11. Kusz E., Między prawdą a miłością. Wspólnota kościelna wobec nadużyć władzy

Moje wystąpienie nt. wspólnoty kościelnej wobec naduż wpisuje się w problematykę nawrócenia, której jest poświęcona ta część sympozjum czterech Konferencji wspólnot życia konsekrowanego w Polsce. To właśnie nadaje kierunek mojemu wystąpieniu i określa jego dynamikę. Gdy mowa o procesie nawrócenia, to nie można zatrzymać się na ogólnikach, tylko trzeba sobie jasno uświadomić i nazwać to, z czego należy się nawracać, co takiego w naszym osobistym życiu, czy też w życiu konkretnej wspólnoty kościelnej tego nawrócenia wymaga. O tym będę chciała mówić w pierwszej części mojego referatu, próbując nazwać te przestrzenie „nadużyć” związanych z władzą, które powinny stawać się przedmiotem pracy i nawrócenia wewnątrz Kościoła. W drugiej natomiast części chcę powiedzieć o samym procesie nawrócenia, o jego dynamice i właściwych dla niego aktach.

Już na samym początku chcę jasno powiedzieć, że choć nie zamierzam redukować tematyki „nadużyć władzy” we wspólnocie kościelnej do jakiegoś jednego zagadnienia, to jednak wydaje mi się konieczne nawiązać szerzej do sprawy nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży, która odsłoniła niektóre mechanizmy sprawowania władzy we wspólnocie kościelnej. Są to sprawy analizowane nie tylko przez media, ale przede wszystkim są one przedmiotem dociekań i głębokiej refleksji Kościoła, który próbuje zrozumieć, co się wydarzyło i jak zapobiec na przyszłość zjawiskom tak niszczącym dla ofiar, podkopującym autorytet przełożonych w Kościele i sens zaangażowania się w nim. Oczywiście, nie ograniczę się jedynie do rozważenia nadużyć seksualnych jako nadużyć władzy, ale postaram się również omówić inne rodzaje nadużyć, które z mojego punktu widzenia wymagają refleksji i nawrócenia.

Moje wystąpienie będzie miało dwie części:

  1. Nadużycia władzy wewnątrz wspólnoty kościelnej
  2. Między prawdą a miłością. Droga wewnątrzkościelnej odnowy

Nadużycia władzy wewnątrz wspólnoty kościelnej

Z doświadczenia, jakie niesie ze sobą życie, z perspektywy, jaką daje gabinet psychoterapeuty i seksuologa, jak też z punktu widzenia wieloletniego uczestnictwa w różnych gremiach kościelnych mogę wskazać na następujące przejawy nadużycia władzy wewnątrz wspólnoty kościelnej:

nadużycie seksualne duchownych wobec dzieci i młodzieży;

nadużycie władzy przełożonych kościelnych różnego stopnia wobec podwładnych zarówno w zakresie sposobu jej wykonywania jak i w zakresie przekroczenia kompetencji;

przemoc fizyczna lub psychiczna wychowawców (w tym zakonnych) wobec podopiecznych w ośrodkach opiekuńczych:

–        dla osób niepełnosprawnych umysłowo, fizycznie i psychicznie,

–        dla starszych i chorych,

–        dla dzieci i młodzieży;

nadużycie duchowe przez świadomą lub nieświadomą manipulację ze strony wychowawców/opiekunów/formatorów w różnych grupach religijnych.

Paradoksalnie najbardziej zbadane i z tego też powodu opisane w literaturze jest właśnie nadużycie seksualne duchownych wobec dzieci i młodzieży. Większość autorów badających problem nadużyć seksualnych, jakie się wydarzyły w ramach wspólnoty kościelnej mówi o tym, że w samym czynie nadużycia seksualnego nie tyle chodzi o seks, ile o władzę wyrażającą się w przemocy i dominacji.[1] Przez nadużycie seksualne władza i autorytet pasterza, nie tylko samego sprawcy, ale i jego przełożonych kościelnych były użyte do perwersyjnego celu. Najpierw było to wykorzystanie dziecka do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych, a potem do tego, aby ofiara milczała. Nie dziwi więc, że po upublicznieniu skandali tak bardzo ucierpiał autorytet kapłanów i autorytet biskupów sprawujących w Kościele posługę władzy. Przyniosło to ze sobą gorzki owoc w postaci niebywałego kryzysu autorytetu.

Truizmem jest stwierdzenie, że do funkcjonowania każdej ludzkiej społeczności władza jest konieczna. Dlatego od starożytności filozofowie nie zastanawiali się wiele nad tym, czy władza jest potrzebna, ale nad tym, jaka jest jej natura i jak powinna być sprawowana, czemu ma służyć. Wspólnota Kościelna, jako społeczność poddaje się władzy przełożonych z odwołaniem się do autorytetu samego Boga. Aspekt funkcjonalny schodzi na dalszy plan, choć oczywiście nie znika. Doświadczenie władzy w ogóle, również doświadczenie władzy w Kościele pokazuje, że władza jest czymś ambiwalentnym. I nie jest to ambiwalencja okazjonalna, związana np. z postmodernistycznymi elementami naszej kultury, na co nierzadko próbujemy zrzucać odpowiedzialność za wiele niedoskonałości również w Kościele. Ta ambiwalencja była postrzegana i przeżywana odkąd istnieje zapis literacki czy filozoficzny doświadczenia współistnienia ludzi ze sobą. Z jednej strony nikt w sposób poważny nie przeczy konieczności istnienia władzy w tym celu, aby istniał porządek umożliwiający rozwiązywanie konfliktów, pokojowe współżycie, rozwój jednostek i wspólnot. Jednakże doświadczenie, rejestrowane i reflektowane przez wieki, pokazuje, że władza ma także oblicze, które niesie ze sobą niebezpieczeństwo tak dla społecznego porządku, jak i dla poszczególnych ludzi. Naiwnością byłoby twierdzenie, że ambiwalencja ta, lub też zagrożenia władzy nie dotyczą wspólnoty kościelnej, z tego powodu, że zasady, do których się odwołuje i społeczność wierzących i jej władze są oparte na najwyższym autorytecie Objawienia. Zrozumiałe odwołanie się do autorytetu Objawienia sprawia, że wszelkie formy nadużycia władzy uderzają bezpośrednio nie tylko w samą władzę i podważają jej wiarygodność, lecz również w autorytet Boga, na który się ta władza powołuje. I to stanowi ogromną szkodę nie tylko dla Kościoła i jego autorytetu, lecz ze względu na jego misję uniwersalną również dla ludzkości w skali globalnej. Kościół był i jest świadomy tej ambiwalencji. Gdyby tak nie było, to nie wydawałby i nie nowelizowałby kolejnych kodeksów prawa kanonicznego, nie formułowałby wciąż na nowo kanonów określających zakres władzy przełożonych w Kościele, jak i takich, które wyznaczają kary za konkretne nadużycia władzy.

