O. Florian Pełka SJ, Ruchy kościelne. Zagrożenie, wyzwanie, czy dar Boży

O. Florian Pełka SJ

Przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce

Ruchy kościelne: zagrożenie, wyzwanie czy dar Boży? Wypowiedź w trakcie Synodu

8 października 1994 r. – Rzym, X Kongregacja Synodu

 

Mówię w imieniu własnym. Z moim życiem zakonnym i kapłańskim związane jest doświadczenie Drogi Neokatechumenalnej. Przez 16 lat mogłem prawie regularnie w niej uczestniczyć, pełniąc posługę prezbitera najpierw w Polsce (przez 1 rok), a następnie w Rzymie (przez blisko 15 lat).

Pan posłużył się tą Drogą, by rzucić jaśniejsze światło na moje życie zakonne w Towarzystwie Jezusowym i na moje kapłańskie posługiwanie, pomagając mi przezwyciężyć niektóre trudne momenty. Pozwolił mi również zobaczyć i podziwiać swoje wielkie dzieła, jakich dokonywał w życiu innych braci i sióstr świeckich, których poznałem w tych wspólnotach.

Równocześnie od wielu osób zakonnych, także przełożonych, słyszałem twierdzenie, że zakonnik czy zakonnica nie powinni należeć do żadnego ruchu kościelnego, gdyż zachodzi niebezpieczeństwo, iż utracą własną tożsamość, nie mogąc posiadać «podwójnej przynależności».

Porównując moje osobiste doświadczenie z tymi opiniami pragnę podzielić się kilkoma spostrzeżeniami, które mogą być pomocne w refleksji nad tym zagadnieniem.

  1. Powstanie licznych ruchów kościelnych po Soborze Watykańskim II jest niewątpliwie owocem tchnienia Ducha Świętego w naszych czasach.
  2. Ruchy kościelne są otwarte na wszystkich i wykazują szczególny dynamizm, który jednych pociąga, u innych budzi wątpliwości, a u jeszcze innych wprost wrogość.
  3. Wielu zakonników i zakonnic utrzymywało i nadal utrzymuje kontakty krótsze lub dłuższe, powierzchowne lub głębsze z różnymi ruchami kościelnymi. Dla większości zetknięcie się z ruchem kościelnym jest darem Bożym dla ich życia zakonnego czy kapłańskiego, ale nie zawsze znajdują zrozumienie u przełożonych i we wspólnocie współbraci czy współsióstr.
  4. Jakie można by wymienić charakterystyczne cechy, które najbardziej pociągają osoby zakonne i włączają je w to nowe doświadczenie Boga:
  5. otwartość na słuchanie słowa Bożego jako światła dla własnego życia, co dla wielu jest aspektem zupełnie nowym, jakiego jeszcze nie doświadczyli;
  6. konkretny i prosty sposób, w jaki ludzie są wprowadzani w doświadczanie obecności Boga w ich życiu;
  7. prawdziwa wspólnota braterska między osobami, które wcześniej się nie znały, a potem stały się sobie bardzo bliskie nie dzięki «ludzkiej sympatii», ale dzięki wspólnemu doświadczeniu religijnemu;
  8. radykalizm, z jakim wiele osób świeckich angażuje się, by prawdziwie żyć Ewangelią; zapał i entuzjazm, z jakim wielu oddaje się ewangelizacji.

Po przedstawieniu tych spostrzeżeń proponuję kilka pytań do refleksji celem pogłębienia różnych aspektów omawianego problemu.

  1. Czy ruchy kościelne ze względu na swój dynamizm i duchową żywotność stanowią «zagrożenie», czy też należy je uważać za «wyzwanie» dla instytutów zakonnych?
  2. Czy udział osoby zakonnej w ruchu kościelnym istotnie prowadzi do utraty tożsamości zakonnej i wytwarza «podwójną przynależność»?
  3. Wielu chłopców i dziewcząt odkrywa swoje powołanie do życia zakonnego czy kapłańskiego, przeżywając doświadczenie Boga w jakimś ruchu kościelnym. W jaki sposób wprowadzić ich w duchowość instytutu zakonnego, do którego wstąpili przy równoczesnym respektowaniu ich wcześniejszego doświadczenia religijnego, które nierzadko było bardzo głębokie?
  4. Czy nie należałoby spojrzeć na ruchy kościelne jako na dar Boży i urodzajne pole powołań zakonnych i kapłańskich, o czym mogą zaświadczyć liczne seminaria duchowne i zakony, w tym także kontemplacyjne?

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1995, nr 1 (169) s. 31-32