Parzyszek Cz. SAC, Co znaczy modlić się o powołania kapłańskie do życia konsekrowanego

Referat wygłoszony podczas Ogólnopolskiej Kongregacji Referentów Powołaniowych, Górka Klasztorna, 13 marca 2004 r.

Uwagi wstępne         

Można postawić pytanie o zasadność takiego referatu i to w takim gronie. Przecież tak często o tym mówimy i o ten dar powołania prosimy. Jest to zatem codzienny chleb zebranych tutaj duszpasterzy powołań. Czy jednak tak naprawdę jest? Czy do końca uświadamiamy sobie treść modlitwy o powołania. Ponadto, pytają nas o to wierni (sam z takim pytaniem nierzadko się spotykam). Ostatecznie nawet jeśli znamy odpowiedź na postawiony problem, to i tu ma zastosowanie łacińskie przysłowie: „Quotidiana dilescunt”. A zatem może warto wrócić do spraw prostych, aby je pogłębić.

Dotykamy podstawowej kwestii dotyczącej daru, jakim jest powołanie[1]. Jest to jednak sfera ogromnie delikatna, a przy tym niezmiernie ważna. Jak w normalnym małżeństwie i zdrowej rodzinie fundamentalną sprawą jest rodzenie i wychowanie dzieci, tak  w naszych wspólnotach chrześcijańskich ciągle żywa jest troska o pasterzy, o nowe zastępy kapłanów, osób konsekrowanych czy misjonarzy – głosicieli Dobrej Nowiny. Ojciec Święty Jan Paweł II w jednym z Listów na Międzynarodowy Dzień Powołań podkreślił, że wspólnota zakonna bez powołań, to tak jak rodzina bez dzieci, czyli bez przyszłości. Stąd dzielimy się tą troską w tym właśnie gronie.

Powołanie jest darem Boga. Swoistą sztuką jest jego rozpoznanie. Dojrzewa ono w rodzinie oraz w najbliższym środowisku i szkole. Rówieśnicy mogą pomóc lub utrudnić, a nawet mogą być przeszkodą w wyborze drogi życiowej, jakim jest powołanie kapłańskie czy zakonne. Odpowiedź młodego człowieka na wezwanie Boga wiąże się też z długą drogą jego rozpoznawania i rozwoju. Towarzyszenie powołanym na ich drodze jest bardzo ważne, wprost konieczne. Ostateczne powiedzenie Bogu oto idę wiąże się również z decyzją przełożonych. I wreszcie, wierne kroczenie wybraną drogą wymaga wielorakiego wsparcia. Zatem w referacie należy poruszyć następujące sprawy, by odpowiedzieć na postawione pytanie:

– modlić się o powołania, to prosić Pana żniwa o dar powołania i jego przyjęcie przez powołanego;

– modlić się o powołania, to otoczyć troską modlitewną rodzinę i środowisko, w którym wzrasta powołany;

– modlić się o powołania, to modlić się za tych, którzy towarzyszą powołanemu na jego drodze;

– modlić się o powołania, to także wypraszać światło Ducha Świętego dla przełożonych, którzy potwierdzają zdatność kandydata do przyjęcia święceń czy złożenia konsekracji zakonnej;

– modlić się o powołania, to wreszcie prosić Boga o dar wytrwania w powołaniu w doli niedoli.

Poprzez ten referat chciałbym bardziej dać impuls, zapoczątkowujący refleksję nad zagadnieniem treści modlitwy o powołania, aniżeli wyczerpująco opisać zadany mi temat[2]. Zresztą, dyskusja w grupach może dopełnić to, czego nie dostaje w niniejszym rozważaniu.

1. Modlić się o powołania, to znaczy prosić Pana żniwa o dar powołania i jego przyjęcie przez powołanego

Jest rzeczą pewną, że każde powołanie jest dialogiem pomiędzy Bogiem a młodym człowiekiem, wszak Bóg jest dawcą tego wyjątkowego daru, jakim jest powołanie kapłańskie, zakonne czy misyjne. Każde powołanie to Boża propozycja, by stać się najpiękniejszą wersją samego siebie. Ten Boży zamysł jest dostosowany do możliwości i najgłębszych aspiracji danego człowieka[3]. We wszelkich rozmowach na temat powołania, nie zgłębimy nigdy tej tajemnicy od strony Boga[4]. Jest to -jak napisał Ojciec Święty Jan Paweł II – tajemnica szczególnej wymiany pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Człowiek oddaje Chrystusowi swoje człowieczeństwo, by mógł się On nim posłużyć jako narzędzie zbawienia. Chrystus, przyjmując ten dar, czyni owego człowieka jakby swoim alter ego[5]. Bóg powołuje kogo chce i kiedy chce. Bóg wybrał Abla, nie Kaina; Jakuba, nie Ezawa; ciebie, a nie twojego dobrego przyjaciela. To On powiedział do Jeremiasza: „Zanim ukształtowałem Cię w łonie matki, znałem cię… poświęciłem cię, prorokiem ustanowiłem[6]. I jest to pewne, że każde powołanie ma swoje ukierunkowanie. Bóg wybiera, aby posłać. Każde powołanie, a szczególnie kapłańskie, zakonne czy misyjne jest drogą do człowieka: drogą trudną, wymagającą ofiary, połączoną z opuszczeniem czegoś lub kogoś, drogą w nieznane, jak w wypadku Abrahama, Mojżesza, św. Pawła, św. Wincentego Pallottiego czy każdego z powołanych.

Człowiek, zwłaszcza młody, nie może jednak żyć w pustce, nie znosi próżni. Dlatego z wezwaniem do opuszczenia i porzucenia kogoś lub czegoś łączy się zawsze zaproszenie Pójdź za Mną. Pustkę opuszczenia ma zapełnić żywy, osobowy Bóg. W miejsce porzuconych wartości tego świata musi wejść jedyna i najwyższa wartość – Chrystus. Dlatego powołany porzuca wartości tego świata nie z pogardy lub nienawiści, lecz jedynie dla wyższych wartości. Małą miłość dla Miłości przez duże „M”. To odejście od świata winno być całkowite. Do nowej ziemi, do której wzywa Bóg, nie można przemycać starych bożków z dawnej ojczyzny. To specyficzne „wyjdź” z twojej dotychczasowej ziemi jest jednak połączone z fascynującą obietnicą: „nie lękaj się, Ja jestem z tobą[7].