Każda władza, także władza kościelna, która chce służyć dobru wspólnemu w konkretnej wspólnocie życia konsekrowanego, wychowankom, podopiecznym, musi zadbać o to, by nadużycie władzy nie stało się przyczyną destrukcji. Jak to zrobić? Jak zabezpieczyć władzę przed nią samą, przed jej zdolnością niszczenia dobra wspólnego?

Teoretycznie odpowiedź jest prosta, podaje nam ją Ewangelia. Pisze o tym św. Łukasz w kontekście Ostatniej Wieczerzy [tłum Edycji Św. Pawła z 2008 r]: Powstał też między nimi spór o to, który z nich jest ważniejszy. Wtedy Jezus im powiedział: Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy są nazywani dobroczyńcami. U was tak być nie może. Ale najważniejszy z was nich będzie jak najmłodszy, a przełożony jak ten, który usługuje. Któż bowiem jest ważniejszy? Ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Ja jednak jestem wśród was jako ten, który służy (Łk, 22, 25-27).

Problem nie leży więc w braku wzorca i punktu odniesienia. Samo zaś tłumaczenie problemu braku realizacji życia Ewangelią, także w odniesieniu do sprawowania władzy, grzesznością człowieka, w tym przypadku przełożonego lub przełożonej, jest jak najbardziej prawdziwe, ale nie rozwiązuje problemu w sposób taki, który pozwoli coś trwale zmienić.

Papież Benedykt XVI w Liście Pasterskim do katolików w Irlandii z 19 marca 2010 r., w którym odniósł się do sprawy nadużyć seksualnych w tamtejszym Kościele pisze m.in.: Tylko wtedy, gdy uważnie przeanalizujemy liczne elementy, które znalazły sięźródeł obecnego kryzysu, będziemy mogli postawić jasną diagnozę odnośnie do jego przyczyn i znaleźć skuteczne lekarstwa. (…) W tym liście pragnę zachęcić was wszystkich oraz lud Boży w Irlandii do refleksji nad ranami, które odniosło ciało Chrystusa, nad metodami, czasem bolesnymi, jakie należy zastosować, by je opatrzyć i zaleczyć, i nad potrzebą jedności, miłości i wzajemnej pomocy w długim procesie odzyskiwania sił i odnowy kościelnej[2]. List – jak pisze Papież na samym początku – dotyczy nie tylko problemu nadużyć w Irlandii. Myślę również, że metoda konfrontacji z problemem wskazana przez Papieża jest również bardziej uniwersalna i nie dotyczy tylko nadużyć seksualnych. Benedykt XVI wzywa do analizy źródeł kryzysu, do postawienia diagnozy i do wskazania na lekarstwa, na metody – czasem bolesne – leczenia ran. Nie należy się spodziewać, że ten proces, który ma zaowocować odnową kościelną będzie krótki. Odnowa, o której tu mowa, musi objąć również zapobieganie nawrotowi kryzysu.

Św. Tomasz z Akwinu w swoim dziełku O królestwie skierowanym do króla Cypru (De regno ad regem Cypri), zastanawiając się jak zabezpieczyć władzę przed tym, by nie szkodziła, podaje różne środki. Jeden z nich wszakże zwraca na siebie szczególną uwagę, bo ma charakter profilaktyczny. Aby władza nie zamieniła się w tyranię, władca „powinien studiować, aby dobrze rządzić” i powinien to robić ze względu na dobro własne i pożytek, jaki z tego wynika dla dobra wspólnego. Innymi słowy lepiej jest uczyć się zapobiegać niż leczyć!

Dlatego ważne jest byśmy teraz przeszli od mówienia o nadużyciu w sensie ogólnym do konkretu. Musimy pytać o to, co powoduje, iż kapłan lub osoba konsekrowana przekracza granice intymne drugiej osoby, od niego lub od niej w taki czy inny sposób zależnej i wykorzystuje ją seksualnie, lub stosuje wobec niej przemoc psychiczną lub fizyczną? Co sprawia, że wychowawca, formator lub formatorka, przekracza swoje kompetencje i manipuluje wychowankiem, czyli nadużywa w sferze duchowej? Co jest przyczyną, że przełożony nadużywa swojej władzy zamiast służyć w posłuszeństwie Ewangelii i prawu?

Nadużycie seksualne

Wg definicji WHO o nadużyciu czy wykorzystaniu seksualnym mówimy, gdy dziecko zostaje włączone w aktywność seksualną, której nie rozumie i nie jest w stanie udzielić na nią w pełni świadomej zgody bądź też nie dojrzało do niej rozwojowo. „Z wykorzystaniem seksualnym mamy do czynienia w sytuacji, gdy taka aktywność wystąpi pomiędzy dzieckiem a dorosłym lub dzieckiem a innym dzieckiem, ponadto, jeśli te osoby ze względu na wiek bądź stopień rozwoju pozostają w relacji opieki, zależności, władzy. Celem takiej aktywności jest zaspokojenie potrzeb innej osoby. Aktywność taka może dotyczyć: a) namawiania lub zmuszania do angażowania się w czynności seksualne; b) wykorzystywania dziecka do prostytucji lub innych prawnie zakazanych praktyk o charakterze seksualnym; c) wykorzystywania dziecka do produkcji materiałów lub przedstawień o charakterze pornograficznym”.

