12. Depo W. Abp, Instytuty życia konsekrowanego i znaki czasu. Nowe wyzwania w aktualnym kontekście Kościoła w Polsce

Wprowadzenie

Wyrażam wdzięczność, że dane mi jest uczestniczyć w tym charyzmatycznym miejscu, w gronie osób konsekrowanych, aby dzielić się doświadczeniami wiary i z poetą księdzem Janem Twardowskim wyznać, że :

Ktokolwiek nas spotyka od Niego przychodzi

tak dokładnie zwyczajny, że nie wiemy o tym…

nagle zniknie – od razu przesadnie daleki

Czy byliśmy prawdziwi – sprawdzi mimochodem…[1] 

Na początku mojego wystąpienia chciałbym nawiązać do zakończonego w Rzymie XIII Synodu Biskupów, który w dziele nowej ewangelizacji miał za zadanie „stawić czoło przemianom społecznym i kulturowym, które do głębi zmieniają sposób, w jaki człowiek postrzega siebie i świat, wpływając zarazem na sposób, w jaki wierzy on w Boga. Skutkiem wszystkich tych przemian jest szerząca się dezorientacja, która wyraża się w braku zaufania do wszystkiego, co zostało nam przekazane odnośnie do sensu życia, oraz braku gotowości do pełnego i bezwarunkowego przyjęcia tego, co zostało nam dane, jako objawienie głębokich prawd naszego istnienia. Jest nim również zjawisko odpadania od wiary, a ona sama postrzegana jest jako element prywatny i osobisty człowieka stając się jedynie hipotezą”[2]. Papież Benedykt XVI znalazł odpowiedź na tę sytuację, która stała się poniekąd imperatywem jego pontyfikatu. Stwierdził on, że: „Kościół jako całość tak, jak Chrystus musi wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni do miejsc tętniących życiem, do przyjaźni z Synem Bożym, do Tego, Który daje nam życie. Dlatego obowiązkiem Kościoła jest znaleźć nowe narzędzia i nowe słowa, dzięki którym na pustyniach świata będzie można usłyszeć i zrozumieć słowa wiary, które odrodziły w nas życie, życie w Bogu”[3].

