Forycki R. SAC, Życie konsekrowane w Polsce w ostatnich dziesięcioleciach – blaski i cienie

Uwagi wstępne

1. Tytuł referatu jest identyczny z wygłoszonym przed przerwą. Ale w zamysłach organizatorów został on pomyślany jako komplementarny. W tym sensie jest w nim zrozumiałe nieco inne podejście do problemu. Niezależnie od tego muszę przyznać, że nie zdarzyło mi się dotąd podejmować tematu tak trudnego. Trudność opracowania tego tematu nie polega tylko na tym, że mało się pod tym kątem pisze, ale przede wszystkim na zasadniczych trudnościach związanych z samą oceną życia konsekrowanego pod kątem jego blasków i cieni, i to jeszcze w konkretnym czasie i konkretnym kraju. Pokusa bowiem, aby istniejące blaski i cienie tłumaczyć jedynie warunkami zewnętrznymi, stosując przy tym metodę porównywania tych warunków z warunkami tzw. „lepszymi” i „gorszymi”, jest bardzo silna, podczas gdy dla rozwoju życia konsekrowanego, ściśle biorąc, nie ma okresów „lepszych” ani „gorszych”, gdyż każdy czas i każde miejsce są dobre.

Podstawowa trudność tego opracowania polega więc nie tyle na trudnościach związanych z trafnym opisem rzeczywistości zewnętrznej, warunkującej zewnętrzne działania instytutów życia konsekrowanego, ile trudności posłużenia się właściwymi kryteriami, które by pozwoliły odróżnić prawdziwe blaski od blasków pozornych, prawdziwe cienie i klęski – od cieni i klęsk pozornych – i stały się podstawą trafnej diagnozy aktualnego stanu życia konsekrowanego.

W tym kontekście trudno dziwić się socjologom, że w badaniach dotyczących życia religijnego zatrzymują się tylko na pewnych jego przejawach, a także piszącym o życiu konsekrowanym, że wolą pisać, jakim to życie powinno być, aniżeli, jakim jest. Nawet oficjalne dokumenty Kościoła na temat życia konsekrowanego, choć redagowane w konwencji opisowej, faktycznie nakreślają nie tyle obraz realnie istniejącego życia konsekrowanego, ile jego ideał. Już bardziej realny obraz życia konsekrowanego wyłania się z konferencji ascetycznych oraz ze sprawozdań i raportów składanych na różnego rodzaju kapitułach, jak również z dokumentów powizytacyjnych i konferencji przełożeńskich. Są to jednak dokumenty mniej dostępne i stosunkowo mało opracowane, stąd trudno wyprowadzić z nich ogólniejsze wnioski.

2. Dlatego to przedłożenie bardziej niż opracowaniem tematu jest tylko pewnym jego zasygnalizowaniem. Bardziej chodzi w nim o zwrócenie uwagi na ważność tematu niż na jego wyczerpujące przedstawienie. Ojciec św. Jan Paweł II daje przykład ujęcia, które w tej materii jest najbardziej potrzebne dziś. Chodzi o coś w rodzaju głębszego i w miarę powszechnego rachunku sumienia. Chodzi o spojrzenie na realia życia konsekrowanego, aby je porównać z ideałem i podjąć konkretne kroki w kierunku odcięcia się na przyszłość od tego wszystkiego, co jest jego cieniem. Chodzi o rachunek sumienia analogiczny do tego, jaki Ojciec św. Jan Paweł II robi w skali całego Kościoła. Trudno bowiem wyobrazić sobie integralny rachunek sumienia całego Kościoła bez szczegółowego rachunku sumienia różnych jego społeczności, a w szczególności instytutów życia konsekrowanego, które skądinąd czują się sercem Kościoła i często innym pomagają ten rachunek przeprowadzać.

Tym rachunkiem sumienia może być w miarę obiektywna diagnoza faktycznego stanu życia konsekrowanego w Polsce w ostatnich dziesięcioleciach oraz spojrzenie na to życie z perspektywy ideału, jaki powinien mu przyświecać. Pokusa bowiem oceny opartej na danych czysto zewnętrznych jest bardzo mocna i zbyt często jej się poddajemy, tworząc sobie w ten sposób pewien obraz rzeczywistości raz zbyt optymistyczny, to znów zbyt pesymistyczny. Bywa na przykład, że naszą sytuację polską porównujemy z sytuacją życia konsekrowanego na Zachodzie i czujemy się wtedy usatysfakcjonowani, że jednak nie jest tak źle, gdy zaś porównujemy ją z ideałem ukazanym np. w Vita consecrata, czujemy się zmuszeni dać temu życiu notkę o wiele niższą.

3. U podstaw takiej metody opracowania leży przekonanie, że obraz tego realnego życia ukazują nie tylko bardzo skrupulatne statystyki i charakterystyki natury zewnętrznej, ale też próby dotarcia do wnętrza tego życia w charakterystycznych dla niego przejawach i faktach. Idąc po tej linii, nie jest mało znaczącą zgodność poglądów co do ocen tego życia w oparciu o sprawdzone kryteria, zwłaszcza tych ludzi, którzy tej rzeczywistości doświadczają lub z nią się spotykają. Chodzi o spojrzenie na rzeczywistość życia konsekrowanego pod kątem doskonalenia jego świadectwa. Ma tu się dokonać swego rodzaju consensus (uzgodnienie opinii) w kwestii ocen sytuacji, w jakiej znajduje się życie konsekrowane w ostatnich dziesięcioleciach w Polsce. Moje opracowanie ma być maleńką choćby w tym kierunku inspiracją.

