19. Siepak M.E. ZMBM, Mistrzem moim jest Pan. Świadectwo wiary Św. Faustyn

Wstęp

W naszych czasach, w świecie, na różne sposoby mówi się o kryzysie życia konsekrowanego. Prefekt Kongregacji (ds. Instytutów Życia Konsekrowanego) kard. Franc Rodé opisał ów kryzys w kilku zdaniach. To:

Naśladowanie Chrystusa – bez wyrzeczenia.

Modlitwa –  bez spotkania.

Braterstwo – bez wspólnoty.

Posłuszeństwo – bez zaufania.

Miłość – bez transcendencji.

Odpowiedzią Pana Boga na ten i inne kryzysy czy choroby współczesnej cywilizacji jest dar, jaki dał w życiu św. Siostry Faustyny. „Dar Boga dla naszych czasów”– tak właśnie o niej i jej misji mówił Jan Paweł II. Wzór jej życia zakonnego jest dokładnym przeciwieństwem procesów, które wyliczył kard. Rode. Można by więc ten wzór opisać jako:

Naśladowanie Chrystusa aż po ofiarę z własnego życia.

Modlitwa, która zawsze jest spotkaniem z żywym Bogiem obecnym także w duszy.

Braterstwo we wspólnocie ze wszystkimi, nawet nieprzyjaciółmi.

Posłuszeństwo w duchu całkowitego zaufania Bogu, który posługuje się ludźmi.

Miłość człowieka ze względu na Boga i dla Boga.

W św. Siostrze Faustynie mamy wzór szczególny, bo ukształtowany bezpośrednio przez samego Jezusa, który w wielu objawieniach i doświadczeniach mistycznych sam kierował jej życiem duchowym: pouczał, strofował, tłumaczył, wymagał, ukazywał to, co wartościowe, i to, co niszczy życie nadprzyrodzone. Ja sam jestem kierownikiem twoim, byłem, jestem i będę – przypominał Siostrze Faustynie, a te słowa odnosił także do sytuacji, gdy posługiwał się kierownikami duchowymi czy przełożonymi. Formację, którą prowadził Pan Jezus, na swój sposób wspierała Matka Boża. Ona też była dla niej nie tylko Matką, ale i Mistrzynią życia duchowego, która uczyła kontemplacji Boga w swej duszy, umiłowania woli Bożej i krzyża, troski o zdobywanie sprawności moralnych (cnót), zwłaszcza tych, które warunkują postawę zawierzenia Bogu i ofiarną miłość bliźniego.

Mając takich Nauczycieli Siostra Faustyna szybko postępowała na drodze doskonałości, osiągając szczyty życia mistycznego: mistyczne zrękowiny i zaślubiny. Dzisiaj jest wspaniałym wzorem całkowitego zaufania Bogu i ofiarnej miłości bliźniego. Taka postawa wypływa z głębokiego poznania tajemnicy miłosierdzia Bożego i jej kontemplacji w codzienności, a także owocnego korzystania z bogactwa Kościoła, zwłaszcza z Eucharystii, i gorącego nabożeństwa do Matki Bożej. Choć Siostra Faustyna żyła w Zgromadzeniu Matki Bożej Miłosierdzia, to jest wzorem dla wszystkich osób konsekrowanych, i nie tylko dla nich, ale dla wszystkich, którzy pragną zjednoczenia z Chrystusem, udziału w Jego życiu i zbawczej misji. Siostra Faustyna wnosi bowiem do historii Kościoła nową szkołę duchowości, głęboko ewangeliczną, a zarazem uniwersalną, do której może chodzić każdy wierny, bez względu na swe życiowe powołanie, profesję zawodową czy inne okoliczności, ale osoby konsekrowane mają w niej wzór szczególny.

Uczcie się od Siostry Faustyny – zachęcał Jan Paweł II – od tej pokornej i wzorowej Sługi Bożej, jak w każdych okolicznościach być dzieckiem – synem i córką – niebieskiego Ojca, jak pozostać uczniem Słowa Wcielonego oraz narzędziem podatnym na działanie Ducha Ożywiciela i Pocieszyciela. Niech [Siostra] Faustyna wstawia się za każdym z nas i niech nauczy wpatrywać się zawsze w niebiańską wieczność, stawiając Boga – tak jak ona – w centrum własnego życia.