Od strony młodego człowieka, którego Bóg dotyka tym tajemniczym impulsem, by iść drogą powołania, chęcią zostania księdzem, siostrą, bratem, misjonarzem, jawi się niełatwe zadanie. Przede wszystkim, jak dostrzec to Boże wezwanie i poprawnie je odczytać. Bóg bowiem nie przemawia ludzkim głosem. Posługuje się ludźmi, znakami, wewnętrznym poruszeniem duszy. Zadanie odczytania powołania jest tym trudniejsze, gdy człowiek ucieka od tego głosu, gdy wymyślił sobie zupełnie inny zawód, czy też miejsce przyszłej pracy. To zadanie jest trudniejsze, gdy mniej jest ciszy wokół nas, gdy brakuje atmosfery wiary w rodzinie, czy szacunku dla uczciwych rozwiązań (byłoby rzeczą ciekawą przytoczyć tu listy młodych ludzi, borykających się z zadaniem wyboru powołania).

I kolejny problem, to odważyć się wzywającemu Bogu powiedzieć „tak” – oto idę. Często odpowiedź Bogu na powyższe zaproszenie jest połączone z wewnętrzną walką, pełną napięć, nawet wprost dramatyczną, bo brzemienną w konsekwencje. Bowiem znaczy to, że należy odważyć się na pełną wymagań wielkość. Cywilizacja współczesna nie pomaga w podjęciu takiej decyzji; decyzji pójścia za powołaniem[8]. Patrząc na powołanie od strony człowieka, spotykamy w Biblii i w życiu różne typy powołania. Każdy powołany jest inny. Jakże bardzo różni się św. Piotr od św. Pawła, a św. Tomasz od św. Jana. Bowiem charyzmat powołania nie niszczy wolności i osobowości powołanego. Bóg nie lubi schematów i produktów seryjnych. Każdego powołuje indywidualnie na bazie naturalnych predyspozycji. Dzięki temu możemy dostrzec różne typy odpowiedzi i realizacji powołania.

Typ powołania „izajaszowy” charakteryzuje się odwagą, zdecydowaniem i wielkodusznością: „Oto ja, poślij mnie[9]. Do tej grupy należy powołanie Szawła. Powalony na ziemię u bram Damaszku powiedział: „Co mam czynić, Panie[10]. Równie stanowczo odpowiedziało Bogu wielu świętych, czy błogosławionych założycieli rodzin zakonnych, a nawet wielu z nas tu obecnych.

Typ powołania „jeremiaszowy” rodzi się w dramatycznej walce, w próbach wymówki:  „Ach, Panie, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem[11]. Jeremiasz targuje się z Bogiem, boi się. Ma wyostrzoną świadomość odpowiedzialności za swe powołanie. Wielkość jego polega na tym, że potrafi wiele przezwyciężyć, by iść za głosem Pana.

Jest też typ powołania „jonaszowy”. Charakteryzuje się on ucieczką przed głosem Pana wzywającego; ucieczką aż na koniec świata. Jednak przed głosem Pana wzywającego  ucieczka jest jednak niemożliwa. Mogą być pewnie i inne typy powołań. Każdy z wymienionych typów powołania jest możliwy, bo Bóg szanuje ludzką osobowość i godzi się na dialog z człowiekiem, nawet na spór z nim. Tylko jeden typ powołania Biblia wyraźnie piętnuje, a mianowicie tych ludzi, którzy powiedzieli Bogu „tak”, a nie dotrzymali słowa. Do tych należy Judasz. „Kto bowiem przyłożył rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie jest Mnie godzien[12].

Uświadamiając sobie wszelkie problemy młodego człowieka potrzebny jest wielki dar modlitwy. Powołanie – jak powiedziałem – jest darem samego Boga. To On wybiera, powołuje i daje wzrost. Ale posługuje się nami. „Proście Pana żniwa…”. Do nas należy modlitwa: wytrwała, pokorna, ale i systematyczna. Tylko wtedy będę się modlił o powołania, gdy sam cenię powołanie, którym mnie Bóg obdarzył. Bóg hojnie rozdziela dar powołania. Trudniej jest ten dar rozpoznać i przyjąć. Modlitwa wiernych, a zwłaszcza najbliższych, modlitwa zorganizowana, modlitwa w grupach czy wspólnotach może wyprosić światło na drodze wyboru tego typu powołania kapłańskiego, do życia konsekrowanego czy misyjnego[13]. W spotkaniu z duchowieństwem Rzymu Ojciec Święty porusza tę myśl: „Modlitwa o powołania nie jest i nie może być wyrazem rezygnacji… nie jest formą udzielenia Bogu pełnomocnictwa, aby dokonał czegoś za nas. Przeciwnie, jest ona zawierzeniem się Mu, oddaniem się w Jego ręce, abyśmy mogli z ufnością i gorliwością wypełniać dzieła Boże[14].

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że wielką pomocą w wyborze drogi życiowej i powiedzenia Panu „tak” są rekolekcje. Często organizowane w miejscach ciszy i piękna przyrody. One nastrajają struny duszy, uwrażliwiają młodego człowieka i są pomocą w modlitwie indywidualnej i wspólnotowej o dar rozeznania drogi życiowej, a tym samym w odpowiedzi na Boży dar powołania.

2. Modlić się o powołania, to otoczyć troską modlitewną rodzinę i środowisko, w którym wzrasta powołany

Z własnego doświadczenia wiemy, że pierwszym i najważniejszym miejscem troski o powołanych jest rodzina[15]. Od rodziny w największym stopniu zależy postawa dzieci i młodzieży wobec Boga i ludzi, wobec życia i samego siebie. Podstawowym zadaniem rodziny jest wprowadzanie dzieci i młodzieży w więzi tej miłości, której uczy nas Bóg – jest to miłość ofiarna i wymagająca, dzięki której młodzi mają szansę, by przezwyciężyć egoizm oraz nauczyć się kochać Boga i człowieka. Zadaniem rodziny jest więc wprowadzanie młodych w świat prawdy i miłości[16], czyli w świat prawdziwych wartości[17]. Ile każdy z nas zawdzięcza wierze matki i ojca, babci czy dziadka. Jakże ważna jest atmosfera wiary domu rodzinnego – czy lepiej ogniska rodzinnego. Rodzina jest szczególnie ważnym środowiskiem rozwoju człowieka. To przecież od rodziców tak wiele zależy w wychowaniu każdego człowieka. Ważny jest klimat ciepła rodzinnego i sam fakt akceptacji przyjścia na świat dziecka. Kolejnym, ważnym momentem w rozwoju młodego człowieka, jest pomóc w rozwoju talentów dziecka i wszczepienia w jego życie wartości, w tym także wartości religijnych. Coraz częściej, i słusznie podkreśla się rolę świadectwa życia rodziców w myśl przysłowia: „Verba docent – exempla trahunt”. Statystyki coraz częściej odnotowują ilość rodzin patologicznych, niepełnych czy wręcz niespełniających swoich podstawowych funkcji.