Choć temat nadużycia, czy wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych lub osoby konsekrowane pozostaje wciąż tematem szokującym, to jednak staje się przedmiotem pogłębionych analiz, studiów i refleksji. Przede wszystkim szuka się sposobów na to jak zadbać o dobro ofiary i pomóc jej leczyć zranienia. Również wspólnota kościelna wymaga troski, by przyjęła gorszącą nieraz prawdę w zaufaniu do słowa Pana, że prawda wyzwala, że przemilczanie skandalu jest drogą do nikąd oraz żeby podjęła konkretne środki prewencji na przyszłość. I wreszcie refleksji wymaga nie tylko ukaranie sprawcy, lecz także jak mu pomóc, by już nikogo nie wykorzystał. Czasem wydalenie ze wspólnoty niczego pod tym względem nie rozwiązuje.

Wewnątrz wspólnoty kościelnej występują również takie zjawiska jak wykorzystanie seksualne osób dorosłych np. osób na różny sposób niepełnosprawnych, które są w zakładach opieki prowadzonej przez wspólnotę kościelną. Trzeba też mieć świadomość istnienia nadużyć seksualnych związanych wprost z wykorzystaniem różnego rodzaju zależności istniejących we wspólnotach, np. formowanych od formatorów i formatorek, młodszych powołaniem braci i sióstr we wspólnocie od starszych. Również zależność podwładnych od przełożonych wewnątrz wspólnoty zakonnej, zwłaszcza zależność od przełożonych w pracy stwarza czasem okazję do nadużyć np. wobec pracującej w obrębie wspólnoty siostry zakonnej albo innej osoby, konsekrowanej lub nie. W tematyce wykorzystania seksualnego wewnątrz wspólnoty kościelnej jest to zjawisko najbardziej ukryte, ale w tym gronie nie możemy go przemilczeć. My, jako psychoterapeuci spotykamy się z tym w naszej praktyce zawodowej.

Podobną dynamikę jak nadużycia seksualne ma przemoc psychiczna i fizyczna[3]

Przemoc psychiczna i fizyczna

O przemocy psychicznej czy emocjonalnej mówimy wtedy, gdy występują takie zachowania dorosłych wobec dzieci, lub osób zależnych, które nie zawierają wprawdzie aktów przemocy fizycznej, ale – w przypadku dziecka – powodują znaczące obniżenie możliwości prawidłowego rozwoju, w tym zaburzenia osobowości, niskie poczucie własnej wartości, stany nerwicowe i lękowe. Do kategorii tego typu zachowań zaliczyć można m.in. wyzwiska, groźby, szantaż, straszenie, emocjonalne odrzucenie, nadmierne wymagania nieadekwatne do wieku i możliwości psychofizycznych osoby, blokowanie rozwoju właściwych relacji z rówieśnikami.

Przemoc fizyczna obejmuje wszelkiego rodzaju działania wobec dziecka powodujące nieprzypadkowe urazy (stłuczenia, złamania, zasinienia itp.). Są to m.in.: uderzenia, potrząsanie, sprawienie lania, przypalanie, duszenia i podtruwanie.

Jeśli mówimy o nadużyciach władzy w tym kontekście wewnątrz wspólnoty kościelnej to ten rodzaj przemocy zdarza się w zakładach opieki prowadzonych przez zakony.

Zrobię tutaj zastrzeżenie: Mówiąc o tego rodzaju nadużyciach nie chodzi mi o pokazanie, iż w zakładach prowadzonych przez instytucje kościelne jedynie dzieje się przemoc. Jest ona najczęściej zjawiskiem marginalnym, ale nie może zostać przemilczana i niejako wyłączona z prewencji. Moim celem jest uwrażliwienie na to zagadnienie, a nie twierdzenie, iż jest to norma.

Przemocy również czasem doznają starsi, niedołężni już zakonnicy czy zakonnice od tych, którzy mają za zadanie się nimi opiekować.

Dlaczego, pomimo innego wzorca, jakim jest służba i troska zdarzają się takie zachowania jak te, które wymieniłam wyżej, czyli nadużycia seksualne, przemoc emocjonalna i fizyczna? Nie ma tu teraz ani czasu ani miejsca na wykład o zaburzeniach seksualnych lub osobowościowych, albo też o zaburzeniach zachowania. Pytania, jakie sobie powinniśmy zadać są następujące: Dlaczego człowiek, który wybiera wartości ewangeliczne jako świadomy wyznacznik swojego życia krzywdzi drugiego aktem nadużycia seksualnego lub przemocy? Dlaczego tak się dzieje pomimo pełnego i częstego życia sakramentalnego, w tym sakramentu pojednania? Dlaczego pomimo określonych procedur przy przyjmowaniu do życia zakonnego, czy do seminariów jak i długiej formacji oraz formacji stałej mamy pośród siebie takich, którzy mniej lub bardziej świadomie krzywdzą drugiego? Są to obszary, które wymagają refleksji i wypracowania nowych programów formacyjnych, odpowiedniego przygotowania formatorów i formatorek, wdrożenia pewnych niezbędnych standardów przy przyjmowaniu kandydatów i kandydatek do nowicjatów.

