Home DokumentyDokumenty Kościoła o życiu konsekrowanymBenedykt XVIBenedykt XVI - Kanonizacje i beatyfikacje osób konsekrowanych 2006.06.15 – Bello Horizonte – Arcybiskup Walmor Oliveira de Azevedo, Homilia Arcybiskupa Belo Horizonte wygłoszona podczas Mszy Świętej beatyfikacyjnej o. Eustachego van Lieshout

2006.06.15 – Bello Horizonte – Arcybiskup Walmor Oliveira de Azevedo, Homilia Arcybiskupa Belo Horizonte wygłoszona podczas Mszy Świętej beatyfikacyjnej o. Eustachego van Lieshout

Redakcja

 

Arcybiskup Walmor Oliveira de Azevedo

HOMILIA ARCYBISKUPA BELO HORIZONTE WYGŁOSZONA PODCZAS MSZY ŚWIĘTEJ BEATYFIKACYJNEJ O.EUSTACHEGO VAN LIESHOUT

Belo Horizonte, 15 czerwca 2006 r. (uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa)

 

Umiłowani przez Boga, zdrowia i pokoju!

Zdrowia i pokoju całemu Kościołowi na świecie, który dziś jednoczy się na modlitwie, obchodząc uroczystość Bożego Ciała w wielkich i małych wspólnotach, w katedrach i kościołach, pod drzewami i w prowizorycznych kaplicach, a także jako Drużyna Boga – na stadionach, placach i ulicach.

Zdrowia i pokoju Kościołowi w Brazylii, w Belo Horizonte, Romarii, Ibiá i Poá, wszędzie tam, gdzie przebywał ten człowiek Boży, błogosławiony o. Eustachy.

Zdrowia i pokoju naszym rodzinom i każdemu z obecnych tutaj, a także wszystkim, którzy jednoczą się z nami na modlitwie za pośrednictwem TV Horizonte, Rede Vida, TV Aparecida oraz naszych rozgłośni radiowych América i Cultura, tworząc z nami jedno serce.

Zdrowia i pokoju! Pozdrawiam kardynała José Saraivę Martinsa, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, który przybył do nas i swoją prostotą oraz serdecznością przynosi nam bliskość i ojcowskie wsparcie Ojca Świętego Benedykta XVI w tym wielkim dniu beatyfikacji o. Eustachego.

Zdrowia i pokoju kardynałowi Serafimowi Fernandesowi de Araújo, który odegrał ważną rolę w dziejach tej beatyfikacji, oraz arcybiskupowi seniorowi Ribeirão Preto, Arnaldo Ribeiro, którego obecność w Belo Horizonte sprawia nam wielką radość. To on przewodniczył trybunałowi w chwili rozpoczęcia procesu, którego zwieńczeniem jest dzisiejsze ogłoszenie o. Eustachego błogosławionym. Zyskaliśmy pewnego orędownika i niezapomniany wzór życia.

Zdrowia i pokoju naszemu umiłowanemu i dobremu arcybiskupowi João Resende Coście, który na szpitalnym łóżku w Hospital Madre Teresa w milczeniu ofiarowuje swoje cierpienie. Jego łoże stało się ołtarzem ofiary, przypominającym nam o marności wszelkich ludzkich ambicji i przekonującym, że warto być dobrym, bo dobro jest dobre.

Zdrowia i pokoju! Wspominamy naszego godnego podziwu arcybiskupa Antônia dos Santosa Cabrala, nieustraszonego apostoła, człowieka Eucharystii, który na zawsze pozostawił ślad w życiu tego ludu. Siedemdziesiąt lat temu zorganizował tutaj II Krajowy Kongres Eucharystyczny, pozostawiając nam dziedzictwo, które zobowiązuje, aby Hostia jaśniała pośród gór Minas Gerais dzięki odważnym czynom solidarności i szczerej miłości do najuboższych i cierpiących.

Zdrowia i pokoju obecnym tutaj braciom biskupom! Cieszymy się z obecności przedstawicieli kierownictwa Konferencji Episkopatu Brazylii, zwłaszcza jej sekretarza generalnego, biskupa Odila Pedra Scherera oraz biskupa Célia Goularta, przewodniczącego naszego regionu Leste II, obejmującego stany Minas Gerais i Espírito Santo.