Sobór Watykański II mocno podkreśla rolę rodziny w pielęgnowaniu powołań: „Chrześcijańscy małżonkowie są wzajemnie dla siebie, dla swoich dzieci i innych domowników współpracownikami łaski, świadkami wiary i wychowawcami: słowem i przykładem przysposabiają je do życia chrześcijańskiego i apostolskiego, roztropnie służąc im pomocą w wyborze drogi życiowej, a odkryte u nich w danym przypadku powołanie do służby Bożej pielęgnują z wielką troskliwością”[18]. Podobne treści znajdujemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego[19]. Biorąc powyższe treści pod uwagę lepiej rozumiemy obecny spadek powołań w Europie, i nie tylko. Gdy rodzina charakteryzowała się jednolitym stylem życia, głęboką wiarą, szacunkiem dla życia, szacunkiem dla wartości religijnych, poszanowaniem dla pracy duszpasterzy, powołań nie brakowało. Dzisiaj, gdy rodzina zrywa z tradycją, gdy brakuje religijnej gorliwości i zanika szacunek dla wartości religijnych, gdy wzrasta liczba rodzin rozbitych czy patologicznych, spada liczba powołań. Potwierdza to Adhortacja Jana Pawła II Familiaris Consortio[20] oraz sam Ojciec Święty podczas wielu spotkań i audiencji[21]. Wypowiada on wprost bardzo mocne słowa pod adresem rodziców: „Trzeba tu przypomnieć, że jeśli rodzice nie żyją wartościami chrześcijańskimi, trudno oczekiwać, by młody człowiek mógł usłyszeć głos powołania, zrozumieć konieczność wyrzeczeń, jakie musi podjąć, doceniać piękno celu, jaki ma osiągnąć. To w rodzinie bowiem młodzi przeżywają pierwsze doświadczenia ewangelicznych wartości, miłości ofiarującej się Bogu i innym. (…) Modlę się za was, rodziny chrześcijańskie, abyście zjednoczone z Chrystusem przez modlitwę i życie sakramentalne stawały się środowiskami otwartymi na przyjęcie powołań”[22].

Należy również w tym miejscu zauważyć rolę szkoły w życiu i rozwoju młodego człowieka, gdzie spędza on znaczną część czasu. Tam kształtuje się nie tylko intelekt młodego człowieka, ale cała jego osobowość. Szkoła winna pomóc w rozwoju człowieka, aby młodzi nauczyli się obserwować własne życie i postępowanie, oraz by zrozumieli samych siebie. Zadaniem odpowiedzialnej szkoły jest wprowadzenie wychowanków w świat kultury, w której jest miejsce na pogłębione rozumienie wszystkich wymiarów tajemnicy człowieka. Szkoła winna być miejscem promowania życia opartego na prawdzie i odpowiedzialności a przez to spełni ważne zadanie w odkryciu powołania[23]. Szkoła może być też miejscem deformacji, gdy ulega modnym – także w pedagogice – prądom laickiego humanizmu zakładającego, że nie ma obiektywnych prawd o człowieku, że wszystko jest subiektywne i że samorealizacja polega na spontanicznym kierowaniu się ciałem i emocjami; na szukaniu łatwego szczęścia, opartego na doraźnej przyjemności[24]. Dlatego, zdaniem wielu, tak ważna jest, współpraca rodziny i szkoły. Można wtedy liczyć na dobre wyniki w kształtowaniu osobowości przyszłego kandydata do kapłaństwa i życia konsekrowanego.

I wreszcie, trzeba i należy zauważyć rolę rówieśników w tworzeniu programu życia i wyboru pewnego stylu życia młodego człowieka. Ważny jest dobór koła przyjaciół wśród rówieśników. Ważne jest też tworzenie grup zainteresowań, wybór zasadniczych wartości oraz tworzenie opinii wokół kapłanów i osób konsekrowanych. Młody człowiek jest bardzo podatny na wpływy. Może wybrać grono ludzi stawiających dość wysoką poprzeczkę życiową i wtedy następuje jego rozwój; lub też może znaleźć się w gronie kolegów, koleżanek żyjących z dnia na dzień, bez większych życiowych ambicji.

I tu dochodzimy do sedna sprawy w rozważanym temacie. Ogromną rolę odgrywa  duszpasterstwo rodzin[25], katechizacja i duszpasterstwo młodzieży[26]. Zwięźle napisał o tym Ojciec Święty w Orędziu na XXVIII Światowy Dzień Modlitw o powołania (4.10.1990): „W tym roku pragnę zwrócić waszą uwagę na ten podstawowy element religijnego doświadczenia każdego chrześcijanina, jakim jest katecheza: stanowi ona bowiem fundament autentycznego dialogu powołaniowego z Ojcem Niebieskim. (…) Katecheza jawi się zatem jako konkretna droga prowadząca do odkrycia nie tylko ogólnego zbawczego planu Boga i ostatecznego sensu istnienia i historii człowieka, ale także owego szczególnego planu, który ma On wobec każdej osoby w perspektywie nadejścia Jego królestwa na świecie. (…) Szczególnie istotnym osiągnięciem katechezy będzie czynienie z niej szkoły modlitwy, czyli formacji do osobistej rozmowy z Bogiem, Stwórcą i Ojcem; z Chrystusem, Nauczycielem i Zbawcą; z Duchem Świętym ożywicielem. Dzięki owej rozmowie to, czego człowiek słucha i czego się uczy, nie pozostaje tylko w umyśle, ale ogarnia serce i dąży do wyrażenia się w życiu. Katecheza bowiem nie może się zadowalać głoszeniem prawd wiary, ale musi skłaniać człowieka do odpowiedzi, po to by każdy przyjął rolę wyznaczoną mu w planie zbawienia i był gotów poświęcić swoje życie dla misji Kościoła, także poprzez doskonalsze naśladowanie Chrystusa w kapłaństwie służebnym lub w życiu konsekrowanym”.