Papież Benedykt XVI we wspomnianym już liście do Kościoła w Irlandii wymienia kilka czynników. Mówi m.in. o niewłaściwych procedurach stosowanych przy określaniu, czy kandydaci do kapłaństwa i życia zakonnego spełniają konieczne do tego warunki. Wymienia również niewystarczającą formację ludzką, moralną, intelektualną i duchową w seminariach i nowicjatach. Wymienione przez Papieża zjawiska sugerują pośrednio, że nie zawsze jest adekwatny dobór osób, które zajmują się przyjmowaniem kandydatów i ich formacją. Niewystarczająca formacja, szczególnie ludzka, dotyczy nie tylko poznania siebie, w tym i swojej seksualności, swoich potrzeb i umiejętności kontroli impulsów. Składa się na nią również zdobywanie kompetencji do zadań, które ktoś potem będzie wykonywał. Stosowanie przemocy wynika nierzadko z bezradności i nieumiejętności radzenia sobie z zadaniem, które stawia przed człowiekiem np. osoba upośledzona, człowiek obłożnie chory z demencją czy też wychowanek z doświadczeniem całkowitego chaosu wyniesionym z domu rodzinnego. Literatura wskazuje również na pewne kulturowe czynniki, które wynikają z pewnego typu teologii, która osoby zakonne zaliczała do „stanu doskonałości”. Przez to były one z definicji „ponad”, jakby nie podlegały tym samym prawom, zachowaniom i potrzebom, co inni „niedoskonali” ludzie. Te i tym podobne przekonania były podtrzymywane u wiernych, tak jakby sam akt oddania swego życia Jezusowi i na Jego służbę czynił człowieka kimś wyjątkowym i stawiał go wyżej. Im ktoś miał więcej władzy, czy też pełnił wyższą funkcję tym bardziej wzrastała jego wyjątkowość. Niestety, do dzisiaj możemy spotkać takie myślenie i postawy. W takiej wizji władza nie mogła mieć elementów ewangelicznych – czyli służby na wzór Chrystusa – bo miała cechy monarchiczne. Nauki socjologiczne zjawisko to określają mianem „kultury klerykalnej”. To również wymaga – jak to mówi Ojciec Święty – dogłębnej analizy.

Nadużycie władzy duchowej

Jedną z dziedzin, gdzie zaczyna się nadużycie władzy w sposób zakamuflowany, jest cała dziedzina wychowania młodych do wiary – w różnego rodzaju grupach religijnych, a nawet we wspólnotach życia konsekrowanego. Przybiera ono postać mniej lub bardziej widocznego autorytaryzmu, który w różny sposób odwołując się do autorytetu religijnego wywiera nacisk, by uzyskać podporządkowanie lub też zachowania konformistyczne w zakresie nie tylko np. praktyk religijnych, ale również w całej skali wewnętrznych przekonań. To podporządkowanie dokonuje się np. przez manipulowanie lękiem, poczuciem winy, emocjonalną zależnością czy różnego rodzaju karami i gratyfikacjami. Nieraz można usłyszeć podczas formacji o jedynie słusznym zachowaniu, najbardziej odpowiednich sposobach modlitwy, czy praktykach religijnych. Czasem jest to tak silne wiązanie, że osoba prowadząca duchowo drugiego wskazuje na wybór znajomych, zainteresowań, zaangażowań.., aż po wybór stroju, sposobu zachowania, itp. Nie jest to formacja do wolności i świadomego wyboru wartości promieniujących z osoby i nauczania Jezusa, ale jest to związane z kontrolą nad różnymi obszarami życia formowanej osoby. Skutkiem tego zakamuflowanego nadużycia jest potem duża trudność w wybiciu się młodego człowieka na samodzielność, na dojrzałe decyzje życiowe podjęte w wolności. Zamiast dojrzałych chrześcijan gotowych do życia i świadectwa we współczesnym świecie zgodnie z odkrytym powołaniem mamy potem wystraszonych chrześcijan zamykających się w przestrzeni tzw. „zakrystii”, czy własnej grupy religijnej, aby „ochronić” swoją wiarę[4]

Nadużycie władzy przełożonego wobec podwładnego

Ostatnią już, wspomnianą wyżej formą nadużycia władzy wewnątrz wspólnoty kościelnej jest nadużycie władzy przełożonego wobec podwładnego. Dotyczy to – jak czytamy w kanonie 1389 w paragrafie 1 i 2 – tak samego aktu nadużycia władzy lub zadania, jak i zaniedbania, czyli nie podjęcia działania w sytuacji, w której to działanie powinno być podjęte. Zarówno sam akt nadużycia władzy, czy też złe używanie przysługujących danemu urzędowi uprawnień jak i zaniedbanie są uważane za „akt nadużycia” w sensie prawnym, gdy działa na szkodę samego prawa i na szkodę konkretnej osoby. O nadużyciu władzy i karach z nią związanych jest mowa tak w starym jak i w nowym kodeksie[5]. Nadużycie władzy przełożonego wobec podwładnego może mieć również charakter nadużycia duchowego, podobnego do tego, o którym powiedziałam przed chwilą[6]. Może też, przybierać formy, w których zdanie przełożonego i jego wizja, czy decyzje wobec spraw lub osób są w różny sposób niezgodne z prawem danej wspólnoty kościelnej. Wtedy głównym argumentem staje się nie odniesienie do wspólnych wartości, czy też wspólnych norm, ale stwierdzenie: „bo ja tak zdecydowałem/zdecydowałam”, lub też: „bo ja jestem przełożonym/przełożoną”. Nadużycie władzy może również mieć charakter zaniedbania, które wyraża się w tym, że przełożony z różnych powodów nie podejmuje tego, co powinien, lub też z przyczyn niewłaściwie rozumianego „dobra Kościoła” poświęca dobro osoby (np. ofiary wykorzystania seksualnego), jej godność w celu ochrony dobrego wizerunku „instytucji Kościoła”, czy ciasno rozumianej jedności. Wybrzmiało to dość mocno w sytuacji nadużyć seksualnych i braku na to adekwatnej reakcji przełożonych kościelnych. Jednakże nie dotyczy to jedynie tych problemów, dotyczy każdego rodzaju zaniechania rozwiązania sprawy, którą przełożony winien podjąć w celu – by użyć papieskiego sformułowania – „ochrony godności osoby”.

Wobec takich faktów konieczna jest pogłębiona refleksja nad tym, dlaczego tak się dzieje, że formatorzy, kierownicy duchowi, wychowawcy czy przełożeni kościelni, którzy tym bardziej powinni być świadomi ewangelicznego wzorca dla pełnienia swojej funkcji nadużywają jej i zamiast służyć dobru drugiego i prowadzić go do wzrostu krzywdzą go, stosują mobbing czy też w inny sposób nadużywają swojej władzy.

Mons. Steven Rossetti podczas rzymskiego Sympozjum Ku uzdrowieniu i odnowie, które odbyło się w lutym tego roku w Rzymie, wskazał na kilka błędów, które warto przemyśleć[7]. Pierwszym z nich jest – nie słuchanie ofiar. Cytuje on jednego z amerykańskich biskupów, który powiedział: „nasz błąd polega na tym, że zapomnieliśmy, iż ofiary także należą do owczarni Kościoła”. Kolejny błąd to bagatelizacja nadużycia seksualnego. Przypadek, o którym się słyszy, albo który wydarzył się we własnej diecezji lub zakonie uważa się za odosobniony wyjątek, albo taki, który wydarzył się gdzieś daleko, w innych warunkach i kontekstach kulturowych i na pewno nas nie dotyczy. Bagatelizacja może również przybrać postać ignorowania sygnałów ostrzegawczych wskazujących na zachowania niewłaściwe. Te uwagi dotyczą w pierwszym rzędzie nadużycia seksualnego, ale mutatis mutandis stosują się także do innego rodzaju nadużyć.

Pominę całą sferę zaburzeń osobowościowych, czy też problemów, jakie mogą wystąpić u tych, którzy sprawują władzę. Przywołam ponownie słowa Benedykta XVI z listu do katolików w Irlandii. Papież wskazując na wymienione już częściowo czynniki składające się na kryzys związany ze skandalem nadużyć seksualnych zwraca uwagę na istniejącą w społeczeństwie tendencję do przychylniejszego traktowania duchowieństwa i innych osób obdarzonych władzą, jak i na źle pojmowaną troskę o dobre imię Kościoła „i o to, by unikać skandali, czego skutkiem było niestosowanie obowiązujących kar kanonicznych i brak ochrony godności każdej osoby”[8].

Nadużycie władzy przez przełożonego czy formatora często wynika z braku odpowiedniego przygotowania do pełnienia funkcji. Sprzyja mu swoista „kultura klerykalna”, która niesie ze sobą przekonanie o własnej wyjątkowości jako osoba konsekrowana lub wyświęcona oraz rozumienie troski o Kościół, czy o konkretną wspólnotę kościelną w oderwaniu od prawdy, tak iż ważniejsza staje się instytucja sama w sobie aniżeli ludzie, czy też poszczególny człowiek, który ją tworzy.

Po tej pewnie dość trudnej w słuchaniu, swoistej „wyliczance” nadużyć władzy wewnątrz wspólnoty kościelnej przechodzę do drugiej części – do procesu nawrócenia.

Między prawdą a miłością droga wewnątrzkościelnej odnowy 

Podczas wspomnianego rzymskiego sympozjum Ku uzdrowieniu i odnowie uczestniczyliśmy w czuwaniu pokutnym. W drugiej części tegoż czuwania Celebrans, którym był kard. Marc Ouellet, Prefekt Kongregacji ds. Biskupów podszedł do wielkiego krzyża i jako głos Kościoła rozpoczął modlitwę do Ukrzyżowanego. Jej tekst opierał się na Modlitwie Pokutnej z Księgi Nehemiasza[9]. Po historii śmierci i Zmartwychwstania Jezusa oraz rozesłania przez Niego uczniów na krańce świata Celebrans kontynuował:

A oni poszli, ufając Twojej obietnicy:

„Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Teraz, Ojcze,

spojrzyj z litością na naszą nędzę:

powierzone nam zostało zadanie, żeby być sakramentem zbawienia,

nieść ubogim radosną nowinę,

opatrzyć blizny zranionych serc,

głosić więźniom wyzwolenie,

przywrócić wzrok niewidomym,

ogłaszać czas Twojej łaski.

Ufni w Twoją obietnicę, wyruszyliśmy,

aby wchłonąć zło tego świata:

egoizm, czerpanie przyjemności z drugiego człowieka,

wykorzystywanie słabych,

bez obawy zatrucia się;

ale ze zdziwieniem i wstydem widzimy,

że to zło jest teraz w nas samych

i zdeprawowało nasze powołanie bycia Kościołem.

Mieliśmy ratować „maluczkich” Królestwa Bożego,

a staliśmy się narzędziem zła przeciw nim,

Dlaczego, o Panie nam się to przydarzyło?

Nie pozostawaj w milczeniu,

odpowiedz nam!

Attende Domine, et miserere, quia peccavimus tibi.

Zgrzeszyliśmy, wszyscyśmy od Ciebie odstąpili,

czy to wykorzystując „maluczkich”,

czy osłaniając tych, którzy stali się sprawcami tego zła,

a których także uważamy za ofiary świata,

który zabija i podżega do gwałtu i zemsty.

Uczuliśmy lęk i przerażenie
wobec grzechu,

który nas zranił,

ukryliśmy go przed światem,

ponieważ nie zaufaliśmy Twojej obietnicy

i uważaliśmy, że sami sobie z nim poradzimy,

zapominając, że mamy się uchwycić Twojego zbawczego krzyża.

Strzegliśmy grzechu w nas samych,

jak w jakimś grobowcu,

bez powierzenia go Twojemu miłosiernemu sercu.

Attende Domine, et miserere, quia peccavimus tibi

Oto dzisiaj jesteśmy potępiani przez ten świat,

do którego zostaliśmy posłani jako znak zbawienia:

nasze usta, które powinny głosić Ewangelię

milczą z bólu i wstydu; nasze ręce,

które winny leczyć chorych,

są skrępowane i bezsilne.

Oto stajemy w pokorze przed Tobą i przed ludźmi,

ukrzyżowani przez nasze własne zło.

Jesteśmy świadomi, że nasze wynagradzające akty

nie będą mogły zmazać wyrządzonej krzywdy,

ani uśmierzyć palącej rany naszego sumienia.

W wielkim ucisku

stajemy, o Panie, wobec Twojego krzyża:

Wysłuchaj wołania,

które wznosi się z naszego udręczonego serca,

które pragnie doznać uzdrowienia przez miłość.

Panie, pragniemy znowu stanąć po stronie małych i słabych,

pragniemy na nowo być sakramentem Twojego zbawienia,

głosem, który przepowiada Ewangelię

oraz znakiem jedności i uzdrowienia w tym świecie.

Attende Domine, et miserere, quia peccavimus tibi

Dlatego też umocnieni wiarą,

ożywieni nadzieją

i rozpaleni ewangeliczną miłością

zanosimy do Ciebie błagalną prośbę:

„Któż nas wybawi od tego śmiertelnego ciała?” [por Rz, 8, 11].

Przytoczona modlitwa zawiera wszystkie elementy drogi odnowy wewnątrz wspólnoty kościelnej. Spróbuję je teraz wymienić.

Spotkanie z prawdą

W każdym procesie nawrócenia pierwszym elementem jest konfrontacja z prawdą, jest osobiste i/lub wspólnotowe uznanie winy: Tak, zgrzeszyłem/zgrzeszyliśmy, zraniłem człowieka, zraniłem wspólnotę kościelną, Chrystusa, nawet, jeśli miałem intencję skierowaną na ochroną dobrego imienia Kościoła lub zakonu.

Konfrontacja z prawdą nie kończy się na uznaniu własnego grzechu. Należy tu również uznanie tej prawdy wobec tych, którzy zostali dotknięci nadużyciem. Jeśli ma miejsce nadużycie władzy, w tych formach, o których mówiłam, to doświadczenie to nie ogranicza się jedynie do tego, kto władzy nadużywa i do „ofiary” – niezależnie czy jest to dziecko, osoba dorosła świecka lub będąca członkiem wspólnoty życia konsekrowanego. Z jednej strony świadkiem nadużycia jest zawsze najbliższe otoczenie danej osoby, a z drugiej skutki nadużycia przez to, że bardzo głęboko dotykają ofiarę mają również wpływ na jej otoczenie. W związku z tym to uznanie prawdy winno dokonać się nie tylko wobec skrzywdzonej osoby, ale w odpowiedniej formie również wobec wspólnoty, która była świadkiem i niesie na sobie ciężar w postaci niektórych skutków tego doświadczenia. W związku z tym, że problematyka nadużyć seksualnych ma już wypracowane sposoby postępowania sprawdzone w wielu krajach można z nich skorzystać. Wśród nich warte zastosowania są takie elementy jak spotkanie przełożonego kościelnego z ofiarą i rodziną, którą dotknęło nadużycie seksualne jednego z ich członków; jasna informacja na temat tego, co się stało udzielona przez przełożonego w parafii, czy innej wspólnocie kościelnej, której znane są wydarzenia związane z nadużyciem, jak i troska duszpasterska o tych, którzy czują się tym doświadczeniem zranieni. Chodzi o to, by członkowie wspólnoty nie dowiadywali się o wszystkim z mediów.

Do konfrontacji z prawdą i przyjęcia jej należy również dobra i głęboka refleksja nad przyczynami, dlaczego zaistniało w ogóle nadużycie władzy w konkretnym przypadku – gdzie występują błędy czy to osobiste, czy też instytucjonalne. Nierzadko taką refleksję warto przeprowadzić w oparciu o pomoc kompetentnych osób spoza własnej wspólnoty kościelnej. To gwarantuje obiektywność. Tak np. postąpił Kościół w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech w sprawach nadużyć seksualnych. Jeśli chodzi o Kościół w Irlandii, to Papież zlecił wizytację, którą przeprowadziło czterech biskupów z Anglii, USA i Kanady wraz z gronem wykwalifikowanych specjalistów z różnych dziedzin.

Dopiero połączenie uznania winy, wypowiedzenie jej przed tymi, którzy zostali skrzywdzeni, z przeanalizowaniem tego, co stało się powodem nadużycia władzy w konkretnym miejscu oraz z zainicjowaniem podjęcia zmian sprawi, że proces odnowy możemy uznać za rozpoczęty. Czasami może to wymagać dość istotnych zmian czy to instytucjonalnych czy personalnych, lub też w projektach formacyjnych.

Warto jeszcze tutaj wspomnieć, że konfrontacja z prawdą jest również uznaniem dobra, które zostało dokonane w danej wspólnocie kościelnej. Doświadczenie nadużycia władzy przez niektórych członków wspólnoty nie przekreśla dobra, które dzieje się w tej wspólnocie. Bardzo ładnie pokazał to Benedykt XVI w cytowanym już Liście pasterskim do katolików w Irlandii. Poświęcił on cały punkt Listu temu, co w Kościele irlandzkim przez lata było wielkodusznym, a „niekiedy heroicznym” działaniem.

Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z konfrontacją z prawdą, która jest konfrontacją z mediami. Dzisiaj, w świecie, gdzie o wielu sprawach mówi się w sposób głośny, a tym bardziej, gdy dotyczy to Kościoła i jego błędów nie można ominąć dobrego przygotowania się do uczciwego przekazu informacji na temat, który albo już jest albo niebawem będzie w mediach. Jest wiele przykładów na to, jak dobra polityka informacyjna uchroniła wspólnotę kościelną od dodatkowych szkód. Takim przykładem może być przekazanie do mediów obszernej informacji po zbadaniu przez niezależnych fachowców spraw związanych z nadużyciami seksualnymi w archidiecezji Monachium, szczególnie w kontekście pojawiających się oskarżeń przeciw papieżowi Benedyktowi XVI z czasów, gdy był biskupem tej diecezji.

Spotkanie z miłością

Spotkanie z prawdą jest o wiele trudniejsze, lub czasem nawet niemożliwe, jeśli nie towarzyszy temu spotkanie z miłością. Najpierw z przebaczającą miłością Boga. Brak spotkania z prawdą może być również znakiem braku zaufania do Bożego miłosierdzia. Odnoszę to nie tylko do przeczytanej wcześniej Modlitwy, ale również do spotkań z tymi, którzy byli sprawcami jakichkolwiek nadużyć. Bardzo bolesne nieraz spotkanie z Bogiem, który jest miłością pomagało również ze zmierzeniem się z prawdą o krzywdzie, którą ktoś drugiemu sprawił.

Doświadczenie miłości Boga, który wszedł w otchłań krzywdy i bólu zranionego człowieka, przyjęcie zbawczej ofiary Chrystusa, która ma moc przebaczania nawet najcięższych grzechów[10] uzdalnia do miłości wobec tych, którzy są uczestnikami doświadczenia nadużycia władzy. Wyraża się to najpierw w przyjęciu postawy uważnego słuchania tych, którzy przychodzą i mówią o tym, że zostali skrzywdzeni. Nawet, jeśli nie wszystkie tego typu informacje są prawdziwe bądź nie są przedstawione w sposób adekwatny. Przykładem uważnego słuchania i spotykania się z ofiarami nadużyć seksualnych jest sam papież Benedykt XVI. O słuchaniu ofiar mówią również biskupi, którzy skonfrontowali się już z przypadkami nadużyć w swoich diecezjach[11]. Wyraża się to także w trosce duszpasterskiej, często w zaofiarowaniu pomocy psychoterapeutycznej, i jeśli jest potrzeba także materialnej ofiarom nadużycia władzy (materialna pomoc może dotyczyć np. finansowania terapii). Wyraża się to również w trosce duszpasterskiej o tych, którzy współuczestniczyli w cierpieniu ofiary. Powoli aspekt troski o ofiary, dzięki postawie Stolicy Apostolskiej staje się w miarę oczywisty.

Miłość pasterska wyraża się również w trosce o osobę, która dokonała nadużycia. Czasami zdarza się, iż przełożony nie tyle jest troskliwym pasterzem, ile chce pozbyć się problemu, a najprostszym sposobem jest pozbycie się osoby, która ten problem sprawia. Zarówno w sprawach związanych z nadużyciami seksualnymi, jak i w innych poważnych nadużyciach nie wszystkie informacje muszą być prawdziwe. Każda z nich wymaga jednak uczciwego zbadania i jeśliby doniesienie nie było prawdziwe, to konieczne jest przywrócenia dobrego imienia osoby, która została oskarżona. Miłość pasterska idzie jednak jeszcze dalej i otacza troską tych, którzy popełnili czyn nadużycia. Sama kara, czy to cywilnoprawna, czy kanoniczna nie pomoże człowiekowi się zmienić. Zmienić człowieka może jedynie spotkanie z przebaczającym Bogiem. Chodzi tu o równoczesne zastosowanie dobrych procedur prawnych wraz z troską o osobę.

Postawa miłości nie oznacza tylko ochrony tych, którzy zostali skrzywdzeni, ale wybiega naprzód i pragnie stworzyć takie warunki, aby nadużycie wobec tych, którzy są w kręgu oddziaływania wspólnoty kościelnej nie mogło się powtórzyć. Wymaga to różnego rodzaju działań profilaktycznych. One będą różne w stosunku do różnych zagrożeń. Jeśli chodzi o nadużycia seksualne czy przemoc, to potrzeba szeroko pojętej prewencji, przygotowania wychowawców, aby umieli czytać znaki, którymi dziecko, osoba niepełnosprawna lub inna osoba zależna sygnalizuje, iż dzieje się krzywda. Wymaga to przygotowania wychowawców i opiekunów do dobrego i kompetentnego pełnienia zadań wychowawczych i opiekuńczych. Jeśli chodzi o zapobieganie nadużyciom duchowym czy instytucjonalnym, to również potrzebne jest przygotowanie tych, którzy pełnią posługi duchowe czy posługę władzy. Każde z tych zagrożeń wymaga głębokiej i stałej własnej formacji. Pamiętajmy o przestrodze św. Tomasza, że studium władcy zapobiega tyranii.

Tytułem zakończenia

Tytuł mojego wystąpienia brzmi: Między prawdą a miłością. Wspólnota kościelna wobec nadużyć władzy. Zdaję sobie sprawę z tego, że mówiłam o rzeczach trudnych, czasem może szokujących, czy budzących sprzeciw słuchających. Mówiłam o tym odnosząc się do własnego doświadczenia terapeutycznego i do działalności w różnych funkcjach i zadaniach w Kościele. Mówiłam na bazie dość obszernej literatury, a może najbardziej na podstawie tego, co rozpoznaję jako przedmiot troski Papieża Benedykta XVI, czy tych, których do tych zadań delegował.

Uczciwe, jasne, choć bardzo bolesne (widziałam to podczas Synodu i wcześniej podczas Sympozjum Ku uzdrowieniu i odnowie) zmierzenie się z trudnymi doświadczeniami wewnątrz wspólnoty kościelnej prowadzi do odnowy. Gdy dotykamy własnych win, albo gdy jako przełożeni musimy rozwiązywać bardzo trudne sprawy i czasem stajemy bezradni nie ufając własnym siłom, własnym sposobom prowadzenia powierzonej nam wspólnoty kościelnej, wtedy jesteśmy zaproszeni, by szukać rady u innych i bardziej ufać Bogu. W ten sposób my sami, czy nasze wspólnoty mają szansę na to, aby stawać się bardziej ewangeliczne.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Cozzens D., Verso un volto nuovo del sacerdozio. Riflessione sulla crisi spirituale del sacerdote. Brescia, 2002.
  2. Ben I. S., Power. W: The Encyclopedia of Philosophy. Edwards P. (ed.), New York, 1967, Vol. VI.
  3. Cucci G., Zollner H., Kościół a pedofilia. Kraków, 2011.
Dunn B.J., What is the Spirit Saying to the Church through the Sexual Abuse Crisis. Synod of
  4. Bishops, October 7-28. 2012, msp.
Erlandson G., Bunson M., Pope Benedict XVI and the Sexual Abuse Crisis. Working for
  5. Reform and Renewal. Huntington, 2010.
Gail Frawley-O`Dea M., Perversion of Power. Sexual Abuse in the Catholic Church.
  6. Nashvill, 2007.
Gail Frawley-O`Dea M., Goldner V., Atti impuri. La piaga dell`abuso sessuale nella Chiesa
  7. cattolica. Milano, 2009.
Ghirlanda G., Foro interno, foro esterno, ambito della coscienya, intimità della persona. W:
  8. Vita Consacrata 48, 2012/2 s. 155-161 i 2012/3 s. 252-268.
  9. Gonzalez Silva (ed.), Guidare la comunità religiosa. L`autorità in tempo di rifondazione. Milano, 2001.
  10. Guarinelli S., Vita di gruppo e guida spirituale: conflitto o collaborazione? W: Vocazioni, 2004. 55-70.
  11. Herman J.L., Przemoc, uraz psychiczny i powrót do równowagi. GWP. Gdańsk 2003. Jakubowska-Branicka, Czy jesteśmy inni. Czyli w poszukiwaniu absolutnego autorytetu.Warszawa, 2000.
  12. Keenan M., Gender, Power, and Organizational Culture. Oxford, 2012.
  13. Kevin E., The sex Abuse Crisis. What have we learned? W: The Furrow vol 62, n 6/211 s. 327-334.
  14. Kodeks Prawa Kanonicznego, Poznań, 1984
Krings H., i in., Handbuch Philosophischer Grundbegriffe. Hasło: Macht. München, 1973.
  15. Ku uzdrowieniu i odnowie. Materiały z sympozjum dla biskupów i przełożonych zakonnych o seksualnym wykorzystaniu osób niepełnoletnich. PUG, 6-9 lutego 2012. Pr. zb., Kraków, 2012.
  16. Magnin E., Abus de pouvoir, w: Dictionnaire de droit canonique. R. Naz (red.), Paris 1936, kol. 135 i nn.
  17. Marcel G., Homo viator, Warszawa, 1959.
  18. Pree H., Esercizio della potestà e driritti dei fedeli. W: Ius Ecclesiae, 11 (1999), s. 7-39.
  19. Rossetti S.J., Slayer of the Soul. Child Sexual Abuse and the Catholic Church. Connecticut, 1994.
  20. Sajkowska M., Wprowadzenie do problematyki krzywdzenia dzieci. W: Niebieska Linia, nr 1/2001.
  21. Salvador C., de Paolis V., Ghirlanda G., Nuovo Dizionario di Diritto Canonico. Cinsello Balsamo, 1993.
  22. J. Schwartländer, Macht. W: Handbuch philosophischer Grundbegriffe, Kösel, München 1973, Bd. 3, s. 868-877.
  23. Sobkowska A., Przemoc wobec dziecka w rodzinie, W: Edukacja i Dialog, nr 8 (111)/1999.
  24. Tomasz z Akwinu, De regno ad regem Cypri,lib. 1 cap. 11 w:http://www.corpusthomisticum.org/orp.html


[1] Por. Kevin Egan, The sex Abuse Crisis. What have we learned? w: The Furrow vol 62, n 6/211 s. 327-334; Mary Gail Frawley-O`Dea, Perversion of Power. Sexual abuse in the Catholic Church. Nashviell, 2007; D. Cozzens: Verso un volto nuovo del sacerdozio. Riflessione sulla crisi spirituale. Brescia, 2002; M. Keenan, Child Sexual Abuse and the Catholic Church. Gender, Power and Organizational Culture. Oxford, 2011, i in.

[2] List Pasterski Ojca Świętego Benedykta XVI do katolików w Irlandii. W: G. Cucci i H. Zollner, Kościół a pedofilia. WAM, 2011, s. 122-123.

[3] Definicje przemocy fizycznej i psychicznej za: Herman J.L., Przemoc, uraz psychiczny i powrót do równowagi. GWP. Gdańsk 2003; Sajkowska M., Wprowadzenie do problematyki krzywdzenia dzieci. w: Niebieska Linia, nr 1/2001; Sobkowska A., Przemoc wobec dziecka w rodzinie. W: Edukacja i Dialog, nr 8 (111)/1999.

[4] Por. Fausta di Gesù, Ricche di gioia e di Spirito Santo. Animazione e guida delle piccole comunità w: S. Gonzalez Silva (red.), Guidare la comunità religiosa. L`autorità in tempo di rifondazione. Milano, 2001, s. 191-196; Guarinelli S., Vita di gruppo e guida spirituale: conflitto o collaborazione? W: Vocazioni, 2004. 55-70; Jakubowska-Branicka, Czy jesteśmy inni. Czyli w poszukiwaniu absolutnego autorytetu. Warszawa, 2000.

[5] Por. E. Magnin, Abus de pouvoir, w: Dictionnaire de droit canonique, red. R. Naz, Paris 1936, kol. 135 i nn.

[6] Por. Gianfranco Ghirlanda, S.J., Foro interno, foro esterno, ambito Della coscienza, intimità della persona. W: Vita Consacrata 48, 2012/2, 155-161.

[7] S. Rossetti, Ucząc się na własnych błędach. Jak skutecznie reagować na seksualne wykorzystywanie dzieci. W: Ku uzdrowieniu i odnowie. Kraków, 2012, s. 63-83.

[8] List pasterski do katolików w Irlandii. Dz. cyt. s. 122-123.

[9] Za: ku uzdrowieniu i odnowie, Kraków, 2012, s. 281-283.

[10] Por. List pasterski Benedykta XVI do katolików w Irlandii. Dz. cyt. s. 125.

[11] Por. kard. R Marx, Kościół, nadużycia seksualne i przywództwo pasterskie. w: Ku uzdrowieniu i odnowie . Dz. cyt. s. 193-208; bp Matthew Clark, Pastoral Reflections on Child Sexual Abuse In the Church. W: S. J. Rossetti, Slayer of the Soul. Child Sexual abuse and the Catholic Church. Conneticcut, 1994, s. 175-184; Wystąpienie bpa Briana Josepha Dunn’a podczas Synodu Biskupów w dn 12. 10. 2012, msp.