W tym gronie przyglądać się będziemy temu, co na temat życia konsekrowanego powiedział jej sam Jezus i jak kształtował jej życie na drodze rad ewangelicznych.

 1.    Wielkość życia zakonnego

Jezus, najpierw ukazywał Siostrze Faustynie wielkość daru powołania. Aby ją o tym pouczyć, posłużył się pewną analogią. Wieczorem – relacjonuje Siostra Faustyna – przyszło do mnie małe Dziecię i zbudziło mnie. (…) Było niewymownie piękne, podobne do Dzieciątka Jezus. I rzekło do mnie te słowa: „Patrz w niebo”. A kiedy spojrzałam w niebo, ujrzałam świecące gwiazdy i księżyc. – Wtem zapytało mnie to Dziecię: „Czy widzisz ten księżyc i te gwiazdy?” – Odpowiedziałam, że widzę. – A Ono mi odpowiedziało te słowa: „Te gwiazdy to są dusze wiernych chrześcijan, a księżyc to są dusze zakonne. Widzisz, jak wielka różnica światła jest między księżycem a gwiazdami, tak w niebie jest wielka różnica między duszą zakonną a wiernego chrześcijanina.” – I mówiło mi dalej, że: „Prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i w pokorze” (Dz. 424).

Ta poglądowa lekcja miała ukazać Siostrze Faustynie wielkość powołania każdej osoby konsekrowanej, wybranej do szczególnej więzi miłości z samym Bogiem, do bezpośredniego udziału w życiu i misji Syna Bożego. Siostra Faustyna była głęboko przekonana, że łaska powołania jest wyjątkowym darem Bożego miłosierdzia, na który niczym człowiek nie może sobie zasłużyć. Jest tajemnicą, którą trudno przeniknąć choćby w najmniejszym stopniu i odpowiedzieć na pytanie: dlaczego właśnie ja? Już po pierwszych ślubach tłumaczyła swoim rodzicom, którzy nie chcieli wyrazić zgody na jej pójście do klasztoru, że powinni się czuć niezwykle zaszczyceni tym, że ich córka jest poślubiona Synowi Bożemu. Radość z łaski powołania promieniowała w całym jej życiu. Do jednej kandydatki do Zgromadzenia mówiła, że gdyby ludzie wiedzieli, czym jest życie zakonne, to by się po murach wdrapywali do klasztoru. Natomiast w liście do jednej z sióstr pisała: Co za radość czuję w duszy, że Pan Jezus mię powołał do naszego Zgromadzenia, które ściśle łączy się z dziełem i posłannictwem, jakie miał Jezus, to jest ratowania dusz. I jeśli będziemy wierne temu posłannictwu, to na pewno niejedna dusza będzie nam zawdzięczać niebo, ale my musimy o tym pamiętać, że nasze posłannictwo wzniosłe, podobne do posłannictwa Jezusa. Musimy mieć w całej pełni ducha i cechy Jezusowe, to jest zupełne wyniszczenie siebie z miłości ku Bogu na korzyść dusz nieśmiertelnych (L. 253). Z tego listu bije żar wielkiej miłości do Jezusa i do dusz oraz szczęście osoby konsekrowanej, we wszystkim spełnionej, która czuje się kochana i kocha. Jestem w Nim, a On we mnie – pisała – Obcowanie moje z Bogiem jest tak ścisłe od tych ślubów wieczystych, jakiego nigdy przedtem nie miałam. Czuję, że kocham Boga, i czuję, że On mnie kocha. Dusza moja, skosztowawszy Boga, nie umiałaby żyć bez Niego. Milsza mi jest jedna godzina u stóp ołtarza, spędzona w największych oschłościach ducha, aniżeli sto lat rozkoszy w świecie. Wolę być w klasztorze popychlem nic nie znaczącym, niż na świecie królową (Dz. 254).

