Jan Paweł II
«CARITAS CHRISTI». LIST APOSTOLSKI W KTÓRYM PRZYZNAJE SIĘ GODNOŚĆ BŁOGOSŁAWIONYCH CZCIGODNEMU SŁUDZE BOŻEMU LUDWIKOWI Z CASORII
Rzym, 18 kwietnia 1993 r.
Na wieczną rzeczy pamiątkę. – „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14). Miłość, którą Chrystus okazał ludzkości przez swoją odkupieńczą śmierć i którą nadal obdarza wszystkich ludzi, zwłaszcza przez sakrament Eucharystii, w którym zawiera się całe dobro duchowe Kościoła (por. Presbyterorum ordinis, 5), była źródłem pragnień i niewyczerpaną siłą dzieł miłosierdzia Czcigodnego Ludwika z Casorii, wyjątkowego franciszkanina i znakomitego syna Kościoła neapolitańskiego.
Zraniony tą miłością podczas adoracji Najświętszej Eucharystii, stał się nowym człowiekiem w Chrystusie. Przez całe życie aż do błogosławionej śmierci kierowała nim jedna tylko troska: nie żyć dla siebie, lecz dla Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał (por. 2 Kor 5, 15), a którego miłość obejmuje każde stworzenie.
Archangelo Palmentieri urodził się dnia 11 marca 1814 roku w Casorii, w prowincji neapolitańskiej, jako syn jako syn Vincenza i Candidy Zenga. W 1832 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych, którego wspólnotę poznał wcześniej w pobliskim klasztorze w Afragoli. Po przyjęciu święceń kapłańskich w 1837 roku ojciec Ludwik poświęcił się głównie studiom oraz nauczaniu filozofii, matematyki i fizyki. Później jednak, pobudzony łaską Bożą, która rozpaliła w nim gorliwość wobec ubogich Chrystusa, a także poruszony potrzebami społecznymi swoich czasów, przyjął za własne słowa św. Pawła: „Stałem się wszystkim dla wszystkich” (1 Kor 9, 22). Od 1847 roku podjął liczne dzieła miłosierdzia, wypływające z żarliwej miłości do Chrystusa i do wszystkich cierpiących.
W swoim Testamencie z 1877 roku ojciec Ludwik wyznał z wielką prostotą: „Pan przywołał mnie do siebie najsłodszą miłością i prowadził mnie przez życie swoją bezgraniczną dobrocią… Miłość Jezusa Chrystusa zraniła moje serce, mój bok, moje ręce, moje stopy, całe moje ciało… i nieustannie wołałem: albo miłość, albo umrzeć z miłości!”.
Miłość Boga była płomieniem, który rozpalił wielki ogień w sercu tego gorliwego świadka miłosierdzia Ojca. Nie ograniczał się jedynie do słów o miłości wobec ubogich, lecz wierny poleceniu św. Jana Apostoła: „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” (1 J 3, 18), przemieniał ją w konkretną służbę wszystkim opuszczonym i dotkniętym biedą. Na wzór świętych, którzy w trudnych czasach nie uchylali się od obowiązków wobec swoich współczesnych, świadomie podejmował odpowiedzialność za problemy społeczeństwa swojej epoki, zwłaszcza za najdotkliwsze formy ubóstwa, jakie je nękały. Z miłosiernym sercem włączał się w sprawy swojego ludu i jego codzienne troski.
Przez niego objawiła się miłość dobrego Samarytanina, który przychodzi z pomocą każdemu człowiekowi zranionemu na ciele i duchu oraz niesie mu nadzieję i pociechę. (por. Mszał Rzymski, wyd. włoskie, Rzym 1983, Prefacja wspólna VIII). Dlatego założył dzieło zwane „Opera degli Accattoncelli”, przeznaczone dla bezdomnych i zaniedbanych chłopców z Neapolu. Zakładał domy dla głuchoniemych, niewidomych, osób starszych, sierot oraz chorych na gruźlicę węzłów chłonnych; zakładał internaty, szkoły, drukarnie, gospodarstwa rolne, jadłodajnie, zespoły muzyczne oraz wiele innych dzieł, które podpowiadało mu serce szerokie jak morze. W trosce o rozwój kultury katolickiej założył w Neapolu Accademia cattolica di religione e scienza oraz inne dzieła kulturalne, wspierany przez wybitnych ludzi swojej epoki.
