Do uczestników Kapituł Generalnych Karmelitów, Augustianów i Rogacjonistów Serca Jezusowego. Czas łaski – 1968.09.14

Godzina łaski

Godzina, którą przeżywamy dzisiaj w Kościele i w świecie, jest uroczysta i ważna, powiedzielibyśmy — wyjątkowa, jest to czas laski, który może już więcej nie wróci, jest to usilna zachęta do włączenia się w dzieło Ducha Świętego, który uświadamia wierzą­cym, kapłanom i zakonnikom, naglące pragnienie zbawienia świata, poświęcenia się jego ewangelizacji i jego rozwojowi w lepszych strukturach.

U niektórych niepokój o to, by odpowiedzieć wymaganiom chwili, przeradza się w gorączkowe podniecenie, które chciałoby zerwać z tym wszystkim, co było dziedzictwem przeszłości, aby pójść drogą nową, która nie zawsze zgodna jest z roztropnością. Ci ludzie chcieliby rzucić się na oślep w działanie, przyjmując men­talność i zwyczaje niezgodne z duchem Kościoła — świeckie, wątpli­wej wartości i ryzykowne, w nadziei, że w ten sposób łatwiej dotrą do tej części społeczeństwa, która jest bardziej oporna czy zamknię­ta na naukę chrześcijańską. Wśród nich są także zakonnicy, dusze konsekrowane.

Tym właśnie, jak i wszystkim Naszym synom zakonnikom pra­gniemy przypomnieć, że właśnie Sobór, żądając w sposób zdecydo­wany koniecznej odnowy, położył przede wszystkim nacisk na pry­mat życia duchowego, bez którego każdy najwspanialszy dar i naj­bardziej cenne umiejętności, każdy nawet pełen dobrej woli, ale tylko ludzki wysiłek, sprowadza się jedynie do tego, że staje się jakby cymbałem brzmiącym i miedzią brzęczącą, ale pustą (por. DZ 6).

Znaczenie życia wewnętrznego

W różnorodnej strukturze poszczególnych waszych Instytutów życie wewnętrzne stoi na pierwszym planie, a zatem jesteśmy pewni, że dzięki jego skuteczności i głębi oczekiwana odnowa potrafi z tego źródła czerpać zachętę, natchnienie, żar, metodę, zabezpieczenie i ochronę.

Bądźcie „specjalistami” Boga — przede wszystkim i ponad wszystko. Rzućcie się na tę wspaniałą drogę naśladowania Chry­stusa, pójścia z zapałem i konsekwentnie drogą Jego posłuszeństwa, Jego ubóstwa, Jego pokory, Jego dziewictwa, niosąc razem z Nim Krzyż, który jedynie zbawił i nadal zbawia dusze. Wtedy to stanie­cie się także Jego apostołami na drogach świata, w krajach rozwi­jających się, gdzie toczycie codziennie świętą i pokojową walkę o Ewangelię, o wzrost duchowy, o dobro społeczne rodzin i naro­dów. Bądźcie zaczynem w cieście; bądźcie światłem umieszczonym na górze; bądźcie solą ziemi i lampą, która płonie i świeci; bądźcie pośrednikami błagającymi o dary Boże dla ludzkości; bądźcie Jego ambasadorami: pro Christo legatione fungimur, tamąuam Deo ex-hortante per nos! (2 Kor 5, 20).

Powrót do źródeł

Odnowa, która żąda wprawdzie od Instytutów zakonnych roz­tropnego i odważnego przystosowania do nowych wymagań na­szych czasów, nie oznacza jednak tym samym utożsamienia się z duchem świata; będzie ona szczerym i pełnym miłości poszuki­waniem tego wszystkiego, co mogłoby w życiu zakonnym coraz bardziej potwierdzać jego prawdziwe i autentyczne znaczenie kon­sekracji Bogu, jego świadectwo wierności radom ewangelicznym, które Sobór jasno określił jako znak. Znak ten. może i powinien „pociągnąć skutecznie wszystkich członków Kościoła do ochoczego wypełniania powinności powołania chrześcijańskiego” (KK 44).

Dzieło odnowy, jak dobrze wiecie, powinno zmierzać do za­chowania w poszczególnych Zgromadzeniach ich własnego charak­teru i dokonywać się w wierności wobec pierwotnego ich ducha i najbardziej rdzennych tradycji. Trzeba będzie zatem wracać do źródeł. Na każdym życiu pozostawia ślad jego początek. Drzewo czerpie życie ze swych korzeni. I nie ma wątpliwości, że waszym najbardziej żywotnym korzeniem będzie przykład i nauka waszych czcigodnych Założycieli. W ten sposób potraficie pogodzić harmo­nijnie to, co dawne, z tym, co nowe; kierowani miłością do Ko­ścioła, gorliwością o dusze ludzkie, wiernością wobec Zastępcy Chrystusowego, zachowujcie prymat życia duchowego, bez którego wszelki, nawet pełen dobrych chęci wysiłek odnowy, okazałby się daremny, a jakiekolwiek programy działalności apostolskiej byłyby bezowocne.

 

AAS 60 (196S) 663—666.