Drodzy Bracia i Przyjaciele misji franciszkańskich! Jeszcze kilka miesięcy temu zatankowanie samochodu przed wyjazdem do jednej z naszych kaplic było zwykłą codziennością. Dzisiaj nigdy nie wiadomo, czy na stacji będzie paliwo i ile będzie kosztowało następnego dnia. Każdy wzrost jego ceny oznacza automatycznie droższy transport, a w konsekwencji także droższy chleb, ryż, olej czy materiały potrzebne do prowadzenia parafii. W taki właśnie sposób mieszkańcy Boliwii odczuwają zachodzące zmiany gospodarcze.
Po piętnastu latach pracy misyjnej mam wrażenie, że kraj wchodzi w nową epokę. Wielu z Was pamięta zapewne Polskę początku lat dziewięćdziesiątych. W pewnym sensie podobny proces obserwujemy dzisiaj tutaj. Kończy się model państwa budowany przez wiele lat rządów lewicowych, szczególnie w okresie prezydentury Evo Moralesa. Przez długi czas gospodarka opierała się na wysokich dochodach z gazu ziemnego, rozbudowanych programach socjalnych i państwowych dopłatach. Dzisiaj rezerwy walutowe praktycznie się wyczerpały, kurs dolara został uwolniony, paliwo drożeje, a wraz z nim niemal wszystkie produkty codziennego użytku. Najbardziej odczuwają to mieszkańcy prowincji, którzy i wcześniej żyli bardzo skromnie.
Moja parafia znajduje się w Ascensión de Guarayos, w jednym z najuboższych regionów Boliwii. Większość mieszkańców stanowi rdzenna ludność indiańska z plemienia Guarayos. W tym roku obchodziliśmy wyjątkowy jubileusz – 200-lecie założenia franciszkańskiej misji w Ascensión. Kiedy patrzyłem na uroczystości jubileuszowe, uświadomiłem sobie, że przez dwa wieki zmieniały się granice państw, systemy polityczne i kolejne pokolenia misjonarzy, ale jedno pozostało niezmienne: Kościół był miejscem, do którego ludzie przychodzili nie tylko na modlitwę, ale także po nadzieję.
Najbardziej widzę to dzisiaj wśród dzieci i młodzieży. Każdego dnia kościół i nasza misja wypełniają się ministrantami i innymi grupami młodzieżowymi. Z zewnątrz może wyglądać to jak zwyczajne spotkania parafialne. W rzeczywistości dzieje się tutaj coś znacznie ważniejszego. Oni po prostu chcą być razem. Chcą mieć miejsce, do którego mogą przyjść bez lęku.
Wielu z nich po zakończeniu zajęć szkolnych wróciłoby do pustego domu. Rodzice często wyjechali za pracą do odległego o trzysta kilometrów Santa Cruz, a nieraz także do innych krajów Ameryki Południowej lub do Europy. Dziadkowie robią wszystko, co mogą, ale nie są w stanie zastąpić rodziców. Są również dzieci wychowujące się w rodzinach dotkniętych alkoholizmem, przemocą czy dramatem wykorzystywania seksualnego. Coraz wyraźniej dociera tutaj także świat narkotyków. Boliwia od lat pozostaje jednym z największych producentów koki, a tam, gdzie pojawiają się wielkie pieniądze związane z narkobiznesem, wcześniej czy później pojawiają się również dramaty zwykłych rodzin.
Dlatego coraz mocniej przekonuję się, że najważniejszą działalnością misyjną nie jest dzisiaj organizowanie wielkich wydarzeń, ale stworzenie przestrzeni, w której młody człowiek może poczuć się bezpiecznie. Czasami wystarczy wspólna gra w piłkę, rozmowa po spotkaniu ministrantów czy zwykłe siedzenie na klasztornym dziedzińcu. Dla wielu z nich jest to jedyne miejsce, gdzie ktoś naprawdę ich słucha.
Z tego samego powodu tak wielkie znaczenie mają tutejsze szkoły muzyczne. Region Guarayos od pokoleń słynie z niezwykłych tradycji muzycznych. Wystarczy wspomnieć szkoły w Urubichá czy Yaguarú, z których wyrosły znakomite orkiestry i chóry młodzieżowe, znane daleko poza granicami Boliwii. Ich historia związana jest z dawnymi misjami franciszkańskimi i jezuickimi, a ogromny wkład w odkrywanie i popularyzację tego dziedzictwa wniósł polski werbista o. Piotr Nawrot. Dzięki jego wieloletniej pracy tysiące rękopisów muzyki misyjnej powróciły do życia, a Międzynarodowy Festiwal Muzyki Renesansowej i Barokowej „Misiones de Chiquitos” stał się jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych Ameryki Łacińskiej.
Tutaj jednak muzyka jest czymś więcej niż sztuką. Skrzypce, wiolonczela, chór czy orkiestra są przede wszystkim formą wychowania. Dziecko, które codziennie ćwiczy, przygotowuje się do koncertu, uczy się odpowiedzialności za wspólne granie i przeżywa sukces całego zespołu, znacznie rzadziej szuka swojego miejsca na ulicy. Szkoła muzyczna nie tylko wychowuje artystów. Przede wszystkim wychowuje dobrych ludzi.
I właśnie tutaj chciałbym z całego serca powiedzieć dziękuję. Kilka dni temu dotarła do nas pomoc przekazana przez o. Nikodema Gdyka OFM, odpowiedzialnego za misje Ad gentes w naszej Prowincji Matki Bożej Anielskiej. Za jego pośrednictwem pragnę podziękować wszystkim Braciom oraz wszystkim dobrodziejom franciszkańskich misji w Polsce.
To nie są anonimowe pieniądze przeznaczone na jakiś odległy projekt. Dla nas oznaczają one bardzo konkretną rzeczywistość. Dzięki otrzymanemu wsparciu możemy spokojnie zapewnić funkcjonowanie naszej szkoły muzycznej przez cały najbliższy rok. To oznacza opłacenie nauczycieli, zakup materiałów i możliwość prowadzenia regularnych zajęć dla dzieci i młodzieży.
Patrząc na liczby, można powiedzieć, że wspieracie szkołę muzyczną. Patrząc oczami misjonarza, wiem, że wspieracie znacznie więcej.
Pomagacie stworzyć miejsce, do którego codziennie przychodzą dzieci i młodzież. Miejsce, gdzie uczą się odpowiedzialności, przyjaźni, modlitwy, współpracy i piękna. Miejsce, które chroni ich przed samotnością, ulicą i tym wszystkim, co coraz częściej odbiera młodym ludziom przyszłość.
Dziękuję również wszystkim, którzy w każdy pierwszy piątek miesiąca gromadzą się na modlitwie za misje. Zapewniam Was, że tutaj, na końcu boliwijskiej drogi, naprawdę odczuwamy siłę tej modlitwy. Misje nie są dziełem pojedynczego misjonarza. Są dziełem całego Kościoła. Wy modlicie się i pomagacie z Polski, a my staramy się być tutaj przedłużeniem Waszych rąk.
Niech Pan Bóg wynagrodzi Wam każdą ofiarę, każdą modlitwę i każdy gest życzliwości. Gdy patrzę na uśmiech naszych ministrantów, dzieci i młodzieży, wiem, że za każdym z tych uśmiechów stoją również ludzie z Polski, którzy być może nigdy nie odwiedzą Guarayos, ale już dziś są częścią tej misji.
Z franciszkańskim pozdrowieniem i wdzięcznością,
o. Kasper Mariusz Kaproń OFM
Ascensión de Guarayos,
lipiec 2026