 W „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny możemy przeczytać nie tylko teksty mówiące o wzniosłości życia konsekrowanego, ale także bolesne skargi Jezusa. Więcej Mnie ranią drobne niedoskonałości dusz wybranych, aniżeli grzechy dusz w świecie żyjących – mówił Jezus do Siostry Faustyny. Zapowiadał, że będą zniszczone klasztory, bo miłość jest z nich wygnana. W jednej wypowiedzi tak charakteryzował osoby konsekrowane: Dusze bez miłości i poświęcenia, dusze pełne egoizmu i samolubstwa, dusze pyszne i zarozumiałe, dusze pełne przewrotności i obłudy, dusze letnie, które mają zaledwie tyle ciepła, aby się same przy życiu utrzymać. Serce Moje znieść tego nie może (Dz. 1702). Jezus żalił się na niewdzięczność, nieufność i obojętność dusz, które powołał do szczególnej wspólnoty życia z sobą. To niedowierzanie Mojej dobroci najwięcej Mnie rani – wyznał – Jeżeli nie przekonała was o miłości Mojej śmierć Moja, to cóż was przekona? Często rani Mnie dusza śmiertelnie, tu Mnie nikt nie pocieszy. Używają łask Moich na to, aby Mnie obrażać. Są dusze, które gardzą Moimi łaskami i wszelkimi dowodami Mojej miłości; nie chcą usłyszeć wołania Mojego, ale idą w przepaść piekielną. Ta utrata dusz pogrąża Mnie w smutku śmiertelnym. Tu duszy nic pomóc nie mogę, chociaż Bogiem jestem, bo ona Mną gardzi; mając wolną wolę, może Mną gardzić albo miłować Mnie. Ty, szafarko Mojego miłosierdzia, mów światu całemu o Mojej dobroci, a tym pocieszysz serce Moje (Dz. 580).

2.    Wskazania dla życia konsekrowanego w „Dzienniczku” Siostry Faustyny

W „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny można wyczytać cały program, jaki ma Jezus dla osób konsekrowanych, i to bez względu na instytut, do którego dana osoba należy. Podstawowa reguła wyraża się w zdaniu: Wszystkie łaski, jakie mam dla dusz zakonnych, są w związku z regułą i ślubami (Dz. 1763). Dlatego polecał Siostrze Faustynie, by rozważała, w jaki sposób zachowuje regułę zakonną i jak wypełnia złożone śluby, czy jest wierna w małych rzeczach, które nic nie znaczą w oczach ludzkich, ale spełniane z miłości do Jezusa mają wielką wartość. Córko Moja – tłumaczył jej – o gdybyś wiedziała, jak wielką zasługę i nagrodę ma jeden akt czystej miłości ku Mnie, umarłabyś z radości (Dz. 576).

Siostra Faustyna, idąc za tymi wskazówkami, rozważała poszczególne śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, a jej rozmyślania uzupełniał i pogłębiał Jezus. Gdy zastanawiała się nad ślubem czystości, usłyszała słowa: Czystość twoja ma być więcej niż anielska, bo z żadnym aniołem nie wchodzę w tak ścisłą zażyłość jak z tobą. Najdrobniejszy czyn oblubienicy Mojej ma wartość nieskończoną, dusza czysta ma moc niepojętą przed Bogiem (Dz. 534).

Przy rozmyślaniu nad ślubem posłuszeństwa, Jezus przypomniał jej, że przyszedł pełnić wolę Ojca i posłuszny był nie tylko rodzicom, ale i katom, a dziś posłuszny jest kapłanom (por. Dz. 535). Wyjaśniał jej dalej, że największe dzieła w Jego oczach są bez znaczenia, jeżeli są samowolne; a często są niezgodne z Jego wolą i zasługują raczej na karę, a nie na nagrodę. A najdrobniejszy czyn spełniony zgodnie z posłuszeństwem jest miły w Jego oczach i niezwykle drogi (por. Dz. 639).

Wnikając w ducha ubóstwa Siostra Faustyna miała urządzić wszystko w swoim życiu tak, aby najbiedniejsi nie mieli jej czego zazdrościć, bo nie we wspaniałych gmachach Jezus upodobał sobie, ale w sercach czystych i pokornych (por. Dz. 532). Córko Moja – mówił – zapewniam ci stały dochód, z którego żyć będziesz. Twoim obowiązkiem jest zupełna ufność w dobroć Moją, a Moim obowiązkiem jest dać ci wszystko, czego potrzebujesz. Czynię się sam zależny od twojej ufności; jeżeli ufność twoja będzie wielka, to hojność Moja nie będzie znać miary (Dz. 548).

Życie zakonne Siostry Faustyny nacechowane było niezwykłym radykalizmem. Nie było w nim żadnej połowiczności w zachowaniu ślubów i reguły zakonnej, w miłowaniu Boga i ludzi, nie było ustępstw na rzecz – jak mawiała – zepsutej natury czy ulegania podszeptom złego ducha. Czuła się jak żołnierz, dla którego każdy dzień jest przestrzenią do walki o dobro i zmagania się z tym, co słabe i grzeszne. Zaczynam dzień walką i kończę go walką, zaledwie się uprzątnę z jedną trudnością, to na jej miejsce powstaje dziesięć do zwalczenia, ale nie martwię się tym – pisała – bo wiem dobrze, że to jest czas walki, a nie pokoju. Kiedy ciężkość walki przechodzi siły moje, rzucam się jak dziecię w objęcia Ojca Niebieskiego i ufam, że nie zginę (Dz. 606).

Źródłem światła i siły do tak radykalnego życia było nieustanne poznawanie tajemnicy miłosierdzia Bożego i jej kontemplacja w codzienności. Nie używała przy tym żadnych nadzwyczajnych środków, ale takie, jakie są dostępne dla każdego chrześcijanina, a tym bardziej dla osoby zakonnej: rozmyślanie nad słowem Bożym, nad tajemnicami różańcowymi, stacjami drogi krzyżowej, rachunek sumienia, czytanie książek dotyczących życia duchowego, głębokie życie sakramentalne, dni skupienia, rekolekcje, codzienna troska wzrastanie w miłości…  Rzecz w tym, że te środki stosowała systematycznie i wytrwale. Poznawała miłosierną miłość Boga nie tylko intelektem, ale przede wszystkim poprzez osobiste doświadczenie, które pozwalało dostrzegać konkretne przejawy tej miłosiernej miłości w codziennym życiu. Postrzegała je dosłownie we wszystkim, w darze istnienia naturalnego i bogactwie życia nadprzyrodzonego. Wszystko, cokolwiek mam w sobie dobrego – wyznawała – Twoim jest, Panie (Dz. 237). Doświadczenie słabości ludzkiej natury, jej skłonności do grzechu, było szczególną płaszczyzną doświadczania miłosierdzia Bożego. W życiu swoim wewnętrznym – pisała – patrzę jednym okiem w przepaść swej nędzy i nikczemności, jaką jestem, a drugim okiem patrzę w przepaść miłosierdzia Twego, Boże (Dz. 56). Poznawanie tajemnicy miłosierdzia Bożego polegało więc nie tylko na zdobywaniu wiedzy, ale przede wszystkim na osobistym doświadczaniu, na dostrzeganiu przejawów miłosiernej miłości Boga we własnym życiu i na kształtowaniu swego życia według ducha Boskiego miłosierdzia.

Choć Siostra Faustyna nie stosowała wyjątkowych środków do poznawania tajemnicy miłosierdzia Boga, to jednak na uwagę zasługuje pewna praktyka, która prowadziła do kontemplacji Boga w codzienności, do przeżywania razem z Nim wszystkich chwil i wydarzeń. Otóż, rozważając tajemnicę miłosierdzia Bożego, Siostra Faustyna odkryła prawdę zapisaną w Ewangelii św. Jana, że Bóg zamieszkuje w duszy czystej. Upewniał ją o tym także sam Jezus, mówiąc: Na zawsze wiedz o tym, że tylko grzech ciężki wypędza Mnie z duszy, a nic więcej (Dz. 1181); mówił, że najwięcej jej powie w głębi serca, gdzie nikt nie może przeszkodzić Jego działaniu (Dz. 581) i zachęcał, aby ustawicznie łączyła się z Nim przez miłość (Dz. 576). Siostra Faustyna pilnie korzystała ze wszystkich rad, jakie otrzymywała od Pana Jezusa i od Matki Bożej, która wspierała ją na tej drodze. Czuję – pisała Siostra Faustyna – że Bóg jest w sercu moim. I to, że czuję Boga w duszy, nie przeszkadza mi do spełnienia obowiązków; nawet wówczas, kiedy załatwiam najważniejsze sprawy, wymagające uwagi, nie tracę obecności Boga w duszy i jestem z Nim ściśle złączona (Dz. 318). Kontemplację Boga żyjącego w duszy wspierała stałą praktyką łączenia się z Chrystusem Miłosiernym (Dz. 743, 790, 861, 905, 1105, 1778 i inne). Było to jej codzienne postanowienie do szczegółowego rachunku sumienia przez całe lata. To ćwiczenie – zauważyła – daje mi dziwną moc; serce jest zawsze złączone z Tym, [którego] pragnie, a czyny regulowane [są] miłosierdziem, które płynie z miłości (Dz. 703). Z Nim, w Nim i przez Niego oddaję chwałę Bogu (Dz.1177). Kiedy chciała zmienić tę praktykę, Pan Jezus nie pozwolił jej tego uczynić (Dz. 1544), gdyż ta niezwykle prosta praktyka przynosi obfite owoce w życiu duchowym. Przestawanie z Umiłowanym w głębi duszy czyniło ją wrażliwą na każdy przejaw Jego woli, nawet na najcichsze natchnienia duchowe, które z miłości podejmowała, choć nieraz  płaciła za to wysoką cenę trudu i cierpienia. Tę obecność Boga w swej duszy, możliwość tak prostego łączenia się z Jezusem, życia z Nim, w Nim i dla Niego każdego dnia i w każdej chwili oraz objawianie Jego woli przyjmowała jako niepojęty dar Bożego miłosierdzia.

Poznawanie Boga w tajemnicy Jego miłosierdzia i jej kontemplacja w codzienności rozwijały w niej postawę zaufania wobec Boga i miłosierdzia względem bliźnich. Teraz wiem – napisała – że nawet dusze wybrane i posunięte w życiu zakonnym czy duchownym, nie mają odwagi całkowicie Bogu zaufać, a to jest dlatego, że mało dusz zna niezgłębione miłosierdzie tego Boga, Jego wielką dobroć (Dz. 731). Ufność rozumiała jako całkowite zdanie się na wolę Boga wyrażoną w przykazaniach, obowiązkach stanu, nauce ewangelicznej czy rozpoznanych natchnieniach Ducha Świętego. Doskonale wiedziała, że ani łaski, ani objawienia, ani zachwyty, ani żadne dary [duszy] udzielane nie czynią jej doskonałą, ale wewnętrzne zjednoczenie duszy mojej z Bogiem. Te dary są tylko ozdobą duszy, ale nie stanowią treści ani doskonałości. Świętość i doskonałość moja polega na ścisłym zjednoczeniu woli mojej z wolą Bożą (Dz. 1107). Aby wzrastać w postawie ufności, ćwiczyła się w cnotach, które ją warunkują, a więc w wierze, nadziei, miłości, pokorze i skrusze; codziennie starała się o zaparcie siebie, zwłaszcza rozumu i woli, a przede wszystkim wierne pełnienie we wszystkim woli Bożej. Starała się unikać wszystkiego, co by mogło osłabić jej postawę zawierzenia Bogu, a jeśli zdarzyła się jej niewierność, to w prawdzie stawała przed Panem i skruszonym sercem szczerze Go przepraszała.

Poznawanie tajemnicy miłosierdzia Bożego rodziło w niej również pragnienie, by ten przymiot Boga odbić we własnym sercu i czynie. Była tak zachwycona miłosierną miłością Boga do człowieka, że chciała przemienić się w Miłosierdzie. Każdy ze świętych Twoich – modliła się – odbija jedną z cnót Twoich na sobie, ja pragnę odbić Twoje litościwe i pełne miłosierdzia Serce, chcę je wysławić. Miłosierdzie Twoje, o Jezu, niech będzie wyciśnięte na sercu i duszy mojej jako pieczęć, a to będzie odznaką moją w tym i przyszłym życiu (Dz. 1242). Jezus był wobec niej wymagającym nauczycielem. Żądał, aby uczynki miłosierdzia, spełniała zawsze i wszędzie, tłumaczył, że mają one wypływać z miłości ku Niemu, i że z tego obowiązku nie może się zwolnić ani wymówić, ani uniewinnić. Przekazał jej trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa, i powiedział, że w nich zawiera się pełnia miłosierdzia, która jest niezbitym dowodem miłości Boga (por. Dz. 742). Uczył miłości wobec każdego, także osób nieżyczliwych czy wrogo nastawionych. Uczennico Moja, miej wielką miłość do tych, którzy ci zadają cierpienie, czyń dobrze tym, którzy cię nienawidzą – powiedział, przypominając ewangeliczne prawo miłości nieprzyjaciół. Siostra Faustyna szczerze przyznała, że nie ma uczucia miłości dla nich i to ją martwi. Uczucie nie zawsze jest w twej mocy – wyjaśnił jej Jezus – poznasz po tym, czy masz miłość, jeżeli po doznanych przykrościach i przeciwnościach nie tracisz spokoju, ale modlisz się za tych, od których doznałaś cierpienia, i życzysz im dobrze (Dz. 1628).

Jezus uczył ją także sztuki przeżywania cierpienia, by ono owocowało w życiu duchowym i apostolskim. Tłumaczył, jak wielką wartość ma cierpienie złączone z Jego męką, jak owocuje upodobnieniem się do Niego i jaki udział daje człowiekowi w zbawieniu dusz:  Dusze, które są podobne w cierpieniach i wzgardzie do Mnie, te też będą podobne i w chwale do Mnie; a te, które mają mniej podobieństwa do Mnie w cierpieniu i wzgardzie, te też będą miały mniej podobieństwa i w chwale do Mnie (Dz. 446). Mówił: Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz, aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania (Dz. 1767). Wiedz, córko Moja, że twoje codzienne ciche męczeństwo w zupełnym poddaniu się woli Mojej wprowadza wiele dusz do nieba, a kiedy ci się zdaje, że cierpienie przechodzi siły twoje, patrz w rany Moje, a wzniesiesz się ponad wzgardę i sądy ludzkie. Rozważanie Mojej męki dopomoże ci się wznieść ponad wszystko (Dz. 1184). Mając na uwadze niechęć ludzkiej natury do trudu i cierpienia, wyjaśniał Siostrze Faustynie, by nie martwiła się tym, że będzie odczuwać odrazę czy niechęć do cierpienia i składania ofiary: Cała moc [cierpienia] jest zawarta w woli, a więc te uczucia przeciwne nie tylko nie obniżą w oczach Moich tej ofiary, ale ją spotęgują. Wiedz o tym, że ciało i dusza twoja często będzie w ogniu. Chociaż w niektórych godzinach nie będziesz Mnie czuć, ale Ja będę przy tobie. Nie bój się, łaska Moja będzie z tobą… (Dz.1767). Siostra Faustyna była doskonała uczennicą Jezusa. Jego słowa bez dyskusji sama wprowadzała w życie i tym doświadczeniem dzieliła się także z siostrami. Do jednej z nich napisała: Jako przemysłowiec ubiega się za monetą, tak my zakonnice powinniśmy się ubiegać za monetą cierpienia i te drobne nasze codzienne cierpienia łączyć z cierpieniami Jezusa Chrystusa, a z powodu tego złączenia moneta nasza nabiera nieskończonych wartości, tak, że możemy za nią kupić dusze nieśmiertelne, dusze biednych grzeszników (L. 240).

 Światło i siły do znoszenia cierpień, do postępu w życiu duchowym i żarliwości apostolskiej Siostra Faustyna czerpała z głębokiego życia sakramentalnego. Każdy sakrament, szczególnie sakrament pojednania i Eucharystii był dla niej przestrzenią spotkania z żywym, miłującym Bogiem. Jezus wiele razy przypominał jej, że miara Jego łask udzielanych w tych sakramentach zależy od stopnia ufności, że nie ma nędzy, która by się mierzyć mogła z Jego miłosierdziem w sakramencie pojednania, że ma być szczera i prosta jak dziecko, gdy się przygotowuje do tego sakramentu, i ma słuchać kapłana jak Jego samego. Kiedy się zbliżasz do spowiedzi – przypominał – wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia (Dz. 1602).

Eucharystię Siostra Faustyna przeżywała nie tylko jako spotkanie z żywym Bogiem, ale także jako przestrzeń i czas do współofiarowania z Jezusem swojego życia dla zbawienia dusz oraz jako ucztę miłości, w której najściślej jednoczyła się z Nim. Wszystko, co we mnie dobrego jest – wyznała – sprawiła to Komunia święta, jej wszystko zawdzięczam. Czuję, że ten święty ogień przemienił mnie całkowicie (Dz. 1392). Doskonale wiedziała, że Eucharystia kryje w sobie Boską moc, zdolną przemienić każde życie, dlatego tak wiele uwagi i troski poświęcała na przygotowanie do Komunii świętej i na dziękczynienie za ten dar, którego – jak pisała – zazdroszczą ludziom aniołowie (por. Dz. 1804).

 Środkiem do postępu duchowego były też nowe formy kultu Miłosierdzia Bożego, które przekazał jej Jezus. Do każdej z nich, czyli do: czci obrazu Jezusa Miłosiernego, obchodzenia święta Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, odmawiania Koronki do Miłosierdzia, modlitwy w chwili konania Jezusa na krzyżu (Godzina Miłosierdzia), i szerzenia czci Miłosierdzia przywiązał obietnicę wszelkich łask i doczesnych dobrodziejstw pod warunkiem autentycznej praktyki tego nabożeństwa, czyli w duchu ufności wobec Boga (pełnienie jego woli) i miłosierdzia względem bliźnich. Praktyka nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego – jak pokazuje życie Siostry Faustyny – niezwykle sprzyja rozwojowi życia duchowego, jest źródłem łask i w sposób coraz pełniejszy jednoczy z Jezusem.

Te rysy ukształtowane w życiu duchowym św. Siostry Faustyny przez Boskiego Mistrza stanowiły fundament do przeżywania jej relacji z Bogiem i ludźmi, do wypełniania ślubów, reguły zakonnej, życia wspólnotowego i charyzmatycznej misji apostolskiej: głoszenia światu miłosiernej miłości Boga świadectwem życia, czynem, słowem i modlitwą.

Zakończenie

Dusze wybrane są w Moim ręku światłami, które rzucam w ciemność świata i oświecam go – powiedział Jezus do Siostry Faustyny – Jak gwiazdy oświecają noc, tak dusze wybrane oświecają ziemię, a im dusza doskonalsza, tym większe światło roztacza wokoło siebie i dalej sięga; może być ukryta i nie znana nawet najbliższym, a jednak jej świętość odbija się w duszach na najodleglejszych krańcach świata (Dz. 1601). Siostra Faustyna napisała, że w jednym momencie dał jej Pan poznać grzechy całego świata w dniu tym popełnione. Zemdlała z przerażenia i pomimo że znam całą głębię miłosierdzia Bożego, zdziwiłam się, że Bóg pozwala istnieć ludzkości. I dał mi Pan poznać, kto podtrzymuje istnienie tej ludzkości: to są dusze wybrane. Kiedy dopełni się miara wybranych, świat istniał nie będzie (Dz. 926). Innym razem dodał: Istnienie świata podtrzymują dusze wybrane, to jest zakony. Biada światu, jeśli braknie zakonów (Dz. 1434).

  Święta Siostra Faustyna jest niezwykle jasnym światłem w rękach Boga, które oświeca i wskazuje drogi wszystkim ludziom, szczególnie osobom konsekrowanym. Jest nie tylko doskonałym wzorem dla życia konsekrowanego, ale także orędowniczką, wspierającą wszystkich, którzy się do jej wstawiennictwa uciekają. Pan Jezus powiedział, że oddaje jej w opiekę dwie drogocenne perły, którymi są dusze kapłanów i dusze zakonne, za nich ma się szczególnie modlić (por. Dz. 531). Czyni to także teraz, gdy cieszy się chwałą Nieba. Ona wie dobrze – mówił Jan Paweł II – co należy czynić, aby życie zakonne było owocne dla szerzenia i utwierdzania królestwa Bożego w duszach ludzkich. I tak się do niej modlił:

Ty zaś, Faustyno, darze Boga dla naszej epoki, darze polskiej ziemi dla całego Kościoła, wyjednaj nam, abyśmy mogli pojąć głębię Bożego Miłosierdzia, pomóż nam, abyśmy osobiście go doświadczyli i świadczyli o nim braciom. Twoje orędzie światłości i nadziei niech się rozprzestrzenia na całym świecie, niech przynagla grzeszników do nawrócenia, niech uśmierza spory i nienawiści, niech uzdalnia ludzi i narody do czynnego okazywania braterstwa. My dzisiaj, wpatrując się razem z tobą w oblicze zmartwychwstałego Chrystusa, powtarzamy twoją modlitwę ufnego zawierzenia i mówimy z niezłomną nadzieją: „Jezu, ufam Tobie”.

Na większą chwałę Miłosierdzia Bożego!