  1. Instytuty życia konsekrowanego

Przyjrzyjmy się uważnie elementom składowym, które wyznaczają drogi naszej refleksji, a są nimi: Instytuty życia konsekrowanego, znaki czasu, oraz kontekst społeczno-kulturowy w Polsce. Życie konsekrowane jest darem Ducha Świętego w Kościele. Tradycja nazywa je „sercem”, co oznacza, że osoby zakonne są tą częścią Ludu Bożego, która jest wybrana przez Boga dla dobra całego Kościoła i należy nienaruszalnie do jego życia  i świętości[4]. Pozostańmy przez chwilę przy obrazie serca: życie konsekrowane mężczyzn i kobiet, którzy oddali się na wyłączną służbę Bogu i braciom naśladując Chrystusa na drodze rad ewangelicznych, przez bogactwo i różnorodność charyzmatów, przez swoją pracę apostolską – rozprowadza po całym organizmie Kościoła ożywcze i uświęcające moce Ducha Świętego. Stąd też Kościół w ciągu swojej historii interesował się życiem konsekrowanym w każdej jego formie. A są nimi: instytuty oddane kontemplacji, zarówno w tradycji pustelniczej jak i wspólnotowej; instytuty życia konsekrowanego oddane dziełom apostolskim; instytuty świeckie, stowarzyszenia życia apostolskiego oraz stan dziewic i wdów poświęconych Bogu. Wszystkie one – jak słusznie zauważył błogosławiony Jan Paweł II, na IX zwyczajnym Synodzie Biskupów w 1996 roku – stają się żywym proroctwem zbawczej miłości Boga, a przez to, jako żywi świadkowie radości i nadziei, są budowniczymi przyszłości w perspektywie Królestwa Bożego[5]. Widzimy więc, że życie konsekrowane – ze swoim zasadniczym wyborem i opowiedzeniem się za Chrystusem – jest szczególnym uczestnictwem w sakramentalnej naturze Kościoła i jako takie jest też uczestnictwem w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Dla świata stanowi widzialne świadectwo na rzecz królestwa, które nie jest z tego świata. Patrząc więc na życie konsekrowane okiem wiary można zobaczyć Chrystusa na ziemi: ubogiego, czystego, posłusznego, modlącego się, głoszącego Ewangelię, uzdrawiającego chorych i czyniącego dobro wszystkim, a zawsze wypełniającego wolę Ojca, który Go posłał[6]. Specyfika duchowości życia konsekrowanego, widziana jako odpowiedź na wezwanie Boże, realizuje się zwłaszcza w relacji do eschatologicznej natury Kościoła zapowiadając i antycypując Królestwo Boże, do którego zmierzają wszyscy chrześcijanie[7]. Wynika stąd, że podstawową cechą wszystkich osób konsekrowanych –                                     w różnorodności form i charyzmatów – jest ich ukierunkowanie eschatologiczne, które wyraża się w całkowitym oddaniu się Bogu i prowadzeniu życia ukrytego z Chrystusem w Bogu[8]. Życie według rad ewangelicznych w zjednoczeniu z Jezusem ukrzyżowanym staje się więc dla świata „znakiem sprzeciwu” i dowodem, że wartości wieczne mogą być dostępne już tutaj na ziemi. Ojciec Święty Benedykt XVI podczas Dnia Życia Konsekrowanego, dnia 2 lutego 2006 roku powiedział: Wasze całkowite oddanie się w ręce Chrystusa i Kościoła jest mocnym i wyraźnym głoszeniem obecności Pana w języku zrozumiałym dla współczesnych nam ludzi… Pośród Ludu Bożego osoby konsekrowane są niczym strażnicy, dostrzegający i zapowiadający nowe życie już obecne w naszych dziejach[9].

Warto zwrócić uwagę na wyjaśnienie Papieża na czym polega ważny element życia konsekrowanego jakim jest całkowite oddanie się Chrystusowi. Należeć do Chrystusa to znaczy: uczestniczyć w Jego życiu, które i dzisiaj jest nadal drogą krzyżową i drogą Zmartwychwstałego; głosić Królestwo Boże; w coraz większym stopniu podzielać uczucia Jezusa i przyswajać sobie Jego styl życia; spalać się w ogniu Jego żarliwej miłości, przemieniać się w blasku Jego piękna; ukazywać światu jak wielka jest obecność Boga; stać się nieustannie wyznaniem wiary i świadectwem prawdy wyzwalającej z uwodzicielskiej mocy fałszywych bożków, której ulega świat; zawsze podtrzymywać w sercu żywy płomień miłości, podsycany nieustannie bogactwem wiary. Nie tylko wtedy, gdy daje wewnętrzną radość, ale również wtedy, gdy towarzyszą jej trudności, zniechęcenie i cierpienie[10]. Ojciec Święty wskazał też na podstawowe środki pozwalające na codzienne towarzyszenie Jezusowi. Są nimi: codzienna Eucharystia, sprawowana i przeżywana z głębokim duchowym zaangażowaniem; Liturgia Godzin; lektura Pisma Świętego i Tradycji założycielskiej oraz adoracja eucharystyczna, która uczy jak właściwie przyjmować Jezusa.

Zwróćmy uwagę na specjalne przesłanie, które Benedykt XVI skierował do instytutów świeckich, 3 lutego 2007 roku: Wasze życie niech będzie jak zaczyn, który zakwasza całą mąkę, niekiedy ciche i ukryte, ale zawsze twórcze dodające otuchy i zdolne budować nadzieję. Miejscem waszego apostolatu jest zatem wszystko, co dotyczy człowieka, wszystko co ludzkie, zarówno we wspólnocie chrześcijańskiej jak i wspólnocie obywatelskiej. W której relacje urzeczywistniają się w dążeniu do wspólnego dobra, w dialogu ze wszystkimi, a my mamy dawać świadectwo o chrześcijańskiej antropologii, która ukazuje sens społeczeństwu zdezorientowanemu i zagubionemu z powodu wielokulturowości i wieloreligijności[11].

Podsumowaniem tego pierwszego elementu drogi naszej refleksji niech będzie słowo Benedykta XVI wypowiedziane w maju 2006 roku na Jasnej Górze: Maryja Matka Pana jest pośród nas. Ona wskazuje nam jak otwierać umysły i serca na moc przychodzącego do nas Ducha Świętego… Ona nas pouczyła, jak żyć wiarą, jak w niej wzrastać, jak obcować                          z tajemnicą Boga w zwyczajnych, codziennych momentach życia… niezależnie od tego jaką misję wam powierzono, jakąkolwiek posługę klasztorną czy apostolską spełniacie zachowujcie w sercu prymat waszego życia konsekrowanego. Niech ożywia waszą wiarę. Przeżywane w wierze, życie konsekrowane jednoczy ściśle z Bogiem, budzi charyzmaty i czyni waszą posługę nadzwyczajnie owocną[12].

  1. Znaki czasu

Trzeba to zaznaczyć, że charakterystyczną cechą Kościoła, zarówno na Soborze jak i w epoce posoborowej było i jest zwrócenie szczególnej uwagi na rzeczywistość ludzką ujmowaną historycznie, to znaczy na fakty, wydarzenia i zjawiska naszego czasu. Określenie „znaki czasu” przeszło do dokumentów soborowych, a w szczególności do Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes, do dekretu o apostolstwie świeckich i do konstytucji o liturgii świętej. Od strony chronologicznej to wydarzenie wiąże się z Ewangelią zapisaną zarówno przez św. Mateusza w rodz. 16 wiersz 3 jak i przez św. Łukasza w rozdziale 12 wiersz 56. Chrystus upomina sobie współczesnych, że potrafią dostrzec i właściwie oceniać znaki zwiastujące pogodę, ale nie potrafią zrozumieć chwili obecnej i wyjątkowego znaku tego czasu, jakim jest On sam: Jednorodzony Syn Boga posłany przez Ojca dla zbawienia wszystkich ludzi, a przecież rozumieć czas, w którym się żyje, znaczy rozumieć zamiary Boga i dobrze odczytywać Jego znaki, wraz ze wszystkimi zbawczymi skutkami. Wyrażenia tego użył już bł. Jan XXIII w Konstytucji Apostolskiej, którą zapowiedział Sobór Watykański II. Dostrzegając smutny stan duchowy współczesnego świata, chcąc ożywić nadzieję Kościoła pisał: „Podoba się Nam położyć największe zaufanie w Bożym Zbawicielu… Który wzywa nas do rozpoznania znaków czasu, tak że wśród ciemności widzimy liczne objawy wydające się oznaczać lepsze czasy dla Kościoła i rodzaju ludzkiego”. Dostrzegamy więc, że to pojęcie „znaków czasu” występuje jako zapowiedź lepszych czasów dla ludzkości. Soborowa Konstytucja Gaudium et spes pozostaje wierna biblijnemu postrzeganiu historii. Dlatego zanim wypowie się o istocie misji Kościoła oraz jego stosunku do świata i ludzkości próbuje przyjrzeć się konkretnej sytuacji współczesnego człowieka. Chce rozpoznać ślady działania Boga w świecie, aby skuteczniej i pewniej odpowiedzieć na Jego wezwanie. Chce także spojrzeć na historię i współczesność niejako oczyma Boga i z tej perspektywy wyjść naprzeciw procesom i przemianom zachodzącym w świecie. Przytoczmy wprost klasyczną wypowiedź Gaudium et spes nr 4: „Aby Kościół sprostał swemu zadaniu zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz ich wzajemnego stosunku do siebie. Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości. Ważne jest również stwierdzenie Konstytucji Dogmatycznej Dei Verbum, że „Objawienie urzeczywistnia się przez czyny i słowa Boga wewnętrznie ze sobą powiązane”[13]. Bóg daje się poznać osobie swojego Syna, Jezusa Chrystusa i pozwala doświadczyć swojej obecności w historii. I nadal nie przestaje się udzielać człowiekowi i mówić do niego. Jak słusznie zauważy ojciec Dariusz Piórkowski, Jezuita: badanie znaków czasu przez Kościół związane jest z konkretną misją, którą Bóg powierzył mu w świecie. Jeśli więc Ewangelia nie ma być jedynie zbiorem abstrakcyjnych i szlachetnych idei, lecz żywym słowem Boga wcielającym się w jednostkowe i społeczne życie człowieka, jeśli ma wpływać na bieg świata i dążyć do jego przemiany – to wobec znaków czasu nie można przejść z obojętnością. Jeśli Kościół ma lepiej służyć człowiekowi i całej wspólnocie ludzkiej i prowadzić do pełnego rozwoju duchowego, nie może abstrahować od kontekstu społecznego, kulturowego, politycznego i duchowego, w jakim ów człowiek żyje.

Trzeba to mocno podkreślić, że badanie znaków czasu to proces z gruntu duchowy, aczkolwiek zakotwiczony w możliwościach poznawczych rozumu i doświadczeniu człowieka. Dlatego chrześcijańska roztropność sięga dalej niż tylko właściwe korzystanie z rozumu, oceniające sytuację i konsekwencje naszych wyborów. Święty Augustyn zapisze, że „roztropność jest miłością, która jasno widzi, co jest jej pomocne, a co jej szkodzi”. Jeśli więc Bóg objawiony w Chrystusie jest Miłością, to roztropność chrześcijańska – odczytująca znaki czasu – polega na rozeznaniu tego, co sprzyja dążeniu do zjednoczenia z Bogiem, a co się tej drodze sprzeciwia. Wiara będąc zawsze darem ukazuje inny sposób patrzenia na świat. Sposób, który nie ogranicza się jedynie do analiz socjologicznych psychologicznych, czy ekonomicznych. Wiara pomaga dojrzeć najgłębsze źródła i odpowiedzialne konsekwencje złożonych procesów zachodzących w rzeczywistości tego świata. Dzięki takiemu rozeznawaniu w wierze, z pomocą Ducha Świętego, rozpoznajemy prawdę i także możliwość nabywania doświadczeń. Nie musimy wówczas stale eksperymentować w życiu, lecz możemy lepiej podejmować życiowe wyzwania, uchronić się od wielu błędów i grzechów. Ale przyznajmy również, że takie rozeznawanie znaków czasu uczy nas, jak żyć w sytuacji dzisiejszego pluralizmu i wielości kultur, różnych religii i przemian technologicznych i medycznych, za którymi często nie nadążamy. Trzeba być czujnym, aby ten nowy „pseudonaukowy humanizm” nie stłumił autentycznego spotkania z Bogiem i oryginalności naszego chrześcijaństwa, które buduje na osobie i dziele Jezusa Chrystusa Syna Bożego i Zbawiciela. Łaska i zadanie chrześcijańskiej czujności ma być dla nas stale aktualnym narzędziem do rozpoznawania znaków czasu.

  1. Wyzwania

Bóg powołuje każdego z nas z określonego środowiska życia ludzkiego. Tu i teraz oddychamy Jego atmosferą, przeżywamy osobliwe zjawiska, różne stanowione kuriozalne prawa jak również różne pokusy. To wszystko stanowi dla nas nie lada wyzwanie. Zdaje się, że pierwszym, a więc odwiecznym, ale dziś bardziej natarczywym wyzwaniem jest biblijna potrójna pożądliwość. Jest to żądza przyjemności, chciwości dóbr, bałwochwalczego kultu władzy. To ona zrodziła wszechobecną kulturę hedonistyczną. Jak mocno zaznaczy doświadczony znawca życia konsekrowanego ks. Kazimierz Wójtowicz: „w kulturze współczesnej można wyróżnić kilka istotnych cech: natychmiastowość i bezwysiłkowość; wyższość nowej przyjemności nad starą; estetyzacja życia codziennego; wirtualność przyjemności; odrzucenie obiektywnych norm płciowości, dokonujące się przy współudziale środków społecznego przekazu i prowadzące do bałwochwalczego kultu instynktu”[14].

Drugim wyzwaniem jest materialistyczna żądza posiadania, lekceważąca potrzeby i cierpienia słabszych. Nie zwraca ona uwagi na przyszłe pokolenia i wyzuta jest z wszelkiej troski o zachowanie dóbr i zasobów naturalnych. Ta żądza nie oszczędza niczego i nikogo: żadnej wartości, żadnej świętości, żadnych uczuć, żadnego autorytetu.

Trzecim wyzwaniem jest występujący powszechnie bałwochwalczy kult władzy, czyli takie fałszywe pojmowanie wolności, które nie liczy się ani z szacunkiem dla osoby ludzkiej, ani z prawdą, ani ze sprawiedliwością, ani z jakąkolwiek normą moralną[15].

Błogosławiony Jan Paweł II w Adhortacji o Europie wszystkie wyzwania współczesnego świata ujął w jednym metafizycznym określeniu: gaśnięcie nadziei. Znakami tego gaśnięcia nadziei są: ogólna dezorientacja, niepewność, rozczarowanie, utrata pamięci i dziedzictwa chrześcijańskiego, praktyczny agnostycyzm, obojętność religijna, lęk przed przyszłością, dramatyczny spadek liczby urodzeń, zmniejszenie liczby powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego, trudności w podejmowaniu definitywnych wyborów, poczucie osamotnienia. Papież słusznie zauważa, że główną przyczyną gaśnięcia nadziei jest dążenie do narzucenia antropologii bez Boga i bez Chrystusa. Europejska kultura sprawia wrażenie milczącej apostazji człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał[16].

Dlatego nie dziwimy się jeśli w tym kontekście otworzyła się rozległa przestrzeń dla swobodnego rozwoju nihilizmu na polu filozofii, relatywizmu na polu teorii poznania i moralności, pragmatyzmu a nawet cynicznego totalitaryzmu w strukturach życia parlamentarnego i codziennego. Trzeba z niepokojem odnotować zagrożenie życia i kulturę śmierci zarówno w przyrodzie jak i wśród ludzi. Myślimy tutaj zwłaszcza o braku szacunku dla życia ludzkiego, od chwili jego poczęcia aż do naturalnej śmierci. Znakami kultury śmierci są: zabiegi in vitro manipulujące źródłami życia i płodności; aborcja, której dokonuje się bez żadnych skrupułów, czy kryteriów etycznych; czy też eutanazja, która jest przemocą wobec starszych i chorych. Życie konsekrowane jako całość miało zawsze wielki wpływ na kształtowanie ludzkich sumień i charakterów. Było i jest chwalebnym świadectwem świętości Kościoła i jego wychylenia w kierunku nowej przyszłości, rozjaśnionej światłem wiary i chrześcijańskiej nadziei. Nasze programy i charyzmaty utraciłyby sens, gdyby nie pobudzały nas do jeszcze większej miłości wobec Chrystusa weryfikowanej przez poświęcenie chorym ubogim potrzebującym i bezbronnym. Litania dzieł instytutów życia konsekrowanego na tym polu jest długa: przedszkola, ochronki, domy dziecka, ośrodki pomocy dla dzieci i ludzi młodych niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo, domy samotnej matki, kuchnie dla ubogich, świetlice i wakacje dla dzieci z ubogich i patologicznych rodzin, ośrodki resocjalizacji dla AA, noclegownie, pomoc w hospicjach, organizowanie opłatków i święconek dla ubogich, jak również modlitwa i ofiara zakonów klauzurowych. Bądźmy zatem wierni Chrystusowi, Kościołowi swojemu instytutowi i ludziom naszego czasu. Niech nasz świat, powierzony rękom ludzi, staje się coraz bardziej ludzki i sprawiedliwy. Niech będzie znakiem i zapowiedzią przyszłego świata.

W zakończeniu mojego przedłożenia pragnę dedykować wszystkim, najpierw odpowiedź Benedykta XVI na pytanie Petera Seewalda z książki Światłość świata. Pytanie brzmi czy w ogóle jest czymś możliwym przetrwać marginalizację chrześcijan w świecie i światową propagandę upowszechniającą zachowania negatywne. Odpowiedź brzmi: Faktycznie potrzebujemy czegoś w rodzaju wysp, gdzie żyje wiara w Boga, trwa wewnętrzna prostota chrześcijaństwa i stąd może ono promieniować w świat. Potrzebujemy oaz, ark Noego, do których człowiek będzie mógł uciec. Takimi schronami są przestrzenie liturgii. Także i w różnych wspólnotach i ruchach, w parafiach, w świętowaniu sakramentów, w ćwiczeniach pobożności, w pielgrzymkach i tych podobnych formach Kościół próbuje rozwijać obronne siły i miejsca schronienia, w których w kontraście do całego zniszczenia wokół nas znowu staje się widoczne piękno świata i piękno życia”[17].

A teraz wiersz zamojskiej poetki Aliny Doroty Paul, który ma tytuł: Wołanie i poświęcony jest osobom życia konsekrowanego.

Najpierw wołałeś duszę

pięknem

budziłeś do zachwytu

by śpiewała dziękczynienie

za cuda

stworzone przez Ciebie

potem kołatałeś do serca

dobrocią

dawaną darmo

ozdobioną uśmiechem

uczyłeś

czym jest miłość bliźniego

wreszcie budziłeś z apatii

krzyżem

otwierałeś oczy

na świat bolesnej ofiary

co tylko z Tobą

ma sens

w końcu mówiłeś

każdą chwilą

sypałeś dary

błogosławieństw

wzywałeś po imieniu

bym w modlitewnej ciszy

zobaczyła Twoje

otwarte ramiona

i pojęła że

moje życie dla Ciebie

na zawsze

Boże

 


[1] Spotkania, w: Wiersze, Białystok 1996, s.173.

[2] Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Instrumentum laboris, Watykan 2012, nr 7.

[3] Tamże, nr 8

[4] LG 44

[5] por. R. Kempny, Formy życia konsekrowanego w Kościele, Gość Niedzielny nr 5, 2000 r, s. 12nn

[6] por. K. Wójtowicz, Misja życia konsekrowanego w Polsce dzisiaj, w: Podobne do drzewa, Kraków 2008, s. 31-32

[7] ChL 55

[8] por. Kol 3,3

[9] Nieoceniony dar życia konsekrowanego, „L’Osservatore Romano” 4(2006), s. 33

[10] Benedykt XVI, Bądźcie wiarygodnym i jasnym znakiem Ewangelii, L’Osservatore Romano, 9-10(2006), s.35-36

[11] Tenże, Bądźcie w świecie ewangelicznym zaczynem, L’Osservatore Romano 4(2007), s. 50-51

[12] Benedykt XVI, Maryja uczy nas wytrwałości w wierze. Jasna Góra 26 maja 2006 r., L’ Osservatore Romano, 6-7(2006), s. 25-27.

[13] Dei Verbum, nr 2.

[14] K. Wójtowicz, Odpowiedzi życia konsekrowanego na wybrane wyzwania w dzisiejszym świecie; dz. cyt. 218nn

[15] por. VC 91

[16] EiE nr 9

[17] Benedykt XVI, Światłość świata, Kraków 2011, s. 183.