Zdrowia i pokoju biskupowi diecezji, z której pochodził o. Eustachy oraz wszystkim braciom biskupom obecnym tutaj i zjednoczonym z nami w tym święcie wiary.

Zdrowia i pokoju o. Enrique Losadzie oraz drogim kapłanom, zakonnikom i zakonnicom ze Zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi, współbraciom i współsiostrom w misyjnym powołaniu błogosławionego o. Eustachego.

Zdrowia i pokoju wszystkim naszym kapłanom diecezjalnym i zakonnym, seminarzystom i osobom rozeznającym powołanie.

Zdrowia i pokoju naszemu stanowi Minas Gerais, naszemu ukochanemu miastu Belo Horizonte, stolicy archidiecezji obejmującej również 27 innych gmin. Zdrowia i pokoju burmistrzom, parlamentarzystom, sędziom, przedstawicielom środowisk akademickich oraz władz cywilnych i wojskowych.

Zdrowia i pokoju księdzu Gonçalo Belémowi, który doznał cudu za wstawiennictwem błogosławionego o. Eustachego, jego rodzinie oraz wspólnocie parafialnej św. Piotra.

Zdrowia i pokoju wszystkim organizatorom, sponsorom i dobroczyńcom tej wspaniałej uroczystości, tego święta wiary. Niech otrzymają obfitą nagrodę za swoje zaangażowanie i pozostają pod opieką błogosławionego o. Eustachego.

Zdrowia i pokoju wszystkim czcicielom tego człowieka Bożego, błogosławionego o. Eustachego, przybyłym z bliska i z daleka, młodzieży, dzieciom i dorosłym, którzy znajdują pociechę i umocnienie w przekonaniu, że jego miłość pozostaje żywa wśród nas.

Zdrowia i pokoju! W sposób szczególny, w głębokiej duchowej jedności z sercem błogosławionego o. Eustachego, kierujemy to pozdrowienie do ubogich i wydziedziczonych tej ziemi, do chorych i cierpiących, zwłaszcza więźniów, bezdomnych, bezrobotnych oraz ofiar uprzedzeń i dyskryminacji. W tym dniu, w świetle oddania się Pana Jezusa, który ofiaruje nam swoje Ciało i Krew, przypominamy sobie o naszym pierwszorzędnym zobowiązaniu wobec nich: poszanowaniu ich życia i szczerym, solidarnym zaangażowaniu na rzecz poprawy ich losu.

Zdrowia i pokoju, Drużyno Boga! Gromadzimy się już po raz dwunasty w pięknej historii tego Kościoła, naznaczonej posługą przykładnych pasterzy, ofiarnych kapłanów, gorliwych głosicieli Ewangelii oraz Ludu Bożego, bogatego w wyznawaną i potwierdzaną życiem wiarę chrześcijańską.

„Bierzcie, to jest Ciało moje! To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” (por. Mk 14, 22.24).

Słowa te z wielką mocą wypłynęły z serca Pana Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Tę samą Wieczerzę sprawujemy teraz tutaj, umocnieni potęgą Jego słowa i wierni poleceniu, aby czynić to na Jego pamiątkę.

Ta pamiątka jest czymś znacznie więcej niż zwykłym wspomnieniem. Staje się wielkim świadectwem Boga, który przez Eucharystię ustanowił w samym sercu dziejów ludzkości niewyczerpane źródło swoich błogosławieństw i życia dla wszystkich. Jest to Ostatnia Wieczerza, dla przygotowania której Jezus polecił uczniom udać się do miasta, do Jerozolimy, będącej ośrodkiem życia religijnego, a zarazem symbolem sprzeczności, podziałów i partykularnych interesów, przeciwstawiających się miłosiernej i zbawczej woli Boga.

