Home DokumentyReferaty, Konferencje, ArtykułyApostolstwo osób konsekrowanych Machalica Bazyli OFM, Rozważanie na temat osobowości misjonarza

Machalica Bazyli OFM, Rozważanie na temat osobowości misjonarza

Redakcja
Bazyli Machalica OFM

ROZWAŻANIE NA TEMAT OSOBOWOŚCI MISJONARZA

Dni skupienia misjonarzy i rekolekcjonistów zakonnych, Kraków – Warszawa, styczeń 1979 r., Materiały Komisji ds. Duszpasterstwa KWPZM.

 

Wprowadzenie

Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, iż niniejsze rozważanie będzie stanowiło raczej wprowadzenie do ewentualnej dyskusji na temat osobowości misjonarza i refleksję nad tą osobowością.

Nasze spotkania rekolekcjonistów i misjonarzy zajmują się najczęściej wytyczaniem kierunków działania, a nie mówią wyraźnie o ich osobowości, bo ją po prostu zakładają. Dowodem choćby obecne dni skupienia.

Zagadnienie osobowości to dziś zasadniczy problem, związany z wszelkim nauczaniem czy przepowiadaniem, dlatego nie powinien on być na naszym spotkaniu pomijany.

Nasze naturalne uzdolnienia misjonarskie: fizyczne, intelektualne, czy duchowe, związane z zaangażowaniem i odpornością psychiczną, niewątpliwie są bardzo ważne, ale na pewno niewystarczające.

Ideałem osobowości misjonarza powinien być niedościgły wzór osoby Jezusa Chrystusa. Ten wzór przekazują Ewangelie, do niego nawiązuje dekrety soborowe. Jak wymagający jest Jezus Chrystus, mówią słowa: będziecie solą ziemi i światłością świata i miłujcie tak swoich wyznawców, jak ja was umiłowałem.

Ze względów metodycznych i celem lepszego zrozumienia zagadnienia wprowadzam podział następujący:

  1. Personalny stosunek misjonarza do Boga-Osoby.
  2. Personalny stosunek misjonarza w posługiwaniu misyjnym.
  3. Na kim spoczywają kompetencje w procesie formowania osobowości misjonarza?

 

  1. Personalny stosunek misjonarza do Boga-Osoby

Podejmując niniejsze rozważanie, należy wyjść metodologicznie poprawnie z podstawowego stwierdzenia, że chrześcijaństwo to nie jest coś, tylko Ktoś-Osoby Jezusa Chrystusa. I tu zasadniczo zaczyna się kwestia osobowości chrześcijanina. Ten fakt powinien stać się osią naszego rozważania o osobowości misjonarza i chrześcijańskiego personalizmu w ogóle. Inaczej mówiąc, nie rozumie się chrześcijaństwa, jeżeli się Osobą Chrystusa nie żyje. Chrystus przyszedł, nie abyśmy wiedzieli i znali prawdy objawione nam przez Ojca, tylko abyśmy nimi żyli. Chrześcijaństwo jest wizją jaką Bóg Ojciec od wieków wytyczył człowiekowi w Osobie Jezusa Chrystusa, aby każdy człowiek mógł osiągnąć dojrzałość chrześcijańską i pełnię życia, wyrażoną słowami świętego Pawła: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” /Gal 2,20/. Oczywiście uświadamiamy sobie, że mamy tu do czynienia z problemem żywej wiary i problemem chrześcijańskiej ascezy.

Cała teologia reflektuje dzisiaj w klimacie personalizmu dialogowego. Pod tym kątem ustawiona jest dziś cała katecheza i przepowiadanie homiletyczne. Nie ma przepowiadania misjonarskiego bez odniesienia do człowieka jako osoby. Jest ono apelem, wezwaniem, które ma wyzwolić w człowieku odpowiedź wiary Osobowemu Bogu. Takie ujmowanie sprawy jest również najbardziej zgodne ze współczesnym stylem myślenia i potrzebami wiernych. Wierni szukają autentycznych przeżyć i doświadczeń Boga, a nie słów o Bogu.

Dlatego zastanawiając się nad osobowością misjonarza, należy zaznaczyć, że jego pierwszą i podstawową właściwością jest jego autentyczny i ciągle żywy dialog, spotkanie z Bogiem w Chrystusie przez Ducha Świętego, w wierze, nadziei i miłości. Misjonarz zatem to przede wszystkim mąż żywej wiary. Głosząc słowo Boże, głosi Osobę Chrystusa, wypowiada Jego pośrednictwo zbawcze, jakie dokonuje się między Bogiem, a człowiekiem. Dlatego musi być najpierw wierny Bogu, by być wiernym człowiekowi. Ta wierność wyraża się w tym, że możemy być przepowiadaczami słowa, nie będąc najpierw jego słuchaczami i wykonawcami.

Misjonarz dziś przepowiadający słowo Boże, to najczęściej kapłan zakonny, który najpierw odpowiedział Bogu na Jego wezwanie: na łaskę chrztu, bierzmowania, łaskę kapłaństwa, na wezwanie do życia zakonnego. Przez długie lata żył w Chrystusowej szkole i Jego Matki Maryi, był Jego słuchaczem, reflektował, nawiązywał personalny kontakt, modlił się, odpowiadał na miłość Bożą przez śluby w duchu Założyciela i przekonał się, że „wszystko może w Tym, który go umacnia”. Zdaje sobie również sprawę, że nie jest doskonały; przebył trudną drogę do doskonałości we wspólnocie zakonnej.

To wszystko, czym żyje, w czym znalazł upodobanie, to pragnie w pokorze przekazać innym, by przybliżyć Osobę Jezusa Chrystusa.

 

  1. Personalny stosunek misjonarza w posługiwaniu

Podstawą personalizmu misjonarza jest w pierwszym rzędzie zamiłowanie do pracy misyjnej. Misjonarz niczego nie dokona, jeżeli tego rodzaju pracy nie miłuje. Misji nie można oddzielać od gorliwości i pełnego zaangażowania danego misjonarza.

Ważna jest znajomość parafii. Niemniej ważne jest uświadomienie sobie roli, jaką ma do spełnienia w posłannictwie na rzecz kościoła parafialnego, gdzie głównym duszpasterzem jest biskup, a jego pomocnikiem proboszcz tejże parafii. Jego rola jest dorywcza i pomocnicza, celem wsparcia w działalności duszpasterskiej. Skąd wynika świadomość uznania zwierzchnictwa biskupa i proboszcza i należnego szacunku dla tychże osób i respektowania ich wskazań duszpasterskich. Wiadomo, że całe duszpasterstwo u nas w Polsce jest programowane. Misjonarz musi być przekonany, że należy realizować wytyczne programu duszpasterskiego.

Byłoby rzeczą bardzo wskazaną, by misjonarz pojawił się przed misjami w kościele parafialnym i osobiście zapowiedział misje – jako czas łaski od Pana i wspólnie się z wiernymi pomodlił.

Na rozpoczęcie misji parafialnych wypadałoby sobie życzyć, aby nie powtórzyła się sytuacja, o której wspomina św. Łukasz /9 51-56/ wśród niegościnnych Samarytan. Jan i Jakub weszli do miasta i nie przyjęto ich, chcieli spalić miasto ogniem z nieba. „Lecz On zgromił ich, mówiąc, nie wiecie, jakiego ducha jesteście. Syn Człowieczy nie przyszedł, aby zatracać dusze, lecz aby je zbawić”. „Przyszedłem wzywać grzeszników” /Mt 2,17/.

Nigdy nie należy rozpoczynać od potępienia kogokolwiek. Do wiernych nie możemy mieć pretensji odnośnie ich słabości we wierze. Teologia misji parafialnych wychodzi od tragizmu wiernych, którzy odchodzą, ale poczuwają się do więzi z Chrystusem i dlatego przychodzą na misje.

 

3. Personalne momenty w samym przepowiadaniu

Misjonarz na ambonie głosi sobą Całego Chrystusa – Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Wierni sprawdzają autentyzm misjonarza, czy tym, co głosi, żyje na co dzień. Domagają się nie słów o modlitwie, tylko tego, czy i jak się sam modli. Nie oczekują słów na temat radości i nadziei chrześcijańskiej, lecz umiejętności przeżycia radości i życia nadzieją. Należy strzec się łatwego złudzenia, że teraz i w przyszłości skutek misji parafialnych zależeć będzie od przekazu prawdy objawionej bez autentycznych przeżyć i doświadczeń samego głosiciela.

Znając obiektywne trudności w przyjęciu orędzia ewangelicznego, misjonarz powinien umieć zaryzykować przerwanie dialogu horyzontalnego, by wznieść się na wyżyny dialogu wertykalnego i próbować modlić się słowami samego Chrystusa: Panie, naucza nas modlić się, pomnóż w nas wiarę, spraw, aby wszyscy byli jedno zmiłuj się nad nami …

Celem naszej posługi słowa jest zespolenie duchowe przez miłość. To prowadzi do wspólnoty postaw i tworzy jedność. Struktura spotkania Eucharystycznego na to wskazuje. Wszyscy jesteśmy słuchaczami słowa Bożego, dajemy Chrystusowi odpowiedź we wierze i przyjmujemy Go sakramentalnie.

 

4. Momenty personalne w posłudze pojednania

Zagadnienie najistotniejsze w posługiwaniu misjonarza, często niedoceniane i wykonywane z wielkim oporem, a przecież tu w konfesjonale osobowość misjonarza może rozbłysnąć pełnym blaskiem. Czy nie żal nam tego ludu, który stoi długo i czeka, by spotkać się z Chrystusem przebaczającym w Sakramencie Pojednania? Zdajemy sobie sprawę z obciążenia psychicznego, przemęczenia ale tu jesteśmy najbardziej potrzebni z całym bogactwem misjonarskiego doświadczenia – pełni szacunku dla osobistej tajemnicy penitentów, którzy przeżywają swoje dramaty, czasami nawet tragedie.

Czy zwłaszcza dziś posługa sakramentalna pojednania z Bogiem i braćmi nie jest najbardziej potrzebnym charyzmatem? Cechy osobowości misjonarza jak w soczewce ogniskują się w szafarstwie Sakramentu Pokuty, wyrażone słowami św. Pawła: „Owocem zaś ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, prawość, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość” /Gal 5,22/.

 

5. Na kim spoczywają kompetencje w procesie formowania osobowości misjonarza?

Nie wdając się w szczegóły należy zasygnalizować zagadnienie kompetencji w procesie formowania osobowości misjonarza.

Bez wątpienia obowiązek ciąży na nim samym, by poprzez dogłębną refleksję zastanawiał się nad osobistym stosunkiem do Boga w świetle Ewangelii i nad swoją posługą misjonarską.

W dalszej kolejności kompetentne w procesie formowania osobowości są władze zakonne, by w duchu Zakonodawcy i Jego charyzmatu formowały już aktualnych i przygotowujących się do tej posługi.

Ze względu na społeczne zapotrzebowanie ciągłego dopływu nowych sił odpowiednio przygotowujących, należy już w seminariach poświęcić tym sprawom więcej czasu i miejsca w programie nauczania.

Doświadczenie poucza, że jest wielu chętnych, którzy by temu bez reszty się poświęcili, ale przeraża ich pewna bezradność i brak należytego przygotowania.

Wyjście z chwilowego impasu byłyby dni skupienia, czy pełnowymiarowe rekolekcje, urządzane dla samych zainteresowanych.

Wskazana byłaby również wymiana doświadczeń między zakonami i zgromadzeniami o zbliżonym lub podobnym profilu duchownym.

Archiwum KWPZM

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda