1980.05.22 – Rzym – Przemówienie do Opatek benedyktynek. W modlitwie u stop Krzyża

 

Drogie Opatki benedyktyńskie z Italii!

1. Na zakończenie Waszego zjazdu naukowego na temat: „Modlitwa klasztorna rozważana w jej rozwoju od początków aż do Soboru Watykańskiego II”, pragnęłyście spotkać się z Papieżem, aby zamanifestować Waszą wiarę i Wasze dziecięce oddanie, oraz aby wysłuchać słów zachęty i pociechy. Dziękuję Wam za to z serca, a pozdrawiając Was szczególnie serdecznie, wyrażam Wam i wszystkim Współsiostrom moje żywe uznanie za Wasze poświęcenie się zakonne i za Waszą stałą troskę o przystosowanie i pogłębienie kulturalne i formacyjne.

Pragnę również powtórzyć Wam to, co powiedziałem zakonnicom klauzurowym w Karmelu w Nairobi: „Kościół jest głęboko przeświadczony i nie waha się głosić bez ograniczeń, że istnieje głęboki związek między modlitwą i szerzeniem królestwa Bożego, między modlitwą i nawróceniem serc, między modlitwą i owocnym przyjęciem zbawczego i podnoszącego orędzia Ewangelii[1].

Dlatego radość duchowa, jakiej doznajecie z całkowitego poświęcenia się Jezusowi Chrystusowi i Kościołowi, jest także moją radością i moją głęboką pociechą. Istnieje ponadto pewien motyw szczególny, dla którego jesteście drogie mojemu sercu: jesteście Córkami św. Benedykta i oddajecie się utrwalaniu jego chwalebnego i powszechnego orędzia formacji chrześcijańskiej i zakonnej, orędzia surowego, a jednak miłego, szerzącego już od 15 wieków swoją woń i swoją siłę w całym świecie. Trzeba, żebyście przeżywały naprawdę radość w tym roku poświęconym uczczeniu jego narodzin, z powodu wszelkich inicjatyw rozwijanych dla godnego przypomnienia Waszego świętego założyciela i dla coraz lepszego oceniania przedziwnego bogactwa duchowego jego Reguły.

Mogę wyobrazić sobie, ile mądrych i pożytecznych rozważań przeprowadziłyście w tych dniach studium na tak ciekawy temat modlitwy klasztornej. A na zakończenie, chcę zostawić Wam krótką zachętę, która może służyć Wam i wszystkim powołanym do życia klasztornego w tej epoce tak szczególnej w rozwoju historii.

2. Jaka jest wartość modlitwy klasztornej w naszym czasie? Ma ich ona wiele, i Wy je znacie. Niektóre z tych wartości są niezwykle aktualne i znamienne.

Modlitwa klasztorna ma dzisiaj na pierwszym miejscu „wartość apostolską”, albo, jak również zwykle się mówi, „profetyczną”. Tym, co wywiera dzisiaj największe wrażenie w nowoczesnym świecie, jest kryzys wiary. A więc, modlitwa klasztorna, jaką chciał św. Benedykt i jaka w następstwie jest praktykowana przez różne duchowości, jest jakby świetlanym znakiem wśród nocy, oazą na pustyni rozczarowań i niezadowolenia, statecznym i bezpiecznym okrętem wśród burzliwych fal uczuć i namiętności. Swoją modlitwą wypływającą z wiary, która długo dojrzewała i jest głęboko przeżywana, mnich, zakonnica życia kontemplacyjnego, w pogodnym klimacie „czytania” i „rozważania” Pisma świętego, zdają się mówić do całego świata, ze skromnością ale stanowczo: „Ja wiem, że Bóg istnieje oraz jest Ojcem wszechmogącym i troskliwym, i wierzę w to mocno. — Ja wiem, że Bóg objawił się w Chrystusie, Słowie Wcielonym, i kocham Go z czułością. — Ja wiem, że Chrystus jest obecny w swoim Kościele i idę za Nim wiernie”.

W związku z tym, z przyjemnością przypomnę wyjątek z orędzia biskupów włoskich na 1500-lecie narodzin św. Benedykta: „W naszym czasie istnieje potrzeba odkrycia mocy Boga, który przemawia, porusza, pobudza, objawia się, udziela się, wzywa i pociąga do zjednoczenia z sobą. Wczoraj wszystko zdawało się prowadzić do Boga; dzisiaj wydaje się, że nic i nikt nie pomaga myśleć o Nim. Wokół Boga istnieje jakby ciche sprzysiężenie milczenia. Ale tak nie jest: codziennie każdy z nas i wszyscy razem możemy odkrywać urok Jego obecności i to, że Go potrzebujemy, byśmy mogli oddychać i żyć. Może dzisiaj „teologia” i „wypowiedzi o Bogu”, jakże ważne, nie wystarczają już. Potrzebne są istoty, które milcząco obwieszczają prymat Boga. Potrzebni są ludzie, którzy traktują Pana, jako Pana, którzy oddają się Jego adoracji, którzy zatapiają się w Jego tajemnicy, pod znakiem bezinteresowności i bez wynagrodzenia ludzkiego, aby świadczyć, że On jest Absolutem”[2].

3. Modlitwa klasztorna ma także wartość w dużym stopniu błagalną i przebłagalną.

Św. Benedykt, rozważając ciągle Pismo święte, wiedział dobrze, że Bóg jest nieskończenie dobry i miłosierny, ale jest także nieskończenie sprawiedliwy, a znając sytuację rozluźnienia mo­ralnego swojego czasu, chciał właśnie otworzyć swój klasztor głównie ze względu na zbawienie wieczne tak wielu osób.

To, czego obawiał się Święty w owej epoce ordynarnej i gwałtownej, tego niestety musimy się obawiać jeszcze bardziej w tej naszej epoce, zarozumiałej i wyrafinowanej. Dzisiaj wielu ryzy­kuje straszliwie swoją wieczność! Wiemy istotnie, jak mówi autor listu do Hebrajczyków, że „postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9, 27). Ale miłość Boża jest niezmierna, a modlitwa klasztorna może zbawić wiele dusz potęgą „łaski”: Parce, Domine, parce Populo Tuo!

Zamierzam udać się jako pielgrzym do sanktuarium w Lisieux, wspomnę więc o tym, co pisała św. Teresa od Dzieciątka Jezus, jeszcze dzisiaj mądra nauczycielka i nieustraszona przyjaciółka na drodze naszego życia: „Jednej niedzieli, patrząc na obraz naszego Pana na krzyżu, zostałam ugodzona przez krew spływającą kroplami z jednej z Jego boskich rąk; odczułam wielki ból na myśl, że ta krew spływała na ziemię, a nikt nie zadał sobie trudu, aby ją zebrać i postanowiłam pozostawać w duchu u stóp krzyża, aby otrzymać boską rosę, która z niego spływała i którą — rozu­miałam — winnam potem rozlewać na dusze…[3]. Taka winna być modlitwa klasztorna: modlitwa u stóp Krzyża dla zbawienia świata.

Najdroższe Zakonnice, wracając teraz do Waszych klasztorów, zanieście Waszym współsiostrom moje pozdrowienie i moje życzenia pokoju i radości, w zjednoczeniu z Maryją Najświętszą, która w swoim życiu trwała ciągle na modlitwie, obok swego boskiego Syna Jezusa, i którą w tych dniach wspominamy modlącą się w Wieczerniku, z Apostołami, oczekującą Ducha Świętego. Niech Ona prowadzi Was w Waszym wspinaniu się ku życiu poświęconemu Chrystusowi i Kościołowi!

Niech Wam towarzyszy moje Błogosławieństwo.

 


[1] Jan Paweł II, Przemówienie do sióstr klauzurowych w Nairobi z dn. 7 V 1980, 2.

[2] L’Oss. Rom. 18 III 1080.

[3] Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Dzieje duszy, rozdz. V.

 


Tekst polski za:
Jan Paweł II o życiu zakonnym, Poznań-Warszawa 1984, s. 101-104

Copyright © Konferencja Episkopatu Polski