1986.02.07 – Kottayam – Ludzie Bożego upodobania. Beatyfikacja o. Kuriakose i s. Alfonsy

Drodzy bracia i siostry!

Wysławiam Cię Ojcze. Panie nieba i ziemi” (Mt 11, 25).

Tak mówi Jezus z Nazaretu. Rozradował się w Duchu Świętym, wypowiadając te słowa. Słowa — jakże znamienne w dniu dzisiejszym!

„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (tamże).

Jakie rzeczy? Jakie tajemnice? Zaiste, najgłębsze. Najbardziej Boskie. Znane tu na ziemi tylko Jemu, tylko Chrystusowi. Oto „wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (tamże, w. 27).

I oto Syn objawia. A równocześnie Objawia Ojciec. Ojciec — przez Syna. Komu objawia? Objawia ludziom swojego upodobania — „takie było Twoje upodobanie” (tamże, w. 26). Objawia „prostaczkom”.

Dzisiaj, w tej świętej Liturgii, pragniemy w szczególny sposób zjednoczyć się z Chrystusem Panem. Wraz z Nim pragniemy wysławiać Ojca za szczególne umiłowanie, jakie okazał synowi i córce Kościoła w Indiach. Chwalimy Ojca za niezliczone dobrodziejstwa, udzielane przez dwa tysiące lat istnienia Kościoła na ziemi indyjskiej. Z Chrystusem wysławiamy Ojca za miłość, jaką okazał „prostaczkom” z Kerali i całych Indii.

Kościół na całym świecie raduje się wraz z Kościołem Indii, że ojciec Kuriakose Eliasz Chavara i siostra Alfonsa od Niepokalanego Poczęcia włączeni zostają do grona Błogosławionych, włączeni w wielkie Świętych Obcowanie. Ten mężczyzna i ta kobieta, oboje należący do Kościoła syro-malabarskiego w Kerali, osiągnęli wielkie wyżyny świętości, gdyż całym sercem współpracowali z łaską Bożą. Każde z nich żarliwie umiłowało Boga, choć obrali odmienne drogi duchowe.

Ojciec Kuriakose Eliasz Chavara urodził się tutaj, w Kerali, i przez całe prawie sześćdziesiąt pięć lat ziemskiego życia niestrudzenie pracował na rzecz odnowy i wzbogacenia życia chrześcijańskiego. Głęboka miłość do Chrystusa była źródłem jego apostolskiej gorliwości i szczególnej troski o jedność Kościoła. Wielkodusznie współpracował w dziele zbawienia z innymi, przede wszystkim z braćmi kapłanami i zakonnikami.

Działając wspólnie z ojcami Tomaszem Palackalem i Tomaszem Porukara, ojciec Kuriakose założył indyjskie zgromadzenie męskie, znane dziś jako Karmelici Maryi Niepokalanej. Później, z pomocą włoskiego misjonarza, o. Leopolda Beecaro, utworzył indyjskie zgromadzenie żeńskie, zgromadzenie Matki Karmelu. Oba zgromadzenia rosły i rozwijały się, rosły też zrozumienie i szacunek dla powołania zakonnego. Dzięki wspólnym wysiłkom nowych rodzin zakonnych nadzieje i dokonania ojca Kuriakose zostały wielokrotnie pomnożone.

Życie ojca Kuriakose, podobnie jak i życie nowych zgromadzeń, poświęcone było służbie Kościołowi syro-malabarskiemu. Pod jego kierownictwem i z jego inspiracji podjęto wiele apostolskich inicjatyw: założono seminarium dla kształcenia i formacji duchowieństwa, wprowadzono coroczne rekolekcje, utworzono wydawnictwo katolickie, dom opieki dla biednych i nieuleczalnie chorych, szkoły ogólnokształcące, opracowano programy nauk dla katechumenów. Ojciec Kuriakose wniósł swój wkład w liturgię syro-malabarską i rozpowszechnił nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i do świętej Rodziny. Ze szczególnym poświęceniem wspierał radą i zachętą rodziny chrześcijańskie, był bowiem przeświadczony, że rodzina odgrywa podstawową rolę w życiu społeczeństwa i Kościoła.

Żadne jednak dzieło apostolskie nie było bliższe sercu tego człowieka wiary, aniżeli sprawa jedności i harmonii w Kościele. Postępował tak, jak gdyby nieustannie tkwiły w jego umyśle słowa, którymi Jezus modlił się w noc poprzedzającą Jego Ofiarę na Krzyżu: „Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno” (J 17, 21). Kościół wspomina dziś uroczyście, z miłością i wdzięcznością, wszystkie zabiegi ojca Kuriakose, zmierzające do zapobieżenia groźbie rozłamu oraz do podtrzymania duchowieństwa i wiernych w trwaniu w jedności ze Stolicą Piotrową i z Kościołem powszechnym. Powodzenie w tej sprawie, jak i we wszystkich jego licznych przedsięwzięciach, było niewątpliwie zasługą głębokiej miłości bliźniego i wypełniającej jego codzienne życie modlitwy, ścisłej komunii z Chrystusem oraz umiłowania Kościoła, jako widzialnego Ciała Chrystusa na ziemi.

Siostra Alfonsa od Niepokalanego Poczęcia, która urodziła się sto lat po ojcu Kuriakose, gorąco pragnęła służyć Panu podobnymi dziełami apostolskimi. Od początków swego życia zakonnego żywiła nawet osobiste nabożeństwo do ojca Kuriakose. Jednakże droga świętości siostry Alfonsy była całkiem odmienna Była to Droga przez Krzyż, droga choroby i cierpienia.
Już w bardzo młodym wieku siostra Alfonsa pragnęła służyć Panu jako zakonnica, musiała jednak przejść przez wiele prób, zanim udało się jej ostatecznie zrealizować ten zamiar. Gdy stało się to możliwe, wstąpiła do franciszkańskiego zgromadzenia Klarysek. Przez całe życie, które trwało jedynie trzydzieści sześć lat, nieustannie dziękowała Bogu za radość i przywilej powołania zakonnego, za łaskę ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

Od wczesnej młodości siostra Alfonsa doświadczała wielkich cierpień. W miarę upływu lat Ojciec Niebieski pozwalał jej coraz pełniej uczestniczyć w Męce swego umiłowanego Syna. Wspominamy dziś, jak znosiła nie tylko wielki ból fizyczny, ale i cierpienia duchowe płynące z niezrozumienia i błędnego osądzania przez innych. Niezmiennie jednak wszystkie cierpienia przyjmowała z pogodą, pokładając ufność w Bogu, głęboko przekonana, że one oczyszczą jej intencje, dopomogą w pokonaniu wszelkiego egoizmu i w ścisłym zjednoczeniu z umiłowanym Boskim Oblubieńcem. Pisała do swego ojca duchownego: „Drogi Ojcze, skoro dobry Pan Jezus kocha mnie tak bardzo, szczerze pragnę pozostać w mym łożu boleści i znosić nie tylko to, ale i każde inne cierpienie, choćby do końca świata. Czuję teraz, że Bóg chce, aby życie moje było darem, ofiarą cierpienia” (20 listopada 1944). Umiłowała cierpienie, gdyż kochała cierpiącego Chrystusa. Nauczyła się kochać Krzyż poprzez miłość do ukrzyżowanego Pana.

Siostra Alfonsa wiedziała, że poprzez swe cierpienie uczestniczy w apostolstwie Kościoła; znajdowała radość w ofiarowywaniu ich wszystkich Chrystusowi. W ten sposób utożsamiła się z tym, co mówił św. Paweł: „Raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1, 24). Bóg obdarzył ją usposobieniem pełnym uczucia i radości oraz zdolnością cieszenia się zwykłymi, codziennymi sprawami. Brzemię ludzkiej udręki, a nawet niezrozumienie i zawiść innych nie mogły stłumić Bożej radości wypełniającej jej serce. W liście wysłanym krótko przed śmiercią, w okresie dotkliwych cierpień fizycznych i duchowych, pisała: „Poddałam się całkowicie Jezusowi. Niech postępuje ze mną wedle swej woli. Moim jedynym pragnieniem na tym świecie jest cierpieć dla miłości Boga i czerpać z tego radość” (luty 1946).

Zarówno ojciec Kuriakose, jak i siostra Alfonsa dają świadectwo piękna i wielkości powołania zakonnego. Chciałbym zatem przy tej okazji skierować moje myśli w sposób szczególny ku obecnym tu zakonnikom i zakonnicom, oraz ku wszystkim członkom zgromadzeń zakonnych w Indiach.

Każdy, kto został ochrzczony w Chrystusie, odnalazł drogocenną „perłę” i „skarb” wart wszystkiego, co człowiek w życiu posiada (por. Mt 13, 44-45). Wszyscy bowiem ochrzczeni mają udział w życiu Trójcy świętej i powołani są, by być „światłem świata” i „solą ziemi” (por. Mt 5, 13-16). Jednakże spośród wielkiej rodziny Kościoła Bóg, Ojciec nasz, wzywa niektórych z was, byście jeszcze ściślej naśladowali Chrystusa i poświęcili Mu swe życie na drodze szczególnej konsekracji poprzez śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. To wy, zakonnicy Kościoła, publicznie świadczycie o Ewangelii i o prymacie miłości Boga. Przez zobowiązanie się na zawsze i dozgonną wierność ślubom chcecie wzrastać w zjednoczeniu z Chrystusem i wnosić niezastąpiony wkład w życie i posłannictwo Kościoła. Jak bardzo istotny jest wasz udział!

Istnieje wielkie bogactwo form, w jakich przeżywacie pełnię swego ewangelicznego uświęcenia. Niektórzy usłyszeli osobiste wezwanie Boże do życia kontemplacyjnego, w którym — choć ukryci przed światem — ofiarują swe życie i modlitwy za całą ludzkość. Inni zostali powołani do czynnego życia apostolskiego, to jest do nauczania, opieki nad chorymi, pracy w parafii, kaznodziejstwa, do dzieł miłosierdzia i wielu innych rodzajów pracy duszpasterskiej.

Niezależnie od tego, jaka jest forma waszej posługi, drodzy bracia i siostry w Chrystusie, bądźcie zawsze przekonani o wartości waszego uświęconego życia. Jeśli służba wasza przypomina wielkie dzieła apostolskie ojca Kuriakose, czy też przybiera postać ukrytego cierpienia siostry Alfonsy, czymkolwiek jest — jest ważna dla życia Kościoła, Przypomnijmy słowa św. Pawła z dzisiejszego drugiego czytania: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28). Nawet kiedy czujecie się zniechęceni lub załamani przez osobiste niepowodzenia albo grzechy, tym silniej ufajcie w miłość, jaką Bóg was kocha. Szukajcie u Niego miłosierdzia, przebaczenia i miłości. Jak bowiem powiada św. Paweł w tym samym czytaniu: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości” (Rz 8, 26). To w Nim znajdujemy siłę, odwagę i radość.

Bez żywotnego udziału zakonników i zakonnic miłość Kościoła byłaby mniejsza, a jego owocowanie uboższe. Modlę się zatem, by beatyfikacja tych dwojga wybitnych zakonników Indii natchnęła was nową gorliwością w wypełnianiu waszego cennego powołania. Niech wasza miłość do Chrystusa czerpie natchnienie z ich żarliwości. Tak jak oni, zachowujcie prostotę „prostaczków” z Ewangelii. Bądźcie czystego serca i pełni współczucia. Pragnijcie zawsze podobać się Panu. Bowiem właśnie prostaczkom objawione zostają tajemnice Boże (por. Mt 11, 25).

Pragnę teraz pozdrowić wszystkich, którzy przybyli do Kottayam na tę uroczystość. Pozdrawiam mych braci biskupów, całe duchowieństwo i wiernych, przybyłych z innych diecezji Kerali. Z szacunkiem i uznaniem dziękuję chrześcijanom innych wyznań, a także naszym braciom hinduistom, muzułmanom i przedstawicielom innych religii, którzy zaszczycili mnie dzisiaj swą obecnością. Wdzięczny jestem za przybycie władz cywilnych i modlę się o błogosławieństwo radości i pokoju dla całego narodu.

Zaprawdę, niezwykły to dzień w historii Kościoła i chrześcijaństwa na ziemi indyjskiej. Wielki również w dziejach posługi pasterskiej Biskupa Rzymu, następcy św. Piotra. Po raz pierwszy dane mu jest wynosić do chwały ołtarzy syna i córkę Kościoła w Indiach na ich ojczystej ziemi.

Śpiewamy przeto wspólnie wraz z Psalmistą dzisiejszej liturgii, wspólnie dziękujemy:
„Dobrze jest dziękować Panu / i śpiewać imieniu Twemu, Najwyższy, / Bo uweselasz mnie, Panie, Twoimi j czynami, / raduję się dziełami rąk Twoich. / Jakże wielkie są dzieła Twe, Panie” (Ps 92 [91], 2. 5-6).
Zaprawdę, wielkie są dzieła Boże! Największym zaś dziełem Boga na ziemi jest człowiek. Chwałą Bożą jest człowiek żyjący w pełni życiem Bożym. Chwałą Bożą jest świętość każdej osoby i całego Kościoła.
Świętość jest dziełem Bożej łaski. Kiedy ją uroczyście ogłaszamy w pośrodku Ludu Bożego tej ziemi, oddajemy chwałę Najwyższemu — według słów św. Augustyna: „wynagradzając zasługi, wynagradzasz własne dary”.

Zaprawdę, niezwykły to dzień! Mówi Prorok: „jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami i myśli moje nad myślami waszymi” (Iz 55, 9).
Dziś dane nam jest jak gdyby bardziej wniknąć w te Boże myśli. Dane nam jest bardziej rozpoznać Boże drogi.

A oto jakie drogi! Jakie drogi!

Pisze Apostoł: „Tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi [i siostrami]. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powoła — tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił — tych też obdarzył chwałą” (Rz 8, 29-30).
Oto myśli Boże. Oto drogi Boże.

Dzisiaj dane nam jest stwierdzić, że te myśli spełniają się na błogosławionym Kuriakose, na błogosławionej s. Alfonsie. Dziś dane nam jest stwierdzić, że te Boże drogi prowadzą przez ich serca, przez ich ziemskie pielgrzymowanie — aż do chwały ołtarzy.

„Tak, Ojcze — mówi Jezus — gdyż takie było Twoje upodobanie” (Mt 11 26).
I mówi dalej: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (tamże, 28-30).

Tak mówi Jezus. A mówi to do wszystkich. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Wszyscy jesteśmy powołani do wspólnoty z Nim: z Je go Sercem, z Jego krzyżem, z Jego chwałą.

Tak mówi Jezus. I tak mówią wraz z Jezusem błogosławiony Kuriakose Chavara i błogosławiona Alfonsa, których serca przy Sercu Boskiego Odkupiciela przepełnione są miłością dla wszystkich synów i córek waszej błogosławionej ziemi.

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1986, nr 2 (76) s. 23-24