Rosanna E., Życie konsekrowane w kontekscie procesów laicyzacyjnych. Perspektywa europejska

1. Chrześcijańskie korzenie Europy

Austriacki prawnik Paul Koschaker[1] używał dla określenia tożsamości europejskiej bardzo sugestywnego obrazu: Europa leży na trzech wzgórzach: Partenon, Kapitol i Golgota[2], ale dominujący wpływ miało bez wątpienia chrześcijaństwo – to wszystko, co nazywamy Zachodem, nie byłoby nawet do pomyślenia bez tego wpływu[3]. Wydarzenie: Jezus Chrystus stało się humus – ziemią, w której przez ponad dwa tysiące lat narody europejskie zapuszczały korzenie, modelując swą szczególną wrażliwość i finezję[4].

Europa tylko w drugorzędnym wymiarze jest pewnym pojęciem geograficznym – pisał kardynał Józef Ratzinger, dziś papież Benedykt XVI – Europa nie jest kontynentem, który można zdefiniować tylko w kategoriach geograficznych, jest bowiem pojęciem kulturowym i historycznym[5].

Tożsamość europejska, którą jesteśmy dziś w stanie określić, opiera się, oczywiście, z jednej strony na różnicach etnicznych, różnicach historii – Europejczycy, niestety, wiele razy pozostawali w konflikcie – ale opiera się także na przynależności do tego samego credo religijnego, chociaż w różnych formach eklezjalnych (katolicyzm, protestantyzm, prawosławie). Skupia się wokół wspólnych zasad i podstawowych wartości, zasad, które są ukierunkowane na łączenie praw indywidualnych z interesami społeczności. Opiera się na pewnych wspólnych – rzeczywistych lub jako tendencje – sposobach życia i oczekiwaniach wobec przyszłości. Jest to ogromne dziedzictwo, artystyczne i kulturowe, z którego można czerpać i które trzeba pomnażać, zawierzając je in primis przyszłym pokoleniom[6].

My, Europejczycy, jesteśmy spadkobiercami cywilizacji głęboko zakorzenionej w wartościach religijnych i świeckich – mówił Romano Prodi w 2000 roku, gdy był przewodniczącym Komisji Europejskiej. – Nasza współczesna cywilizacja ubogaca się dzięki otwarciu na inne kultury. Tym, czego dziś potrzebujemy, jest perspektywa humanistyczna. Nasz system ekonomiczny i społeczny musi uznać, w sposób systematyczny, dzień po dniu, prymat godności ludzkiej. Musi starać się o to, aby wszyscy obywatele mieli autentyczny dostęp do wolności, do międzyludzkiej komunikacji, do kultury i do życia duchowego[7].

Do jakiego momentu jest to wystarczające? Do jakiego punktu kultura (i cywilizacja) mogą pomijać czynnik religijny? W jaki sposób Europa może pominąć wydarzenie, któremu na imię: Jezus Chrystus?

Thomas Stearns Eliot pisze na temat kultury europejskiej: Istnieje wspólna tradycja chrześcijańska, która sprawia, że Europa jest tym, czym jest. Nasza sztuka rozwinęła się w chrześcijaństwie; w chrześcijaństwie są zakorzenione – także i we współczesnych czasach – prawa europejskie. Nasze myśli nabierają znaczenia w środowisku chrześcijańskim. Przeciętny Europejczyk może nie wierzyć, że wiara chrześcijańska jest prawdziwa, jednakże to, co mówi i co robi, pochodzi i nabiera znaczenia w kulturze chrześcijańskiej, której jest spadkobiercą. Tylko kultura chrześcijańska mogła wyprodukować Woltera czy Nietzschego. Nie wierzę, że kultura europejska mogłaby przeżyć całkowite zaginięcie wiary chrześcijańskiej. Jeśli zaginie chrześcijaństwo, zginie również nasza kultura[8].

2. Dzisiejsza Europa: drogi, którymi idzie Wschód i Zachód

Ale dziś: w jakim punkcie znajduje się wiara w Europie? Czy można jeszcze uważać nasz kontynent za kontynent europejski? Nie chodzi na pewno o to, aby powracać do pewnego typu identyfikacji (w rzeczywistości Kościół zawsze miał w sobie pewien typ ducha krytycznego i prorockiego) między chrześcijaństwem i Europą, będącego już poza nami, w podobny sposób, jak to było z nieudanymi próbami restauracji ze strony kultury romantycznej, poczynając od Novalisa: Die Christenheit, oder Europa (Chrześcijaństwo to znaczy Europa)[9], ale chodzi o konieczność dokonania przez Europę, jeśli chce ona przeżyć: nowej i z pewnością krytycznej akceptacji siebie samej – jak podkreślał kardynał Ratzinger. – Istnieje […] na Zachodzie pewien rodzaj nienawiści wobec siebie, która jest dziwna i którą można uznać tylko za coś patologicznego; Zachód, to prawda, pragnie otwierać się ze zrozumieniem, w sposób godny pochwały, na wartości zewnętrzne, ale już nie kocha samego siebie; ze swej historii dostrzega już tylko to, co niegodne pochwały i niszczące, podczas gdy nie jest w stanie dojrzeć tego, co jest wielkie i czyste[10].

Wobec tej „bezlitosnej” uwagi na temat Zachodu Europy w szczególności, spróbujmy razem dokonać pewnego typu mądrościowej lektury faktów z ostatnich lat.

Po drugiej wojnie światowej Europa była podzielona przez prawie 50 lat. Ten podział zakończył się, symbolicznie, wraz z upadkiem muru berlińskiego. W tym roku świętujemy dwudziestolecie tego wydarzenia, którego skutki historyczne widzimy jeszcze dziś.

Różnice, które powstały w Europie, są znaczne (i nierzadko powodowały rozbicie); różnice na linii północ-południe: na północy kraje skandynawskie są w większości protestanckie, na południu – w większości katolickie; różnice między wschodem i zachodem, których rezultatem są tak różne sytuacje ekonomiczne, uderzyły także w Kościół katolicki, a w nim i razem z nim – w zakonników i zakonnice.

Podczas gdy Europa Zachodnia uległa szybko wpływom typowym dla całego świata zachodniego pozaeuropejskiego (ekonomia rynkowa, dobrobyt, ale też materializm, nihilizm, rosnąca sekularyzacja, obojętność, ateizm itp.), Europa Wschodnia przeżyła ucisk ze strony komunizmu i jego dyktatury (prześladowania, ubóstwo, ideologia państwowa przeciwna wierze, ale też intensywne życie zakonne, intensywna pobożność, liczne powołania itp.)[11]. Świat zachodni przeżywa poważne zmęczenie, dostrzegalne w Kościele, także u osób konsekrowanych, objawiające się, szczególnie ostatnio, w słabnięciu świadomości misyjnej. W Europie Wschodniej obserwuje się natomiast, właśnie dzięki prześladowaniom, silny zmysł solidarności chrześcijańskiej i niezmordowaną siłę misyjną. Wystarczy pomyśleć o sytuacji w diasporze w dawnej Niemieckiej Republice Demokratycznej, ale też o solidnym katolicyzmie waszej Polski i o osobie Sługi Bożego Jana Pawła II, który wniósł znaczący wkład w zmiany polityczne końca lat osiemdziesiątych. Osoby konsekrowane tych dwóch części Europy charakteryzują się więc różnymi formami świadomości co do swej tożsamości i misji.

Odzyskaniu tożsamości narodowej w krajach Europy Wschodniej i przywróceniu więzi z tradycją kulturową i historyczną towarzyszyło odkrycie na nowo dziedzictwa chrześcijańskiego narodów europejskiego Wschodu, tłumionego przez długi czas przez komunistyczne reżimy. Kościoły mogły odzyskać swoją rolę publiczną, odniesienia religijne, kulturowe, społeczne i moralne; ale zderzyły się też z nową rzeczywistością konsumizmu, sekularyzacji i globalizacji, przede wszystkim z powodu kulturowego zapóźnienia, z którym musieli stawiać czoło nowym wyzwaniom.

Zmiany polityczne i przemiany, które dokonały się w Kościele, wraz ze zwiększoną mobilnością ludzi, pozostawiły ślady, po dwudziestu latach, w przekonaniu, jakie zakonnicy i zakonnice mają o sobie. Ten rozziew, do niedawna dość jasno zarysowany, zaczyna się zacierać; zakonnicy europejscy coraz częściej stają wobec sekularyzacji, która ogarnia całą Europę, i wobec dyktatury relatywizmu (Benedykt XVI), coraz bardziej dominującej i uderzającej także we wspólnoty. Europa stała się już wielką przestrzenią misyjną.

3. Kościół w Europie: przeszłość, o której trzeba pamiętać, przyszłość, którą trzeba budować

Ojciec Święty wiele razy w nauczaniu ostatnich lat wzywał chrześcijan i wszystkich ludzi dobrej woli, abyśmy z uwagą i zaangażowaniem rozpoznawali zagrożenia, które niesie współczesna kultura; wzywał nas, abyśmy byli czujnymi strażnikami, nie ryzykując, że okażemy się ludźmi nieprzygotowanymi. Sekularyzacja, relatywizm etyczny, zaciemnienie sumień, materializm bez hamulców – oto niektóre z wyzwań, które według Benedykta XVI dotykają ciągle Kościół współczesny, a w nim in primis osoby konsekrowane.

W czasie audiencji dla biskupów z Niemiec, z okazji wizyty ad limina Apostolorum, Ojciec Święty w niewielu zdaniach opisał sytuację Kościoła, przede wszystkim na Zachodzie, w szczególności sytuację niemiecką, a więc także europejską: Republika Federalna Niemiec dzieli – mówił Benedykt XVI – z całym światem zachodnim kulturę charakteryzującą się sekularyzacją, w której Bóg coraz bardziej znika ze świadomości publicznej, w której jedyność osoby Chrystusa staje się coraz bledsza, w której wartości uformowane przez tradycję Kościoła tracą coraz bardziej skuteczność. W ten sposób, nawet dla pojedynczych osób, wiara staje się coraz trudniejsza; coraz częściej programy życiowe i sposób życia są określane przez gust osobisty każdego. I to jest sytuacja, której muszą stawić czoło zarówno Pasterze Kościoła, jak i wierni[12].

3.1. Wyzwania sekularyzacji 

Sekularyzacja, która w negatywnym wymiarze oznacza brak potrzeby Boga, jest na pewno jednym z pierwszych wyzwań, które, jako osoby konsekrowane, musimy podjąć. Współczesny człowiek myśli, że może obejść się bez Boga, że może wystarczyć sam sobie, stając się miernikiem całej rzeczywistości. Oderwany od jakiegokolwiek odniesienia do Boga, człowiek odkrywa, że żyje „bez nieba”. Nie postrzega siebie jako pochodzącego z rąk Stworzyciela i jego życie dokonuje się bez perspektywy pozaziemskiej przyszłości, w której mógłby połączyć się z Nim. A gdy Bóg został odsunięty z życia, tzn. gdy człowiek wybrał życie „bez nieba”, wszystko – nadzieje i rozczarowania, sukcesy i porażki, życie i śmierć – dokonuje się tutaj, pod niebem. Metaforę pielgrzyma, który idzie podtrzymywany przez wiarę, zastępuje metafora włóczęgi, który chodzi bez celu, bez określonej mety… Wynika z tego, że zamiast być inspirowanym przez nadzieję przyszłości, człowiek współczesny wydaje się przede wszystkim przerażony niepewnością jutra[13].

3.2. Wyzwania relatywizmu etycznego

Powróćmy do słów Ojca Świętego, które wypowiedział do członków Międzynarodowej Komisji Teologicznej, przestrzegając przed relatywizmem etycznym: Właśnie z powodu wpływu o charakterze kulturowym i ideologicznym społeczność świecka jest dziś w sytuacji zagubienia i zamieszania: zagubiono podstawową oczywistość co do fundamentów ludzkiego bytu i jego etycznego działania, a doktryna naturalnego prawa moralnego zderza się z innymi koncepcjami, które są jej bezpośrednim zaprzeczeniem. To wszystko ma ogromne i poważne konsekwencje w dziedzinie cywilnej i społecznej. Wśród wielu dzisiejszych uczonych wydaje się dominować pozytywistyczna koncepcja prawa. Według nich ludzkość lub społeczeństwo – lub też w gruncie rzeczy większość obywateli – staje się ostatecznym źródłem prawa cywilnego. Problemem, który staje przed oczyma, nie jest poszukiwanie prawdy, ale władzy albo też równowagi władz. U korzeni tej tendencji znajduje się relatywizm etyczny, w którym niektórzy upatrują jeden z podstawowych warunków demokracji, ponieważ relatywizm gwarantowałby tolerancję i wzajemny szacunek osób. Ale gdyby tak było, większość w danej chwili stałaby się ostatecznym źródłem prawa. Historia pokazuje jasno, że większości mogą się mylić. Prawdziwa racjonalność nie jest gwarantowana zgodą wielkich liczb, ale tym, że ludzki rozum jest przejrzystym odbiciem stwórczej racji i wspólnym wsłuchiwaniem się w to Źródło naszej racjonalności[14].

Utrata wartości chrześcijańskich przekłada się w ten sposób na rozkruszanie godności ludzkiej i dobra wspólnego. Oto słowa Ojca Świętego: Istnieje, na przykład w dziedzinie ekonomii, tendencja, która identyfikuje dobro z zyskiem i w ten sposób rozbija siłę etosu od wewnątrz, zagrażając zyskowi. Niektórzy twierdzą, że rozum ludzki jest niezdolny do poznania prawdy, w konsekwencji do pójścia za dobrem, odpowiadającym ludzkiej godności. Istnieją tacy, którzy uważają za uzasadnione eliminowanie życia ludzkiego w jego fazie prenatalnej lub w fazie terminalnej. Niepokój budzi ponadto kryzys, w którym znajduje się rodzina, podstawowa komórka społeczeństwa, oparta na nierozerwalnym małżeństwie mężczyzny i kobiety. Doświadczenie pokazuje, że kiedy obraża się prawdę o człowieku, kiedy rodzina jest podminowana u swych fundamentów, zagrożony staje się pokój, pojawia się ryzyko, że prawo zostanie skompromitowane, i – jako logicznej konsekwencji tego – można spodziewać się niesprawiedliwości i przemocy[15].

3.3. Wyzwania materializmu i indywidualizmu

Nasza kultura jest naznaczona jeszcze niezliczonymi problemami i dramatami, wynikającymi z ekonomicznego materializmu – szczególnie teraz, w okresie kryzysu – który staje się coraz bardziej bezczelny i agresywny. Nasza historia jest naznaczona ogromną niesprawiedliwością i przemocą w życiu jednostek i narodów, wynikającą z koncepcji wolności oderwanej od prawdy i od jakiejkolwiek normy moralnej. Ojciec Święty powtarza to nam w swej ostatniej encyklice, poświęconej doktrynie społecznej Kościoła, Caritas in veritate: Bez prawdy człowiek skazuje się na empiryczną i sceptyczną wizję życia, niezdolną wznieść się ponad „praxis”, ponieważ nie interesuje jej dostrzeżenie wartości – a czasem nawet znaczeń – dzięki którym mogłaby ją osądzać i ukierunkować. Wierność człowiekowi wymaga wierności prawdzie, która jako jedyna gwarantuje wolność (por. J 8,32) i możliwość integralnego rozwoju ludzkiego[16].

Razem z materializmem dzisiejsza kultura wyróżnia się z powodu indywidualizmu, charakteryzującego się obsesyjnym hedonizmem, który na pierwszym miejscu stawia przyjemność i idolatrię oraz redukuje seksualność do zabawy i konsumpcji, powodując niepotrzebne i nieludzkie cierpienia z powodu smutnych zjawisk, takich jak: rozbite rodziny, porzuceni małżonkowie, dzieci, o które się walczy lub pozostawia same; plaga pornografii, która napełnia obrzydzeniem, prostytucja, pedofilia. Są to problemy uniwersalne, które ciążą nad naszym życiem, nad naszymi rodzinami, nad naszymi dzielnicami, parafiami, wspólnotami. Matka Teresa z Kalkuty mówiła: Ludzie są zgłodniali miłości, ponieważ wszyscy jesteśmy zbyt zabiegani…

4. Odpowiedź ze strony życia konsekrowanego: dojrzała wiara, mająca klarowne konsekwencje praktyczne

Szybkie i nabierające coraz większego tempa przemiany, charakteryzujące świat, w którym żyjemy, oraz skutki, widoczne w naszym sposobie myślenia, w postrzeganiu osoby i jej wymiaru religijnego, przynaglają każdego – osobę konsekrowaną, nasze wspólnoty i nasze instytuty – do wzrostu świadomości. Benedykt XVI przy okazji zamknięcia Roku św. Pawła wezwał wszystkich do dojrzałej wiary: Dojrzała wiara nie pozwala, aby kierowały nią jakiekolwiek prądy. Przeciwstawia się powiewom aktualnej mody. Wie, że te powiewy to nie są tchnienia Ducha Świętego; wie, że Duch Boży wyraża się i objawia w komunii z Jezusem Chrystusem. […] Nowy sposób myślenia, dany nam przez wiarę, kieruje się przede wszystkim ku prawdzie. Potęgą złego jest przede wszystkim kłamstwo. Potęgą wiary, potęgą Boga jest prawda. Prawda o świecie i o nas samych staje się widoczna, gdy patrzymy na Boga. A Bóg staje się widzialny dla nas w obliczu Jezusa Chrystusa. Patrząc na Chrystusa, rozpoznajemy inną jeszcze sprawę: prawda i miłość są nierozerwalne. W Bogu są one niepodzielną jednością: to jest bowiem istotą Boga. Dlatego dla chrześcijan prawda i miłość idą razem. Miłość jest próbą prawdy. Ciągle na nowo będziemy oceniani według tego kryterium, aby prawda stawała się miłością, a miłość czyniła nas wiarygodnymi[17].

Jasna jest więc świadomość wyzwań, którym musimy stawić czoło, aby być osobami konsekrowanymi w dzisiejszym Kościele: wyzwanie bycia dalekim i obcym ze świata wiary w konfrontacji ze światem świeckim, który próbuje zesłać wiarę do przestrzeni prywatnych kwestii; próbę zamykania chrześcijaństwa wewnątrz kultury coraz bardziej zsekularyzowanej, z koncepcją świata, który sam siebie wyjaśnia, bez potrzeby odwoływania się do Boga[18]; spotkanie z wiernymi innych religii; trud nawiązania kontaktu z osobami pozornie obojętnymi wobec jakiegokolwiek głębszego wymiaru, które w trudnych momentach życia pokazują pełne desperacji cierpienie egzystencji, zamkniętej tylko w ziemskich horyzontach; dostrzeżenie przez licznych ludzi trudu życia; wyzwanie ubóstwa, które osłabia i przygnębia środowisko, odbierając mu godność ludzką; trudność w nawiązaniu relacji w kontekście defragmentacji i rozproszenia.

Samo wyzwanie, któremu na imię życie, jest syntezą i matrycą wszystkich innych wyzwań i przez wszystkie przechodzi. Intensywność i oddźwięk lęków, pragnień, wrażliwości, ideałów, rozczarowań, goryczy – wciąga, w taki czy inny sposób, całą egzystencję i otwiera z łatwością ducha mężczyzn i kobiet w dzisiejszych czasach na niepewność, relatywizm, niestabilność, na bezpłodne wątpliwości. Są to doświadczenia, które czynią sobie ludzi obcymi[19].

Jako osoby konsekrowane, jesteśmy więc powołani do bycia wiarygodnymi świadkami tej dojrzałej wiary. Zapytajmy się wobec tego sami siebie: w jaki sposób dajemy świadectwo Chrystusowi naszym życiem, gdy żyjemy i pracujemy z ludźmi w bardzo różnych sytuacjach, w społeczeństwie uwiedzionym przez sekularyzm, relatywizm, permisywizm i przez materializm praktyczny, a nawet ideologiczny? Czy jako osoby konsekrowane mamy odwagę i radość ze świadczenia o Chrystusie zarówno w czasie prześladowań, jak i w czasie pocieszenia? Czy człowiekowi, który stara się żyć bez Boga, przeciwstawiamy nowe stworzenie, narodzone w sakramencie chrztu, który czyni nas podobnymi do Chrystusa? Czy z uwagą odczytujemy ślady Boga w czasie, w naszej historii osobistej, wspólnotowej, społecznej?

Jeśli w sposób uczciwy patrzymy na samych siebie w świetle tych pytań, bez wątpienia możemy stwierdzić, że są w nas światła i cienie. Jednakże św. Ignacy Loyola proponuje w Ćwiczeniach duchownych, aby rozpoczynać codzienny rachunek sumienia od świateł, to znaczy od podziękowania za otrzymane łaski (ĆD, p. 43). Dlatego też, gdy dokonujemy krótkiej analizy różnych aspektów życia osób konsekrowanych w Europie, musimy uwypuklić, w tym trudnym kontekście, na który staraliśmy się spojrzeć oczyma wiary, elementy, które dodają odwagi, aby odkryć impulsy i dobre intuicje na przyszłość.

Światła i cienie, lęki i nadzieje Ojciec Święty uwypuklił w czasie audiencji udzielonej członkom Rady ds. Kontaktów między Kongregacją Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego a Międzynarodowymi Uniami Przełożonych Generalnych w lutym zeszłego roku: Proces sekularyzacji, który rozwija się we współczesnej kulturze, nie oszczędza, niestety, również wspólnot zakonnych. Nie trzeba jednak poddawać się zniechęceniu, ponieważ choć dziś […] niemało chmur zbiera się nad horyzontem życia konsekrowanego, rodzą się, co więcej, nieustannie wzrastają, znaki opatrznościowego rozbudzenia, które stają się motywami pocieszenia i nadziei. Duch Święty działa potężnie wszędzie w Kościele, dając impuls do nowego zaangażowania, do wierności w instytutach historycznych i rodząc nowe formy konsekracji zakonnej, odpowiadające potrzebom czasów[20].

Życie konsekrowane, zarówno kontemplacyjne, jak i czynne, rozkwita jak profetyczny znak, wnoszący wartości ewangeliczne w społeczeństwo, będące w ciągłej transformacji. Jest więc objawieniem tajemnicy zbawienia, zawierzonej Kościołowi, i to w różnorakich formach: od kontemplacji do najbardziej twórczego działania apostolskiego. Jakby chodziło o to, by pokazać punkt widzenia Pana Boga na ludzką historię, biblijnego Boga Zbawcy, poprzez ludzi – mężczyzn i kobiety – całkowicie oddanych Jemu i Jego Królestwu. Osoby powołane do tego, aby być żywym odbiciem Mistrza, który zaprasza do bezgranicznego pójścia za Nim.

4.1. Za przykładem współpatronek Europy

W różnych momentach historii, szczególnie w najtrudniejszych z punktu widzenia politycznego, ekonomicznego, społecznego, kulturowego i religijnego, życie konsekrowane zawsze umiało zająć właściwą sobie pozycję, stając się kontrkulturą. Osoby konsekrowane – przede wszystkim założyciele i założycielki – widziały to, co było widoczne dla ich współczesnych, ale Ewangelia rozbudziła w nich oddźwięk niespotykany i owocny.

Chciałabym, dla ilustracji, przywołać trzy współpatronki Europy: Teresę Benedyktę od Krzyża, Katarzynę ze Sieny i Brygidę Szwedzką.

Teresa Benedykta od Krzyża, nawrócona Żydówka, mniszka karmelitańska, naukowiec, filozof, mistyczka, męczennica. Za życia peregrynowała przez różne kraje europejskie, przerzuciła pomosty między swymi korzeniami hebrajskimi a przylgnięciem do Chrystusa; zdecydowany, odważny, z przekonaniem i z pasją dokonany wybór wiary zaprowadził ją do utraty życia w sławnym, na sposób smutny, obozie nazistowskim w Auschwitz, gdzie wykrzyczała przez swe męczeństwo sprawy Boga i człowieka w bezkresnej hańbie shoah. Wszystko w życiu tej kobiety było wyrazem udręki poszukiwania: poszukiwania prawdy, którą Edyta – później Benedykta od Krzyża – odnalazła w osobie Jezusa Chrystusa i w wierze Kościoła.

Brygida Szwedzka, osoba świecka, szczęśliwie zamężna, matka ośmiorga dzieci, mistyczka, założycielka. Miłość małżeńską łączyła z modlitwą i zaangażowaniem na rzecz ubogich i chorych. W czasie pobytu na dworze królewskim w Sztokholmie była wychowawczynią i przy różnych okazjach dawała rady książętom i panującym co do ich zadań. Nadzwyczajna mistyczka, doświadczyła głębokiego, zdolnego dać radość miłowania, zjednoczenia z Chrystusem, oddając się Mu całkowicie.

Katarzyna ze Sieny, święta dominikanka, przeszła nadzwyczajną drogę doskonałości w modlitwie, surowości i dziełach miłości. Jej pełne żaru listy rozchodzą się we Włoszech i w Europie, dzięki słowom odnoszącym się do spraw Kościoła i społeczeństwa jej czasów. Niezmordowana w pracy na rzecz pokoju, dotarła do panujących w Europie, od Karola V we Francji do Karola z Durazzo, od Elżbiety Węgierskiej do Ludwika Wielkiego (Węgierskiego). Z taką samą siłą zwracała się do panujących, jak i do ludzi Kościoła, wzywając wszystkich, aby pozwolili się formować mocy Ewangelii, proponując reformę zwyczajów i błagając każdego, aby pozwolił się przemieniać miłością; proponując wszystkim wiarę, która czyni błogosławionymi, i nadzieję, która nie zawodzi.

4.2. W radykalnym wyborze życia ewangelicznego

Świadectwo tych trzech świętych, które pozostawiły ślad w historii Europy i życia konsekrowanego, i tylu innych, których imion nawet nie znamy, a także tych, którzy żyją koło nas, pozwala nam na stwierdzenie, że choć z jednej strony życie konsekrowane cierpi dziś z powodu głębokiego kryzysu powołań i starzenia się członków, że choć wydaje się, że utraciło znaczenie w dzisiejszej rzeczywistości i w doświadczeniu współczesnych mężczyzn i kobiet, może jeszcze w tkance kościelnej być elementem istotnym, choć często niedocenianym. Ale pod jednym warunkiem: życia teologalnego, intensywnego życia przenikniętego wiarą, nadzieją i miłością, przeżywanego do głębi i w radykalizmie życia ewangelicznego, życia przejrzystego i określonego przez posłuszeństwo, ubóstwo i czystość[21].

Na wyzwania kolektywizmu, neoliberalizmu i konsumizmu, które sprowadzają wszystko do kapitału i dóbr, my, osoby konsekrowane, odpowiadamy ślubem miłości ubogiej, która niczego nie posiada i wszystko daje poprzez życie wstrzemięźliwe i bez marnotrawstwa, która nie szuka tego, co zbędne, ale raduje się umiarkowaniem; która jest wyzwoleniem z sieci potrzeb, zaszczepionych nam na poziomie nieświadomym przez społeczeństwo podążające ku zbieraniu, posiadaniu, coraz bardziej podobne do nowoczesnego supermarketu.

Na wyzwania nadczłowieka odpowiadamy ślubem posłusznej miłości, która nie szuka swego: ja chcę, ale zawierza siebie miłości Boga, jako wyzwolenie z potrzeby ego, które proklamując: robię to, co chcę, jest zniewolone przez fałszywą autonomię, zapominającą o Bogu, a głuchą wobec naglących potrzeb świata, pragnącego stawać się miejscem współpracy, jedności i braterstwa.

Na wyzwania neofreudyzmu odpowiadamy miłością czystą, dziewiczą, która buduje sieć relacji szczerych, prawdziwych, bez podtekstów; która ma przejrzystość Bożej miłości, zdolną do przeżywania swej cielesności i seksualności w Miłości, z relacjami prostymi i rodzinnymi; jest ona wyzwoleniem od skażenia tym wszystkim, co odnosi się do seksualności chorej z powodu hedonizmu i urynkowienia, dalekiej od seksualności pozostającej w służbie Bożego planu miłości.

Życie według rad ewangelicznych ma przeogromne możliwości, przede wszystkim jako most ku wieczności, ku Stwórcy. Gdy nasze gesty są ukierunkowane ku sprawiedliwości, pokojowi, integralności stworzenia, są gestami o najwyższym stopniu dobra, pozostającymi w jedności z planami Pana; są gestami miłości. Prowadzą do pełni, której każdy pragnie, i są wyrazem tej miłości, która nie będzie miała końca (por. Kor 13,8).

Pełna pasji miłość do Kościoła i ludzkości, będąca świadectwem życia konsekrowanego dla misji, ożywia świadomość mocy, jaką Jezus powierzył każdemu, kto za Nim idzie: Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie… Wchodząc do domu, przywitajcie pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was… nie martwcie się o to, co macie mówić… gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was (Mt 10,8-20). To my jesteśmy świadkami i tymi, którzy głoszą moc leczenia, którą nam Jezus zawierzył.

Chrystus, który chodził, głosząc Królestwo i lecząc wielu, który głosił Błogosławieństwa jako magna charta życia, to Chrystus ubogi, czysty i posłuszny. Chrystus, na wzór którego musimy formować samych siebie i tych, którzy pragną być członkami naszych instytutów.

4.3. Dla kontrkultury Błogosławieństw, do przekazania następnym pokoleniom

Idźmy więc naprzód z odwagą, z zaufaniem (warto przypomnieć sobie sławne wołanie Jana Pawła II: Nie lękajcie się!). Pan Bóg nadal powołuje do życia zakonnego, także w Europie, i wielu młodych powraca, aby odpowiedzieć z radykalizmem. Wielowiekowe charyzmaty nadal dają świadectwo światła i rewolucyjnej mocy Ewangelii. W sposób szczególny wspólnoty życia kontemplacyjnego odnajdują powołania, i to w krajach najbardziej zatrutych sekularyzmem. Wspólnoty zakonników i zakonnic żyją tam, gdzie jest największe wykluczenie społeczne. Nowe wspólnoty rodzą się wobec nowych przestrzeni ubóstwa: narkotyków, AIDS, prostytucji. Szuka się wspólnot osób konsekrowanych jako oaz Ducha, aby bronić się przed stresem życia w naszych miastach, ale tak naprawdę, by szukać Boga. Większość nowych ruchów i nowych wspólnot kościelnych oraz nowych form konsekracji powstało w Europie. Są to miejsca radości i komunii.

Nie trzeba wpadać w przerażenie, jeśli trudności w zrozumieniu zmieniającego się świata i ciężar konfrontacji z nim rodzą w wielu wspólnotach i w wielu zakonnikach i zakonnicach frustrację, wynikającą z nieskuteczności własnego działania; zmęczenie z powodu działalności, która często kończy się aktywizmem, ponieważ wynika z gorliwości zbyt często pośpiesznej i zalęknionej; zamknięcie w sobie i zbytnie skoncentrowanie wspólnoty na własnej działalności, projektach, inicjatywach. Jest to czas próby i poprzez tę próbę Bóg mówi do nas, objawia się. Jak napisał niedawno jeden z kapłanów: Prawda Ewangelii promieniuje z takiej wspólnoty, w której każda sytuacja, nawet najbardziej negatywna, może być przeżywana w sposób zbawczy, to znaczy w taki, że buduje nas od środka, sprawia, że wyrasta nowa ludzkość. W każdej sytuacji może płynąć krew życia; ludzie mogą dojść do własnej tożsamości duchowej także w sytuacjach skrajnie negatywnych. Jest to szczególna zdobycz doświadczenia miłości chrześcijańskiej i jest to konkretne przesłanie krzyża: wszystkie sytuacje historii, nawet najbardziej negatywne, mogą być przeżyte w sposób pozytywny, ponieważ, jak twierdzi św. Paweł: „nic nie może nas odłączyć od miłości Boga w Jezusie Chrystusie” (Rz 8,37)[22].

Czasy trudne, wiemy dobrze, to takie czasy, gdy trzeba zakorzeniać się w tym, co zasadnicze, pozwalając, aby korzenie rosły w głąb; to czasy, w których z większym jeszcze żarem trzeba się modlić, aby Duch Święty ponownie napełniał nasze dni. Są to czasy, w których w sposób wyraźniejszy powinny być słyszalne w naszym sercu słowa Pana Jezusa, mogące uczynić naszą egzystencję stabilną i silną: Miejcie nadzieję, Jam zwyciężył świat![23]

4.4. Wychodząc od wartości naszego dziedzictwa religijnego

Dyskusja nad chrześcijańskimi korzeniami pokazała, jak wielu w Europie nie wie, co to jest chrześcijaństwo. Znają, niestety, tylko pozory chrześcijaństwa. Zapytajmy się: co oznacza dziś w Europie słowo wolność? Słowo: rodzina? Słowo: godność? Słowo: życie? Kim jest osoba ludzka? Co to jest dobro? Co to jest zło?

Jeśli zna się przyczyny zła – pisze kardynał Ratzinger – można znaleźć drogi uleczenia: trzeba wprowadzić na nowo dziedzictwo religijne, we wszystkich jego formach, ale szczególnie dziedzictwo chrześcijaństwa zachodniego[24].

Zakonnicy i zakonnice powinni i mogą pomóc Europie w odnalezieniu odwagi, aby odzyskała własne dziedzictwo chrześcijańskie, aby na nowo odkryła ciągle młode oblicze Chrystusa, aby odnalazła sens życia, szczęście, miłość; aby pytała o sens cierpienia i śmierci; aby otworzyła niebo na wieczność, by poszukiwać sekretu współżycia między językami, narodami, kulturami, religiami obecnymi w Europie; aby zweryfikowała swoją rolę – rolę Europy – wobec innych kontynentów.

Do naszych wspólnot należy zadanie pomocy Europie w tym, aby nie wyrzekła się niektórych elementów podstawowych, które są jej właściwe, które określają tożsamość europejską (lub powinny takimi być). Niektóre z nich wymienia kardynał Ratzinger w książce, napisanej „na dwie ręce” z ówczesnym prezydentem senatu włoskiego, profesorem Marcello Perą: Pierwszym elementem jest bezwarunkowość, z jaką godność ludzka i prawa ludzkie muszą być prezentowane jako wartości, które poprzedzają wszelką legislację państwową. […] fakt istnienia wartości, których nikt nie może modyfikować, jest prawdziwą i właściwą gwarancją naszej wolności i naszej ludzkiej wielkości; wiara chrześcijańska widzi w tym tajemnicę Stworzyciela i warunek bycia na obraz Boga, który On sam dał człowiekowi. […] Drugi element, określający tożsamość europejską, to małżeństwo i rodzina. Małżeństwo monogamiczne, ukształtowane w oparciu o wiarę biblijną, jest podstawową strukturą relacji między mężczyzną i kobietą, a jednocześnie komórką w budowaniu wspólnoty państwowej. Europa nie byłaby już Europą, gdyby ta podstawowa komórka jej społecznego gmachu zniknęła lub została zmieniona w swej istocie. I wreszcie: ostatnim elementem jest kwestia religijna. […] W dzisiejszym społeczeństwie, dzięki Bogu, płaci karę, kto obraża wiarę Izraela, jego obraz Boga, jego wielkich ludzi. Płaci karę, ktokolwiek obraża Koran i jego podstawowe przekonania. Tam natomiast, gdzie chodzi o Chrystusa i o to, co jest święte dla chrześcijan, okazuje się, że wolność opinii jest najwyższym dobrem, którego ograniczenie byłoby zagrożeniem, a nawet zburzeniem tolerancji i wolności w ogóle. Wolność w wyrażaniu opinii znajduje jednak swe ograniczenie w tym, że nie może ona burzyć godności drugiej osoby; nie jest ona wolnością do kłamania lub niszczenia praw ludzkich […]. Pewnie, możemy i powinniśmy uczyć się tego, co jest święte dla innych, ale właśnie wobec innych i dla innych naszym obowiązkiem jest pielęgnować w nas samych szacunek wobec tego, co jest święte, i ukazywać oblicze Boga, który nam się objawił; Boga, który lituje się nad ubogimi i słabymi, nad wdowami i sierotami, nad obcokrajowcem; Boga, który jest tak ludzki, że sam stał się człowiekiem, człowiekiem cierpiącym, który cierpiąc razem z nami, nadaje cierpieniu godność i nadzieję. Jeśli nie robimy tego, nie tylko wyrzekamy się tożsamości Europy, ale rezygnujemy ze służby innym, służby, której mają prawo oczekiwać[25].

Są to sprawy nowe i trudne, które wymagają nawrócenia, polegającego na otwarciu wobec nowości, zdolnego do opracowania z odwagą profilu osoby konsekrowanej naszych czasów. Nie wystarczy bardziej żarliwa wiara i bardziej globalna miłość; potrzebne są dziś wiara, nadzieja i miłość, gotowe do poddania się codziennemu działaniu Ducha i do oddania swych talentów z twórczą inteligencją duchową.

Przywołuję raz jeszcze przykład trzech świętych współpatronek Europy. Te trzy kobiety przez swe życie i działanie, przeniknięte wiarą, nadzieją i miłością, wskazują nam jeszcze dziś wielkie wyzwanie dla budowania Europy naprawdę zjednoczonej: wyzwanie domagające się wiarygodnych ewangelizatorów, w życiu których, w zjednoczeniu z krzyżem i zmartwychwstaniem Chrystusa, zabłyśnie piękno Ewangelii[26]. Ewangelizatorów niosących Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa mężczyznom i kobietom Europy, aby byli szczęśliwi i aby nowa Europa, którą pragnie się budować, miała solidne fundamenty. Ewangelizatorów, którzy pozwalają się ogarnąć w żywy sposób dynamizmowi trzech cnót teologalnych.

Wiara przede wszystkim. Odkryć na nowo autentyczne oblicze Jezusa Chrystusa, zaangażować się w poszukiwaniu Go, zgłębiać znaczenie tajemnicy Jego obecności w życiu każdego z nas – to zadanie dla chrześcijan. Szczególnym zadaniem osób konsekrowanych jest ukazywanie współczesnym, jakie jest najcenniejsze dobro: wiara w Jezusa Chrystusa – źródło nadziei, która nie zawodzi, dar, który leży u początków jedności duchowej i kulturowej narodów europejskich i który dziś jeszcze może stanowić zasadniczy wkład w ich rozwój i w ich integrację[27].

Edyta Stein – Benedykta od Krzyża jest wiarygodnym świadkiem tego stałego zaangażowania w poszukiwanie prawdy w miłości. Jej tęsknota za nieskończonością, jej pragnienie czegoś wielkiego zostały wyrażone w egzystencji oddanej, w życiu przeżytym w pełni i zakończonym gestem najwyższej miłości.

Stając wobec pewnego typu zeświecczonej interpretacji wiary chrześcijańskiej, która ją niszczy i z którą wiąże się głęboki kryzys sumienia i praktyki moralnej, Teresa Benedykta od Krzyża wzywa nas, abyśmy przeżywali naszą wiarę jako zadanie wymagające stałego nawracania się. Jesteśmy więc powołani do tego, by mieć wiarę, która pozwoli nam konfrontować się w sposób krytyczny z obecną kulturą, nie ulegając jej pokusom; wiarę zdolną do wywierania wpływu w środowiskach kulturalnych, ekonomicznych, społecznych i politycznych. Jesteśmy powołani do przekazywania z radością wiary nowym pokoleniom, do budowania kultury chrześcijańskiej, zdolnej ewangelizować kulturę szerszą niż tylko ta, w której żyjemy.

Potem nadzieja. Żyć Ewangelią, głosić ją, celebrować i służyć Ewangelii nadziei – jest to wyzwanie i zadanie. Mieć nadzieję – oznacza wyjść z egzystencjalnego osamotnienia, rozumiejąc, że Pan Bóg kocha mnie i innych ludzi, mych braci; że należymy razem do wspólnoty, będącej w drodze. Pamiętam Peguy, który w jednym ze swych poematów przedstawia trzy cnoty teologalne jako trzy dziewczynki, radośnie biegające. Najmniejsza z nich jest właśnie nadzieja. Ale uwaga! Jest w środku, pomiędzy dwoma pozostałymi, i pociąga je za sobą w tym biegu, ponieważ daje silny oddech wierze i pobudza miłość.

Katarzyna ze Sieny, która ze swą „krnąbrną” nadzieją, pokładaną w Chrystusie Panu, była w stanie uczynić wielkie rzeczy w Kościele i w świecie swoich czasów, jest świadkiem wielkiego zaangażowania, konkretnego, nawet rewolucyjnego, opartego na kontemplacji oblicza Chrystusa. Od chrześcijan europejskich, a w szczególności od nas, osób konsekrowanych, oczekuje się w istocie – dziś, tak jak i zawsze – abyśmy byli rzeczywistym, przejrzystym obrazem Zmartwychwstałego, żyjąc w głębokiej komunii z Nim.

I na koniec, ale nie jako ostatnia, miłość. Żyć doświadczeniem Miłości Boga, troszczyć się o to, aby ludzie naszych czasów spotkali tę Miłość – to zadanie, z którego rodzi się posługa miłości i szczególna miłość ubogich, we wszystkich wielostronnych aspektach. Brygida Szwedzka i niezliczeni święci Miłosierdzia, którzy w każdym okresie i w każdym narodzie Europy oddali życie w służbie ostatnich, a możemy tu przypomnieć m.in.: Franciszka z Asyżu, Ignacego Loyolę, Jana Bożego, Kamila de Lellis, Wincentego à Paulo, Ludwikę de Marillac, Józefa B. Cottolengo, Jana Bosko, Alojzego Orione – założycieli i założycielki, których Jego Świątobliwość cytuje w swej encyklice Deus Caritas est[28] – byli na przestrzeni wieków prekursorami inicjatyw w dziedzinie promocji ludzkiej i formacji chrześcijańskiej, skierowanych najpierw do najuboższych. Jeszcze dziś ich synowie i córki kontynuują pracę we wszystkich zakątkach świata, także w naszej Europie. Ci mężczyźni i te kobiety ukazują naszym współczesnym, że istnieje Ktoś, dla Kogo warto oddać życie z bezgraniczną wspaniałomyślnością.

Życie konsekrowane ma następnie zadanie pokazania wielokulturowej i wieloreligijnej Europie świadectwa ewangelicznego braterstwa, zachęcając ją do oczyszczenia i do integracji zróżnicowanych wartości poprzez przekraczanie przeciwieństw.

4.5. Wychodząc od odnowy naszych wspólnot 

Droga do przebycia jest wymagająca i dotyczy nas osobiście, jako jednostki i jako członków wspólnoty. Stawia przed nami pytania, ponieważ odsłania nasze słabości: słabość naszej wiary; trudności w tym, aby nasze wspólnoty były i okazywały się wspólnotami zdolnymi do przyjmowania wszystkich; znużenie w dziedzinie zaangażowania miłości, która nie zawsze jest w stanie właściwie interpretować życie i towarzyszyć mu w drodze ku jedności; lęk przed przyszłością; trud dialogu…

Nasze wspólnoty! Właśnie nasze wspólnoty, szczególnie te, które mają wymiar międzynarodowy, mogą stawać się szkołami braterstwa przeżywanego w praktyce, szkołami bycia razem, pokazując, że możliwa jest umiejętność słuchania drugiego człowieka, także tego, który jest tak inny niż ja, rozumienia go; umiejętność uznania bogactwa ludzkiego i duchowego wszystkich. W obecnych czasach – czytamy w instrukcji Ripartire da Cristo – wspólnoty i różne rodzaje braterskich stowarzyszeń osób konsekrowanych są coraz częściej postrzegane jako miejsce komunii, gdzie wzajemne relacje stają się mniej formalne, a otwarcie na siebie i zrozumienie są łatwiejsze. Nie odnosi się to tylko do własnej wspólnoty, ale trzeba zrobić wszystko, aby dokonywało się między różnymi wspólnotami w instytutach. Wspólnoty wielokulturowe i międzynarodowe są wezwane do tego, by świadczyły o znaczeniu komunii między ludami, rasami i kulturami. W wielu miejscach są już doświadczeniem pozytywnym, gdzie doświadcza się wzajemnego poznania, szacunku, ubogacenia. Stają się miejscami przygotowania do integracji i inkulturacji, a zarazem świadczą o uniwersalności przesłania chrześcijańskiego.[…] Komunia, do przeżywania której osoby konsekrowane są wezwane, sięga dalej niż własna rodzina zakonna lub własny instytut. Otwierając się na komunię z innymi instytutami i z innymi formami życia konsekrowanego, mogą poszerzać komunię, odkrywać wspólne korzenie ewangeliczne i jednocześnie dostrzegać z większą jasnością piękno własnej tożsamości w różnorodności charyzmatycznej, jak latorośle tego samego krzewu winnego. Powinni w okazywaniu czci jedni drugich uprzedzać (por. Rz 12,10), aby osiągnąć większy dar, miłość… ucząc się miłowania wspólnoty i rodziny zakonnej drugiego, tak samo jak własnej. Radości i cierpienia, troski i sukcesy powinny być dzielone i należeć do wszystkich[29].

Nasze wspólnoty, nasze instytuty są powołane do bycia szkołą komunii, uwypuklając to, co jednoczy wszystkich, zamiast tego, co dzieli.

Jesteśmy powołani, jak zawsze i bardziej niż poprzednio, do włączenia się w Kościół lokalny, w jego programy duszpasterskie, w projekty i problemy; jesteśmy powołani do bycia jego częścią aktywną i odpowiedzialną, nie tylko jako poszczególne osoby, ale jako wspólnoty osób konsekrowanych. Nasze wspólnoty powinny coraz bardziej stawać się i być postrzegane jako miejsca, w których, w milczeniu, można otrzymać rady duchowe, odnaleźć siebie, żyć w pogodzie ducha, spotkać kobiety i mężczyzn zaangażowanych w sytuacjach granicznych, którym trzeba dziś stawić czoło, i iść z nimi we wzajemnym poznaniu i szacunku.

W naszych czasach, w których jeszcze dziś pewni ludzie głoszą, że pokój można osiągnąć za pomocą wojny, to my, chrześcijanie, zakonnicy i zakonnice w sposób szczególny, musimy pracować nad tym, aby prowadzić wszystkich ludzi do dialogu. Także i w tym wypadku trzeba, aby nie był to tylko ideał dla jednej czy drugiej osoby konsekrowanej, ale zaangażowanie całej wspólnoty, zjednoczonej i zapalonej do tej misji.

Wyzwania międzyreligijne i międzykulturowe są nie do uniknięcia, ponieważ żyjemy jedni obok drugich. Trzeba mieć jasną świadomość własnej tożsamości, aby rozumieć i szanować tożsamość innych. Nie chodzi o relatywizm albo fundamentalizm: są to dwa skrajne błędy. Wierni różnych religii są wszyscy poszukującymi, pielgrzymami w drodze ku jedynej prawdzie. To w dialogu można znaleźć sposób, aby przekonać tych, którzy żyją swą wiarą w sposób fundamentalistyczny, aby uwierzyli w miłość i w pokój.

Inna jeszcze przestrzeń, w której osoby konsekrowane mogą pomóc mężczyznom i kobietom naszej Europy w przeżywaniu dojrzałej wiary, to moment śmierci. Publikacje, kultura, sposób życia naszych miast odsunęły chorobę i śmierć, łudząc stereotypami, według których wszyscy są młodzi, piękni i szczęśliwi. Nasze wspólnoty mogą ofiarować innym jasny przykład życia braterskiego między pokoleniami młodymi i starszymi, przykład pełnej miłości troski o chorych i starszych, pogodnego towarzyszenia przy śmierci, przyjęcia tej naszej siostry – śmierci cielesnej. Konieczne przeorganizowanie naszych struktur, naszych instytucji daje nam okazję do pokazania zdrowego oderwania od wszelkich dóbr, ubóstwa pełnego franciszkańskiej radości, delikatnej akceptacji i świadomości, że wszystko przemija, tylko Chrystus pozostaje.

Zakończenie

Pragnę zakończyć głosem dwóch proroków naszych czasów, dwóch synów tego świata i synów Kościoła: ojca Dawida Marii Turolda i Heldera Camary:

Miłuj

Pozdrawiaj ludzi

dawaj

przebaczaj

miłuj od nowa i pozdrawiaj.

 

Podaj rękę

Pomóż

Zrozum

Zapomnij

I pamiętaj

Tylko dobro.

 

Raduj się dobrem innych

I spraw, aby się radowano.

 

Ciesz się z niczego,

Z tego niewiele, które posiadasz

I które wystarczy

Dzień po dniu:

A także tym niewiele

– jeśli trzeba –

Podziel się.

 

I idź

Idź lekki

Za wiatrem

I słońcem

I śpiewaj.

 

Idź z wioski do wioski

I pozdrawiaj

Pozdrawiaj wszystkich

Czarnego, oliwkowego

I nawet białego.

Wyśpiewaj marzenia świata

Aby wszystkie kraje

Walczyły o to,

Który z nich cię zrodził.

David Maria Turoldo

  

Drzewa

Które nigdy nie tracą żywotności

Które są na pół zielone

Patrzą

Z cieniem zazdrości

Na drzewa

Ogołocone z liści

Które wydają się szkieletami…

Kiedy wybucha wiosna

Tylko ten, który jest nagi

Drży

Z powodu tajemnicy zmartwychwstania.

Helder Camara

Nasze wspólnoty, aby mogły być świadkami dojrzałej wiary na starym Kontynencie, muszą nauczyć się patrzenia oczyma dziecka, muszą nauczyć się śpiewania o marzeniach świata; muszą nauczyć się cierpliwości i radowania się w bólu, ze wszystkimi krajami, które walczą między sobą o to, kto je zrodził.

tł. jo



[1] Paul Koschaker (1879-1951), znawca prawa rzymskiego, który badał rozwój prawa rzymskiego na Zachodzie od Średniowiecza do dziś.

[2] Koschaker Paul, L’Europa e il diritto Romano; tytuł oryginalny: Europa und romische Recht, Dritte unveranderte Auflage, Verlag C.H.Beck, Munchen und Berlin, 1958; tł. włoskie A. Biscardi, Florencja, Sansori 1962.

[3] Por. Campanini Giorgio, Le radici cristiane della Costituzione Europea.

[4] Dzisiejsza Europa – i Europa jutra – jest dłużnikiem cennego wkładu tak wielkich osobowości, jak: Augustyn, św. Tomasz z Akwinu, Dante, Rembrandt, Michał Anioł, Szekspir, Bach, Galileusz, Goethe, Einstein… i świętych zakonników i zakonnic: świętych Cyryla i Metodego, św. Brygidy, św. Katarzyny, św. Faustyny, św. Jana Bosko, św. Jana od Krzyża, św. Teresy Benedykta od Krzyża…

[5] Ratzinger Józef, Europa. Jej fundamenty duchowe wczoraj, dziś i jutro, w: Pera Marcello – Ratzinger Joseph, Senza radioci: Europa Relativismo Cristianesimo Islam, Milano, Mondatori 2004, 47.

[6] W Europie jest dziś 65 milionów młodych w wieku 15-24 lata, spośród których 26 milionów studiuje, 21 milionów pracuje i 18 milionów ani nie studiuje, ani nie pracuje. Są oni wielką rezerwą, co więcej, największym bogactwem Europy (największym bogactwem każdego kraju jest zawsze osoba ludzka) i są pilnym wyzwaniem dla Kościoła, szczególnie dla zgromadzeń, które mają charakter edukacyjny (por. Raport UNICEF-u).

[7] Prodi Romano, Dal 2000 al 2005: un progetto per la nova Europa. Discorso al Parlamento europeo, Strasburg, 15 lutego 2000, Comunita Europea, 1995-2002.

[8] Eliot Thomas Stearns, Notes towards the definition of culure, London, Faber&Faber 1948, 122: I am talking about the common tradition of Christianity which has made Europe what it is, and about the common cultural elements which this common Christianity has brought with it. […] It is in Christianity that our arts have developed; it is in Christianity hat the laws of Europe – until recently – been rooted. It is against a background of Christianity that all our thought has significance. An individual European may not believe that the Christian Faith is true, and yet what he says, and makes, and does, will all spring out of his heritage of Christian culture and depend upon that culture for its meaning. Only a Christian culture could have produced a Voltaire of a Nietzsche. I do not believe that the culture of Europe could survive the complete disappearance of the Christian Faith.

[9] Novalis, La cristianità o l’Europa. Tłum. wł. w: Frammenti, Milano, Rizzoli 1976.

[10] Ratzinger Joseph, Europa. I suoi fondamenti spirituali ieri, oggi e domani, w: Pera Marcello – Ratzinger Joseph, Senza Radici: Europa Relativismo Cristianesimo Islam, Milano, Mondatori 2004, 71.

[11] Myślę w tej chwili o Matce Boskiej Częstochowskiej, Królowej Polski, która odegrała tak wielką rolę i nadal odgrywa w waszej historii i w waszym współczesnym życiu dzięki Janowi Pawłowi II. Jest to Madonna o zranionej twarzy i smutnym, ciepłym spojrzeniu; jest to Królowa ze zranioną duszą z powodu bolesnej i smutnej historii Narodu polskiego, ale jest to też Królowa zwycięska, ustrojona w klejnoty, dary miłości i wdzięczności ze strony jej dzieci, jej synów i córek. Rany, leczone balsamem wiary i miłości ludu polskiego i tak licznych pielgrzymów z całego świata, stają się łaską, radością, pięknem. Łzy stają się źródłem życia. Tak głęboko napisał św. Jan od Krzyża, komentując fragment Ewangelii na święto św. Marii Magdaleny: Kto nie umie płakać z miłości, stracił już dużą część swego piękna. Jeśli dusza znajduje się w tym punkcie, powinna odzyskać swe piękno, oczyszczając się we łzach, aż stanie się „najpiękniejsza spośród stworzeń”. Maria płacze z nami. Uczy nas płakać nad nędzą świata i daje nam dar współczucia, aby stawać się balsamem dla tylu łez. Jest dla nas mistrzynią wiary, nadziei, miłości. Jest mistrzynią tej wiary, która przemienia krzyż w zmartwychwstanie, łzy w radość.

[12] Benedykt XVI, Przemówienie do Biskupów Konferencji Episkopatu Republiki Federalnej Niemiec, 10 listopada 2006.

[13] Z konferencji przeora Noci Dom, Ogliari.

[14] Benedykt XVI, Przemówienie do członków Międzynarodowej Komisji Teologicznej, Watykan, 5 października 2007.

[15] Benedykt XVI, Przemówienie do uczestników spotkania, zorganizowanego przez Międzynarodówkę Demokratyczną Centrum i Demokrację Chrześcijańską, Pałac Apostolski w Castel Gandolfo, 21 września 2007.

[16] Benedykt XVI, Encyklika Caritas in veritate, p. 9.

[17] Benedykt XVI, Homilia w czasie Pierwszych Nieszporów z okazji Zamknięcia Roku Pawłowego, Rzym, Bazylika Świętego Pawła za Murami, 28 czerwca 2009.

[18] EN, p. 55.

[19] Co do tajemnicy życia pragnę przedstawić krótką notatkę, odnoszącą się do fragmentu Ewangelii Łukasza, gdzie mówi on o dwóch kobietach (Łk 1,39-48): chodzi o wizytę Maryi, niosącej w swym łonie Jezusa, u swej starej kuzynki Elżbiety, która niedługo porodzi prekursora, Jana. Nie zapominajmy, że w Nowym Testamencie prorokują jako pierwsze dwie kobiety, co więcej, dwie matki: jak wielkim sakramentem jest życie… Życie samo jest ewangelią, dobrą nowiną, objawieniem, pięknem, światłem, zawierzonym przez Boga w sposób szczególny opiece i trosce kobiet, aby je przekazywały… Maria i Elżbieta mówią: Bóg przychodzi jako życie. Dwie kobiety, dziewica i kobieta bezpłodna, obie ciężarne w sposób „niemożliwy”, głoszą, że przychodzi na świat to, czego człowiek nie może dać sam sobie. Życie jest zawsze darem Boga! Dziewica i bezpłodna, dwie kobiety nadziei, przyjmują i rodzą życie! Życie jest ewangelią! Nam, osobom konsekrowanym, została powierzona misja głoszenia zawsze i wszędzie ewangelii życia.

[20] Benedykt XVI, Przemówienie do członków Rady do spraw Kontaktów między Kongregacją Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego i Międzynarodowymi Uniami Przełożonych Generalnych, Sala Konsystorska, 18 lutego 2008.

[21] Wypowiedź generała salezjanów don Pascuala Chaveza do inspektorów w Europie.

[22] Fragment wystąpienia ks. Carlo Molari.

[23] J 16,33.

[24] Ratzinger Joseph, Europa. I suoi fondamenti spirituali ieri, oggi e domani, w: Pera Marcello – Ratzinger Joseph, Senza radici: Europa Relativismo Cristianesimo Islam, Milano, Mondatori 2004, 61.

[25] Ratzinger Joseph, Europa. I suoi fondamenti spirituali ieri, oggi e domani, w: Pera Marcello – Ratzinger Joseph, Senza Radici: Europa Relativismo Cristianesimo Islam, Milano, Mondatori 2004, 67-71.

[26] Jan Paweł II, Posynodalna adhortacja apostolska Ecclesia in Europa, p. 49.

[27] Tamże, p. 18.

[28] Benedykt XVI, Encyklika Deus caritas est, p. 40.

[29] Ripartire da Cristo, p. 29-30.