Przekonany, że „Afrykę należy ewangelizować przez Afrykanów”, założył w Neapolu słynne Collegio dei Moretti, aby młodzi Afrykanie otrzymywali chrześcijańskie wychowanie i stawali się głosicielami Ewangelii na swoim kontynencie.
Wyprzedzając intuicje Soboru Watykańskiego II, rozwijał apostolat świeckich i wspierał Akcję Katolicką. Szczególne znaczenie przywiązywał również do Franciszkańskiego Zakonu Świeckich, w którym znajdował najgorliwszych współpracowników do swoich dzieł miłosierdzia. Wraz z nimi założył dwa zgromadzenia zakonne: Braci Miłosierdzia, zwanych Bigi oraz Franciszkanki św. Elżbiety, również zwane Bigie.
Opłakiwany przez niezliczonych ludzi, którym wyświadczył dobro, ten apostoł miłości zmarł w Neapolu dnia 30 marca 1885 roku.
W społeczeństwie oddalonym od Boga i odwróconym od Ewangelii Czcigodny ojciec Ludwik z Casorii czynił wiarygodnym cud miłości, która daje pewną nadzieję lepszego życia. Sam był dla swoich współczesnych prawdziwym cudem. Błogosławiony Bartolo Longo napisał o nim: „Był człowiekiem Bożym, który w swoim umyśle nosił obraz Franciszka z Asyżu, a w swoim sercu św. Wincentego a Paulo”.
Ludwik z Casorii jest wzorem szczególnie odpowiednim dla naszych czasów, „rozdzieranych konfliktami i niezgodą” (Mszał Rzymski, II Modlitwa Eucharystyczna o Pojednaniu, Prefacja). Kościół widzi w nim radosnego zwiastuna pokoju i pojednania, który mocą swojej czynnej miłości pobudza nas do budowania autentycznych wspólnot kościelnych, w których miłość rozkwita w radości oraz w konkretnych i widocznych znakach nadziei.
Tak powszechna była opinia świętości, jaką cieszył się Sługa Boży, że jego sprawa beatyfikacyjna została podjęta już w roku jego śmierci w Kurii Archidiecezji Neapolitańskiej. Po dopełnieniu wszystkich wymogów prawa dnia 13 lutego 1964 roku papież Paweł VI ogłosił, że Ludwik z Casorii praktykował w stopniu heroicznym cnoty teologalne, kardynalne i związane z nimi. Następnie z pomyślnym wynikiem zbadano domniemane cudowne uzdrowienie, które miało miejsce w Salerno w 1885 roku. Dnia 11 lipca 1992 roku został ogłoszony w Naszej obecności dekret o cudzie. Następnie postanowiliśmy, aby uroczystość beatyfikacyjna odbyła się w Rzymie dnia 18 kwietnia następnego roku.
Tego dnia podczas uroczystej celebracji wypowiedzieliśmy następującą formułę:
„Spełniając życzenie naszych Braci Michele Giordano, arcybiskupa Neapolu, Ricardo Maria Carles Gordo, arcybiskupa Barcelony, oraz Franciszka Macharskiego, arcybiskupa Krakowa, a także wielu innych braci w biskupstwie oraz licznych wiernych, za radą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, aby odtąd Czcigodni Słudzy Boży Ludwik z Casorii, Paula Montal od Świętego Józefa Kalasancjusza, Maria Angela Truszkowska i Faustyna Kowalska nosili tytuł Błogosławionych i aby można było obchodzić ich święto każdego roku w dniu ich narodzin dla nieba: Ludwika z Casorii — 30 marca, Pauli Montal od Świętego Józefa Kalasancjusza — 26 lutego, Marii Angeli Truszkowskiej — 10 października, a Faustyny Kowalskiej — 5 października, w miejscach i w sposób określony przez prawo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.
Postanawiamy, aby wszystko, co zostało przez Nas ustanowione, zachowało swoją moc teraz i w przyszłości, niezależnie od wszelkich przeciwnych postanowień.
Dan w Rzymie, u św. Piotra, pod Pierścieniem Rybaka, dnia 18 kwietnia 1993 roku, w piętnastym roku Naszego Pontyfikatu.
ANGELUS Kard. SODANO
sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