4. Jakąś nadzieją na pewien sukces jest fakt, że w tej próbie nie jesteśmy osamotnieni. Taką wielkiej rangi próbą w tej sprawie jest Sobór Watykański II, który w pewnym sensie dokonał oceny roli, jaką pełni życie konsekrowane w Kościele, a także Synod Biskupów poświęcony życiu konsekrowanemu oraz papieże ostatnich dziesięcioleci, zwłaszcza obecny, Jan Paweł II, jak również biskupi, księża, diakoni i świeccy. Ich opinie dotyczą nie tylko ideału życia konsekrowanego, ale także jego realiów. Wiele z nich dotyczy wprost życia konsekrowanego w Polsce. Niektóre z nich mają charakter dokumentów, jak np. Przesłanie Jana Pawła II do instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego w Polsce. Inne wyrażane są w mniej lub bardziej prywatny sposób.

5. Przy takiej pomocy mamy większą śmiałość nazwać określone fenomeny życia konsekrowanego blaskami i cieniami. Dzięki nim zdajemy sobie sprawę z tego, co o nas myśli Kościół. Dzięki nim uświadamiamy sobie bardziej konkretnie, co z życia konsekrowanego w naszej polskiej aktualnej opinii traktowane jest jako jego blask, a co uważane jest za jego cień.

I. Sytuacja życia konsekrowanego w Polsce w ostatnich dziesięcioleciach

1. Życie konsekrowane w ostatnich dziesięcioleciach to przede wszystkim życie przeżywane w bardzo ścisłym związku z Kościołem. Życie to nigdy nie izolowało się od życia Kościoła, ale sytuacja Kościoła w Polsce po II wojnie światowej z nowego tytułu przynaglała życie konsekrowane do tej więzi, tak że blasków i cieni życia konsekrowanego w tym okresie nie da się zrozumieć bez tego związku. Przede wszystkim plany władzy komunistycznej w stosunku do Kościoła miały w tym okresie swoje szczególne odbicie w planach dotyczących życia konsekrowanego. Był taki czas, że mówiono nawet o planie eksterminacji tego życia. W innych zaś okresach realizowano politykę daleko idącej nietolerancji, w jeszcze innych – politykę pewnego nawet, podyktowanego sytuacją, poparcia.

Praktycznie instytuty życia konsekrowanego zostały w dużej mierze pozbawione w tym okresie nie tylko możliwości działania po linii charyzmatu, ale także możliwości zwykłej, obywatelskiej obecności w społeczeństwie, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. W ponad 90% zostały one pozbawione prowadzenia szkół, domów dziecka, przedszkoli, różnego rodzaju domów opieki, burs, stołówek, ośrodków zdrowia, szpitali. Była to próba pokazania społeczeństwu zbędności instytutów życia konsekrowanego, a jeszcze bardziej – próba zakwestionowania potrzeby charyzmatu, dla którego powstały. W tej sytuacji zostały zmuszone do szukania innych form pracy (por. M. Krystyna Dębowska, Posługa i działalność żeńskich instytutów życia konsekrowanego, w: Program Duszpasterski na rok 1994/95, Katowice 1994, s. 220).

I choć okres szczególnych represji nie trwał tak długo, jak w innych krajach bloku komunistycznego, to jednak jego skutki instytuty życia konsekrowanego wraz z całym narodem odczuwają po dzień dzisiejszy. Wprawdzie po latach w części zwrócono instytutom życia konsekrowanego zagrabione mienie, ale restauracja dzieł związanych z ich charyzmatem wciąż jeszcze czeka na swój szczęśliwszy finał. Porzucenie podjętych nowych prac nie jest łatwe, choć proces wracania do dzieł właściwych charyzmatowi założycielskiemu postępuje nieustannie. Można nawet mówić o pewnej twórczej wierności charyzmatowi w tym względzie i szukania coraz to nowych form odpowiedzi na wezwania czasu.

Jednym z niewątpliwych, pozytywnych owoców tego okresu było mocne związanie się życia konsekrowanego z Kościołem, podjęcie ścisłej współpracy z duszpasterstwem parafialnym, z kuriami biskupimi oraz innymi instytucjami diecezjalnymi i międzydiecezjalnymi, co trwa do dziś. To zaangażowanie wykazuje nawet tendencję zwyżkową w latach, w których instytuty życia konsekrowanego nie były już zmuszone szukać form zastępczych dla swoich zadań. Pokazują to sprawozdania także lat ostatnich, kiedy to ilość prowadzonych przez zakony i zgromadzenia ośrodków duszpasterskich (parafii, rektoratów i innych kościołów czy kaplic) w przeciągu 5 lat wzrosła o ponad 200, czego na przykład nie można powiedzieć o przeprowadzonych w tym czasie rekolekcjach parafialnych, które bardziej zdają się odpowiadać ich charyzmatowi.