Uczniowie mieli rozpoznać bardzo proste znaki, jak choćby człowieka niosącego dzban wody. Właśnie w taki sposób Bóg wskazuje drogę, zaskakując tych, którzy polegają na ludzkich wyobrażeniach. Pokazuje, że to, co naprawdę niezwykłe, nie kryje się w widowiskowych obrazach, gestach i barwach, lecz w Jego czynach pełnych miłości. Przez swoje słowo Jezus objawia zgromadzonym wokół Niego uczniom tajemnicę swego serca, serca umiłowanego Syna.

Jego tajemnicą nie są kłamstwa i manipulacje, tak często spotykane w sprawowaniu władzy i pełnieniu różnych funkcji. Nie jest nią fałszywa dyplomacja udawania, która niszczy przejrzystość postępowania przez przyzwalanie na nadużycia, aby zapewnić sobie wygodę, niekiedy niesprawiedliwie zdobyte korzyści oraz możliwość utrwalania własnej władzy i kontroli nad innymi.

Jego tajemnicą jest miłość i posłuszeństwo Bogu Ojcu, który „tak […] umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). „Bierzcie, to jest Ciało moje! To jest moja Krew!” – słowa te rozbrzmiewały w sercach uczniów, których ludzkie ograniczenia nie pozwalały jeszcze zrozumieć rzeczywistości wykraczającej poza ich własne interesy i to, co wydawało im się oczywiste.

Okoliczności były dramatyczne. Dramatyczne są również okoliczności naszych czasów. Prawdę ukrywa się pod pozorami, manipuluje danymi i informacjami, aby służyły określonym interesom, szkodziły dobremu imieniu innych i utrwalały mechanizmy, które w rzeczywistości nie pomagają potrzebującym. Stanowiska stają się gwarancją zachowania osobistych korzyści, a takie praktyki przenikają struktury społeczne, utrzymując przy władzy tych, którzy potrafią z niej korzystać. Porządek społeczny traci zdolność odnowy, choć często towarzyszą temu demagogiczne przemówienia, dalekie od rzeczywistych potrzeb, którymi państwo powinno się zająć, aby budować sprawiedliwy ład społeczny. Nie zwalnia to jednak Kościoła, mocą jego zobowiązań wynikających z wiary, z nieustannego wypełniania zadania określającego jego tożsamość: służby miłości.

„Bierzcie, jedzcie i pijcie” – w tych słowach objawia się kochające i ofiarujące się serce Pana Jezusa. Stanowią one kulminację owej nocy, kiedy został wydany (por. 1 Kor 11, 23) i ustanowił eucharystyczną Ofiarę swojego Ciała i Krwi. W ten sposób Ofiara Krzyża trwa przez wieki, stając się niewyczerpanym źródłem, które rodzi i umacnia uczniów tego Mistrza i Pana. „Kościół otrzymał Eucharystię od Chrystusa, swojego Pana, nie jako jeden z wielu cennych darów, ale jako dar największy, ponieważ jest to dar z samego siebie, z własnej osoby w jej świętym człowieczeństwie, jak też dar Jego dzieła zbawienia” (Ecclesia de Eucharistia, 11).

Dlatego Ofiara eucharystyczna jest „źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego”. W Eucharystii zawiera się największy skarb duchowy Kościoła. Jest nim sam Chrystus, nasza Pascha, Chleb żywy, który „przez swoje ożywione przez Ducha Świętego i ożywiające Ciało daje życie ludziom” (Presbyterorum ordinis, 5). Ten szczególny dzień w życiu naszego Kościoła, kiedy obchodzimy uroczystość Bożego Ciała, jest wyjątkową sposobnością do odnowienia zobowiązań wynikających z Przymierza, które zostało z nami zawarte przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.

Przymierze to wymaga od nas szczerego wyznania wraz z całym Ludem Bożym: „Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni” (Wj 24, 7), podobnie jak uczynił to niegdyś lud Starego Przymierza. Posłuszeństwo to ma swoją miarę i to bardzo konkretną. Jest nią miłość Boga do nas, objawiona w miłości Chrystusa, który oddaje samego siebie. Miara ta wymaga głębokiego przemyślenia własnego postępowania, istotnych zmian w naszej kulturze oraz odważnego zaangażowania w przemianę instytucji i sposobów ich funkcjonowania. Chodzi o to, aby prawda zajęła miejsce kłamstwa, obmowy ustąpiły życzliwości braterskiej, a urazy nie zawładnęły sercami, niszcząc wzajemne relacje i pozostawiając bolesne wyrwy w tak potrzebnej solidarności.

Dzisiejsza uroczystość jest więc odpowiednią okazją, aby głębiej zrozumieć, co znaczy być Kościołem eucharystycznym. Niech umacnia naszą miłość do Eucharystii, gdy ją sprawujemy i adorujemy w ciszy oraz uwielbieniu, tak aby życie uczniów Chrystusa stawało się przedłużeniem Jego ofiary w życiu naszych braci. Właśnie w takim oddaniu jaśnieje postać błogosławionego o. Eustachego. Osiągnął on wielkość w sposób niezwykle prosty: przez dobroć.

Była to dobroć zrodzona z przekonania i wierności najważniejszej zasadzie wiary chrześcijańskiej: drugi człowiek jest zawsze ważniejszy. Jest bowiem umiłowany przez Boga, a ceną tej miłości jest ofiara, którą Pan składa z samego siebie. Błogosławiony o. Eustachy zrozumiał tajemnicę Pana. Starał się żyć nią w najdrobniejszych szczegółach, w każdym słowie i w trosce o każdego człowieka, zwłaszcza o ubogich i chorych. Owocem takiego życia musiała być jego świętość. Pozostawił po sobie trwałą i niezapomnianą pamięć, a jego duchowa obecność nadal umacnia nas dzięki pewności jego wstawiennictwa.

Znów nadszedł czas mistrzostw świata w piłce nożnej. Serca ogarnia wspólne uczucie. To ciekawe zjawisko. Podczas meczu emocje są niezwykle silne, a oczekiwanie na wynik budzi niepokój. Wielu ludzi łączy to samo przeżycie. Oczywiście są też tacy, których piłka nożna nie interesuje, którzy pozostają obojętni, a nawet tacy, którzy sprzeciwiają się temu entuzjazmowi i nazywają zagorzałych kibiców fanatykami.

Nie zmienia to jednak obrazu barwnego i radosnego widowiska, w którym cisza przeplata się z wybuchami emocji, skupione spojrzenia z uściskami, a kibice jednoczą się na stadionie, w małych grupach, w wielotysięcznych tłumach na placach, w zaciszu domów rodzinnych i w miejscach pracy, a także wśród hałaśliwej radości w barach i na zatłoczonych chodnikach. Trudno opisać emocje, których wówczas doświadczają.

Przedziwnie przeplatają się niemal grobowa cisza, pełna skupienia i oczekiwania, oraz wybuchy radości i przyjemność płynąca z dążenia do zwycięstwa. Pragnienie wygranej i wspólnego świętowania jednoczy kibiców, choć różnią się między sobą, nie znają się nawzajem, podążają odmiennymi drogami i prowadzą życie niekiedy zupełnie różne, a nawet sprzeczne.

Nawet różnice religijne tracą wówczas swoje zwykłe znaczenie. Jest coś ważniejszego od podziałów, które rodzą przeciwieństwa i czynią z ludzi nieprzyjaciół. Istnieje niezwykła siła jednoczenia. Ta siła ma swoją nazwę. Jest nią pasja. Pasja, która przezwycięża obojętność, bierność i wzajemną niechęć. Porusza serca i udziela się innym. Ma wyjątkową zdolność mobilizowania ludzi. Potrafi również stworzyć przestrzeń dla odmiennych opinii, dyskusji i dialogu, pozwala wyrażać pragnienia i niezadowolenie, zgłaszać krytyczne uwagi, dokonywać wyborów, a nawet proponować rozwiązania prowadzące do lepszych wyników, choćby z dala od samej rywalizacji.

To widowisko nie ma sobie równych. Ta mobilizacja budzi podziw. Nie jest więc czymś zwyczajnym to, co tworzy tak niezwykłe wydarzenie. Jego źródło znajduje się we wnętrzu człowieka. To serce jest miejscem, w którym rodzi się pasja. Dla niej człowiek gotów jest zrobić wszystko. Dzięki niej wszystko nabiera znaczenia. Warto ponosić ofiary. Różnice przestają dzielić, a rozmaite pragnienia skupiają się na jednym celu. Taka jest siła pasji. Podsycają ją postacie, które dzięki swoim umiejętnościom piłkarskim zasługują na miano fenomenu, najlepszego zawodnika świata czy króla futbolu. Stają się idolami.

Ich imiona i nazwiska zna każdy, niezależnie od wieku czy pozycji społecznej. Ich wybory fascynują ludzi. Wykorzystuje się ich popularność w reklamach. Wyznaczają modę i tworzą własne marki. Kiedy wychodzą na murawę, stadiony niemal eksplodują z radości. Są wszechobecni na ulicach i w środkach przekazu. Zajmują miejsce w ludzkich sercach. Rozbudzają entuzjazm, a nawet sprawiają, że oczekiwanie na kolejne wydarzenia nabiera sensu. Przez chwilę wszystko wydaje się wieczne. Jednak przemija. I to naprawdę przemija. Nierzadko pozostawia gorycz z powodu nieosiągniętego zwycięstwa. Niczego nie można być pewnym. Wiele zależy również od szczęścia i okoliczności. Ci, którzy tworzą te widowiska, nie są bogami. Prędzej czy później sami znajdą się wśród kibiców. Wśród kibiców jest miejsce dla wszystkich. Kibicowanie odsłania coś, co kryje się w ludzkim sercu. Nie chodzi jedynie o potrzebę uczestniczenia w widowisku. Chodzi o coś znacznie więcej.

Widowisko jest tylko zewnętrzną postacią głębszego poszukiwania. Człowiek szuka trwalszego źródła sensu, które zapewniłoby mu zwycięstwo i pewność, że nigdy nie poniesie ostatecznej porażki. Dochodzi do przekonania, że takie źródło może znaleźć jedynie w Bogu. Tylko Bóg może dać swojej drużynie pewność zwycięstwa, nawet jeśli w rozmaitych zmaganiach życia trzeba znosić niekończące się cierpienia, a czas zdaje się stać w miejscu albo gdy dla osiągnięcia zwycięstwa konieczne jest rozpoczęcie wszystkiego od nowa.

Pasja, która porusza kibiców, odnajduje w Bogu niewyczerpane źródło swojej siły. Prowadzi do zrozumienia, że warto być dobrym, ponieważ dobro jest dobre. I nie tylko przez pewien czas, lecz zawsze. Warto należeć do Drużyny Boga. Ta Drużyna Boga tworzy wspaniałe widowisko, które w archidiecezji Belo Horizonte odbywa się już po raz dwunasty. W jedności z Kościołem katolickim na całym świecie obchodzimy uroczystość Bożego Ciała, aby ukazać ludziom piękno i wielkość komunii oraz świętości i pociągnąć ku nim ich serca.

W tej drużynie znajdują się ludzie wielkiego formatu, tacy jak błogosławiony o. Eustachy, święty człowiek, który żył i pracował wśród nas. Jest on wspaniałym przedstawicielem Drużyny Boga. Jej wielkość nie wynika jednak wyłącznie z zasług tych, którzy przynoszą jej chlubę. To przecież Drużyna Boga. Przynależność do Niego rodzi komunię. Jedyną komunię, w której nie ma zwycięzców ani pokonanych. Wszyscy zwyciężają. Jest to komunia miłości. Miłości, która odsłania tajemnicę tej drużyny: dar z samego siebie. Oddanie własnego życia dla dobra wszystkich, tak jak Bóg daje samego siebie. Drużyna Boga oznacza świętość życia i siłę komunii.

Walmor Oliveira de Azevedo,
Arcybiskup metropolita Belo Horizonte, Minas Gerais

Tłumaczenie OKM

Za: https://padreeustaquio.com.br/wp-content/uploads/2019/08/HOMILIA-DOM-WALMOR-NA-BEATIFICA%C3%87%C3%83O.pdf


Copyright © Dicastero delle Cause dei Santi

 

 

 

 

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda