Do Unii Przełożonych Generalnych Zakonów Męskich (USG). Wierni swemu charyzmatowi – 1973.05.25

Czcigodni Bracia i umiłowani Synowie,

Z całego serca pozdrawiamy was, którzy, odpowiadając na we­zwanie Kongregacji dla Zakonów i Instytutów Świeckich, pod przewodnictwem jej dostojnego Kardynała Prefekta, bierzecie udział w zebraniu i omawiacie istotne problemy życia konsekrowanego Bogu.

Patrząc na was, Przełożeni Generalni tylu Rodzin zakonnych, których członkowie rozsiani są po całym świecie, oraz rozważając dzieła, którymi obejmujecie wszystkie regiony ziemi, uważamy za swój obowiązek podkreślić znaczenie dla Kościoła waszego zebra­nia i Naszego spotkania z wami.

Przed dwoma laty — o czym z pewnością pamiętacie — wyda­liśmy Adhortację Apostolską, rozpoczynającą się od słów Evangelica testificatio, w której przypomnieliśmy potrzebę odnowy życia za­konnego zgodnie ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II. Obec­nie potwierdzając i niejako rozwijając dalej tamto przemówienie, pragniemy poruszyć pewne sprawy, które podsuwa Nam ojcowska troska o wasze Instytuty.

Charyzmat zakonów i Kościół

Sobór Watykański II określił charakter charyzmatyczny życia za­konnego, stwierdzając, że rady ewangeliczne są „darem Bożym, który Kościół otrzymał od swego Pana” (KK 43). Dar ten, czyli charyzmat, z samej swej natury sprawia, że zakonnicy „w szczegól­ny sposób zespalają się z Kościołem i jego tajemnicą” (tamże 44). Następstwem tego jest bardzo głęboka i bardzo ścisła ich zależność od Władzy Kościoła, który prawnie zatwierdza reguły, przyjmuje składane śluby, samą profesję podnosi do godności stanu kanonicz­nego (tamże 45) oraz włącza zakonników w realizację swego zbaw­czego dzieła. Dążenie zakonników do świętości wychodzi na po­żytek i na duchową korzyść wszystkim ludziom; ponieważ ich „od­danie siebie zostało przyjęte przez Kościół, niech wiedzą, że są po­święceni również służbie Kościoła” (DZ 5). Duch Święty, który roz­dziela charyzmaty, a zarazem ożywia Kościół, sprawia, że natchnie­nie charyzmatyczne i struktura prawna Kościoła dobrze się z sobą godzą, tym bardziej, że — jak uczy Sobór Watykański II o charyz­matach — do pasterzy „należy wydawanie sądu o prawdziwej na­turze tych darów i należnym ich używaniu, oczywiście, nie w tym celu, aby gasić Ducha, ale by doświadczać wszystkiego i zachować to, co dobre” (por. 1 Tes 5, 12. 19. 21 — DA 3).

Zakony są potrzebne

Pragniemy wykorzystać to spotkanie, aby ponownie stwierdzić, że Kościół nie może się obejść bez zakonników, świadków tej mi­łości, którą Chrystus otacza ludzi, a która całkowicie przerasta po­rządek naturalny; podobnie i świat nie może bez własnej szkody wyrzec się tychże świateł (por. ET 3). Z tego powodu Kościół żywi dla zakonników wielki szacunek, nieustannie otacza ich życzliwo­ścią, stale ich wspiera i „prowadzi ścieżką prostą” (por. Ps 26, 11).

Kościół oczekuje wiele od zakonników, którzy powinni się przy­czyniać „do wzrostu jego szczególnej doskonałości i świętości, któ­rej nie mogą inaczej osiągnąć jak przez naśladowanie Jezusa Chry­stusa i przez mistyczne z Nim zjednoczenie” (por. przemówienie do Ojców Soboru z dnia 29. IX. 1963; AAS 55 (1963) 851).

Kościół i dziś, w tej godzinie próby, jest silny, jeżeli wy jesteście i pozostaniecie silni, lecz waszą silą jest tylko Chrystus. Kościół poprzez naukę Soboru Powszechnego — co posiada wy­jątkowe znaczenie — wezwał zakonników do odnowy, zwłaszcza odnowy duchowej. Zdajemy sobie sprawę, że wielu starało się i stara odpowiedzieć temu wielkiemu oczekiwaniu. Trzeba jednak i to wyznać, że niektórzy nie usłyszeli tego wyraźnego głosu albo go sobie źle tłumaczą.

Pozwólcie więc, że znowu zwrócimy waszą uwagę na obowiązek wspomnianej odnowy duchowej, której „nawet w działalności ze­wnętrznej należy przyznać pierwsze miejsce” (DZ 2). Ze źródeł łaski chrzcielnej i z charyzmatu, właściwego każdemu z waszych Insty­tutów, trzeba czerpać nowe soki żywotne, które życiu poświęcone­mu Bogu zapewniają potrzebne siły.

Jesteśmy głęboko przekonani, że posiadacie wielkie bogactwo w waszej tradycji, w waszych przepisach zakonnych, w ofiar­ności, z jaką każdy z waszych współbraci oddal się swej rodzi­nie zakonnej. Bogactwo to można z łatwością wykorzystać; może ono pomóc w realizacji zamierzeń Ducha Świętego, w za­chowaniu przyrzeczenia wiernego naśladowania Chrystusa zgod­nie z przepisami obowiązującymi w waszych rodzinach zakon­nych. Wystarczyłoby, aby każdy pozwolił rozwinąć się bogac­twu, które posiada; wystarczyłoby, abyście zaufali waszym re­gułom i waszym tradycjom, abyście zrozumieli czasy, które idą, może nawet bez mówienia o tym; — abyście byli wymownym przykładem tej przedziwnej Epifanii, jaka jest w Kościele! Mo­żecie jeszcze zadziiuić świat. Światu potrzeba odczucia waszej przedziwnej obecności i oddziaływania waszej duchowości. Po­trzeba mu tego zdziwienia się waszym rodzajem życia, którego sens wy powinniście mu wyjaśniać. My zaś, patrząc na scenę świata, zdajemy sobie sprawę z tego, że świat, który wydaje się tak zobojętniały i głuchy na wołanie ducha, z napięciem zdaje się czekać, aby ktoś do niego przemówił waszym językiem ewangelicznym.

Powszechny jubileusz

Niech Nam teraz będzie wolno przejść do wyjątkowego wyda­rzenia w Kościele, które — jak słusznie jesteśmy przekonani — zainteresuje również zakonników. Ogłosiliśmy, o czym już wiecie, powszechny Jubileusz, który najpierw będzie obchodzony w Ko­ściołach lokalnych, a następnie w tym Mieście. Ponieważ jego ce­lem jest wewnętrzna odnowa, którą nazywa się także nawróceniem, metanoją, pokutą, Kościół bardzo liczy na pomoc zakonników. Umiłowani Przełożeni Generalni, na was będzie ciążyć obowiązek zatroszczenia się o to, aby Rodziny, na których czele stoicie, po­pierały i rozwijały wytyczne Jubileuszu, współpracując przede wszy­stkim ze świętą Hierarchią, aby dokonała się taka odnowa umysłów, aby nie tylko prywatne życie jednostek, ale i publiczne obyczaje, były zgodne z chrześcijańskimi zasadami.

Dla samych zakonników niech stanie się ten święty czas opatrz­nościową okazją, udzieloną im przez Boga, do ponownego przemy­ślenia swego postępowania i swoich zadań; to znaczy niech uświa­domią sobie potrzebę porównania swego życia z tym, czego wy­maga od nich Sobór „Watykański II i Apostolska Adhortacja Evangelica testificatio, oraz niech zobaczą, czy odpowiadają współcze­snym potrzebom i czy ukazują w sposób niemal widzialny społecz­ności ludzkiej Zbawiciela.

Aby to świadectwo zakonników było rzeczywiście skuteczne i wciąż się potęgowało, należy zwrócić szczególną uwagę, czy raczej przypomnieć, pewne sprawy.

Znaczenie modlitwy

Nie przestajemy podkreślać znaczenia i potrzeby modlitwy, bez której nie można przeżyć głębokiego i prawdziwego poznania Boga (por. ET 43), ani zdobyć dość sił do kroczenia drogą doskonałości. Zgodnie z nauką Soboru, słusznie konieczne jest podkreślanie zna­czenia i roli modlitwy wspólnej. Obok niej należy też pielęgnować modlitwę prywatną, która jest każdemu potrzebna dla zachowania i wzrostu wewnętrznej siły i która odpowiednio przygotowuje dusze do modlitwy wspólnej, zwłaszcza modlitwy liturgicznej, a zarazem może z niej sama czerpać pokarm i wzrost. Można więc twierdzić, że zakonnicy, których życie wewnętrzne się rozwija i jest pożyteczne dla innych, są zakonnikami „modlącymi się”; ci natomiast, w których to życie słabnie lub też którzy żałośnie porzucili swój stan — zwyczajnie zaniedbywali modlitwę. Dlatego jest prawdą, że „wierność modlitwie lub jej zaniedbanie są znakami żywotności lub upadku życia zakonnego” (ET 42).

Trzeba by całego przemówienia na temat przywrócenia mo­dlitwie miejsca, które jej się należy – pierwszego, czyż nie­prawda? — czy to w życiu zakonnym, czy także i w życiu nie-zakonnym. Starajmy się jednak zrehabilitować ją po tym całym zamieszaniu, po oszołomieniu życiem tak zwanym „horyzontal­nym’1‚. Starajmy się odczuć potrzebę wzniesienia się do Boga „wertykalnie” w tajemniczym dialogu, w wysiłku nawiązania rozmowy i odczucia kontaktu z niewypowiedzianym Bogiem.

Modlitwa powinna stać się naprawdę skupioną, doskonałą, piękną, odprawianą godnie, jak tego uczy reforma liturgiczna. — Zostać entuzjastami modlitwy i pozwolić się niejako oderwać od świata, aby przeżyć tę tajemniczą rzeczywistość duchową, jaką jest rozmowa z Bogiem! Wy, ukochani Współbracia, jesteś­cie specjalistami, nauczycielami, wtajemniczonymi; jesteście pro­rokami; jesteście tymi, którzy potrafią wznieść — w imieniu ludzkości, która stała się tak zmaterializowana, tak niema na rozmowie z Bogiem — wznieść, powiedziałem, pieśń alleluja, pieśń nadziei Gloria in excelsis Deo.

Umiłowanie Krzyża

Chrystus wezwał was do doskonalszego naśladowania Siebie, a stąd — do niesienia krzyża; nie można więc oddzielić krzyża od waszego powołania. Krzyż niech będzie nie tylko skutecznym na­rzędziem oczyszczenia dusz i wyjątkową formą apostolstwa, lecz także oczywistą próbą miłości, która nie przygniata, lecz podnosi ducha. „Czyż nie zachodzi jakaś tajemnicza konieczność związku między wyrzeczeniem a radością, ofiarą i wielkodusznością, między karnością a wolnością duchową” (ET 29).

Życie wspólne

Życie wspólne, w końcu, jest jednym z ważniejszych elementów odnowy życia zakonnego. Trzeba ponownie przeczytać, więcej, wczytywać się i często z umiłowaniem rozważać te rzeczywiście przepiękne miejsca Dekretu Perfectae caritatis (15), w których za­warte są nie tyle suche przepisy prawne, ile raczej wspaniale wy­łożone aspekty teologiczne, duchowe, kościelne, apostolskie i ludz­kie życia wspólnego. Niemały przeto spada na was, kochani Syno­wie, obowiązek, jakim jest staranie się o to, by stworzyć w waszych domach warunki „sprzyjające duchowemu postępowi każdego z członków” (ET 39).

Duch prawdziwie ewangelicznego braterstwa jest wielką pomocą dla członków, tych zwłaszcza, którzy może załamują się, którzy przeżywają kryzys, których przygniata choroba lub starość.

Przyszłość życia zakonnego

Dziś, kiedy tyle rzeczy podaje się w wątpliwość, również życie zakonne nie jest pozbawione wielu trudności, jak sami o tym wie­cie z codziennego doświadczenia. Są tacy, którzy pytają z lękiem, jak ukształtuje się życie zakonne w przyszłości, czy jego losy ułożą się lepiej, czy też gorzej. Do tego dochodzi lęk wielu z was z po­wodu malejącej liczby lub braku kandydatów czy bolesnego wy­stępowania członków. Otóż przyszłe losy każdego Instytutu zależą od wierności, z jaką idzie za swoim powołaniem, to jest od tego, w jakim stopniu realizuje w życiu konsekrację, przez którą przy­należy do Boga. Przede wszystkim przykład życia, nacechowanego duchową radością i niezmordowaną gotowością służenia Bogu i braciom, i dziś może przyciągać kandydatów. Dzisiejsza młodzież, gdy chce oddać się Bogu, najczęściej pragnie „oddać wszystko za wszystko” (por. Naśladowanie Chrystusa III, 37, 13) i dlatego chęt­niej wstępuje do tych Instytutów, w których istnieje i rozwija się sposób „życia w dziewictwie i ubóstwie, które to życie obrał sobie Chrystus Pan, a także Matka Jego Dziewica” (KK 46).

Wiecie także o tym, że w celu uzyskania powołań trzeba ukazać wspólnotę odznaczającą się dokładnym i wiernym za­chowaniem swojej reguły. Jeśli użyjecie innego argumentu, mło­dy człowiek nie przyjdzie; aby móc zaufać, pragnie autentyzmu, a waszym autentyzmem jest ofiara, jest życie wspólne, jest mo­dlitwa; dodajmy jeszcze: dosłowność — rozumie się — rozsąd­na w stosowaniu waszej reguły. Jeżeli jesteście wierni regule, będziecie mieć powołania; jeżeli nie będzie tego, wasi przyszli kandydaci pierwsi będą od was uciekać…

Pragniemy zakończyć Naszą ojcowską wypowiedź słowami św. Augustyna, który sam był wybitnym opiekunem i wielbicielem życia zakonnego: „Bracia, zachęcamy was w Panu, abyście strzegli swo­jego sposobu życia i wytrwali w nim aż do śmierci: jeżeli Matka Kościół będzie pragnąć waszej posługi, podejmijcie się jej, lecz nie dla zaspokojenia żądzy wyniesienia się; ani posługi nie odmawiajcie powodowani lenistwem; lecz w pokorze serca bądźcie posłuszni Bogu, z łagodnością znoście tego, który wami kieruje, który rządzi pokornymi w sprawiedliwości, który łagodnych uczy swej drogi” (Ps 24, 9 — Ep. 48, 2; PL 22, 188).

Składając wam w końcu życzenia, aby wasze zebranie przyniosło dobre i korzystne wyniki, jako wyraz Naszej prawdziwej życzli­wości, udzielamy wam i powierzonym waszej pieczy członkom, Apostolskiego Błogosławieństwa.

 


Osserv. Rom. 29. V. 1973.