął salezjański nowicjat w Czerwińsku. Tam w dniu 2 sierpnia 1952 roku złożył pierwszą profesję zakonną. Kolejny etap formacji salezjańskiej realizował w Woźniakowie, gdzie przez dwa lata odbywał studia filozoficzne. Następnie Ksiądz Henryk, jak większość współbraci w tamtym czasie, rozpoczął trzy lata praktyki duszpasterskiej, najpierw w Różańsku, później w Kowalewie, a trzeci rok w Lądzie. Tam również w roku 1957 rozpoczął studia teologiczne. W tym czasie w dniu 17 maja 1958 roku złożył śluby wieczyste, a po zakończeniu studiów przyjął święcenia kapłańskie w dniu 4 czerwca 1961 roku z rąk ks. Abpa Antoniego Baraniaka – salezjanina.
W swojej prośbie o dopuszczenie do święceń prezbiteratu napisał: Pragnę całe swoje życie poświęcić pracy dla dusz spragnionych Boga, dostarczając im nadprzyrodzonych środków zbawienia, wysłużonych przez Chrystusa. Jestem gotowy ponosić wszelkie niewygody, jeżeli one przyczynią się do większej chwały Bożej.
Po święceniach przełożeni skierowali go najpierw na rok do pracy w Debrznie, gdzie był katechetą dzieci i młodzieży oraz angażował się w duszpasterstwo parafialne. Kolejne pięć lat (1962-1967) pracował w duszpasterstwie w parafii Pałowo. Stamtąd zakonne posłuszeństwo zaprowadziło go na 7 lat do Fromborka, gdzie jako wikariusz parafialny poświęcał czas na katechizację.
Dojrzewająca w nim myśl o pracy na misjach znalazła wypełnienie w kwietniu 1974 roku, gdy jako dojrzały 41 letni kapłan wyjechał najpierw na trzy tygodnie do Włoch, a stamtąd droga morską udał się do Brazylii. Pobyt na misjach rozpoczął od kilkumiesięcznego kursu językowego w Recife Bongi, gdzie także angażował się w prace duszpasterską. Na początku roku 1975 przez krótki czas zastępował księdza proboszcza w misyjnej parafii Mustardinha. Kolejne dwa miesiące katechizował w Jaboatão Colônia. Wreszcie 29 kwietnia 1975 został na 4 lata mianowany proboszczem misyjnej parafii w Vicência.
W sierpniu 1979 roku po ponad pięcioletnim doświadczeniu pracy misyjnej powraca do Ojczyzny. Po krótkim odpoczynku (trzech tygodniach salezjańskich wakacji) przełożeni skierowali go do pracy w Debrznie, gdzie został wikariuszem parafialnym i katechetą. We wrześniu podjął przygotowanie do kolejnego zaangażowania misyjnego. Wyjechał do Londynu na kurs języka angielskiego, a po kilkumiesięcznej nauce języka, aby utrwalić jego znajomość w czasie wakacji podjął się zastępstwa księdza proboszcza w polonijnej parafii Sheffield.
20 września 1982 w pierwszej dwunastoosobowej grupie polskich misjonarzy wyjechał do Zambii. Salezjańskie misje w tym kraju Zgromadzenie powierzyło w tym czasie polskim współbraciom.
Pracę na misji trzeba było połączyć z nauką języka MBUNDU. W tym czasie ksiądz Henryk przebywał w obozie dla uchodźców wojennych z Agnoli w Meheba Camp. Tam mógł wykorzystać znajomość języka portugalskiego. We wrześniu 1983 zaczął się jego pobyt w Chingoli, gdzie pomagał w pracy, a od listopada w miejscowości Ilondola rozpoczął ponad czteromiesięczny kurs języka CHIBEMBA, którego uczyli Ojcowie Biali. Tak przygotowany przez kolejne siedem lat pracował w duszpasterstwie misyjnym w LUWINGU. Tam również po niespełna roku zaczął pełnić funkcję dyrektora domu zakonnego. Po sześcioletniej kadencji przełożonego pozostał jeszcze przez kilka miesięcy w tej placówce, by od 1 stycznia 1991 roku objąć funkcję przełożonego Domu w Lufubu. W tej placówce ksiądz Henryk musiał łączyć niedzielną pracę duszpasterską z pracą fizyczną w dni powszednie przy budowie szkoły rolniczej. W ostatnim roku pełnił tam również obowiązki Dyrektora w KAZEMBE.
O swojej pracy na misjach powiedział: „Jestem Polakiem i kocham Polskę bardziej niż inne kraje. Na misje wybierałem się nie w poszukiwaniu przygód, ani wygodniejszego życia lecz dla szerzenia Ewangelii Chrystusowej wśród narodów, gdzie brakowało misjonarzy, dlatego w podeszłych latach wolałem powrócić do Ojczyzny, by na starość nie być ciężarem dla innych misjonarzy. Do Ojczyzny tęskniłem zawsze więcej niż do innych narodów i chcę w Polsce umrzeć, ale gdybym miał umrzeć za granicą, nie życzyłbym podróży do niej po śmierci”.
