Abp Tadeusz Wojda SAC
Przewodniczący KEP
NADZIEJA ZAWIEŚĆ NIE MOŻE… (Rz 5,5). HOMILIA PODCZAS ZEBRANIA PROWINCJALNEGO PROWINCJI ZWIASTOWANIA PAŃSKIEGO PALLOTYNÓW
Częstochowa, 21 lutego 2025 r.
Czcigodny Księże Prowincjale Zdzisławie wraz z Zarządem Prowincjalnym,
Drodzy Współbracia, uczestnicy Zebrania Prowincjalnego!
Bardzo dziękuję Księdzu Prowincjałowi za zaproszenie z dzisiejsza celebracją Mszy św. i Słowem Bożym dla uczestników XI Zebrania Prowincjalnego prowincji Zwiastowania Pańskiego, które odbywa się pod opieką zarówno św. Wincentego Pallottiego, jak i Mati Bożej Jasnogórskiej. Tu w Częstochowie Ona ma swoje wyjątkowe miejsce. Przez Błogosławionego kard. St. Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia to miejsce nazywane było duchową stolicą Polski, choćby dlatego, że to właśnie na Jasnej Górze, w momentach najtrudniejszych dla Polski, w serca Polaków wlewane było najwięcej nadziei. Ta nadzieja, tak bardzo wówczas potrzebna, pomagała przetrwać i odradzać się, wierzyć i realizować swoje powołanie chrześcijańskie, zachować wolność i wierność Bogu i Ojczyźnie.
Dzisiaj, kiedy wszyscy stajemy przed tak wieloma wyzwaniami, trudnymi wyzwaniami, które każą nam patrzeć z pewnym niepokojem w przyszłość, bo słabnie wiara, zmniejsza się ilość związków sakramentalnych, kryzys przeżywa instytucja rodzinna, brakuje powołań, zmniejsza się ilość praktykujących chrześcijan, mamy trudności z dotarciem do młodzieży, wołanie o nadzieję jest mocne. Ale gdzie jej szukać i jak ją przekazywać innym ?
Nie zapominajmy, że Częstochowa to wyjątkowe miejsce nadziei. W tym miejscu łatwiej o niej medytować, zgłębiać ją, i na nią się otwierać. Tu, nadzieję w nasze serca wlewa Maryja, Matka Jezusa i nasza Matka. Tu przychodzimy, bo potrzebujemy nadziei. W odpowiedzi na nasze pragnienie nadziei, papież Franciszek ustanowił Rok Święty – który jest rokiem nadziei. Temat waszego Zebrania dokładnie wpisuje się w główne przesłanie Roku Świętego: „nadzieja zawieść nie może” (Rz 5, 5).
Pozwólcie, że zakończenie tego Zebrania, uczestnikom i wszystkim członkom Prowincji Zwiastowania Pańskiego dedykuje słowa papieża Franciszka, który w Bulli na Jubileusz napisał: Niech to będzie dla wszystkich wydarzenie żywego i osobistego spotkania z Panem Jezusem, „bramą” zbawienia (por. J 10, 7.9); z Tym, którego Kościół ma misję głoszenia zawsze, wszędzie i wszystkim jako „naszą nadzieję” (1 Tm 1, 1).
W tym życzeniu papież przypomina podstawową misję Kościoła i każdego chrześcijanina – głoszenie Jezusa. Mamy zatem, mówi papież Franciszek, głosić Jezusa Chrystusa jak naszą nadzieję. Dla nas kapłanów czy osób konsekrowanych, to zdanie wydaje się raczej oczywiste, ale dla ludzi w świecie już nie koniecznie. Czy świat jest dzisiaj zainteresowany nadzieją, którą daje Jezus Chrystus?
Skoro mamy głosić nadzieję, którą jest Jezus Chrystus, to trzeba zacząć od Jego Słowa. Posłuchajmy więc co na ten temat mówi nam Słowo Boże, które zostało do nas skierowane dzisiaj.
Dzisiejsze czytania liturgiczne stawiają przed naszymi oczami dwie drogi życia:
– pierwsza, opisana w Księdze Rodzaju, przedstawia pragnienie mieszkańców kraju Szinear, aby zbudować wysoką wieżę. Kluczem do zrozumienia tej drogi są słowa: „Chodźcie, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób zdobędziemy sobie imię”;
– druga natomiast, to droga naśladowania Jezusa, która zawarta jest w słowach Pana: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
W dzisiejszej kulturze, budowanie wieży do chmur, jak Babel, nie jest postrzegane jako coś złego. Wręcz przeciwnie, jak coś dobrego. Mamy potężne wieżowce w Dubaju i w innych miastach świata. Inżynierowie prześcigają się w konfrontacji z prawami fizyki, by wykazać się nieprzeciętnymi zdolnościami i inteligencją konstruktorską…
W przypadku jednak wieży Babel, nie tyle chodzi o wybudowanie wysokiej wieży, ile o potwierdzenie niezależności człowieka od Boga, o potwierdzenie wielkości człowieka, który nie chce liczyć się z Bogiem. Chce pokazać, że potrafi wszystko i Bóg jest mu niepotrzebny. Wyrażają to słowa: „Chodźcie, zbudujmy sobie miasto i wieżę… i w ten sposób zdobędziemy sobie imię”.
W dzisiejszym świecie mentalność budowniczych wieży Babel jest nader mocno obecna. Wcześniej wspomniałem już o trudnościach wiary. Czujemy mocny dyskomfort i często o mówimy, że świat odrywa się od Boga, od Jego prawa Przykazań, by budować swoją wizję życia, realizować swoje plany zupełnie bez Boga. Człowiek dąży do zajęcia miejsca Boga, do stania się centrum wszystkiego: „zbudujmy sobie…, aby zdobyć sobie imię”. Konsekwencji stawiania siebie w centrum widzimy aż nadto wiele: egoizm, wojny, przemoc, manipulacja i selekcja genetyczna, brak szacunku dla życia ludzkiego, ideologie, brak poszanowania natury, wyzysk ziemi… lista jest naprawdę długa i przerażająca.
To wszystko świadczy, że świat potrzebuje nadziei, że człowiek żyjący w tym świecie potrzebuje nadziei. Często jednak człowiek utożsamia tę nadzieję z potrzebą rzeczy czysto przyziemnych. Będziemy w stanie mu pomóc, jeśli go zrozumiemy, by następnie ukierunkowywać jego pragnienie na sprawy zasadnicze dla człowieka, które otwiera przed nim nadzieja chrześcijańska. Pytanie jednak, jak tę nadzieję nieść, jak ją głosić i jak wlewać w spragnione ludzkie serca.
Trzeba więc wsłuchiwać się w świat, ale równocześnie trzeba wsłuchiwać się w tego, który nas posyła z orędziem nadziei – w Jezusa Chrystusa. Jeśli chcemy nieść nadzieję, to najpierw musimy sobie uświadomić, czy my mamy w sobie nadzieję?
Zanim uświadomimy sobie, czy jest w nas nadzieja, to trzeba, byśmy sobie zrozumieli, że to, co dokonuje się w świecie, dotyka niestety również i nas kapłanów czy osoby konsekrowane. Często pojawia się w nas pokusa radzenia sobie po swojemu, realizowania własnych wizji życia kapłaństwa, realizacji własnych ideałów, szukanie własnych interesów… Ale czy tego oczekuje od nas Chrystus? Czy po o nas wybrał i powołał, abyśmy realizowali własną wizję posługi kapłańskiej? Czy taka posługa jest rzeczywiście posługą nadziei?
W dzisiejszej Ewangelii Jezus wskazuje nam zupełnie inną drogę. Brzmi ona jednoznacznie: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
To droga znacznie trudniejsza, bardziej wymagająca, ale jednocześnie dająca prawdziwą radość. Jeśli chcemy być świadkami nadziei albo pielgrzymami niosącymi nadzieję, musimy pójść do źródła nadziei, do Jezusa Chrystusa, przylgnąć do Niego. Przylgniecie do Jezusa nie jest jakimś anonimowym aktem tłumu, ile najgłębszej, osobistej decyzji, podjętej według własnej i nieprzymuszonej woli. Podąża się tylko za tym, kogo się kocha. Kim zatem jest dla mnie Jezus? To pytanie jest ważne na tle dzisiejszego świata, który przypomina Cezaree Filipową z różnorodnością pogańskich wizji. To pytanie jest ważne, abyśmy uniknęli niebezpieczeństwa pójścia za naszym religijnym wyobrażeniem Jezusa. Trzeba iść za Jezusem takim, jakim On naprawdę jest, a nie za jego jakimś wyobrażeniem. Sprawdzianem, czy idziemy za Jezusem jest krzyż: „Kto chce iść za Mną niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Krzyż stawia jasną i zdecydowana granicę między Jezusem i naszymi Jego wyobrażeniami.
Dźwiganie „krzyża codziennego” jest możliwe tylko wówczas, gdy idziemy z Jezusem. A idąc z Nim, podejmujemy walkę z fałszywą autoafirmacją. Podjąć krzyż znaczy zaprzeć się samego siebie, pozwolić się Chrystusowi pokochać i samemu zacząć kochać. Człowiek żyjący w jedności z Jezusem „wie, że Jezus kroczy z nim, rozmawia z nim, oddycha nim, pracuje z nim” (Eg 266). Dlatego staje się apostołem „w takiej mierze, w jakiej spotyka się z miłością Boga w Jezusie Chrystusie” (Eg 120), a konsekwencją tej miłości jest jego gotowość, „by nieść innym miłość Jezusa i dokonuje się to spontanicznie w jakimkolwiek miejscu, na ulicy, na placu, przy pracy, na drodze” (Eg 127) – przypomniał papież Franciszek.
Nadzieja, której pragnie świat, rodzi się z miłości i opiera się na miłości, a jej największym źródłem jest Serce Jezusa przebite na krzyżu. Tylko ten, kto sam żyje głębią miłości Jezusowej, staje się prawdziwą stągwią, z której inni mogą obficie czerpać miłość i nadzieję.
Drogi nadziei w życiu wspólnoty i w apostolstwie Prowincji Zwiastowania Pańskiego rozpoczynają się tam, gdzie dokonuje się indywidualnie i wspólnotowe spotkanie z Jezusem. Wówczas On Was pośle tam, gdzie On sam chce dotrzeć. On kreśli pola i przestrzenie dla waszych działań apostolskich, poprzez które chce wnosić nadzieję w serca wszystkich potrzebujących. Niech Jezus, czyni Was zawsze pielgrzymami nadziei po drogach dzisiejszego świata. Amen.