Potrzebny jest nowy model duszpasterstwa: oprócz duszpasterstwa o charakterze masowym potrzebna jest praca z grupami, potrzebne jest indywidualne kierownictwo duchowe, potrzebni są duszpasterze nowych obszarów życia (areopagów), jak m.in.: kultura, mass media, małżeństwa niesakramentalne itp.; potrzebny jest nowy styl rekolekcji, domów rekolekcyjnych, potrzebne jest duszpasterstwo uzależnionych, bezrobotnych itp. Przecież poprzez taki typ duszpasterzowania dokonują się zasadnicze wybory, a zatem i wybór drogi życia, jakim jest powołanie kapłańskie czy do życia konsekrowanego. Trzeba też wielkiej modlitwy, aby te zasadnicze środowiska, w których młody człowiek spędza dość ważny okres życia dobrze wypełniały swoje zadania, a wtedy jest szansa na odkrycie powołania i na dobre podstawy rozwoju tego powołania. Przykłady z życia można mnożyć bez liku. Każdy z nas może je wymieniać i zaświadczać własnym życiem, jak te środowiska wpłynęły na taki wybór drogi życiowej. Rola wspólnot parafialnych ma szczególne znaczenie w trosce o powołania ze względu na fakt większej znajomości młodzieży i potrzeb danej wspólnoty. Mogą oni towarzyszyć powołanym bardziej z bliska. Wiele zależy od troski Proboszcza i duszpasterzy miejscowych[27].

3. Modlić się o powołania, to modlić się za tych, którzy towarzyszą powołanemu na jego drodze

Gdy młody człowiek zdecyduje się pójść za Chrystusem, czy to drogą życia kapłańskiego, czy zakonnego, dokonuje szeregu wyborów. Aby dobrze wybrać kapłaństwo, czy konkretną rodzinę życia konsekrowanego, trzeba poznać jej duchowość, cel i zadania. Stąd z jednej strony ważna jest dla kandydata prezentacja stylu życia, duchowości i apostolskiej działalności, a z drugiej strony ważne jest świadectwo życia.

Z  własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że wielką radością dla mnie jest, gdy młodzi pisząc listy, pytają: „a co wy, Pallotyni robicie, jaki jest wasz charyzmat, w jaki sposób mógłbym się u was zrealizować?”. To poszukiwanie świadczy o szacunku dla budzącego się powołania. Wielu pyta bardzo szczegółowo: jak wygląda wasze seminarium, jakie zadanie może pełnić ksiądz, siostra czy brat zakonny? I po drugie, bardzo cieszy mnie, gdy młodzi są pełni zapału, gdy są zafascynowani Bogiem i chcą apostolskie powołanie do dzielenia się Bogiem realizować niezależnie od trudności, na jakie napotykają w rodzinie, czy z powodu swoich braków charakterologicznych. Ta gotowość jest tak świeża i pełna dziecięcej prostoty, że aż niekiedy wręcz szokująca. Chociaż podziwiać trzeba i tych, którym niełatwo jest zostawić dotychczasowe ciepło domu rodzinnego, styl życia i postępowania i iść za głosem powołania, bo mają niepokój, gdy Chrystusowi powiedzą „nie”. Zdaję sobie również doskonale sprawę, jak  młodzi ludzie noszą w sobie wiele  znaków zapytań, trudności i przeszkód zanim padnie w ich młodzieńczym życiu ostateczne słowo „tak”. Są też kandydaci, którzy zgłaszają chęć uczestniczenia przez pewien czas w konkretnej wspólnocie, aby się jej przyjrzeć i dopiero wtedy podjąć decyzję.

Stąd, gdy wstępują i rozpoczynają czas formacji wstępnej czy podstawowej szalenie ważną rolę odgrywają formatorzy (moderatorzy), tak w zakresie wewnętrznym, jako spowiednicy i kierownicy duchowni, jak i w zakresie zewnętrznym i to w formacji ludzkiej, intelektualnej czy pastoralnej. Rola moderatorów jest nie do przecenienia[28]. Ważna jest w ich życiu nie tyle wiedza, ile osobowość i świadectwo życia. Oni nie mogą dzielić czasu na prywatny i urzędowy. Cały ich czas winien być darem dla osoby powołanej. Oni przecież są świadkami wzlotów i kryzysów powołanych; oni podpowiadają przełożonym poprzez składane opinie, jakie podjąć decyzje odnośnie do kandydatów. Najprawdziwiej widzi się sercem – jakby powiedział Mały Książe.

W Dokumencie Nowe Powołania dla nowej Europy wskazane są cztery podstawowe zadania pedagogii powołań: towarzyszyć (stanąć obok; iść razem; posługiwać pokornie, pogodnie, ale inteligentnie; umieć wskazać na współczesne prowokacje poprzez świadectwo własnej drogi, serdeczny kontakt i entuzjazm), wychowywać (do poznania siebie, do tajemnicy, do czytania życia i do usilnego błagania), formować ( by rozpoznawać Jezusa, rozpoznawać prawdę życia, być wdzięcznym, doświadczyć Boga) i rozpoznawać (ważna jest tu zdolność do podjęcia decyzji, odzyskanie własnej tożsamości, osobiste świadectwo, otwarcie na tajemnicę, «docibilitas» powołaniowa – czyli wewnętrzna wolność pozwolenia na prowadzenie się przez starszego brata czy siostrę)[29].

I znowu zauważamy, jak bardzo potrzebna jest modlitwa o siłę i twórczość dla powołanych oraz o światło i mądrość dla moderatorów. Dobrze, że zarówno w diecezjach, jak i w konkretnych rodzinach życia konsekrowanego w seminariach spotykają się rodzice powołanych oraz bliscy współpracownicy duchowni, dla których życiem jest modlitwa i troska o powołania (z uznaniem należy podkreślić inicjatywę Księdza Biskupa Stefana Regmunta, delegata Konferencji Episkopatu ds. Powołań, organizowania dnia spotkań na Jasnej Górze Rodzin osób powołanych i modlących się za powołania; wytwarza się w ten sposób świadomość odpowiedzialności za powołania kapłańskie i powołania do życia konsekrowanego).

 

4. Modlić się o powołania, to także wypraszać światło Ducha Świętego dla przełożonych, którzy potwierdzają zdatność kandydata do przyjęcia święceń czy złożenia konsekracji zakonnej

Wiemy dobrze, że oprócz świadomości łaski powołania, oprócz niezbędnych cech charakterologicznych osoby powołanej potrzebne jest potwierdzenie ze strony Kościoła. Gdy chodzi o powołania diecezjalne ostateczną decyzję podejmuje Biskup Diecezjalny (oczywiście po zasięgnięciu zdania Moderatorów i Rektora Seminarium), gdy chodzi o osoby konsekrowane decyzja ta spada na przełożonych wyższych (oni też zasięgają zdania Moderatorów i muszą mieć zgodę swoich radców). Jest to bardzo ważne zadanie i ogromna odpowiedzialność. Z jednej strony nie wolno dopuszczać do święceń czy konsekracji tych, którzy mogą wyrządzić zło i dać powód nawet do odejścia ludzi z Kościoła (słowa św. W. Pallottiego: „dążmy nie do tego, by było nas bardzo dużo, lecz do tego, byśmy byli pełni ducha. Bo nawet jedna osoba napełniona duchem Jezusa Chrystusa wiele zdziała, i wystarczy jedna, której brak ducha, by spowodować wiele szkody, nawet pośród wielu dobrych”). Ale z drugiej strony powołanie jest darem Boga i przełożony nie może go sobie zawłaszczyć; jest na usługach Boga w decyzji. Potrzebna jest tu szczególna mądrość w podejmowaniu ostatecznych decyzji.