2. Można więc mówić o swego rodzaju zaległościach, które należy nadrobić, gdy chodzi o realizację własnych charyzmatów, i o związanej z tym konieczności przestawienia się na inne zadania. Najczęściej stają na przeszkodzie braki personalne. Sprawę widzi się jednak jako pilną. I dlatego osoby konsekrowane coraz częściej podejmują nowe pola pracy, zgodnie ze swoim charyzmatem, zwłaszcza w zakresie formacji laikatu. Ze wzrostem zapotrzebowania na spowiedników, konferencjonistów i rekolekcjonistów rośnie ilość domów rekolekcyjnych, centrów duchowości oraz placówek leczniczych i rehabilitacyjnych, szkół i internatów. Charakterystyczny jest rozwój duszpasterstwa specjalistycznego (więziennego, wojskowego, akademickiego, harcerstwa, niewidomych, głuchoniemych, niepełnosprawnych). Coraz więcej osób konsekrowanych pracuje w krajach Wspólnoty Niepodległych Państw i w krajach byłego bloku komunistycznego; w ostatnim pięcioleciu liczba ta znacznie wzrosła.

3. W ten sposób życie konsekrowane jako „życie do wszystkiego”, jak to określa ks. Wójtowicz, powoli odzyskuje swój profil nacechowany charyzmatem założycielskim. Ideał dyspozycyjności uzupełniany jest dość szczęśliwie momentem koniecznej selektywności pod kątem charyzmatu. Sytuacja przepracowania wielu osób konsekrowanych też znajduje coraz bardziej zadawalające rozwiązanie (por. A. Koprowski SJ, Implikacje duszpasterskie dla życia zakonnego w Polsce wynikające z IV pielgrzymki Jana Pawła II, w: Biuletyn Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, nr 24/91).

4. Niemniej charyzmaty poszczególnych instytutów życia konsekrowanego jeszcze zdają się nie być tak czytelne, jak powinny. Nie dostrzega się jeszcze w tym względzie różnicy, jaka powinna zachodzić między księżmi diecezjalnymi i zakonnymi, między katechetami świeckimi i zakonnymi, co niezbyt sprzyja identyfikacji życia konsekrowanego.

II. Blaski życia konsekrowanego

1. Istnienie życia konsekrowanego

Według Ojca św. Jana Pawła II samo istnienie życia konsekrowanego jest już blaskiem Kościoła, nawet gdy nie jest realizowane idealnie. Tak jak człowiek wierzący, choć grzeszny, jest znakiem dla innych, tak i osoba konsekrowana samą przynależnością do instytutu życia konsekrowanego woła, że istnieją wartości, na które warto stawiać. Jej powołanie jest na wskroś profetyczne. Już samo jej istnienie budzi refleksję, intryguje, zmusza do myślenia, do postawienia sobie niejednego pytania. A cóż dopiero powiedzieć o obecności, która jest jednoznacznie odczytywana jako symbol tego, co najlepsze i najświętsze. Pokazują to wypowiedzi ankietowe.

W tym sensie, powiada Jan Paweł II w Vita consecrata: „Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jakim bogactwem jest dla wspólnoty kościelnej dar życia konsekrowanego w całej różnorodności jego charyzmatów i instytucji”(2). Według Ojca świętego już sam fakt istnienia życia konsekrowanego jest znaczący, bo to swoiste pozdrowienia Ducha Świętego przesyłane światu. Ojciec święty mówi o wdzięczności, z jaką przyjmuje się te instytuty w różnych krajach świata, o ich całkowitym oddaniu się Bogu, w harmonii z kulturą i historią poszczególnych narodów. A dotyczy to nie tylko Kościoła katolickiego, ale także Kościołów prawosławnych oraz Kościołów wyrosłych z reformacji (por. VC 3). Adhortacja apostolska Vita consecrata ukazuje to życie w pełnym blasku, nie tylko takie, jakim ono było kiedyś, ale także takie, jakim jest dziś, na przełomie XX i XXI wieku.

Jeżeli pochwały wygłaszane pod adresem życia konsekrowanego odnoszą się do wszystkich krajów, nawet do tych, w których życie to ledwie egzystuje, to w szczególny sposób odnoszą się one do Polski. W świecie bowiem do rzadkości należą takie kraje, w których, jak w Polsce w ostatnich dziesięcioleciach, tak znacznie wzrosła liczba osób konsekrowanych i instytutów życia konsekrowanego. Aktualnie odnotowywany od kilku lat spadek powołań zakonnych interpretowany jest nie zawsze jako oznaka kryzysu, ale także jako powrót do normalności po niezwykłym wyżu (w latach 1988-1990), spowodowanym, jak się sądzi, faktem wyboru Jana Pawła II na papieża (por. W. Zdaniewicz SAC, Statystyka instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego w Polsce /1991/, Życie konsekrowane, 1/1/93, 28-37, zwłaszcza 30).

2. Rozwój życia konsekrowanego w Polsce

Z pewnością blaskiem życia konsekrowanego w Polsce jest obserwowalny i wciąż realizujący się jego rozwój zewnętrzny. Powstaje nie tylko coraz więcej instytutów życia konsekrowanego, ale także poszczególne instytuty powiększają ilość swoich placówek i prac. W ostatnich dziesięcioleciach rozwinęły się także różnego rodzaju struktury organizacyjne i formacyjne w służbie życia konsekrowanego, jak np. Konferencje Wyższych Przełożonych, komisje międzyzakonne i referaty zakonne. W okresie posoborowym dokonano rewizji konstytucji życia konsekrowanego, przystosowując je do nowych warunków, w jakich żyje i pracuje Kościół dziś. Pogłębiono też znajomość założycieli i ich charyzmatu; nastąpiło swego rodzaju zaczerpnięcie – jak to określa Jan Paweł II – nowych energii ukrytych w skarbcu Kościoła (VC 5), dzięki którym Kościół lepiej pełni swoje posłannictwo odpowiadania na wielorakie znaki czasu i „coraz to nowe potrzeby”(VC 9). W dokumencie Charyzmaty w Kościele dla świata przełożonych generalnych (USG) czytamy: „Dostrzegamy światła i cienie wszędzie; jednakże pomimo wszelkich trudności, w obecnym życiu konsekrowanym wyraźnie się zaznacza dynamizm apostolski i charyzmatyczny, będący szczególnym owocem posoborowej odnowy” (w: Życie konsekrowane, 4-5/3/94, 32) i dalej: „Należy uznać członków instytutów protagonistami i czynnymi podmiotami odnowy życia konsekrowanego” (tamże, 34).

3. Szczególnymi jednak blaskami życia konsekrowanego są jego duchowe owoce – owoce świętości. Droga świętości to uprzywilejowana droga osób konsekrowanych; na niej osoby te prawdziwie są sobą, na niej, można powiedzieć, świecą pełnym blaskiem. Bo wszystkie prace i zadania, choćby najwspanialsze, ale realizowane obok charyzmatu, a tym bardziej obok świętości, należy uznać za chybione. Vita consecrata stwierdza, że instytuty życia konsekrowanego w ciągu minionych wieków wydały „wiele owoców świętości” (11). A my możemy stwierdzić u nas w Polsce, że wśród osób wyniesionych w ostatnich dziesięcioleciach na ołtarze jaśnieją szczególnie osoby konsekrowane, a wśród nich założyciele instytutów życia konsekrowanego. To są największe blaski naszego życia konsekrowanego, a beatyfikacje i kanonizacje osób konsekrowanych to owoc nie tylko wysiłku materialnego instytutów, ale także owoc ich życia charyzmatem. W tym sensie każde dążenie do świętości w życiu osoby konsekrowanej to największy blask tego życia.

4. Wszystkie autentyczne blaski życia konsekrowanego to właściwie jedynie odblaski życia świętego oraz środki do niego prowadzące. Każdy autentyczny kontakt z Bogiem, dobra modlitwa, gdy w różnych formach staje się jakby drugą naturą człowieka. Święci mieli to do siebie, że prawie zawsze się modlili. Prawdziwa modlitwa, choć ukryta, ma to do siebie, że jest prędzej lub później zauważalna. Inaczej bowiem postępuje człowiek, który szuka modlitwy, a inaczej ten, kto od niej ucieka. A to pokazuje się w czasie wspólnych ćwiczeń duchowych, rekolekcji, dni skupienia i w czasie zwykłych nabożeństw, a jeszcze bardziej w przygotowaniu się do nich, w modlitwie całkiem prywatnej, w adoracji, w chwilach wolnych i w czasie wypełnionym po brzegi zajęciami. Osoby konsekrowane, uczące innych modlitwy wśród świata, to prawdziwe blaski. Bo umieć modlić się wśród zgiełku świata to pragnienie niejednego człowieka dziś. I kiedy spotka on nie tylko kogoś, kto mu to słowami wytłumaczy, ale gdy mu to pokaże na własnym przykładzie, wtedy nabiera przekonania, że taka modlitwa jest w zakresie jego możliwości.

Osoby konsekrowane ukazują też blask swego życia, gdy umieją jako wspólnota stworzyć warunki modlitwy dla osób, które tej modlitwy szukają, gdy swoich gości umieją włączyć do własnych modlitw wspólnych, gdy umieją ich zaprowadzić przed Najświętszy Sakrament, gdy także umieją ich zaprosić do modlitwy wspólnej. Nie trzeba dodawać, jak są one obserwowane, kiedy spotykane są po raz pierwszy, często z pytaniem: czy jest w nim to, czego szukam?

5. Konsekwencją prawdziwej modlitwy jest rosnąca wspólnota nie tylko z Bogiem, ale i z drugim człowiekiem. Blaskiem życia konsekrowanego jest więc każdy autentyczny kontakt z drugim człowiekiem, zwłaszcza we wspólnocie; każde jednoczenie się, każdy znak braterstwa, zwłaszcza każde pomaganie sobie na drodze życia duchowego, każda wspólnota dóbr i dialog, każda wymiana myśli i uczuć, każda cieszenie się osiągnięciami drugich, serdeczność i rodzinność. Wspólnoty życia konsekrowanego jako jedno z głównych swoich zadań mają bowiem pokazać, jak powinna wyglądać prawdziwie chrześcijańska wspólnota. Te zadania wewnętrzne są ważniejsze od wszystkich innych zadań na zewnątrz wykonywanych. Ten blask życia wspólnotowego ma szczególne znaczenie i wzywa do naśladowania. „Patrzcie, jak oni się miłują!”

Taka wspólnota to warunek tworzenia wspólnoty z wszystkimi ludźmi, zwłaszcza najbardziej potrzebującymi, wyszukiwanie tych ludzi, upodobanie sobie w tych kontaktach. Taka wspólnota jest zaczynem wspólnoty uniwersalnej. Ten, kto potrafi iść do najuboższego, aby się z nim zjednoczyć, ten jest prawdziwie bratem każdego człowieka. Znakiem prawdziwej wspólnoty jest wielka gościnność, otwartość, tworzenie jakby domowego Kościoła. Taka wspólnota prowadzi do świętości nie tylko jej członków, ona jest także drogą dla innych; w naszych czasach może to jest nawet jedynie skuteczna droga i przykład dla rodzin, jak tam można wspólnotę budować.

6. Tej wspólnocie służą, niby perły wspaniałe, rzetelnie praktykowane rady ewangeliczne. Nie tylko wspólnota sprzyja czystości (tak to często podkreślamy), ale także czystość wspiera i buduje wspólnotę. Właśnie dlatego, że praktykuję czystość doskonałą, nie ma we mnie nic, co by mi przeszkadzało w kontakcie z drugim człowiekiem; przeciwnie, wszystko mi pomaga maksymalnie zbliżyć się do drugich. Zjednoczeni w oblubieńczej miłości z Jezusem, uczestniczymy w Jego intymności, w jakiej pozostaje On do naszych braci i sióstr, a tak rodzi się bliskość maksymalna, że bliższej sobie wyobrazić niepodobna. Ubóstwo we wspólnocie oznacza, że nic nie jest mojego; wszystko jest nasze, a my tych, do których Bóg nas posyła; we wspólnocie można doświadczyć, jak ubóstwo jest prawdziwym bogactwem. We wspólnocie prawdziwej, gdzie nikt niczego swoim nie nazywa, nikt nie chce pełnić swojej woli, wszyscy wsłuchują się w życzenia drugich, aby je wypełnić; otwarci na innych, zdolni są w pełni otworzyć się na wolę Bożą; tu zaszczytem jest słuchać i raczej być posłusznym niż rozkazywać.

7. Oczywiście, nie wszystkie blaski życia konsekrowanego są zauważalne jednakowo w odbiorze zewnętrznym. Wystarczy pierwsza lepsza przeprowadzona ankieta, aby się przekonać, jak szczątkowy jest obraz życia konsekrowanego u ludzi na zewnątrz tego życia. Na zewnątrz najbardziej zauważalny jest nasz uśmiech, wprowadzanie pokoju, cierpliwość, umiejętność wysłuchania, pomoc w potrzebie, budzenie wiary, ukazywanie wyższych wartości, pośredniczenie w drodze do Boga, uobecnianie Boga. To jawi się u większości osób pozytywnie nas oceniających jako blask naszego życia.

III. Cienie życia konsekrowanego

Życie konsekrowane w swojej realizacji ma też swoje cienie. Jedne mają charakter bardziej zewnętrzny, inne – wewnętrzny. Do zewnętrznych cieni życia konsekrowanego zalicza się m.in.:

1. Zagrożenie w rozwoju zewnętrznym

Dokument przełożonych generalnych USG (Charyzmaty w Kościele dla świata, w: Życie konsekrowane, 4-5/3/94, 41) stwierdza, że faktem jest starzenie się życia konsekrowanego w krajach półkuli północnej, z wyjątkiem Polski, ale trzeba przyznać, że ten proces zdaje się powoli dotykać także Polski, jeśli dokonujący się od 1987 r. systematyczny spadek powołań zinterpretujemy w kategoriach kryzysu (por. W. Zdaniewicz SAC, Statystyka Instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego w Polsce /1991/, w: Życie konsekrowane 1/1/93, 30). Każdy spadek powołań można różnie interpretować. Ostatecznie Pan Bóg daje powołania i daje tyle, ile potrzeba; można by więc powiedzieć: Pan Bóg nie daje więcej, więc może więcej ich nie trzeba. Ale z drugiej strony wiemy, że tenże Pan Bóg, który daje powołania, każe o nie prosić, dlatego ich brak to nie jest tylko sprawa Pana Boga. Dlatego brak dostatecznej modlitwy o powołania niewątpliwie wiąże się ściśle z tym brakiem. Oczywiście, w ścisłym związku z brakiem powołań pozostaje demografia, spadek dzietności, ale ta sprawa też pozostaje w gestii człowieka. Do spadku powołań do życia konsekrowanego przyczyniają się też same osoby konsekrowane, gdy nie realizują swego charyzmatu, gdy nie stają na poziomie swego powołania. W wielu przypadkach charyzmat w życiu osób konsekrowanych jest niewidoczny; nie widać różnicy między kapłanem diecezjalnym i zakonnym czy między katechetką świecką a zakonną. Młodzież, która chętnie porównuje, nie widzi racji, dlaczego miałaby wybrać ten, a nie inny rodzaj życia. W wielu przypadkach objawiający swój zamiar pójścia drogą życia konsekrowanego zostaje przekonany, że główne ideały życia konsekrowanego może on zrealizować również w kapłaństwie diecezjalnym czy w życiu świeckim. Jest na pewno wiele racji, które wpływają na to, że młody człowiek nie wybiera drogi życia konsekrowanego.

Spadek powołań odbija się oczywiście na prowadzeniu dzieł związanych z konkretnymi instytutami. Vita consecrata sygnalizuje, że w niektórych kościołach lokalnych świata zagrożone są dzieła apostolskie wielu instytutów, a nawet sama ich obecność (63). Likwiduje się placówki i domy, wycofuje się nawet z bardzo ważnych odcinków pracy misyjnej. Nie można powiedzieć tego o Kościele w Polsce. Jeżeli w Polsce likwiduje się niektóre placówki, to w zasadzie tylko po to, aby założyć inne, gdzie istnieje większa potrzeba, zwłaszcza w krajach misyjnych, choć tu i ówdzie zdarza się, że wycofanie się z jakiegoś odcinka pracy dokonuje się po prostu na zasadzie generalnych braków personalnych.

2. Zagrożenia w rozwoju wewnętrznym

Jednak zagrożenia rozwoju zewnętrznego, a nawet groźba zaniku instytutu, nie są tak groźne, jak zagrożenia rozwoju wewnętrznego. Tym zagrożeniem jest zagrożenie samego powołania, samego sensu istnienia takiego powołania. A prowadzi do niego najczęściej po prostu niewierność powołaniu. To jest prawdziwy, autentyczny cień życia konsekrowanego, a nawet coś więcej niż cień. W swej skrajnej formie jest to tego życia upadek. Bo ostatecznie nie liczba osób konsekrowanych jest ważna, nie ilość prowadzonych dzieł, nie zewnętrzny rozwój, choć skądinąd ma on też swoje znaczenie, ale rozwój wewnętrzny. A więc fakt, który sprawia, że osoby konsekrowane przestają się pozytywnie różnić od osób świeckich, a także od osób duchownych, gdy chodzi o wymiar właściwego im charyzmatu. Można by to określić jako utratę tożsamości osoby konsekrowanej, kiedy nie ma w niej ani cech charakterystycznych dla osoby konsekrowanej, a tym bardziej nie widać cech charakterystycznych dla członka określonego instytutu. To wtedy pojawia się taki zgasły blask, zamiast rzeczywistości – tylko jej cień.

Ten brak tożsamości osoby konsekrowanej może mieć i ma różne swoje przyczyny, jedną z nich jest niekonsekwencja w realizacji własnego charyzmatu, kiedy robi się co innego niż powinno. W sytuacji polskiej oznacza to pozostawanie siłą tradycji przy pracach i dziełach, które zostały podjęte jako zastępcze, zamiast oderwać się od nich wbrew istniejącemu przywiązaniu. Jest to, co Vita consecrata określa jako brak twórczej wierności charyzmatowi, a przed czym przestrzega duchownych Kodeks Prawa Kanonicznego w par. 2, w punkcie 681. „Byłoby poważnym zubożeniem życia konsekrowanego – czytamy tam – i samego Kościoła partykularnego zredukowanie obecności instytutów do posługi parafialnej, bez pobudzania i chęci przyjęcia bogactwa ich własnej duchowości i posługi charyzmatycznej”. W tej przestrodze kryje się jeszcze większa przestroga pod adresem samych osób konsekrowanych.

Oczywiście cieniem życia konsekrowanego jest też brak postaw charakterystycznych dla życia konsekrowanego w ogóle, a więc: formalizm i bezduszność tego życia, podchodzenie do zadań bez głębszego zaangażowania, brak ducha i odpowiedniego nastawienia, bierność, brak pracy nad sobą. Niekiedy wysiłek, aby zachować literę, jest próbą ratowania tej tożsamości. To nie jest jednak metoda skuteczna, gdyż zasadniczą sprawą jest rzeczywiste zachowanie ewangelicznych rad, posiadanie ich właściwego rozumienia i stałe wcielanie ich w życie; ratowanie bowiem powołania, gdy zasadnicza treść rad ewangelicznych nie jest wcielana w życie, jest pozorne. Gdy bowiem nie ma zrozumienia dla czystości jako promocji godności człowieka, dla ubóstwa jako wartości i dla posłuszeństwa jako tajemnicy świętości, gdy nie widzi się rad jako dróg prowadzących do doskonałej miłości, sama forma zewnętrzna ich respektowania nie jest wystarczająca. Wtedy wprawdzie pozory są zachowane, ale nie ma entuzjazmu i zapału, brak elementarnej radości powołania, życie konsekrowane staje się ciężarem, niekiedy nie do zniesienia. Wtedy nie ma o czym rozmawiać we wspólnocie. Bo tak naprawdę wtedy wszystko, poza życiem według rad, traci swój sens.

3. Cieniem życie konsekrowanego jest też czysto naturalistyczny lub supranaturalistyczny stosunek do wspólnoty. Naturalizm przejawia się w postawach, które traktują wspólnotę jako wspólnotę czysto naturalną, a więc jako rządzącą się takimi prawami, jakimi rządzą się wspólnoty tego świata, i w której obowiązują pozakościelne modele życia, a więc jedynie miła atmosfera, towarzystwo; spotkania zaś o charakterze duchowym schodzą na dalszy plan, nie są w każdym bądź razie zasadnicze. Podejście zaś supranaturalistyczne lekceważy elementy więzi ludzkiej na rzecz czysto formalnych spotkań duchowych, które nie zbliżają członków wspólnoty do siebie; dają jedynie satysfakcję formalnego zaliczenia określonego punktu porządku dziennego. W pierwszym przypadku patrzy się na wspólnotę jedynie pod kątem doraźnych osobistych korzyści, w drugim zaś – pod kątem satysfakcji czysto formalnej. W jednym i drugim przypadku wspólnota jest pozorna. Efektem takiej sytuacji może być podejmowanie różnego rodzaju prób ucieczki od wspólnoty w sensie psychicznym lub nawet fizycznym, zamykanie się w sobie lub szukanie kontaktów poza wspólnotą.

