1993.05.16 – Rzym – Homilia na beatyfikację Maurycego Tornaya, Marii Ludwiki Trichet, Kolumby Gabriel i Fioridy Cevoii

  1. «Niech cała ziemia chwali swego Pana» (por. Ps 66 [65], 1).

Wezwanie psalmu responsoryjnego jest radosnym zaproszeniem. Psalmista mówi: «Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga: zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludów!» (por. Ps 66 [65], 5). Psalmista ma na myśli przede wszystkim Exodus: wyjście ludu wybranego z niewoli egipskiej i ocalenie Izraelitów podczas przeprawy przez Morze Czerwone.

Jest to motyw paschalny. Od Paschy Starego Przymierza liturgia przechodzi do przymierza we krwi Chrystusa: «Chrystus (…) raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić» (1 P 3, 18). Oto, bracia i siostry, nowy exodus, tak jak go przedstawia apostoł Piotr, który woła: «Pana (…) Chrystusa miejcie w sercach za Świętego» (1 P 3, 15). W tym wielkanocnym czasie raz jeszcze słyszymy naglące słowa Piotra. Jest on pierwszym wśród świadków tajemnicy paschalnej Chrystusa.

  1. W tym też wielkanocnym czasie liturgia stale powraca do słów, które Chrystus wypowiedział w przeddzień swej śmierci krzyżowej. Te przedpaschalne słowa Chrystusa Kościół czyta w okresie Paschy. Przed śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa były one zapowiedzią i obietnicą. Teraz, po zmartwychwstaniu, wspólnota wierzących — jak czytamy w Dziejach Apostolskich — rozpoznaje zbawczą rzeczywistość: obietnice się wypełniają. Teraz jest czas, aby radować się słowami wówczas zasłyszanymi — słowami, które zapadły w pamięć apostołów i uczniów Zmartwychwstałego. Jakże cudownie się dziś sprawdzają!

Chrystus mówi do swoich: «Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie» (J 14, 18-19).

Żyję: jestem w moim Ojcu; i wy tyć będziecie, ponieważ jesteście we Mnie, a Ja w was (por. J 14, 20).

  1. Ten wielkanocny czas Kościoła jest szczególnie otwarty na przeżywanie owych «zadziwiających rzeczy, jakich Bóg dokonuje wśród ludzi» (por. Ps 66 [65], 5), zwłaszcza wśród tych, którzy w sposób heroiczny «miłują Chrystusa», bez wahania przyjmując i zachowując do końca Jego przykazania. Ojciec też w sposób szczególny miłuje tych swoich synów i do nich przychodzi: Ojciec i Syn zamieszkują w nich przez Ducha Świętego. Syn objawił siebie i Ojca tym uczniom tak bardzo podatnym na Jego słowo, ponieważ szczególną miłością umiłował tych swoich miłośników.

Dziś, drodzy bracia i siostry, Kościół z radością ogłasza «błogosławionymi» czworo spośród uczniów Chrystusa, którzy okazali się tak podatni na Jego słowo, że przyjęli do swego wnętrza pełnię miłości Ojca i Syna.

Oto ich imiona:

Maurycy Torny

Maria Ludwika od Jezusa Trichet

Kolumba Gabriel

Florida Cevoli

Pochodzą oni z różnych krajów, z różnych narodów. W nich i przez nich prawdziwie «cała ziemia chwali swego Pana» (por. Ps 66 [65], 1).

  1. Maurycy Tornay odkrył, że aby odpowiedzieć wielkodusznie na Boże wezwanie, «trzeba iść aż do końca», kochać w sposób heroiczny. Miłość Boga nie oddala człowieka od bliźnich, ale posyła go do nich. W duchu św. Teresy z Lisieux Maurycy Tornay żyje jednym tylko pragnieniem: «prowadzić dusze do Boga». W duchu swojego zakonu, w którym każdy gotów jest narazić życie, aby ratować ludzi zagrożonych przez burzę, prosi o pozwolenie na wyjazd do Tybetu, by tam zdobywać ludzi dla Chrystusa.

Rozpoczyna od tego, że staje się Tybetańczykiem wśród Tybetańczyków: kocha ten kraj, znajduje w nim nową ojczyznę. Stara się poznać jego język, aby lepiej głosić Chrystusa. Jako dobry pasterz, który oddaje życie za swoje owce, Maurycy Tornay tak bardzo kocha swój lud, że nie chce go nigdy opuścić.

Bracia i siostry, zanośmy błagalne modlitwy do Ducha Świętego. Kościół i świat potrzebują rodzin, będących — jak rodzina Tornay — środowiskiem, gdzie rodzice mówią swoim dzieciom o Chrystusie, który powołuje ludzi do życia chrześcijańskiego, kapłańskiego lub zakonnego. Składajmy dzięki za ziarna nadziei zasiane w ziemi Azji. Misja i cierpienie o. Tornaya i jego poprzedników z paryskich Misji Zagranicznych i ze Zgromadzenia Kanoników Regularnych Wielkiego Świętego Bernarda przynoszą owoce w ukryciu, po długim dojrzewaniu. Dziś możemy się tylko cieszyć z dialogu, jaki podjęli mnisi tybetańscy i katoliccy, aby odnaleźć Tego, który jest drogą, prawdą i życiem. Rodzą się nowe powołania, czego świadectwem były niedawne święcenia kapłańskie jednego z uczniów błogosławionego; chrześcijanie kontynuują dzieło o. Tornaya, który pragnął uczyć dzieci i prowadzić je do świętości: tylko bowiem dla świętości warto żyć.