A zatem modlić się o powołania kapłańskie czy zakonne, to znaczy także upraszać światło i dary Ducha Świętego dla przełożonych, aby podejmowali mądre decyzje. Można bowiem spotkać i takich, którzy przez całe życie nie mogą się pogodzić z decyzją przełożonych, gdyż są przekonani, że mają łaskę powołania kapłańskiego czy zakonnego i zostali skrzywdzeni przez niesłuszną decyzję swoich przełożonych.

5. Modlić się o powołania, to wreszcie prosić Boga o dar wytrwania w powołaniu w doli i niedoli

S. Nulla pisała o sercu kapłana, co można odnieść także do serca osób konsekrowanych: „Najpierw zielone, malutkie – tyle się ciągle spodziewa… Potem miłuje i krwawi … wreszcie samotne dojrzewa i olbrzymieje cichutkie i Boga innym otwiera i znowu dla siebie malutkie we mszy dziękczynnej umiera”. Te słowa dotykają bardzo ważnej sprawy w życiu każdego powołanego, a mianowicie dynamicznego rozwoju, wielkiego procesu dojrzewania powołania i trwania w nim do końca. Powołany od pierwszego „tak”,  powiedzianego powołującemu Bogu, staje wobec wielu wyzwań,  wyborów, znaków sprzeciwu i konkretnych zadań, którym trzeba stawiać czoło w codzienności. One sprawiają, że powołanie jest nie tylko jednorazowym wydarzeniem w życiu powołanego, ale ciągłym, dynamicznym procesem, gdzie niemal codziennie na drodze osoby powołanej dokonuje się wiele ważnych spraw.

Kryzysy na drodze powołanego mogą być szansą rozwoju i pogłębienia powołania, ale mogą też być jego zagrożeniem. Potrzebna jest postawa czujności (mądre słowa naszego ojca duchownego – pallotyna, ks. Michała Kordeckiego: „chłopcze, gdy masz 30, 40 lat uważaj. Gdy masz 50, 60 lat tym bardziej uważaj. Gdy masz 70 pamiętaj, ze stara stodoła najlepiej się pali!”).

Łaska dynamicznej wierności każdego powołanego zależy od jego ascezy, pracy nad sobą, ale także w dużej mierze od modlitwy wielu. Stąd modlić się o powołania kapłańskie czy zakonne, to znaczy także modlić się o dar wytrwania w powołaniu aż do śmierci.

6. Od modlitwy do nowej ewangelizacji w duszpasterstwie powołań

Pozwólcie jeszcze na kilka spostrzeżeń końcowych. Z modlitwą o powołania winniśmy łączyć działalność duszpasterską na rzecz powołań. Ale i tu trzeba dokonać pewnych korekt. Papieże ostatnich lat mówią wyraźnie o potrzebie nowej ewangelizacji[30]. Zresztą, warunki społeczne zmuszają nas do rewidowania metod i poszukiwania z całych sił takich dróg i sposobów, za pomocą których można by ludziom naszego wieku głosić orędzie chrześcijańskie. Wynikają z tego dwie sprawy: po pierwsze – dotychczas stosowane metody ewangelizacji są mało skuteczne; po drugie – należy poszukiwać – i to z całych sił nowych dróg i metod ewangelizowania. Jeżeli w stosunku do wszystkich ludzi i wszystkich dziedzin Ojciec Święty postuluje poszukiwanie nowych dróg i nowych sposobów ewangelizacji, to poszukiwanie musi się odnosić  również i do dziedziny duszpasterstwa powołań. Dokument Nowe Powołania dla nowej Europy mówi wprost o konieczności radykalnej zmiany[31].

Należy wziąć pod uwagę pewne motywy, które winny skłaniać do poszukiwania dróg nowej ewangelizacji w dziedzinie duszpasterstwa powołań. Po pierwsze, nowa koncepcja duszpasterstwa powołań[32]. Autentyczne duszpasterstwo powołań oznacza pogłębioną formację, a nie doraźną rekrutację kandydatów do seminariów czy nowicjatów; jest ono ściśle zintegrowane z duszpasterstwem zwyczajnym, zwłaszcza duszpasterstwem młodzieży i rodzin; podstawowym zaś zadaniem jest modlitwa oraz tworzenie kultury powołaniowej. Następnie trzeba zauważyć, że istnieje nowa rzeczywistość duszpasterstwa powołań w Polsce. Należy liczyć się ze zmniejszającą się liczbą powołań, zwłaszcza powołań siostrzanych i braterskich. Ta sytuacja – jak zauważył Ojciec Święty Jan Paweł II – nie powinna prowadzić do stawiania mniejszych wymagań, albo zadawalania się przeciętnością formacji, ale do tym większego wysiłku w formowaniu kandydatów[33]. Novum sytuacji duszpasterstwa powołań jest widoczne, gdy uwzględnimy charakterystykę kandydatów do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Zgłaszają się kandydaci z rodzin niepełnych lub problemowych. Wielu powołanych odchodzi podczas formacji wstępnej czy podstawowej – są niekiedy bardzo słabi psychicznie. Są kandydaci, którym trudno podjąć decyzję bycia do końca życia w kapłaństwie czy w życiu konsekrowanym (czy ja dam sobie radę?). Z kolei, zauważa się nową rzeczywistość młodzieży (o czym już wspomniano wcześniej mówiąc o cywilizacji śmierci). Wszyscy są zgodni, że wiele trudności piętrzy się dzisiaj przed młodzieżą. Sytuacja psychiczna młodzieży nie jest łatwa. Szybki przepływ informacji, często następujące po sobie zmiany, napór nowości, napięcia, stresy i gwałtowne przyśpieszenia są stałym udziałem młodych ludzi. Niełatwa jest często sytuacja w rodzinach. Ponadto, młodzież stała się przedmiotem manipulacji: reklama, filmy, slogany, różne propozycje – to wszystko w jakimś sensie preparuje młodych ludzi i prowadzi do „zamulenia” psychiki, sumienia i  ograniczenia możliwości wchłaniania zwłaszcza tych wartości, które nie łączą się z rozrywką, seksem czy pieniędzmi. Wszystkie inne, a więc Ewangelia i propozycja pójścia za Chrystusem docierają do młodych w bardzo ograniczonym zakresie. Wiara młodzieży jest najczęściej wiarą zakwestionowaną: z jednej strony przez pluralizm  światopoglądowy, laicyzm i ateizm; a z drugiej strony  – nowa umysłowość, aideowość, własne słabości i wewnętrzne ciśnienia. Ponadto, młody człowiek zna jakoś Chrystusa, ale najczęściej nie zaznał smaku wiary, brakuje mu wewnętrznego doświadczenia. Jest trochę obyty z nauką Chrystusa, ale nie zna jej głębi. Jeżeli czegoś doświadczył, to najczęściej nieskuteczności chrześcijaństwa. Młodzi są często uodpornieni na chrześcijaństwo i na wielkie tematy m. in. na sprawę powołania. Zauważalna jest także nowa świadomość młodych ludzi, która wyraża się  w odrzuceniu wszelkich autorytetów. Akceptują oni to, co rozumieją i czego doświadczają. Młodzi dążą do autonomii, również w ustanawianiu własnych norm moralnych. Liczy się u nich spontaniczność, niezależność w liturgii, modlitwie itp. – stąd taka dynamika ruchów charyzmatycznych. Z drugiej strony z radością należy odnotować fakt, że młodzież jest rdzennie religijną. Wyraża się to w potrzebie transcendencji, w zapotrzebowaniu na doświadczenie i przeżycie wspólnoty oraz poszukiwaniu wartości. Młodość sama w sobie jest wielkim bogactwem[34]. I wreszcie, zauważa się coraz to nowe, rozliczne potrzeby kapłanów i osób konsekrowanych, tak wewnątrz naszej Ojczyzny, jak i w pracy na Wschodzie i Zachodzie.  Misje zagraniczne ad gentes, to też ciągłe zobowiązanie, o którym nieustannie przypomina nam Ojciec Święty Jan Paweł II.