Cieniem życia konsekrowanego jest też zamykanie się wspólnoty na kontakty z tymi, do których wspólnota jest posłana, niewrażliwość na ludzką biedę, gdy dom zamiast otwartości prezentuje raczej styl zamkniętej fortecy, niekiedy w imię większego bezpieczeństwa i spokoju. Jednym z symptomów tego zamknięcia jest też brak gościnności. Cząstką tego fenomenu jest zamykanie się poszczególnych grup nie tylko na świat zewnętrzny, ale także na niektórych członków wspólnoty. Mamy tu do czynienia z ewidentnym egoizmem grupowym, z pewnego rodzaju izolacjonizmem, który jest nie do pogodzenia z modelem wspólnoty chrześcijańskiej. Wzorcami tego rodzaju wspólnot zamkniętych i frakcji stają się świeckie ugrupowania ekskluzywne różnego rodzaju. Właściwe rozumienie wspólnoty i jej otwartości ma duże znaczenie nie tylko dla samej wspólnoty, ale także dla związku osób konsekrowanych z innymi instytutami, społecznościami, grupami, z narodem i nawet z całą ludzkością, a także z tradycją i z tym, co nowe. Brak właściwie rozumianej otwartości u osób konsekrowanych i wspólnot stanowi przeszkodę w realizowaniu tego rodzaju kontaktów i jako taki kładzie się on wielkim cieniem na życiu konsekrowanym.

Cieniem życia konsekrowanego jest też nieumiejętność prowadzenia prawdziwego dialogu z wszystkimi warunkami, jakie się z nim wiążą. Jeżeli zaś tego dialogu nie ma we wspólnocie, to można wątpić, czy ten dialog, nawet jeśli jest prowadzony ze światem, jest naprawdę dialogiem. Posiadanie bowiem wspólnego języka bardziej niż problemem używania tych samych słów jest problemem posiadania tych samych pojęć, tego samego rozumienia. Dialog zaś wymaga, bardziej niż mówienia, umiejętności wsłuchania się w drugiego, aby go rozumieć. Jeżeli tego daleko idącego porozumienia nie ma we wspólnocie, to jak może się ono realizować w stosunku do świata. Przy braku zaś tego dialogu pozostaje jedynie alternatywa: zamknięcie się lub kompromis; dwie skrajności nie mające charakteru ewangelicznego. Śp. ks. Alojzy Żuchowski na krótko przed swoją śmiercią martwił się szczególnie brakiem dialogu w środowiskach życia kościelnego, także konsekrowanego, jako wielkim brakiem w realizowaniu misji Kościoła. Dialog bowiem jest istotny w usłyszeniu wezwań Kościoła i świata, co leży u podstaw charyzmatów życia konsekrowanego.

4. Cieniem życia konsekrowanego jest też taka otwartość na świat, która nie jest otwartością na jego potrzeby, ale otwartością na jego wzorce, co w konsekwencji prowadzi do wzorowania swego życia na życiu w świecie. Prawdziwe uwspółcześnienie życia konsekrowanego to odpowiadanie na bieżąco na jego istotne potrzeby, nie zaś kształtowanie siebie na wzór tego świata. Jeżeli dawniej z większym zamknięciem się na świat wiązało się większe zamknięcie się na jego wzorce, to dziś z większym otwarciem się na potrzeby świata wiąże się, niestety, niekiedy również większe czerpanie z jego wzorców, nie zawsze pozytywnych.

Ten proces obserwujemy także w ostatnich dziesięcioleciach w Polsce. Z tym wiąże się większe nadużywanie wolności, zwłaszcza przez ludzi nie przygotowanych do obracania się w warunkach większej swobody, przyzwyczajonych do określonych dotąd niemal całkowicie działań.

5. Cieniem życia konsekrowanego jest też stwarzanie pozorów, udawanie, wszelka próba przypodobania się za cenę prawdy, nieszczerość i obłuda, gdy „dla świętego spokoju” czyni się pewne rzeczy bez przekonania, dla zadowolenia pewnych ludzi czy dla własnej satysfakcji. Efektem tego jest pielęgnowanie postaw dwulicowości i zafałszowania, zwłaszcza gdy przejawy szczerości w danym środowisku nie są mile widziane.

6. W zewnętrznym odbiorze różnie się specyfikuje to, co w życiu konsekrowanym jest cieniem. Pokazują to różnego rodzaju ankiety i wypowiedzi spontaniczne. Pod adresem życia konsekrowanego zgłasza się tam różne postulaty. Najczęściej patrzy się na życie konsekrowane w aspekcie społecznym: kim są te osoby dla życia społecznego. Najwyżej ceni się zaangażowania społeczne, zwłaszcza te, które są nie opłacane lub słabo opłacane i wymagają od osób konsekrowanych szczególnego poświęcenia. Brak wrażliwości na potrzeby ludzkie jest w tym kontekście jednym z największych cieni życia konsekrowanego.

7. Nuncjusz Apostolski w Polsce, ks. abp Józef Kowalczyk, w kwestii aktualnych cieni życia konsekrowanego w Polsce wypowiedział znamienne zdanie: „Życie zakonne jest dziś w Polsce bardziej zagrożone, niż było w czasach materializmu dialektycznego”. Do znaczących cieni życia konsekrowanego zalicza ksiądz arcybiskup: zachwianie równowagi między działalnością zewnętrzną a życiem wewnętrznym, myślenie sekularystyczne, liczenie bardziej na organizację i struktury materialne niż na ducha, stawianie często na ilość, a nie na jakość, brak motywacji wiary, wygodnictwo, konformizm, unikanie ryzyka, brak ducha misyjnego, niedzielnie się swymi charyzmatami i brak współpracy ze świeckimi, brak zrozumienia dla wolności „ku”, dla inicjatyw w kierunku poszukiwania coraz to nowych form świadectwa.

Zaś sekretarz generalny Episkopatu Polski, ksiądz biskup Piotr Libera, upatruje cień życia konsekrowanego w jego wycofywaniu się z wielu pól aktywności charakterystycznych przez wieki dla tego życia, a m.in. z jego zaangażowania się w naukę, zwłaszcza w teologię laikatu i ruchów kościelnych oraz z tworzenia zaplecza duchowego dla świeckich. Bp Libera w tym kontekście mówi o coraz mniejszej atrakcyjności życia konsekrowanego. Znamienne jest jego zdanie wypowiedziane do wyższych przełożonych żeńskich zgromadzeń, że „dobiega końca preferencja zakonów i kapłanów jako przykładów do naśladowania” (por. tenże, Pastoralne spojrzenie na dzisiejszy Kościół, Biuletyn Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych, nr 7/1998/43). Oczywiście, że sam fakt nieatrakcyjności życia konsekrowanego jako przykładu do naśladowania nie jest cieniem, w założeniu, gdy pojawiają się wzorce świeckich świętych, może bardziej atrakcyjne i zrozumiałe dla człowieka świeckiego.

Wypowiedzi ankietowe na temat życia konsekrowanego, zwłaszcza te, które wyrażają podziw dla przymiotów życia osób konsekrowanych, wcale nie oznaczają zarazem gotowości naśladowania tego stylu życia. Brak naśladowania osób konsekrowanych przez świeckich może jednak brać się także stąd, że życie konsekrowane po prostu w konkretach nie jest wierne sobie. Większy kontakt osób świeckich z osobami konsekrowanych sprawia, że dostrzegają one to życie bardziej realnie. Bliższe poznanie osoby konsekrowanej bowiem może zaowocować naśladowaniem wtedy, gdy jej życie jest pełne blasku. W innych przypadkach ten bliższy kontakt nie ma większej wartości. Ryzykuje się wtedy, że wady zauważone rozczarują, a nawet zgorszą. Czyli aby być naśladowanym, trzeba być świętym. Wtedy dopiero bliski i jak najbliższy kontakt ma swój wielki sens. W tym sensie można powiedzieć to, co bardzo mocno niegdyś akcentowała tradycja pierwszych przedstawicieli życia konsekrowanego, że z pustelni do świata mogą iść tylko święci.

Słowo końcowe

Tych istotnych blasków i cieni nie ujmują adekwatnie żadne statystyki i sprawozdania. One po prostu dają o sobie znać w życiu. Rozpoznaje się je najlepiej po skutkach, jakie sprawiają. Blask wywołuje blask, a cień wywołuje cień. Gdy mówimy do drugiego człowieka, a nie dostrzegamy w jego wzroku blasku, to znaczy, że w naszym wzroku nie ma blasku. O tych blaskach najlepiej mówią indywidualne zwierzenia i wspomnienia. Sprawozdania nie mówią o nocnych godzinach spędzonych na cichej adoracji, o walkach wewnętrznych stoczonych ze złem, o aktach ukrytego przed światem heroizmu. One mówią o dziełach zewnętrznych, akcjach, pracach, które nie zawsze są dla drugich blaskiem, ale ich plusem jest to, że dają się policzyć. Jakże można się pomylić, biorąc błysk za blask i prawdziwy blask za pozór blasku. Jak często blask może przejść obok nas zupełnie nie zauważony.

Kryteria rozpoznawania prawdziwych blasków i cieni są, zdawałoby się, jasne, podczas gdy w konkretnej sytuacji nie jest łatwe ich zastosowanie. Najczęściej odwołujemy się do intuicji. Ona nam mówi, ona reaguje bezbłędnie, że to jest to. Gdy czytamy Pismo święte czy pisma świętych, to czujemy bijący z nich blask. Ściśle biorąc, nie istnieje inny blask niż blask mądrości i miłości i inny cień niż cień mądrości i miłości. Blasków i cieni nie da się na dalszą metę ukryć. Cienie próbują się bezskutecznie ukryć i udaje się im to, ale do czasu. Blaski nie muszą się ukrywać, a nawet nie powinny. Aby bowiem sprawdzić, czy coś jest blaskiem, trzeba ten blask ujrzeć. Ocenić blask może tylko ten, kto go ujrzy. Tłumy widziały blask życia Jezusa, szły za Nim bez jedzenia i chwaliły Go. Ten blask sprawił, że Maria usiadła u stóp Jezusa, wsłuchana w Jego słowo. Ten blask doszedł nawet inną drogą do niewidomego, tak że zapragnął zobaczyć go również oczyma. Od tego blasku popadali apostołowie na Górze Przemienienia. Ten blask bił od Niego w drodze do Emaus i przy wieczerzy, którą spożył później z towarzyszami drogi. Gdy jest blask, to jest on wszędzie, jak twierdzi Pestalozzi, nawet w psiarni. Nie ma takiego miejsca, z którego nie biłby na otoczenie, i nie ma takiego czasu. Tak jest też z blaskiem i blaskami w naszym konsekrowanym życiu.