Jan Paweł II
LIST DO ZGROMADZENIA ŚWIĘTEGO JÓZEFA Z OKAZJI SETNEJ ROCZNICY ŚMIERCI ZAŁOŻYCIELA,ŚWIĘTEGO LEONARDA MURIALDA
Watykan, 28 marca 2000 r.
Najczcigodniejszy Ojciec
Luigi Pierini, C.S.J.
Przełożony Generalny Zgromadzenia Świętego Józefa
1. Setna rocznica śmierci świętego Leonarda Murialda, Założyciela ówczesnego Pobożnego Towarzystwa Turyńskiego Świętego Józefa, stwarza mi dobrą sposobność, aby przekazać Ojcu i Współbraciom serdeczne pozdrowienie oraz zapewnienie o mojej modlitwie, aby ta opatrznościowa okoliczność stała się dla całej Rodziny zakonnej źródłem obfitego i odnowionego daru łaski.
Kierując moją myśl do duchowych synów świętego Leonarda, którzy z ofiarnością i kompetencją działają w imię Chrystusa dla moralnego i materialnego podniesienia młodzieży, robotników i całego ludu, pragnę objąć także wszystkich tych, którzy korzystają z ich działalności duszpasterskiej i społecznej.
Rocznica pobożnej śmierci świętego Leonarda, która nastąpiła 30 marca 1900 roku, przypada w czasie, gdy Kościół obchodzi Wielki Jubileusz Roku Dwutysięcznego i daje waszemu Instytutowi sposobność, by na nowo prześledzić najważniejsze etapy życia i kapłańskiej posługi Założyciela, rozważając zarazem prorockie i charyzmatyczne intuicje, które uczyniły go gorliwym apostołem młodzieży.
Jego zaangażowanie na rzecz młodych jest ważnym świadectwem społecznej miłości Kościoła. W XIX wieku, wobec rozwoju przemysłu i powstawania klasy robotniczej, Kościół nie proponował wywrotowej walki społecznej, lecz dawał świadków Ewangelii, którzy stopniowo budzili w ludziach świadomość ich praw i obowiązków.
2. Święty Leonard Murialdo należy do grona wybitnych postaci, które ukształtowały Kościół w Piemoncie w XIX wieku. Wystarczy wspomnieć świętego Józefa Benedykta Cottolengo, świętego Józefa Cafasso, Lantieriego, Allamana, świętego Jana Bosko i świętego Alojzego Orione. Łączyła ich przenikliwość, szczera miłość do ubogich i wielka ufność w Opatrzność. Dzięki nim miłość Kościoła mogła skutecznie wspierać materialne i duchowe wyzwolenie ludzi ubogich, dotkniętych niesprawiedliwością i zepchniętych na margines przemian społecznych w Europie.
Murialdo pochodził z zamożnej i kochającej się rodziny. Święcenia kapłańskie przyjął w 1851 roku. Jego duchowość była zakorzeniona w Słowie Bożym i w nauce sprawdzonych autorów, takich jak święty Alfons i święty Franciszek Salezy. Żył głęboką pewnością miłosiernej miłości Boga. W jego życiu ważne miejsce zajmowały: wierność woli Bożej w codzienności, intensywna modlitwa, duch umartwienia oraz gorąca pobożność eucharystyczna.
Jeszcze przed święceniami zajmował się ubogimi i opuszczonymi chłopcami z obrzeży Turynu oraz młodzieżą z zakładu poprawczego. Później pracował w Oratorium Anioła Stróża (1851–1856), a następnie przez osiem lat był kierownikiem duchowym Oratorium świętego Ludwika.
W październiku 1866 roku, w wieku 38 lat, wrócił do Turynu po pobycie w seminarium świętego Sulpicjusza w Paryżu, gdzie pogłębiał studia i poznawał dzieła wychowawcze służące młodzieży robotniczej. Wkrótce biskup powierzył mu kierowanie Kolegium Rzemieślniczym. Przyjął to zadanie w przekonaniu, że w każdej chwili człowiek ma do spełnienia wolę Bożą, a to wystarcza, aby osiągnąć doskonałość.
3. Święty Leonard Murialdo stał się dla ubogiej młodzieży przyjacielem, bratem i ojcem. Wiedział, że w każdym z nich jest coś do odkrycia: piękno Stwórcy odbite w ich duszach. Widział ich jako słabych, często pozostawionych samym sobie lub narażonych na złe wpływy dorosłych, żyjących w bezczynności, niewiedzy i poddanych złym skłonnościom, bogatych jedynie w „niewiedzę, dzikość i wady” (Mss., III, 397, 8). Przyjmował wszystkich, których powierzała mu Opatrzność, wierny swojemu mottu: „Ubogi i opuszczony – to dwa warunki, aby młody człowiek był jednym z naszych; im bardziej jest ubogi i opuszczony, tym bardziej jest nasz” (Mss., III, 397, 7). Dla tych chłopców oddał wszystkie swoje siły, aby żaden z nich nie zginął (por. Mt 18, 14).
Wspierali go współbracia i świeccy, którzy rozumieli jego misję. Wśród nich warto wspomnieć księdza Reffo i księdza Costantino. Murialdo dobrze rozumiał, że potrzebni są odpowiednio przygotowani wychowawcy, co wiązało się z dużymi kosztami. Początki były trudne i pojawiały się pokusy ograniczenia liczby ubogich wychowanków na rzecz tych, którzy mogli płacić.
On jednak wziął odpowiedzialność za sprawy materialne na siebie. Opuścił dom rodzinny i zamieszkał w kolegium, żyjąc dzień i noc wśród młodzieży. Powiedział w 1869 roku: „Tylko z miłości do was nie zrezygnowałem z podjęcia kierownictwa waszego Kolegium, gdy znajdowało się ono w bardzo trudnej sytuacji finansowej” (Mss., VI, 1232, 4). Był to krok radykalny: wcześniej dawał młodym „coś”, teraz oddał im „wszystko” – aż do śmierci w 1900 roku.
4. Jego współbrat i biograf, ksiądz Reffo, podkreśla, że Murialdo starał się dobrze poznać sytuację rodzinną swoich wychowanków, aby właściwie im pomagać. Szczególną troską otaczał tych, którzy pochodzili z trudnych środowisk. „Brał pod osobistą opiekę chłopców mniej zdolnych lub wolniej się uczących i z wielką cierpliwością ich uczył” (Pr. Ap. II, 850r).
Troszczył się o wszystko, co dotyczyło ich życia: zdrowie, wyżywienie, ubranie i przygotowanie zawodowe. Dbał także o przygotowanie wychowawców, organizując dla nich konferencje pedagogiczno-religijne.
Nie zaniedbywał formacji religijnej. Pisał: „Naszym celem jest nie tylko wychować dobrych i pracowitych rzemieślników ani uczonych ludzi, lecz przede wszystkim uczynić z nich szczerych i prostych chrześcijan” (Mss., VI, 1233, 2). Dlatego rozwijał katechezę, zachęcał do życia sakramentalnego i tworzył wspólnoty młodzieżowe, takie jak Bractwo świętego Józefa i Zgromadzenie Aniołów Stróżów.
5. Był człowiekiem łagodnym i skromnym. Jego twarz rozjaśniał uśmiech, który budził zaufanie. Nawet gdy upominał, czynił to spokojnie i życzliwie. Wychowankowie wspominali go jako „ojca pełnego miłości”. Mówił: „Bez wiary nie można podobać się Bogu, bez łagodności nie można podobać się bliźniemu” (Mss., II, 250, 2).
Do pracy z młodzieżą prowadziło go doświadczenie miłosiernej miłości Boga. Uczynił z niej swoje powołanie. Ta miłość uczyniła go wrażliwym na potrzeby społeczne i cierpliwym wobec ludzi. Miał stale przed oczami Ojca, który czeka na swoje dzieci i przyjmuje je z miłością.
6. Murialdo zachęcał swoich duchowych synów, aby wobec młodych byli „przyjaciółmi, braćmi i ojcami”. Jest to szczególnie ważne także dzisiaj. Praca wychowawcza, zwłaszcza wśród młodzieży trudnej, wymaga cierpliwej i otwartej miłości. Idźcie jego śladami i nieście wszystkim, zwłaszcza najuboższym, doświadczenie Bożego miłosierdzia.
Wymaga to jednak głębokiej więzi z Chrystusem. Trzeba kochać modlitwę. Murialdo modlił się w dzień i w nocy. W niej znajdował siłę do działania. Centrum jego życia była Msza święta, którą sprawował z wielką czcią i spokojem.
Przypominał, że Eucharystia nie jest tylko obrzędem, lecz tajemnicą życia. Tabernakulum było dla niego „centrum miłości” (Mss., III, 518, 2). Jak mówili współcześni: „jeśli nie było go w pokoju, można go było znaleźć w kościele” (Informatio, s. 246).
7. Najczcigodniejszy Ojcze, uczestnicząc w radości tego Jubileuszu, życzę, aby każdy duchowy syn Murialda umiał łączyć codzienne obowiązki z modlitwą i kontemplacją. Trzeba znaleźć czas na dobrą modlitwę, bo z niej rodzi się siła apostolatu.
Niech setna rocznica śmierci Założyciela stanie się okazją do odnowienia jego charyzmatu. Wobec wyzwań naszych czasów, szczególnie wobec nowych form ubóstwa i trudności młodzieży, podejmujcie z odwagą głoszenie Ewangelii miłosierdzia i nadziei.
Powierzam waszą działalność opiece Najświętszej Maryi Panny, której Murialdo był bardzo oddany. Zapewniam o modlitwie za was wszystkich, szczególnie za XX Kapitułę Generalną, która odbędzie się od 11 lipca do 6 sierpnia.
Z serca udzielam Ojcu i wszystkim członkom Zgromadzenia Świętego Józefa specjalnego Błogosławieństwa Apostolskiego, które obejmuje także współpracowników i wszystkich, którym służycie.
Watykan, 28 marca 2000
IOANNES PAULUS PP. II
Tłumaczenie OKM
Za: www.vatican.va
Copyright © Dykasterium ds. Komunikacji – Libreria Editrice Vaticana