I tutaj dochodzimy do wielkiej szansy, jaka stoi przed duszpasterstwem powołań, a mianowicie: dotarcie z tematem powołania do współczesnej młodzieży, spowodowanie doświadczenia Boga i przeżycia autentycznej wspólnoty braterskiej, choć nie jest to sprawa łatwa. Jest jeden typ ewangelizacji, który może sprawić, iż nastąpi zmiana sposobu myślenia, spotkanie z Chrystusem, przemiana sumienia i jasna decyzja: oto idę. Kard. König w książce Chrystus i świat napisał: „Człowiek dzisiejszy i jutrzejszy będzie wierzył tylko wtedy, jeżeli mu się uda osiągnąć własne doświadczenie religijne, jeżeli przeżyje smak spotkania z Bogiem”. Powołanie – jego odczytanie i przyjęcie – jest możliwe  tylko w kategorii osobowej relacji na osi: Bóg – człowiek. I wiemy, że taka relacja jest możliwa. I wiemy, że kiedy ona zaistnieje dokonuje zasadniczej przemiany w człowieku. Niewierzący staje się wierzącym. Człowiek nierozumiejący zaczyna rozumieć wiele. Do takiego doświadczenia religijnego, gdzie rodzi się powołanie kapłańskie czy powołanie do życia konsekrowanego, winna prowadzić nowa ewangelizacja młodzieży. Trzeba nam poprzez osobowy kontakt na płaszczyźnie wiary dopomóc młodym ludziom, w oparciu o ich predyspozycje, odnaleźć osobisty kontakt z Chrystusem, by młodzi doświadczyli Jego wielkości, miłości i oddania się człowiekowi.

Nowa ewangelizacja w dziedzinie duszpasterstwa powołań domaga się zatem nowego typu duszpasterzy, nowego typu wspólnot. Jakich? Dysponujących własnym, głębokim doświadczeniem Boga, doświadczeniem powołania. Ewangelizacja powołaniowa będzie się upodobniała do relacji: mistrz i uczeń. Będzie chodziło o to, aby nie głosić bogactwa słów Chrystusa, lecz o to, by poprzez własne ich przeżycie, własny wgląd w te słowa, zaświadczyć o nich przed młodym człowiekiem. Często młodzi pytają: jak ty jesteś z Chrystusem, jak ty wierzysz, jak ty przeżywasz swoje powołanie, jaka jest wasza wspólnota, czym ona naprawdę żyje? I  to jest chyba najistotniejsze w tej nowej ewangelizacji: bez bliskiego, osobistego kontaktu z Chrystusem nie możemy się brać do nowej ewangelizacji w duszpasterstwie powołań.

Nie łudźmy się – młodzi wiedzą, młodzi czują nasze życie, nasze problemy w codziennym życiu. Nie porwiemy młodych, jeżeli sami będziemy problemowi, jeżeli wewnątrz wspólnoty się nie dogadamy, gdy będzie dużo „luzu” w miejsce chrześcijańskiej ascezy. Nie porwiemy młodych egoizmem, zapatrzeniem w siebie. Nie porwiemy młodych, gdy zaniknie duch ofiary, duch przyrzeczeń czy ślubów. Nie porwiemy młodych, gdy zabraknie nam czasu na modlitwę, gdy nie będzie czucia z Kościołem, z Ojczyzną, z Narodem. Nie porwiemy młodych, gdy dom, w którym żyjemy i pracujemy, nie stanie się naszym domem, gdy założyciel(ka) i jego(jej) duchowość nie stanie się naszą świętością.


[1] Słowo powołanie jest bardzo zakorzenione w Biblii. Jednak od strony psychologicznej u ludzi młodych można zauważyć pewien „zatrzask psychiczny”, gdy mówimy np. o rekolekcjach powołaniowych. Uważają, że takie rekolekcje to swoiste werbowanie powołań i stąd istnieje małe „ale” wobec zaproszeń na  taki typ rekolekcji. Wydaje mi się, że od strony psychologicznej, lepiej byłoby mówić o wyborze drogi życiowej. Taki typ rekolekcji mógłby mieć większe szanse powodzenia, zwłaszcza że mogłyby być prowadzone tak dla dziewcząt, jak i chłopców razem.

[2] Na temat powołania napisano wiele. Wiele można wyczytać z treści Listów Jana Pawła II na Międzynarodowe Dni Modlitw o Powołania. Powstało szereg opracowań na tle rozważań papieskich, m.in. to, co na temat powołań napisał ks. Marek Dziewiecki, krajowy duszpasterz powołań, czy też Dominik Kustra. Wystarczy zajrzeć na strony internetowe Opoki: www.opoka.org.pl i podać hasło: powołanie. Ponadto, odbyło się wiele cennych Kongresów, zjazdów itp. Między innymi warto dokładnie przestudiować Dokument końcowy Kongresu poświęconego powołaniom do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego w Europie, który odbył się w Rzymie w dniach 5-10 maja 1997 roku zatytułowany: Nowe Powołania dla nowej Europy (In verbo tuo …). W dalszym cytowaniu tego Dokumentu będę się posługiwał skrótem: Nowe Powołania.

Warto dodać, że ostatnie Europejskie Sympozjum nt. Powołań odbyło się w Polsce, w pallotyńskim domu w Konstancinie w dniach 2-6.07.2003 roku (szerzej pisze o tym ks. M. Dziewiecki na wspomnianej stronie Opoki).

[3] Por. List Ojca Świętego na XL Tydzień Modlitw o Powołania.

[4] Ojciec Święty Jan Paweł II w swoim wyznaniu (książce) na złoty jubileusz kapłaństwa wyznał, że powołanie to dar i tajemnica darmowego wybrania Bożego.

[5] Por. Dar i Tajemnica, ss. 70-71. Tę myśl przypomniał również w spotkaniu z duchowieństwem Rzymu w dniu 14.02.2002 roku, nr 3.

[6] Jer 1, 5.

[7] Tamże, 1, 8.

[8] Bardzo szeroko obecną kulturę śmierci opisuje Dokument Nowe Powołania w numerze 13. Do tego tematu w aspekcie powołań nawiązuje Jan Paweł II w Liście na XL Tydzień Modlitw o Powołania. Kultura ta promuje wszystko, co zawęża i ogranicza horyzonty rozwoju młodego człowieka; zwalcza wszystko to, co w człowieku duchowe, moralne, religijne, co Boże i święte. Odrywa ona nie tylko od Boga, ale także od samego siebie. Młodzi czują się zagubieni i spłaszczeni na minimalnych poziomach aspiracji życiowych.

[9] Iz 6,8.

[10] Dz 22, 10.

[11] Jer 1, 6.

[12] Łk 9,62.

[13] Ojciec Święty Jan Paweł II w Orędziu na XVI Światowy Dzień Modlitw o Powołania woła o modlitwę w intencji uproszenia powołań. Czyni to w każdym następnym. Również podkreśla to wołanie w Liście na XL Tydzień Modlitw o Powołania. Zadaniem każdego z nas jest włączenie się w troskę o to, by nie zabrakło mężczyzn i kobiet, którzy są  szczególnymi świadkami niezwykłej wyobraźni miłości (por. Novo millennio ineunte 50) wobec współczesnego człowieka, który często z trudem i po omacku próbuje żyć w sposób respektujący swoją godność i najgłębsze aspiracje. Również w spotkaniu z duchowieństwem Rzymu (14.02.2002) Ojciec Święty  porusza tę myśl: „Modlitwa o powołania nie jest i nie może być wyrazem rezygnacji… nie jest formą udzielenia Bogu pełnomocnictwa, aby dokonał czegoś za nas. Przeciwnie, jest ona zawierzeniem się Mu, oddaniem się w Jego ręce, abyśmy mogli z ufnością i gorliwością wypełniać dzieł Boże”. Bardzo szeroko na temat odpowiedzialności wszystkich za powołania pisze D. Kustra w artykule: Cały Lud Boży jest odpowiedzialny za powołania (artykuł w internecie: www.opoka.org.pl).

[14] Jan Paweł II, Jesteśmy odpowiedzialni za rozwój powołań w Kościele, Rzym 14.02.2002, nr. 4.

[15] Wiele treści związanych z tym tematem znajdziemy w opracowaniu D. Kustry, Rodzina, Rodzina w trosce o powołania, www.opoka.org.pl.

[16] Poprzez wprowadzanie w świat miłości rodzice umożliwiają młodym odkrycie, że miłość do Boga i do człowieka jest nierozerwalna oraz że uczciwe, dojrzałe pokochanie innych jest najpewniejszym potwierdzeniem pokochania samego siebie. To właśnie w rodzinie młodzi powinni odkryć, że każdy z nich jest powołany do miłości wiernej i nieodwołalnej, niezależnie od tego czy będzie to powołanie do jakiejś formy życia świeckiego, czy też duchownego. Rodziny, w których młodzi doświadczają, że są kochani Bożą miłością i w których uczą się takiej miłości, stają się urodzajną glebą powołań. Jakże znaczące są w tym względzie słowa, które Ojciec Święty Jan XXIII wypowiedział do ludzi świeckich w czasie jednej z audiencji: „dajcie mi święte rodziny a ja wam dam świętych kapłanów”. Por. D. Kustra, art. cyt., www.opoka.org.pl.

[17] Poprzez wprowadzanie w świat miłości rodzice umożliwiają młodym odkrycie, że miłość do Boga i do człowieka jest nierozerwalna oraz że uczciwe, dojrzałe pokochanie innych jest najpewniejszym potwierdzeniem pokochania samego siebie. To właśnie w rodzinie młodzi powinni odkryć, że każdy z nich jest powołany do miłości wiernej i nieodwołalnej, niezależnie od tego czy będzie to powołanie do jakiejś formy życia świeckiego czy też duchownego. Rodziny, w których młodzi doświadczają, że są kochani Bożą miłością i w których uczą się takiej miłości, stają się urodzajną glebą powołań do miłości wiernej i nieodwołalnej, niezależnie od tego, czy będą ją wypełniać w małżeństwie, kapłaństwie czy życiu zakonnym. Jakże znaczące są w tym względzie słowa, które Ojciec Święty Jan XXIII wypowiedział do ludzi świeckich w czasie jednej z audiencji: „dajcie mi święte rodziny a ja wam dam świętych kapłanów” (Szerzej na ten temat piszą: ks. M. Dziewiecki, Rola rodziny i szkoły w trosce o powołania oraz Dominik Kustra, Rodzina w trosce o powołania, www.opoka.org.pl).

[18] Dekret o apostolstwie świeckich 11. W innym miejscu dodaje: „W tym domowym niejako Kościele rodzice przy pomocy słowa i przykładu winni być dla dzieci swoich pierwszym zwiastunem wiary i pielęgnować właściwe każdemu z nich powołanie, ze szczególną zaś troskliwością powołanie duchowne” (KK 11).

[19] „Więzy rodzinne, chociaż są ważne, nie mają charakteru absolutnego. Podobnie jak dziecko wzrasta coraz bardziej ku dojrzałości oraz samodzielności ludzkiej i duchowej, tak rozwija się i umacnia jego szczególne powołanie, które pochodzi od Boga. Rodzice powinni uszanować to powołanie i ułatwić dzieciom odpowiedź na nie. Trzeba uzmysłowić sobie, że pierwszym powołaniem chrześcijanina jest pójście za Jezusem (por. Mt 16,25): «Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż mnie, nie jest Mnie godzien» (Mt 10,37). Zostać uczniem Chrystusa oznacza przyjąć zaproszenie do przynależenia do rodziny Bożej, do życia zgodnego z Jego sposobem życia: «Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką» (Mt 12,50). Rodzice powinni uszanować i przyjąć z radością skierowane do któregoś z ich dzieci wezwanie Pana do pójścia za Nim w dziewictwie dla Królestwa niebieskiego, w życiu konsekrowanym lub w posłudze kapłańskiej”. KKK 2232-2233.

[20] „Wśród najbardziej niepokojących znaków tego zjawiska Ojcowie Synodu uwydatnili w szczególny sposób szerzenie się rozwodów i tworzenie nowych związków, także wśród wierzących; zawieranie jedynie cywilnych kontraktów małżeńskich, wbrew powołaniu ochrzczonych do „poślubienia się w Panu”; przyjmowanie sakramentu małżeństwa bez żywej wiary, dla innych motywów; odrzucanie norm moralnych, które regulują współżycie małżeńskie i nadają mu ludzki i chrześcijański wymiar” (nr 7).

[21] „Co jednak dzieje się z rodziną, gdy ulega ona konsumizmowi, hedonizmowi i sekularyzacji, które zakłócają i utrudniają realizację Bożego planu? Odczuwamy głęboki smutek, gdy dowiadujemy się o licznych niestety przypadkach rodzin dotkniętych przez tego rodzaju zjawiska i ich niszczące konsekwencje. Jest to niewątpliwie jeden z problemów budzących najżywszy niepokój w chrześcijańskiej wspólnocie. Konsekwencje rozpowszechnionego nieładu ideowego i moralnego ponoszą przede wszystkim same rodziny; ale cierpi z tego powodu także Kościół, podobnie jak odczuwa jego skutki całe społeczeństwo. Czy dzieci moralnie osierocone, pozbawione wychowawców i wzorców, mogą wzrastać w poszanowaniu dla wartości ludzkich i chrześcijańskich? Czy w takim klimacie mogą się rozwijać ziarna powołania, które Duch Święty zasiewa nieustannie w sercach nowych pokoleń? Moc i trwałość chrześcijańskiej tkanki rodzinnej to podstawowy warunek wzrastania i dojrzewania świętych powołań oraz najwłaściwsza odpowiedź na kryzys w tej dziedzinie” (Orędzie na XXXI Światowy Dzień Modlitw o Powołania z  26.12.1993 r.).

[22] VC 107.

[23] Szerzej na ten temat napisał M. Dziewiecki, Rola rodziny i szkoły w trosce o powołania, art. cyt., www.opoka.org.pl.

[24] W konsekwencji w wielu polskich szkołach mamy obecnie do czynienia ze schizofrenicznym podejściem do rzeczywistości. Z jednej strony szkoły nadal wymagają od uczniów logicznego i precyzyjnego myślenia o świecie zewnętrznym, a z drugiej strony sugerują młodym, że w ich własnym życiu nie obowiązują żadne obiektywne prawdy, zasady moralne czy normy społeczne, że w odniesieniu do ludzkiego życia – ale nie na przykład w odniesieniu do matematyki czy chemii! – zasadnym jest argument typu „a ja uważam, że…”. Niektórzy wychowawcy sugerują młodym, iż za najwyższą wartość należy uznać tolerowanie wszelkich form postępowania oraz kierowanie się tym, co robi większość. Wychowankowi tego typu szkoły trudno będzie nie tylko odkryć i zrealizować własne powołanie lecz także obserwować życie, wyciągać logiczne wnioski z błędów własnych i innych ludzi, a także stawiać najważniejsze pytania o tajemnicę człowieka oraz o sens jego życia (Por. M. Dziewiecki, Rola rodziny i szkoły w trosce o powołania, art. cyt., www.opoka.org.pl.

[25] Rodziny na nowo muszą odzyskać swoją wartość, życie wiarą, szacunek dla tradycji i kultury chrześcijańskiej. Trzeba w życie codzienne rodzin wnosić to, co stanowi chrześcijaństwo: sakramenty, miłość otwarta na wszystkich, wierność, czystość małżeńską, odpowiedzialne rodzicielstwo i ducha wychowania w świetle nauki Kościoła. Więcej, potrzeba modlitwy, bo modlitwa jest ośrodkiem życia rodzinnego, jeśli chcemy mówić o „domowym sanktuarium”. Rodzina o pełnej świadomości chryzmatu małżeńskiego i odpowiedniej znajomości teologii rodziny spełnia funkcję misyjną Kościoła. Tam, gdzie tchnie atmosfera chrześcijańska, powołanie łatwiej może znaleźć teren działania i zaadoptowania się. Por. D. Kustra, Rodzina w trosce o powołania, art. cyt., www.opoka.org.pl.

[26] Temat roli katechezy i katechetów porusza bardzo szeroko D. Kustra w artykule: Rola katechetów i świeckich wychowawców, www.opoka.org.pl.

[27] Szerzej na ten temat napisał D. Kustra, Rola wspólnot diecezjalnych i parafialnych, art. cyt.,www.opoka.org.pl.

[28] Bardzo szeroko tę sprawę podkreśla Dokument Kongregacji ds. Duchowieństwa w Dyrektorium o posłudze i życiu kapłańskim, Rzym 1994, nr 90.

[29]  Por. Nowe Powołania dla nowej Europy, dok. cyt., nr 30-37. Cenny i obszerny komentarz do tego zagadnienia znajdujemy w lekturze obszernych artykułów M. Dziewieckiego: Wychowanie a powołanie oraz Chrystologiczna pedagogika powołań, www.opoka.org.pl.

[30] Por. Paweł VI, Evangelii nuntiandi 2; Jan Paweł II, Christifideles laici 33-34; Redemptoris missio 33-34; Nowe Powołania dla nowej Europy. Dokument końcowy Kongresu 1997, nr 12.

[31] Por. nr 13. Duszpasterstwo powołań znajduje się wobec konieczności „skutecznego wstrząsu” lub „wzrostu jakościowego” (Discorso del Santo Padre, OR 11 maja 1997, nr 107).

[32] Por. M. Dziewiecki, Troska o powołania w nowej Europie. Europejskie Sympozjum nt. Powołań w Konstancinie (2-6.07.2003), art. cyt.

[33] Por. List Ojca Świętego na XXXIX Tydzień Modlitw o Powołania z 2002 roku.

[34] Por. Jan Paweł II, List do młodych całego świata, 1985 nr 3. Papież podkreśla też tę prawdę podczas wielu spotkań z młodzieżą, zwłaszcza podczas Światowych Dni Młodzieży.