  1. Ewangelia przypomniała nam słowa Jezusa: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę» (J 14, 23). Zachowywać słowo Chrystusa, odwiecznej Mądrości Bożej, wiernie przestrzegać Jego przykazań, znaczy uczyć się — jak m. Maria Ludwika Trichet w szkole św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort — rozważania nieskończonego bogactwa Jego obecności i działania w świecie.

Maria Ludwika od Jezusa pozwoliła się porwać Chrystusowi, z pasją dążyła do wewnętrznego przymierza mądrości ludzkiej z odwieczną Mądrością. Zaś zewnętrznym przejawem tej głębokiej wewnętrznej więzi była pełna oddania służba najuboższym. Adoracja Mądrości Ojca, wcielonej w Synu, zawsze prowadzi do codziennej służby tym, którzy nie mają niczego, czym mogliby przypodobać się ludziom, ale którzy są bardzo cenni w oczach Bożych.

Dzisiejszego poranka dziękujmy Bogu, drodzy bracia i siostry, za wielką rodzinę zakonną Córek Mądrości, owoc osobistej świętości św. Ludwika Marii i bł. Marii Ludwiki od Jezusa. Ich ogromna miłość, ich duch służby, ich zdolność zachowywania — jak Maryja Dziewica — «wszystkich tych rzeczy w swoim sercu» (por. Łk 2, 51), zostają nam dziś dane jako przykład, abyśmy mieli w nich udział.

  1. Gdy człowiek poddaje się całkowicie natchnieniom Bożej miłości, zostaje porwany przez duchową «przygodę», która wymyka się wszelkim ludzkim przewidywaniom. Jego dusza wypełnia się powiewem Ducha niczym żagiel i Bóg może kierować nim według niepojętych zamysłów swego opatrznościowego miłosierdzia.

Tak stało się w życiu m. Kolumby Gabriel, która już we wczesnej młodości odpowiedziała Chrystusowi szczerym i pełnym «tak», zdecydowana «ponad wszystko postawić Jego miłość», w myśl nauki wielkiego Ojca Benedykta. Duch Święty, prowadząc ją drogą cierpienia, oderwał ją od ojczystej ziemi, kazał jej wszystko pozostawić i rozpocząć od nowa. Bóg obdarzył ją bowiem szczególnym charyzmatem: darem czynnego apostolatu miłości, który miała zaszczepić na pniu kontemplacyjnej reguły benedyktyńskiej.

Matko Kolumbo, jakże aktualna jest misja, którą podjęłaś i przekazałaś swoim córkom! Dziś bardziej niż kiedykolwiek młode pokolenia potrzebują przewodnictwa wiernych świadków Boga: poszukują ludzi wzywających do życia głosem Chrystusa, który żyje. Młodzi proszą — czasem może nie wprost — o prawdziwych wychowawców, ożywionych głębokim zmysłem duchowego macierzyństwa i ojcostwa, które się nie narzuca ani nie poddaje rezygnacji, ale wyzwala mocą prawdy i miłości, mocą łagodności, którą tylko Bóg może dać.

  1. Głębokie pragnienie całkowitego poddania się woli Bożej ukształtowało także całe życie konsekrowane bł. Floridy Cevoli, wychowanej w duchowej szkole św. Weroniki Giuliani. Napełniona Duchem Świętym, który zaszczepia słowo Boże w sercu ludzi wierzących, przekształcając i uświęcając od wewnątrz ich życie, nowa błogosławiona umiała sprawować urząd ksieni w stylu ewangelicznym, jako prawdziwa sługa swoich sióstr. Swoim przykładem zachęciła zakon klarysek kapucynek do gorliwego przestrzegania reguły franciszkańskiej, zwłaszcza w tym, co dotyczy ubóstwa, surowości i prostoty życia.

Ukrycie za klauzurą i poszukiwanie ciszy, która pozwała skupić się na Bogu, nie przeszkadzały jej jednak dostrzegać i przeżywać problemów świata zewnętrznego. Przeciwnie, doświadczenie duchowe sprawiło, że jej zainteresowanie sprawami otoczenia było bardziej szczere i owocne, o czym świadczy zarówno korespondencja z wpływowymi osobistościami tamtych czasów, jak i jej pośrednictwo w procesie pojednania po zamieszkach w Citta di Castello.

Hasło Iesus amor, fiat voluntas tua, którym rozpoczynała zawsze swoje listy, dobrze wyraża głęboki sens całego jej życia, oddanego bez reszty miłości Jezusa ukrzyżowanego i służbie braciom.

  1. «Cała ziemia chwali swego Pana». Dziś, najmilsi, wielka radość panuje w tym mieście: w Piotrowym i Pawłowym Rzymie, i rozlewa się na rodzinne regiony i kraje nowych błogosławionych, z których wstępują do tajemnicy świętych obcowania.

Oto ci, którzy «Pana Chrystusa mieli w sercach za Świętego» (por. 1 P 3, 15). Dzięki mocy Chrystusa byli zawsze gotowi odpowiedzieć każdemu, kto żądał od nich uzasadnienia nadziei, która w nich była (por. 1 P 3, 15) — nadziei, która łączy nas wszystkich jako mesjański lud Nowego i Wiecznego Przymierza.

Bądźcie błogosławieni, bracia i siostry dziś beatyfikowani, za paschalną radość tej niedzieli. Zgotowaliście ją Kościołowi poprzez świadectwo waszego życia. Chrystus żył w was. Przez was Chrystus przychodzi dziś do nas i mówi: «Nie zostawię was sierotami» (J 14, 18).

Przyjdź, Panie Jezu, i pozostań z nami!

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1993, nr 7 (154) s. 26-27