Słowa wygłoszone z balkonu Bazyliki Watykańskiej po kanonizacji bł. Karola z Sezze i bł. Joachimy z Vedruny – 1959.04.13 – Watykan

Ukochani synowie i córki!

Radujemy się bardzo, że możemy was tutaj powitać, którzy pod przewodnictwem waszych pasterzy i władz państwowych przybyliście do Rzymu, aby wziąć udział w uroczystościach kanonizacji bł. Karola z Sezze i bł. Joachimy z Vedruny.

Wczoraj w blaskach Bazyliki Watykańskiej, zadziwieni wzniosłym majestatem starodawnych obrzędów, z drżeniem i pełni wzruszenia, uczestniczyliście w uroczystości, w której ci Święci zostali wyniesieni na ołtarze. Wzruszenie wasze musiało być wielkie, bo przecież czujecie się tak bardzo związani z nowymi Świętymi więzami nie dającymi się nigdy rozerwać rodziny i narodowości. Niech więc również Nam będzie wolno powiedzieć, że Nasza radość i Nasze wzruszenie były wielkie. Od kiedy bowiem Bóg raczył wynieść Nas na wyżyny odpowiedzialności Najwyższego Pasterza Kościoła świętego, pierwszy raz, zalękli z powodu naszej niegodności, ogłaszamy światu całemu, a nawet samemu niebu, heroiczny przykład tych synów waszych krajów.

Niech Bogu Wszechmogącemu będą dzięki za łaskę Nam udzieloną niech brzmi i wasze radosne hosanna, albowiem nasze narody, tak bogate w cnoty, darowały Bogu dwa nowe i wspaniale klejnoty.

W kazaniu wygłoszonym podczas wczorajszych uroczystości nakreśliliśmy zarysy życia tychże Świętych i dzisiaj nie chcemy się powtarzać. Uważamy jednak za stosowne podkreślić jeszcze raz, że opatrznościowe zestawienie w obrzędzie kanonizacji tych obojga Świętych uwypukla fakt, iż wobec Boga wszyscy bez wyjątku jesteśmy powołani do świętości. Sprawdziło się już po niezliczony raz wołanie Zbawiciela: «Bądźcie więc doskonali jako Ojciec wasz doskonały jest w niebie» (Mt 5,48), które jest harmonijnym echem Starego Testamentu: «Świętymi bądźcie, bo Jam święty jest, wasz Bóg i Pan» (Kpł 19,2). Bohaterowie wczorajszej uroczystości, zmierzając do jednego celu, do umartwienia własnej natury, doskonałego zgadzania się z wolą Bożą ćwiczenia się w stopniu heroicznym w cnotach, wyruszyli z tak bardzo różnych pozycji.

Przypatrzcie się Św. Karolowi z Sezze! Pasterz, prosty chłopiec, a jednak ile jest jasności pod jego szorstkim odzieniem dnia roboczego, ile w tej skromnej postaci wysokiej bogomyślności. Umiłowaniem, które pokazuje, w jakim stopniu heroizmu przeżywał Ewangelię i rodzimego ducha franciszkańskiego, jest pokora, ukrycie, wyniszczenie siebie. Nie szuka nic innego, jak tylko Jezusa Chrystusa i to Ukrzyżowanego (por. Kor 2,2). A Jezus wywyższa go, o czym mówiła nam wczorajsza uroczystość, aż na szczyty triumfu ducha. Nieznany albo prawie nieznany za życia, dzisiaj czczony przez Najwyższą Władzę Kościoła świętego i przez wielkich tego świata, takich nawet, którzy za życia nie zwrócili na niego uwagi. Święta nauka, jaką nam daje, jest następująca: umiłowanie milczenia, oderwanie, pokora – rzeczy, którymi świat gardzi, a które mają wartość u Boga.

Przypatrzcie się Św. Joachimie z Vedruny! Pochodzi ona ze sławnej hiszpańskiej rodziny szlacheckiej, w której miałaby wszystkie dane ku temu, aby drogi powodzenia światowego przebiec z odznaczeniem. A jednak i ją podbiła sobie miłość Boga i bliźniego. Prowadziła heroiczne życie Ewangelii w różnych stanach społecznych, aż do założenia rodziny karmelitańskiej, która w miłości znajduje jedyną rację swego bytu i swego poświęcenia. Matka dziewięciorga dzieci stała się matką zawsze pełną dobroci, niezliczonych biednych. W całym życiu trzymała się jednej niedostrzegalnej, ale pewnej linii: czynić zawsze wolę Boga. «Synu mój, są to jej słowa, zdajmy się na opatrzność Boga. Bogu pozostawmy staranie o wszystko… i we wszystkim spełniajmy Jego słodką Wolę… I dalej – Bóg płaci sto za jeden. Jeśli chcemy otrzymać łaski, musimy czynić dobrze!»

Oto jej nauka! Słowa proste, zrozumiałe dla wszystkich, a przecież są tajemnicą jej świętości.

Drogi tych dwojga świętych zarazem są różne i podobne, odmienne z początku z powodu różnych warunków historycznych, społecznych, geograficznych, ale schodzą się u jednego celu: Miłość, miłość, miłość!!!

Życie Św. Karola z Sezze oparło się na pokorze, a Św. Joachimy na zdaniu się na Boga, zaś obojgu na oddaniu się Bogu i duszom. Obydwoje przywołują na pamięć słodkie jarzmo przykazania Ewangelii: «Będziesz miłował Pana Boga Twego z całego serca, z całej duszy, całej myśli…, a bliźniego jako siebie samego» (Mt 22,37-39); wzywają one do pełnienia dzieł miłosierdzia, na które chcemy zwrócić uwagę, bo i one mają być codziennym czynem możliwej dla wszystkich chrześcijan ewangelizacji, takiej, która bez dymu pustych słów buduje nowe społeczeństwo w Jezusie Chrystusie!

Ukochani synowie i córki! Powinniśmy być dumni z tych dwóch kwiatków świętości. Są one dowodem cnót, które zawsze kwitły w waszych krajach, a których to dziedzictwo cnót zostaje oddane w wasze ręce i powierzone waszej pieczy.

Św. Karol i Św. Joachima wołają do was, Włochów i Hiszpanów, że musicie nauczyć się pilnować depozytu waszych tradycji, w których leży tajemnica prawdziwej chwały błogosławionych przez Boga narodów. Wołają jeszcze do was, abyście kochali Kościół święty i jego wieczny Urząd Nauczycielski. Przypominają wam, że wierność bogactwu domowych obyczajów i rzetelnej nauki musi być absolutna. Pouczają was, że to, co ma wartość, to nie są rzeczy światowe, nie zaszczyty ludzkie, nie szlachectwo krwi, nie bogactwo – lecz pokora i należyte spełnianie Woli Boga, poznanie Go, ukochanie i służenie Mu, aby potem cieszyć się z Nim wiecznie w niebie.

Jednakowy przykład dwojga świętych daje Nam sposobność, aby pobudzić serca wasze do szacunku dla życia poświęconego Bogu w zakonie, szczególnie dzisiaj, kiedy młodzież nasza może ulec fałszywym mirażom złudnych sukcesów światowych. Potwierdzamy więc wyższość powołania kapłańskiego i zakonnego ponad inne stany, choćby dlatego, że bardziej oddane i wierniejsze są Bogu. Chcemy również okazać Naszą ojcowską i zachęcającą cześć dla tych rodzin, które umieją docenić i szanować w swoich rodzinach dar powołania i uważają się za szczęśliwe, skoro mogą ofiarować Bogu kogoś ze swoich dzieci, gdy je Bóg powołuje. Niech wiedzą że gotują sobie najmilsze szczęście na tej ziemi, a szczególnie jasną koronę w niebie.

Oto upomnienie, któreśmy chcieli skierować do was, ukochani synowie, a owoc ich polecamy nowym Świętym orędownikom przed tronem Boga.

 


„Acta Apostolicae Sedis” 51, 1959, s. 304-307; „Acta Ordinis Fratrum Minorum” 78, 1959, fasc. IV, s. 194-196. Przekład z wł. Leonard Tatara OFM.

Copyright © Konferencja Episkopatu Polski