Po dwunastu latach wrócił z misji 14.06.1994, by po kilku miesiącach odpoczynku rozpocząć pracę w duszpasterstwie parafialnym w Rumi w parafii św. Krzyża. Jednak od 6 stycznia 1995 rozpoczął pracę w Szczecinie w parafii św. Jana Bosko. Tutaj do 31 lipca 2012 roku (czyli przez prawie 18 lat) był gorliwym kapelanem w szpitalu na Pomorzanach, mieszkając na terenie szpitala. Po zakończeniu posługi kapelana zamieszkał w domu zakonnym i zaangażował się w duszpasterstwo parafialne. Był cenionym spowiednikiem, zarówno osób świeckich jak i kapłanów oraz sióstr zakonnych.
W swoim testamencie zapisał słowa, które świadczą, że nie obca mu była również walka duchowa. Napisał: „Pragnę podziękować miłosiernemu Bogu, że mimo wielu moich słabości, mimo nawet zagrożeń utraty powołania, był dla mnie najlepszym Ojcem i Przewodnikiem, i ratował mnie nie raz cudownie od różnych niebezpieczeństw. Dziękuję także Bogu za liczne łaski i pomoce, dzięki którym mogłem dokonać trochę dobra na pożytek młodzieży i Ludu Bożego. Pragnę wyrazić także moją wdzięczność za matczyną opiekę Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych i za wstawiennictwo św. Jana Bosko i świętych Patronów. Pragnę szczerze pozostać w Zgromadzeniu Salezjańskim aż do śmierci i praktykować, na ile mnie będzie stać, z pomocą Bożej łaski, śluby – ubóstwa, czystości i posłuszeństwa w duchu św. Jana Bosko. Jest wielką tajemnicą, kiedy Bóg powoła mnie do życia wiecznego. Przez dalsze pełnienie swoich obowiązków, pracę i modlitwy, pragnę przygotować się do spotkania z Bogiem”.
Pomimo troski o zdrowie wraz z upływem lat dotykały księdza Henryka coraz poważniejsze ograniczenia. Ostatnie kilka miesięcy było czasem postępującego gaśnięcia kondycji księdza Henryka. W tym czasie zdarzało mu się przewodniczyć codziennej Eucharystii sprawowanej w domowej kaplicy wraz z ks. Dyrektorem Tadeuszem Balickim. W niedzielę, 12 kwietnia 2026 roku po raz ostatni uczestniczył we Mszy świętej w kościele, a w poniedziałek z rąk dyrektora wspólnoty przyjął sakrament namaszczenia oraz Komunię Świętą. Dzięki życzliwej posłudze pani Justyny, pani Joanny i pani Renaty oraz zaangażowaniu współbraci ksiądz Henryk mógł doczekać końca swoich dni w domu zakonnym.
Odszedł do wieczności w czwartek, 16 kwietnia 2026 roku, nad ranem w czasie snu. Ksiądz Henryk przeżył 93 lata i trzy miesiące. W czerwcu przeżywałby jubileusz 65 lecia święceń kapłańskich.
W swojej ostatniej woli ksiądz Henryk wypowiedział się również na temat dnia pogrzebu: „Po śmierci chciałbym być pochowany na cmentarzu katolickim, najbliższym mojego aktualnego domu salezjańskiego i jeśli to możliwe, obok mogił Salezjanów pogrzebanych wcześniej. Nie chcę wielkich uroczystości pogrzebowych, bo nie zasłużyłem na wiele, ale kto będzie sobie życzył, niech weźmie udział w pogrzebie. Bardzo liczę na pomoc duchową współbraci po śmierci”.
Pogrzeb księdza Henryka odbył się we wtorek 21 kwietnia 2026 r. Uroczystości z licznym udziałem wiernych, przewodniczył ks. Abp Wiesław Śmigiel, metropolita szczecińsko-kamieński. W koncelebrze uczestniczyło ponad 70 kapłanów, wśród nich był ks. Inspektor Tadeusz Itrych sdb, ks misjonarz Czesław Lenczuk sdb, ks. Tadeusz Balicki sdb – dyrektor miejscowej wspólnoty. Kazanie pogrzebowe wygłosił ks. Proboszcz Mariusz Wencławek sdb. W pogrzebie uczestniczyło także rodzeństwo ks. Henryka: brat Wacław, siostra Elżbieta, siostra Halina, którzy na pogrzeb przybyli ze Stanów Zjednoczonych.
Sekretariat Inspektorii Salezjanów w Pile
